Niedziela przedświąteczna dla kibiców NBA rozpocznie się już o 22:00. Jakie mecze warto dzisiaj obstawić? Co ciekawego przygotowała nam liga na nadchodzącą noc? Tego dowiesz się po lekturze naszej zapowiedzi. 

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie i wykorzystaj je do obstawiania NBA!

Kod rejestracyjny: 1250

 

Golden State Warriors – Los Angeles Clippers (2:30) 

Mecz dnia? Zdecydowanie. Szkoda tylko, że dla obu drużyn będzie to granie drugą noc z rzędu. Plus jest taki, że oba zespoły są w takiej samej sytuacji.  

Przez lata Golden State Warriors za każdym razem gwałcili Los Angeles Clippers. I nie miało znaczenia, czy Clippers byli w pełnym składzie, czy w świetnej formie, czy padał śnieg, czy świeciło słońce. Tak po prostu było. Siedem kolejnych zwycięstw z rzędu to liczby, a z liczbami się nie polemizuje.  

Wszystko się zmieniło, gdy – teoretycznie – Clippers byli słabi. W Los Angeles nie było już Chrisa Paula, Blake Griffin nie grał (najpierw z powodu kontuzji, potem, bo został wymieniony) i po cichu drużyna Marcina Gortata wygrała dwa z trzech ostatnich występów przeciwko Warriors, w tym raz w Oakland. W tamtym meczu Lou Williams był królem, zdobywając 50 punktów i prowadząc swój zespół do triumfu. 

Oglądałem spotkanie Clippers z Denver Nuggets i wygląda na to, że forma wróciła. Gospodarze rozstrzelali osłabionych Nuggets i pokonali byłego już lidera Konferencji Zachodniej 132-111. To był znowu ten zespół, który oczarował nas na starcie rozgrywek: skoncentrowany, grający razem, no i trafiający do kosza. Podopieczni Doca Riversa trzeci raz z rzędu osiągnęli co najmniej 125 punktów i linia 111.5 punktów w forBET Zakłady Bukmacherskie jest jak najbardziej do przekroczenia przez gości – kurs na over 1.85. 

Musimy pochwalić Marcina, bo Polak był wczoraj kozacki. Gortat wyszedł z zupełnie innym nastawieniem i jego energia była zaraźliwa. Aż sam miałem ochotę pograć w kosza! Łodzianin skończył mecz, mając na koncie cztery zbiórki i jedenaście zbiórek. Statystyki nie oddają ani trochę wpływu Polaka na grę Clippers. Dobrze się patrzyło na zadowolonego i uśmiechnięto Gortata. 

Brawo, Marcin! 

Mistrzowie NBA grają tak, jak im się chce. Jak im zależy, mogą zgwałcić każdego. To, że im się nie chce, to już inna kwestia. Wiesz, mając jeden cel, jakim jest tytuł, pojedyncze spotkania sezonu regularnego nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Przewaga parkietu w playoffach? A po co to komu? Jesteśmy przecież tak dobrzy, że możemy wygrać z każdym. I pewnie wygramy. 

Poprzedniej nocy Warriors męczyli się z Dallas Mavericks we własnej hali i dopiero firmowy rzut Kevina Duranta załatwił sprawę: 

https://www.youtube.com/watch?v=bwR-VfIeVJw

Kursy wystawione przez bukmacherów ani trochę nie oddają rzeczywistości: 

  • wygrana Golden State Warriors – kurs 1.15
  • Los Angeles Clippers – kurs 5.75 

Ale to nie wszystko. Standardowy handicap został wystawiony na poziomie 10.5 punktów. Obstawianie tego w stronę Warriors nie ma moim zdaniem żadnego sensu. Jasne, mogą to zrobić, ale w tym typie nie ma żadnego valueW sytuacji, gdy dodajemy 10.5 punktów gościom, jest już inaczej. Clippers dopiero co pokonali Denver Nuggets, czyli zespół, który jeszcze wczoraj był na fotelu lidera Konferencji Zachodniej. Zwróćmy uwagę też na głębie składów. I tak, wiem, że po stronie Warriors są gwiazdy, ale im się w fazie zasadniczej po prostu nie chce. Drużyna Marcina Gortata jest zupełnie inna i w każdym meczu walczy. I ta walka powinna wystarczyć do pokrycia handicapu +10.5 w ich stronę po kursie 1.85 w forBET Zakłady Bukmacherskie 

Będzie się działo – tego akurat jestem pewien.  

Indiana Pacers – Washington Wizards (23:00) 

Brooklyn Nets – Phoenix Suns (00:00) 

Do ciekawej sytuacji doszło wczoraj w meczu Washington Wizards z Phoenix Suns, który został przedłużony o… trzy dogrywki. I tak, Devin Booker spędził na parkiecie 55 minut, Bradley Beal i Trevor Ariza po 54, a TJ Warren 53. Dużo, prawda? Spotkanie było niesamowicie ofensywne, ale tak to jest, kiedy naprzeciwko siebie stają jedne z najgorszych teamów po bronionej stronie boiska. Łącznie padło… 295 punktów i był to najwyższy rezultat od 10 lat. Ciekawostką jest fakt, że jedną z ekip, które osiągnęły ten wynik byli Seattle SuperSonics, czyli klub, którego nie ma już na mapie NBA. 

Przejdźmy do konkretów. Gracze z Waszyngtonu i Phoenix będą zmęczeni i jestem tego pewien. Problem jest taki, że obie drużyny grają w back to backu i to jeszcze na wyjeździe. Mało? Ich przeciwnikami będą najgorętsze teamy ostatnich tygodni: Wizards zagrają z Indianą Pacers, a Suns zmierzą się z Brooklyn Nets.  

Pacers byli górą w ośmiu z dziesięciu ostatnich występów, a do tego podejmą na własnym parkiecie ze zmęczonych i najprawdopodobniej osłabionych Wizards. John Wall wczoraj nie grał z powodu choroby i jego status określany jest jako ,,questionable”. Tak samo jest w przypadku Otto Portera.  

Bilans Indiany we własnej hali? 11-5. Czy widzisz inny scenariusz niż pewne zwycięstwo gospodarzy? Ja nie. forBET ma podobne zdanie na ten temat: 

  • wygrana Indiany Pacers – kurs 1.25 
  • wygrana Washington Wizards – kurs 4.20 

Kurs, jak sam widzisz, nie jest zbyt wysoki, więc obstawianie go mija się z celem. Ale jakiś over na Pacers albo handicap w ich stronę? Jak najbardziej. 

Pora na drugie starcie. 

Nets wygrali siedem z ośmiu ostatnich pojedynków, przegrywając dopiero z… Indianą Pacers. A to hańbą nie jest. Dzięki temu Brooklyn traci już tylko 2.5 meczu to szóstej pozycji na Wschodzie. Jeśli taka forma się utrzyma, to playoffy w tej słabej Konferencji Wschodniej są jak najbardziej możliwe. 

Przeciwnikiem Nets będą trochę lepsi, ale nadal słabi (a do tego zmęczeni) Phoenix Suns. Może i podopieczni Kenny’ego Atkinsona nie są orłami na własnym parkiecie (bilans 7-11), jednak w takiej dyspozycji, jakiej są, Słońca powinni akurat pokonać z łatwością. Skoro Toronto Raptors polegli, to z Suns się nie uda? forBET wierzy w zwycięstwo gospodarzy i kursy są takie same, jak to było w przypadku meczu Pacers z Wizards: 

  • wygrana Brooklyn Nets – kurs 1.25
  • wygrana Phoenix Suns – kurs 4.20

Moją uwagę zwróciła z kolei liczba punktów Nets, którzy przez ostatnie 11 dni rzucili m.in. 127 punktów Philadelphii 76ers, 125 punktów Washington Wizards i 144 punkty Atlancie Hawks. Linia na ich występ przeciwko 25. defensywie NBA, która ma za sobą trzy dogrywki? 114.5 punktów. Over po kursie 1.80 wygląda na niezły pomysł na wieczorne typy.