Tegoroczny ­off-season był/jest wyjątkowo ciekawy. Byliśmy świadkami zmian drużyn najlepszych zawodników w NBA. Wydawało się, że już nic ciekawego się nie wydarzy. I mamy newsa, prawdziwą bombę! Kyrie Irving nie chce grać dłużej u boku Lebrona Jamesa i zażądał wymiany do nowego klubu. To jest dopiero niespodzianka. Gdzie trafi Kyrie? Czy Cleveland zaryzykują i zostawią go w składzie?

NBA jest ligą, która w każdej chwili może nam, kibicom, przynieść nieoczekiwane emocje. Tu nie można nic planować- rzeczy zmieniają się z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Jesteśmy  świadkami wielu, często nieracjonalnych, nieraz zaskakujących, ruchów drużyn, czy decyzji graczy.

I czegoś takiego byliśmy właśnie świadkami. Nie ukrywam, że dawno nie doznałem takiego szoku związanego z NBA. Ostatnie wydarzenie, które zrobiło na mnie takie wrażenie, to był powrót Lebrona do Cavaliers.

Teraz znowu w roli głównej jest zespół z Cleveland. Jednak w tym przypadku jest odwrotnie -nie pozyskują żadnego gracza. W tej sytuacji ich największa gwiazda po Jamesie, czyli Kyrie Irving chce zmienić barwy klubowe.

Brian Windhorst z ESPN donosi o tym, że Kyrie Irving zażądał wymiany do innego zespołu:

Według Windhorsta Irving chce większej roli w zespole. Ma dość bycia w cieniu Króla i nie chce już dalej z nim grać. To jest dopiero zaskoczenie. Król to zawodnik, z którym każdy chce grać. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby gracz opuścił klub, bo nie chciał być w zespole z Jamesem.

Irving miał poinformować Cavaliers o swojej decyzji na spotkaniu w zeszłym tygodniu z właścicielem drużyny, Danem Gilbertem.

Emocje trochę opadły, lecz to nadal jest bardzo duże zaskoczenie. Jeszcze rok temu Kyrie trafił decydujący rzut o mistrzostwie NBA, a teraz chce odejść. Niespodzianka to mało powiedziane.

W tej sytuacji zainteresowanie tegorocznych finalistów NBA Derrickiem Rosem nabiera coraz więcej sensu. Jeśli Irving chce odejść, to trzeba go jakoś zastąpić. Oczywiście Rose nie jest zawodnikiem na tym poziomie- kiedyś był może nawet i lepszy, ale te czasy dawno już minęły. 28-letni rozgrywający z Chicago nie będzie już nigdy starterem w drużynie kalibru mistrzowskiego. Rezerwowym rozgrywającym- owszem, graczem pierwszej piątki- wątpię. W tym momencie nie wiemy tak naprawdę nic: czy Rose dołączy do Cavs, a przede wszystkim, czy Irving opuści drużynę z Cleveland.

Według doniesień Irving chciałby zostać wymieniony do San Antonio Spurs. Trudno się spierać z takim wyborem. Zespół z Teksasu jest uznawany za najlepszą organizację w NBA. Greg Popovich to od lat czołowy trener ligi, Kawhi Leonard był trzeci w głosowaniu na MVP, a warto pamiętać, że ma dopiero 26 lat. Między Irvingiem i Leonardem jest tylko rok różnicy. Obaj gracze tak naprawdę jeszcze nie osiągnęli szczytu swoich możliwości i powinni być jeszcze lepsi.

Dla porównania Lebron jest starszy od Kyriego o 8 lat. Cavaliers prędzej, czy później zostaliby drużyną Irvinga. Leonard wydaje się dużo lepszym partnerem na przyszłość niż Jamesa.

Ale jeśli Irving chce zadbać o swoje legacy, to odejście z Cleveland nie jest najlepszym rozwiązaniem. Oceniając gracza z perspektywy lat, głównym kryterium oceny są tytuły mistrzowskie. Co z tego, że zawodnik potrafił zdobywać 30 punktów na mecz, jednak jego drużyna nie potrafiła awansować do playoffów. Boleśnie przekonali się o tym tacy byli zawodnicy jak: Karl Malone, John Stockton, czy Charles Barkley. Każdy z nich był fantastycznym zawodnikiem. Co z tego, jeśli nie mają na swoim koncie mistrzostwa NBA. Oczywiście jest to krzywdzące, lecz taka już jest kolej rzeczy- nie masz tytułów, to nie jesteś traktowany na poważnie.

Oczywiście Cavaliers nie muszą go wymieniać. Kontrakt Irvinga jest ważny przez dwa kolejne lata. Jednak, czy warto ryzykować chemię w szatni? Z niewolnika nie ma pracownika- mówią.

Kyrie może być wolnym agentem dopiero w 2019 roku. W tym momencie nie ma możliwości, żeby wybrał sobie nową drużynę. Jest w pewnym sensie skazany na łaskę Cavaliers. Na swój sposób jest to dla Cavaliers dobra sytuacja. Oczywiście tracą młodego gracza, który miał być następcą Lebrona Jamesa. Jednak fakt, że jego umowa trwa jeszcze 2 lata, pozwala na dokonanie wymiany.

Irving jest młodą gwiazdą, którą chciałby mieć praktycznie każdy zespół w lidze. Jest to ofensywny talent na miarę Stephena Curry’ego. Czołowi obrońcy w NBA twierdzą, że to właśnie Kyrie jest najtrudniejszy do krycia. Jego wartość transferowa na pewno jest mniesza, ze względu na ten raport Windhorsta, lecz Cavaliers nie wyjdą z tego z pustymi rękami. To nie jest sytuacja z 2010 roku. Pamiętamy, że wtedy Lebron opuścił Cleveland jako wolny agent. I poza spalonymi koszulkami Jamesa  i złymi kibicami Cavaliers drużyna nie otrzymała nic w zamian. Tutaj sytuacja wygląda inaczej. Cavs powinni dostać całkiem spory zwrot za 25-letniego gracza. Pakiet I rundowy wybór w Drafcie+ wschodząca gwiazda na debiutanckim kontrakcie+ gracz/pick to powinna być odpowiednia cena za Irvinga. Problem jest taki, że moment na takie wymiany nie jest najlepszy. Gdyby zespół z Cleveland miał tę świadomość wcześniej, to mógłby szukać wymian dużo wcześniej. A trzeba pamiętać, że barwy klubowe zmienili tacy gracze jak: Chris Paul, Paul George, czy Jimmy Butler. W czerwcu odbył się Draft NBA, który według ekspertów może być jednym z najmocniejszych w historii. Irving nie dał szansy, żeby jego zespół mógł pozyskać za niego coś wartościowego. Trzeba także pamiętać, że dopiero po 15 grudnia można wymieniać zawodników podpisanych podczas tegorocznego off-season. Ten fakt może być bardzo dużym utrudnieniem przy potencjalnych negocjacjach.

Jak rozwinie się ta sytuacja, dowiemy się w ciągu najbliższych dni. Czy Cleveland zaryzykują i nie spełnią życzeń Kyriego? Czy też może dokonają wymianę, która pozwoli im na utrzymanie się na szczycie Wschodu.

Nie można zapominać, że Cavs nadal mają Jamesa i Kevina Love.

Według doniesień to wspomniany Lebron jest przyczyną chęci opuszczenia Cavaliers przez Irvinga. Zatrzymajmy się na chwilę przy tym.

James w zeszłe lato podpisał kontrakt opiewający na kwotę 100 milionów dolarów za 3 lata gry, przy czym trzeci rok jest opcją zawodnika. Zatem po następnym sezonie Król może stać się wolnym agentem. Nie ma pewności, że zostanie w swoim klubie. Już raz odszedł, więc dlaczego miałby nie zrobić tego ponownie?

Może być tak, że James zmieni klub. Wtedy Kyrie zostaje sam i ma swój zespół. Jednak ten zespół nie będzie dobry, uwierz mi. Cavaliers bez Króla na parkiecie grali bardzo słabo, a Irving nie pokazał, że może ciągnąć na barkach swoją drużynę. Oczywiście jego gra jest bardzo efektowna i potrafi zdobywać punkty na zawołanie, ale jego gra w obronie pozostawia wiele do życzenia. To jest jeden z tych zawodników, którzy są postrzegani za lepszych, niż są w rzeczywistości.

Spekulacje o możliwym odejściu Lebrona będą tylko nabierać na sile. Łączy się go z Los Angeles Lakers, a chęć zmiany klubu przez 25-letniego rozgrywającego może jeszcze bardziej nakręcić medialną machinę. Ze sportowego punktu widzenia nie ma to za wiele sensu, ale to są Lakers. Oni zawsze są w stanie wyciągnąć królika z kapelusza. Lonzo Ball może stać się gwiazdą ligi, a Król na pewno nie przejdzie obojętnie obok tej sytuacji. A co ciekawe, w przyszłe wakacje drużyna z Kalifornii może wygenerować pieniądze na trzy maksymalne kontrakty. Trójka: James, Cousins i George może stanowić faktycznie zagrożenie dla Golden State Warriors.

Jedno jest pewne: spekulacji będzie coraz więcej i będzie tylko ciekawiej.