Już jutro w chińskim Nankinie rozpocznie się turniej finałowy Ligi Narodów siatkarek, w którym wystąpi 6 najlepszych reprezentacji rozgrywek. W grupie A zagrają Włochy, Turcja i Chiny. Do grupy B trafiły Polki, Amerykanki i Brazylijki. Awans wywalczą po dwa najlepsze zespoły, które powalczą o medale. Tytułu sprzed roku broni drużyna USA. Na dzisiaj przygotowałem analizę dwóch spotkań. Zapraszam do przeczytania.

Kod promocyjny do Fortuny: 1140PLN

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Polska – USA

typ: over 138,5 pkt

kurs: 1,53

Po raz trzeci w historii polskie siatkarki awansowały do turnieju Final Six. Dwa poprzednie występy, jeszcze w cyklu World Grand Prix, kończyły na ostatnich miejscach, choć w kadrze grały wtedy uznane nazwiska. Czy w Nankinie mają szansę powalczyć o coś więcej? Polki zaczynają Final Six od starcia z obrończyniami tytułu. Nasza drużyna zapewniła sobie awans do turnieju finałowego w ostatnich meczach rundy zasadniczej, gdy pokonała Japonię i Dominikanę. Do Nankinu Jacek Nawrocki zabrał najlepszy skład jakim w tym momencie dysponuje reprezentacja Polski. W kadrze jest już rozgrywająca Joanna Wołosz, która wyleczyła już uraz i powinniśmy ją widzieć od początku. O jej klasie dużo mówić nie trzeba. W tym roku ze swoim Conegliano dotarła do finału Ligi Mistrzyń i wygrała Serie A. To ogromne wzmocnienie naszej drużyny. Siła ofensywna opierać się będzie na Malwinie Smarzek, która w fazie grupowej rozgrywek była najlepiej punktującą zawodniczką. W 14 spotkaniach zdobyła aż 365 punktów! Wspierać ją powinny Magdalena Stysiak i Martyna Grajber jako przyjmujące. Na środku siatki trener ma duże pole wyboru, bo Kąkolewska, Alagierska, Efimienko czy Witkowska to klasowe zawodniczki, które zazwyczaj nie zawodzą. Rozgrywająca często będzie szukać z nimi różnych kombinacji. W fazie zasadniczej nasza reprezentacja zanotowała bilans 9-6. Polki przegrały z Turcją, Włochami, USA, Chinami, Koreą Południową i Serbią. Tylko w dwóch meczach podopieczne Jacka Nawrockiego przegrały bez wygrania seta. Tak było z Serbkami i Chinkami. W pozostałych spotkaniach Polska powalczyła mocno i udowodniła, że po latach w końcu jak równy z równym może rywalizować z najlepszymi na świecie.

Amerykanki w Nankinie bronią tytułu sprzed roku, wtedy w finale pokonały Turczynki. W fazie zasadniczej drużyna USA zanotowała bilans 12-3. Obrończynie tytułu przegrały jedynie z Dominikaną, Brazylią i Turcją. Trener Karge Kiraly na ten turniej powołał bardzo podobny skład jaki występował w ostatnich turniejach. W składzie są m.in Annie Drews, Michelle Bartsch-Hackley, Jordan Larson czy Kelsey Robinson. Brakuje jednak takich zawodniczek jak Karsta Lowe, Kimberly Hill i Foluke Akinradewo. Dużym atutem tej drużyny jest to, że rozgrywająca Carlini szuka kombinacyjnej gry i często gra na środek do Ogbogu, która kończy pewnie piłki. Trener Karge Kiraly ma bardzo szeroki wybór przy wystawianiu składu, bo praktycznie każda zawodniczka gwarantuje odpowiednią jakość. Problemem na początku było ich zgranie i forma, ale widać, że ona wróciła. Nasza reprezentacja będzie musiała zwrócić najbardziej uwagę na Bartsch-Hackley i Drews, które ostatnio były w znakomitej formie.

Obie reprezentacje zmierzyły się w fazie zasadniczej przed trzema tygodniami. Wówczas Polki wygrały pierwszą partię, ale potem Amerykanki rozkręciły się i triumfowały ostatecznie 3:1. USA grało wtedy w podobnym składzie jaki wyjdzie na parkiet jutro. W naszej drużynie nie było wtedy Joanny Wołosz, która teraz jest i może być sporym wzmocnieniem kadry.

Kursy wystawione przez bukmacherów zdecydowanie faworyzują Amerykanki. Początkowo chciałem zaproponować handicap punktowy w stronę naszej reprezentacji, ale patrząc na przebieg ostatniego meczu między tymi reprezentacjami zmieniłem zdanie. Proponuję tutaj over 138,5 pkt, który może wejść nawet przy 3 wyrównanych partiach. Polki na pewno mocno powalczą i spokojnie stać je na to, żeby wygrać seta albo sprawić większą niespodziankę. Dużo zależy od tego czy nasza drużyna będzie mieć dobre przyjęcie, a Smarzek i Stysiak zagrają na swoim poziomie w ataku.

Chiny – Turcja

typ: Turcja win

kurs: 1,60

Gospodynie Final Six w swoim pierwszym meczu podejmują Turczynki, które w zeszłym roku doszły do finału, gdzie musiały uznać wyższość Amerykanek. Chinki wygrały fazę zasadniczą z bilansem 12-3. Musiały uznać wyższość jedynie reprezentacji USA, Brazylii i Rosji. Oprócz pierwszego przystanku Ligi Narodów, gdzie występowały rezerwowe to Chiny grały swoim najsilniejszym składem, który prezentował się świetnie i pokonywał bardzo pewnie rywalki. W Nankinie jednak Chinki wystąpią w zupełnie innym zestawieniu. Trenerka Jenny Lang Ping zaszokowała, gdy podała czternastkę na ten turniej. Postanowiła ona dać szansę gry w zawodach mniej doświadczonym siatkarkom, co oznacza, że w turnieju finałowym nie zobaczymy choćby Zhu Ting, Xia Ding, Yuan Xinyue, Zhang Changning czy Yingying Li. Te zawodniczki w tych rozgrywkach były najważniejszymi postaciami drużyny. W sumie zdobyły blisko 500 punktów dla swojej reprezentacji. Jedyną siatkarką z tego pierwszego składu, która zagra w Final Six to atakująca Xiangyu Gong. W dodatku zespołu podczas spotkań w Nankinie nie poprowadzi Lang Ping, a jej asystent An Jiajie. Tak więc Chiny na ten turniej wystawiają rezerwy, które mogły zagrać ze sobą niedawno w turnieju Ligi Narodów w Brazylii. Tam przegrały nawet z Rosją, która w tegorocznych rozgrywkach zajęła dopiero 14 miejsce. Azjatki w składzie zbliżonym do tego zaprezentowały także w turnieju Montreux Masters, który wygrała reprezentacja Polski. W nim zajęły 6 miejsce, a w meczu o piątą lokatę przegrały właśnie z Turcją. Potencjał kadrowy Chinek w obecnym zestawieniu jest słaby i mimo tego, że grają u siebie ciężko będzie im coś osiągnąć.

Reprezentacja Turcji w fazie zasadniczej miała bilans 11-4 i zajęła w niej 5 pozycję. Przegrała z drużynami Japonii, Włoch, Chin i Belgii. Szkoleniowiec Giovanni Guidetti w Nankinie będzie chciał powtórzyć wynik sprzed roku, kiedy to jego drużyna dotarła do finału. Turczynki w Final Six wystąpią w najsilniejszym zestawieniu. Do składu wróciła przyjmująca Hande Baladin, która ostatnio leczyła uraz, ale teraz powinna być ważną postacią drużyny. Główna gwiazda reprezentacji to atakująca Ebrar Karakurt, w tych rozgrywkach zdobyła w sumie 217 punktów. Atakuje ona na bardzo wysokim procencie skuteczności, a do tego dokłada mocną zagrywkę z wyskoku. Ważną zawodniczką jest także Meliha Ismailoglu, która znajduje się wysoko w klasyfikacji najlepiej przyjmujących, a do tego skutecznie kończy ataki. Skład Turczynek jest młody, ale świetnie zgrany ze sobą. Większość zawodniczek występuje w Vakifbanku i Eczacibasi, czyli dwóch najsilniejszych klubach Europy. Reprezentacja Turcji w swojej grze nie popełnia dużo błędów. To bardzo dobrze zbilansowana drużyna. Rozgrywająca Cansu Ozbay szuka często gry ze środkowymi , a w ofensywie wykorzystuje praktycznie wszystkie swoje koleżanki.

Obie reprezentacje spotkały się w fazie zasadniczej. Wówczas Chinki w swoim najsilniejszym zestawieniu wygrały bez straty seta. Teraz sytuacja jest jednak zupełnie inna. Turcja występuje w swoim optymalnym składzie, a gospodynie grają rezerwami. Dużo więcej jakości w takim zestawieniu mają ubiegłoroczne finalistki. Kursy na wygraną Turcji mocno spadają. Pierwotnie kurs był 3,30, aktualnie jest już 1,60, a do rozpoczęcia meczu spodziewam się, że spadnie jeszcze mocniej. Nie widzę tutaj innej opcji niż pewna wygrana Turczynek.

kupon na środową final six siatkarek