Inauguracja ostatniego tygodnia w lutym była bardzo udana. Co prawda jeden mecz został odwołany, ale i tak zrobiliśmy 269 PLN zysku. Na dzisiaj znowu zostajemy w Dausze, gdzie pod lupę weźmiemy dwa spotkania. Pierwsze z nich to rywalizacja Igi Świątek ze Swietłaną Kuźniecową, co będzie dla nas najważniejsze w dniu dzisiejszym, natomiast drugi to już spotkanie Karoliny Pliskovej z Bernardą Perą. Dodajemy do tego trzeci mecz i tym razem będzie to rywalizacja panów. W turnieju ATP ‚500’ w Dubaju Stefanos Tsitsipas zmierzy się z Pablo Carreno-Bustą, co da nam naprawdę ciekawe ako. Co gramy? Postaram się to wyjaśnić w jak najlepszy sposób poniżej. 

Załóż konto z kodem promocyjnym 2120PLN, aby otrzymać:

2050 PLN od depozytu + 50 PLN bez ryzyka + 20 PLN Freebet

Iga Świątek – Swietłana Kuźniecowa

25.02.2020r. godz. 13:30

Pierwszym spotkaniem dzisiejszego dnia będzie rywalizacja Igi Świątek ze Swietłaną Kuźniecową. Dla fanów tenisa w Polsce będzie to jedna z trzech najciekawszych propozycji, gdyż dzisiaj zobaczymy jeszcze Huberta Hurkacza w Dubaju i Jerzego Janowicza w challengerze we Francji. Przechodząc jednak już do samego spotkania naszej zawodniczki, to trzeba powiedzieć sobie jasno, że Polka jest faworytką, ale Rosjanka to bardzo niewygodna i doświadczona rywalka i wygrana wcale nie musi przyjść gładko. Mimo to, uważam, że Iga jest na tyle świadoma swojej gry i możliwości, że powinna znaleźć się w 1/8 finału. Dla reprezentantki naszego kraju jest to dopiero drugi turniej w tym roku, Iga mądrze i ekonomicznie podchodzi do startów, ale jak na razie się to sprawdza. Czasem widać ten brak rytmu i ogrania, ale 4 runda na Australian Open z wielkimi szansami na ćwierćfinał to bardzo dobry wynik. Przed turniejem w Dausze, Świątek zagrała jeszcze w Fed Cup, gdzie pewnie wygrała 3 mecze i po wczorajszym zwycięstwie nad Donną Vekić ma obecnie bilans 7-1. Skupmy się jednak głównie na wczorajszym meczu, bo to będzie głównym wyznacznikiem formy Polki. Pokonała bardzo groźną rywalkę z wysokiej półki, a przecież to dopiero mocniejsze wejście w sezon. Sam mecz miał dość dziwny przebieg, duża ilość przełamań i momentami bardzo nierówna gra z obu stron. Ważne jest jednak to, że Iga potrafiła wygrywać piłki w kluczowych momentach, dzięki czemu pokonała wyżej notowaną oponentkę. Nawet nieźle funkcjonował serwis, oczywiście biorę pod uwagę, że był to pierwszy mecz po przerwie, ale można mieć wiele zastrzeżeń do drugiego. Czasami jest on zbyt słaby i zbyt krótki, a przecież Rosjanka potrafi dobrze returnować. Kluczem na pewno jest pierwszy serwis, który potrafi ustawić wymianę. Gra z baseline wygląda dobrze, to też będzie bardzo ważne w kontekście dzisiejszej rywalki, gdyż „Swieta” swoje lata ma i poruszanie się po korcie oraz przygotowanie fizycznie nie są już na takim poziomie jak kiedyś. Nasza zawodniczka potrafi wymieniać piłkę ostro, nie wstrzymuje ręki i choć zdarzają się błędy, to są one po prostu wkalkulowane w taki styl gry. Jednak, jeśli Iga zaczyna trafiać, to rywalki potrafią biegać po korcie bardzo szybko, co nie przynosi im żadnych korzyści.

Swietłana Kuźniecowa to blisko 35-letnia zawodniczka, a więc obie dzieli różnica prawie 16 lat. Jest to niewątpliwie inna epoka grania w tenisa, co na korcie będzie bardzo widocznie. Iga pochodzi z pokroju zawodniczek Next Gen, które grają mocno i szybko bez większej kalkulacji, natomiast „Kuza” to stara szkoła tenisa. Oczywiście, potrafi uderzyć solidnie, ale z reguły bardzo dużo gra „slajsami” licząc na błąd rywalki lub po prostu przygotowuje, w ten sposób, piłkę do ataku. Gdyby mogła tu grać Rosjanka z 2016 roku, to mój typ byłby odwrotny, a pewnie i kursy znacznie niższe, niż mamy teraz na Polkę. Obecnie nie jest to jednak już ta Kuźniecowa, która przeciętny fan tenisa może kojarzyć z dawnych występów. Owszem, dalej został dobry serwis i wysokie umiejętności techniczne, ale do wielu rzeczy można mieć zastrzeżenia. Można się przyczepić nawet do serwisu, bo częstotliwość trafiania i wygrywania pierwszym podaniem nie była wysoka w tych poważniejszych meczach z lepszymi rywalkami. Ogólnie ten sezon dla Rosjanki jest przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. Bilans 3-3 i co najwyżej druga runda w Melbourne i Petersburgu. W Katarze na wejście dostała rywalkę, która była formalnością. Cagla Buyukakcay to nie zawodniczka na tego typu turnieje, nawet w damskich Challengerach byłoby jej ciężko coś ugrać, więc nie biorę bardzo do siebie tego meczu. Mam w głowie jednak mecz z Magdą Linette na początku roku w Hobart i doskonale pamiętam nieskuteczność Swietłany w ważnych momentach. Mając przewagę nie potrafiła skutecznie doprowadzić do końca seta, tak, jakby była nieco zablokowana. W końcowych fazach seta brakowało także nieco sił, a we wczorajszym starciu Iga pokazała jak mocna potrafi być w ostatnich fragmentach partii. Iga jest młodsza i na pewno mniej doświadczona, jednak lepiej przygotowana fizycznie i w lepszej formie. Nie takie mecze, nie z takimi rywalkami, Polka potrafiła wygrywać, dlatego jestem tu dość spokojny. Mecz może nie być fenomenalnym widowiskiem, a bardziej wyrachowaną rozgrywką, która wyjaśni się w końcówkach. Czym dłużej mecz będzie trwał, tym szanse Świątek rosną, dlatego pewnie idę w kierunku naszej zawodniczki.

Moja propozycja: Świątek win

Kurs: 1,56

Karolina Pliskova – Bernarda Pera

25.02.2020r. godz. 17:00

W drugim naszym spotkania faworytka jest widoczna aż nadto i jest nią oczywiście Karolina Pliskova. Czeszka może nie rozgrywa na razie rewelacyjnego sezonu, ale dalej jest to firma, która budzi duży respekt i takie mecze jak ten, będzie wygrywać na dużym luzie. Dzisiejszą rywalką będzie Bernarda Pera, a więc zawodniczka ze zdecydowanie niższej ligi, która jednak potrafi być groźna. Zacznę jednak od tenisistki ze starego kontynentu, która do tej pory ma bilans 7-2. Jest on zrobiony głównie przez zwycięstwo w turnieju WTA w Brisbane, gdzie pokonała m. in. Alison Riske, Naomi Osakę czy Madison Keys. Nie poszło jej trochę podczas Australian Open, ale tam w trzeciej rundzie trafiła na fenomenalną wówczas Anastazję Pavluczenkową. Po Australii przyleciała do Dubaju, gdzie również dość szybko zakończyła turniej. Już w drugim meczu trafiła na Elenę Rybakinę, która gra wyśmienicie i wygrywa prawie z każdym. Ten przegrany mecz dał mi jednak światełko, ponieważ był on dość wyrównany, co pokazuje, że Czeszka jest w dobrej dyspozycji. Wiadomo, że główną jej bronią jest serwis, który niewątpliwie jest kopalnią punktów. Nie zawsze asy czy wygrywające, ale w głównej mierze daje jej przewagę sytuacji na korcie, krótszą piłkę z returnu czy też w kolejnych zagraniach, dzięki czemu może wejść w kort i solidnie przyłożyć w odpowiednie miejsce. Zdajemy sobie sprawę, że to WTA, które rządzi się swoimi prawami, ale Pliskova to jedna z niewielu tenisistek, które są na ogół opanowane i nie tracą głowy. Rzadko zdarzają się jej też duże momenty przestoju i seryjnie wyrzucane piłki, dlatego od długiego już czasu poniżej pewnego poziomu nie schodzi i zawsze będzie groźna dla najlepszych.

Po drugiej stronie siatki zobaczymy Bernardę Perę, która musiała się przebijać przez eliminacje i ma za sobą mecz pierwszej rundy. W main draw zdołała pokonać Caroline Garcię w bardzo prosty sposób, ale nie od dziś wiadomo, że Francuzka prezentuje się tragicznie. Bardziej skupiam się na meczu z Camilą Giorgi, która także nie jest w najlepszej formie, ale to groźna zawodniczka i stylem może nieco przypominać Pliskova. W tamtym meczu Pera miała sporo szczęścia i w dużej mierze może zawdzięczać zwycięstwo rywalce. Włoszka była nieskuteczna do bólu i z 18 szans na przełamanie wykorzystała zaledwie 5. Pięciokrotnie tracony serwis przez Perę, a i tak napisałem, że zaledwie. Okej, ona potrafi serwować, ale to, że mocno, to nie oznacza, że skutecznie. Pierwszym serwisem może jeszcze pograć, ale Pliskova potrafi returnować, potrafi atakować z returnu i przy drugim serwisie Amerykanki może mieć do tego dużą śmiałość. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych jest groźna, ale raczej nie w tej formie. Nie prezentuje się nadzwyczajnie, a raczej wygrywa to, co powinna. Jej gra z baseline zależy od dyspozycji dnia, potrafi posłać wiele winnerów, ale też psuć na potęgę. W dniu dzisiejszym, z taką rywalką, nie może pozwolić sobie na duże wahania. Warto też dodać, że siostra Karoliny jest leworęczna, a więc gra rywalki nie będzie dla niej nowością. Do tego ma świetny bilans z LH, 52-29. Tutaj będzie liczyć się solidność i pewność, a w tym elementach to Czeszka jest wyraźnie ponad rywalką, dlatego pewnie idę w kierunku jej zwycięstwa i podpieram się małym handicapem dla zwiększenia kursu.

Moja propozycja: Pliskova -3,5 gema

Kurs: 1,48

Pablo Carreno-Busta – Stefanos Tsitsipas

25.02.2020r. godz. 16:00

Ostatnim naszym spotkaniem na kuponie będzie rywalizacja Pablo Carreno-Busty ze Stefanosem Tsitspasem i tutaj opiszę już krótko. Stefanos po dość przeciętnym starcie sezonu w końcu złapał lepszą formę. Jeszcze w niedzielę wygrał turniej w Marsylii i choć nie był to wysokiej rangi turniej, to dało mu to dużo pewności siebie. Nie obawiam się o jego formę fizyczną i zmianę klimatu, gdyż jest to młody zawodnik z wielkim charakterem i na każdej nawierzchni gra na wysokim poziomie. Poza tym rywal w takiej samej sytuacji. W Marsylii grał szybkie mecze, zmęczenia nie będzie na pewno, gdyż fizycznie jest on świetnie przygotowany.

Dla Carreno-Busty to także zmiana klimatu i nawierzchni po grze w Rotterdamie, miał co prawda więcej czasu na aklimatyzację, ale dla niego ten rejon, to jest coś nowego. W ostatnich dwóch latach rozegrał na bliskim wschodzie zaledwie jeden mecz. Forma jest dobra, doszedł do półfinału w Rotterdamie, ale jeśli trafił już na solidnego zawodnika w dobrej formie, to nie miał realnych szans na zwycięstwo. Tsitsipas broni tutaj punktów za finał z ubiegłego roku, ma więc co bronić i to będzie dodatkowa mobilizacja. Grek lepiej serwuje, lepiej czuje się na hardzie i jest po prostu lepszym tenisistą. Grali ze sobą do tej pory raz w Barcelonie, a więc na mączce, która pasuje bardziej Hiszpanowi. Wówczas pewnie wygrał Tsitsipas 7:6, 6:3 i taki wynik może się tu spokojnie powtórzyć, o ile nie będzie on lepszy. Bez zbędnego pisania, wszystko przemawia na korzyść greckiego wojownika, który powinien pewnie rozpocząć marsz po finał, a może nawet po tytuł.

Moja propozycja: Tsitsipas -2,5 gema

Kurs: 1,69

ForBET – 50 PLN bez ryzyka

  • Zwrot za pierwszy nietrafiony kupon przysługuje osobom, które zarejestrowały konto na www.iforbet.pl z kodem promocyjnym 2120PLN

  • Zwrot przysługuje TYLKO za pierwszy zagrany kupon po rejestracji

  • Kupon musi być zagrany ze środków z salda głównego

  • Jeśli kupon będzie przegrany otrzymasz zwrot postawionej stawki do maksimum 50 PLN

  • Zwrot nastąpi w środkach bonusowych. Bonusem trzeba obrócić 4-krotnie z kursem minimalnym zdarzenia 1,2

  • Aby otrzymać zwrot napisz na adres marketing@iforbet.pl i podaj swój login. W tytule maila wpisz „Zakład bez ryzyka”

  • Kurs minimalny kuponu 2,00