Po tygodniu przerwy na Mecz Gwiazd wraca NBA! Typowanie spotkań po siedmiu dniach bez koszykówki to trudne zadanie, bo gracze się rozleniwili i wypadli z rytmu. Podejmę się jednak tego wyzwania – mam nadzieję, efekty tego będą zielone. Jedziemy!

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w styczniu: 9/17

Profit/Strata Zagranie na NBA w styczniu: -39 PLN

Zdarzenie:  liczba punktów LeBrona Jamesa w meczu Los Angeles Lakers – Houston Rockets poniżej/powyżej 27.5

Typ: powyżej

Kurs: 1.80

Houston Rockets to zdaniem wielu cały czas drugi najlepszy zespół w NBA. Można z tym polemizować, szczególnie po spojrzeniu ligową tabelę. Rakiety są na piątej lokacie w Konferencji Zachodniej (bilans 33-24) i powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu (65 zwycięstw i najlepszy bilans w NBA) jest już niemożliwe. Realne jest jednak miejsce w pierwszej czwórce Zachodu, gdyż strata do Portland Trail Blazers to tylko jeden mecz. To i tak cud, że Rockets są aż tak wysoko, bo team z Houston zmagać musi się z licznymi kontuzjami i nieobecnościami w składzie. 

Jest jednak James Harden, który zalicza jeden z najlepszych indywidualnych rozgrywek w historii ligi: 

36.6 punktów, 7.7 asyst, 13.6 oddanych trójek i 11.5 rzutów wolnych.

Harden robi coś, co jeszcze kilka lat temu uchodziło za nieefektywną koszykówkę, zapraszając rywali do akcji jeden na jeden. Stephen Curry zrewolucjonizował grę rzutami za trzy. Harden poszedł o krok dalej i oddaje trójki po odskoku w tył, a takie próby należą do najtrudniejszych. Spytaj każdego, kto miał kiedyś styczność z koszykówką, to dowiesz się, że tak jest. Harden trafia je na solidnym poziomie i nic nie robi sobie z obrony rywali. 

Czy liderowi Rockets po raz drugi z rzędu przypadnie statuetka MVP? Możliwe, jednak Giannis Antetokounmpo ma równie wysokie szanse na tę nagrodę. W tej chwili to trochę taki rzut monetą. Przed nami jeszcze dwa miesiące rozgrywek i jeśli Houston Rockets zaczną grać lepiej, to kandydatura Hardena będzie wyglądać jeszcze lepiej. 

Ja typuję, że Rakiety w drugiej części sezonu wejdą na wyższy poziom.

Tydzień przerwy dla drużyny, która gra wąskim składem, to prawdziwe błogosławieństwo. Błogosławieństwem jest też to, że Mike D’Antoni będzie mógł skorzystać z pełnego składu w dzisiejszym spotkaniu. A w tych rozgrywkach nie miał zbyt często tego luksusu. Do gry przeciwko Lakers ma wrócić Clint Capela, podstawowy środkowy Rockets. Kenneth Faried był niezły w roli jego zastępcy, ale to nadal tylko zastępca. To trochę tak jak z zamiennikami. Niby to samo, ale tylko oryginał zagwarantuje Ci najwyższą jakość.  

Problemem Rockets od początku była głębia składu, ale po dodaniu Farieda, Shumperta i Riversa nie powinna już być piętą achillesową drużyny z Teksasu. 

Rakiety mają bilans 15-8, kiedy trójka Capela, Harden i Paul jest na boisku. Według mnie podopieczni Mike’a D’Antoniego powinni dorzucić kolejną wygraną do kolekcji. Nie typuję jednak tego. Wszystko przez jednego gościa, który wystąpi w barwach Los Angeles Lakers. Ty już wiesz, o kim mówię.

LeBron James opuścił pięć tygodni z powodu kontuzji pachwiny i jego nieobecność musiała odbić się na postawie Lakersów. I tak oto z czwartego miejsca na Zachodzie Jeziorowy spadli na 10. pozycję i tracą już trzy mecze do ósmych LA Clippers. Do końca sezonu pozostało już około 25 spotkań, więc czasu na odrabianie strat jest coraz mniej. Żeby Lakers weszli do playoffów, potrzebny będzie LeBron w swoim najlepszym wydaniu. James w ostatnim wywiadzie zapowiedział, że pora na włączenie ,,trybu playoffowego”. Ci, co śledzą NBA od kilku lat, wiedzą, że kiedy przychodzi co, do czego, to nie ma lepszego zawodnika niż Król.

LeBron awansował osiem razy z rzędu do Finałów NBA i jestem przekonany, że jakimś cudem wprowadzi swój nowy zespół do playoffów. Żeby do tego doszło, Lakers potrzebują Jamesa zdrowego i fantastycznego. I ja myślę, że początek tej drogi zobaczymy już dzisiaj przeciwko Houston Rockets.

Nigdy nie stawiaj przeciwko LeBronowi Jamesowi.

Zdarzenie: handicap w meczu Golden State Warriors – Sacramento Kings -9.5/+9.5

Typ: Sacramento Kings +9.5

Kurs: 2.15

Sacramento Kings to jeden z zespołów, które wyprzedzają Los Angeles Lakers w tabeli Konferencji Zachodniej. Powinieneś się już przyzwyczaić do zwycięstw tej drużyny, chociaż przed sezonem wszyscy typowali, że będą na samym dnie ligowej tabeli. Jest jednak inaczej i Kings z bilansem 30-27 są o jeden mecz za LA Clippers. Apetyty na awans do fazy posezonowej są duże, bo w Sacramento koszykarskich playoffów nie było od 2006 roku, czyli od czasu, gdy Paweł Janas był trenerem piłkarskiej reprezentacji, a TVP Sport dopiero rozpoczynała działalność. Krótko mówiąc, dawno temu. 

Kings mogą być jeszcze lepsi, bo przed zamknięciem okienka transferowego z Dallas do Sacramento trafił Harrison Barnes, który ma w teorii załatać dziurę na pozycji niskiego skrzydłowego. Barnes przyda się na rywalizacje z Kevinami Durantami tej ligi i posiadanie takiego zawodnika (przy odpowiednim użyciu), może tylko pomóc. 

Linia handicapu na poziomie 13.5 to jakiś żart. Wiem, że mistrzowie NBA, gdy się zmotywują, mogą wygrać z każdym +40, jednak po przerwie na Mecz Gwiazd może być im trudno. Gracze Kings w tym sezonie pokazują, że potrafią grać przeciwko Golden State Warriors. Trzy mecze pomiędzy tymi ekipami zakończyły się trzema zwycięstwami Warriors, jednak łączna różnica to… 10 oczek, czyli więcej niż linia wystawiona przez bukmacherów. Pojedynek w Oakland zakończył się tylko jednopunktowym triumfem Wojowników i aby do tego doszło, Stephen Curry musiał rzucić game winnera.  

Obstawianie wysokiej wygranej gospodarzy nie ma żadnego value. Wytypowanie stosunkowo bliskiego wyniku już tak. Młodzi zawodnicy Sacramento Kings stoją przed realnym celem, jakim jest awans do playoffów. Wierzę, że w potyczce z najlepszą drużyną w lidze nie przestraszą się i pokażą, dlaczego po raz pierwszy od 2006 roku Kings mogą skończyć sezon później niż w połowie kwietnia. Stawiam na niezły występ gości i wybieram wyższą linię handicapu.