Dzisiaj nie będzie typów na egzotyczne ligi, bo kolejne ligi są odwoływane.
Za to postaramy się zajrzeć co w ciągu tych 5 dni od czasu meczu Stelmetu z Dąbrową Górniczą działo się w Polskiej Lidze Koszykówki i w poszczególnych klubach. Czy będą grać czy nie. Pytań jest o wiele więcej, ale o tym niżej.

Czy granie powróci?

Ostatni mecz zagrano w Energa Basket Lidze 11 marca. Początkowo dawano 2 tygodnie rozbratu z graniem, wolne zawodnikom szczególnie tym z zagranicy, by mogli wrócić do rodziny. Część graczy zdołała rozwiązać kontrakty, ci którzy wyjechali już mogą nie wrócić i jeśli rzeczywiście udałoby się wznowić rozgrywki to jak by to mogło wyglądać?

Osłabione składy, brak gwiazd i gra praktycznie polskimi zawodnikami. To mogłoby się przekładać na wolniejsze tempo gry i mniej punktów, a za to chyba ceniono w tych 2-3 latach polską ligę, która mocno się rozwinęła i większość klubów zaczęła grać szybciej. Dla mocniejszych klubów, które mają w składach reprezentantów Polski może i nie byłoby to problemem, a także dla tych, którzy mają zagranicznych graczy z Litwy czy Łotwy też. Takimi są Anwil, który ma Rolandsa Fremanisa i Trefl z Paliukenasem.

No, ale czy to ma sens?

Wszak 3 kolejki przepadną i nie będzie możliwości rozegrania tamtych spotkań, ale dalej liga grałaby bez kibiców. Co prawda wróciłyby transmisje w Polsacie Sport czy Emocje TV, ale jedynymi głosami poza komentatorami byłyby krzyki trenerów i samych graczy. Dałoby się to wytrzymać, ale to tak jakby iść na trening któregoś z klubów.

Prawdopodobnym rozwiązaniem będzie jednak wstrzymanie się z grą aż do nowego sezonu i uwzględnienie dotychczasowych meczów. Co to oznacza? Nowy mistrz kraju w postaci Stelmetu Zielona Góra, który niewątpliwie zasłużył na to obecnym sezonem, no ale wygranym jest również  Start Lublin, który w tej sytuacji zostałby wicemistrzem. 3 w tabeli Anwil Włocławek miałby tyle samo punktów i identyczny bilans, no ale decydowałyby tu spotkania bezpośrednie, małe punkty, a te lepsze ma Start. Te kluby na pewno byłyby szczęśliwe, ale co na dole tabeli? Teoretycznie na ten moment z ligi spada Polpharma, ale to tylko dlatego, że ma o mecz mniej rozegrany od MKS Dąbrowy Górniczej. Jednak widać, że Polpharma z Markiem Łukomskim odzyskała stabilność, gra lepiej, a w Dąbrowie nic na lepsze się nie zmieniło. Ważny tu byłby mecz bezpośredni. Przypomnę, że pierwszy padł łupem klubu ze Starogardu 84:74.

Byłaby jeszcze możliwość anulowania tego, co grano do tej pory, ale to byłoby bardzo niesprawiedliwe wobec w zasadzie wszystkich klubów, bo za granie trzeba nagradzać zawodników, a jeśli anulowano by 22 kolejki kluby zostałyby bez pieniędzy od ligi, a to dla tych mniejszych klubów byłoby problemem. W wielu ligach europejskich jak Litwa, Szwecja, Finlandia czy Ukraina uznano dotychczasowe mecze i poznano nowych mistrzów.

Obecna sytuacja w klubach przedstawia się następująco:

Ciekawa wypowiedź prezesa Stelmetu, bo ten ogłosił wszystkim, że jeśli nie dojdzie do grania gracze dostaną premie. Słowo się rzekło, poszło w świat. Warto więc dotrzymać słowa.

Start i jego sukces jest największym w historii klubu z Lublina. Do tej pory największym osiągnięciem było 3 miejsce wywalczone 3 krotnie, ale dawno jeszcze w wieku XX.

Wiele spekuluje się o tym, kto miałby zostać MVP sezonu. Gdyby wciąż tu był, pewnie nie byłoby wątpliwości, ale po odpadnięciu z Ligi Mistrzów Anwilu Tony Wroten odszedł. Tak więc w tym momencie największą gwiazdą PLK jest chyba Ricky Ledo. Niewiele jest graczy tutaj, którzy z taką łatwością zdobywają punkty. Ile to filmików jest na YouTube z seriami jego trójek, wjazdów pod kosz. To gracz, któremu w Anwilu można zaufać i dać piłkę w trudnym momencie. Każdy klub ma taką gwiazdę w lidze, ale Ledo jest raczej ponad nimi. Kandydatów według ekspertów jest wielu jak Jarosław Zyskowski, Tweety Carter, Josh Bostic czy Chris Wright. Ja zdecydowanie zgadzam się z tym wyborem.

W Gdyni zaś na pewno spory niedosyt, bo poprzedni sezon był dużo lepszy, ale za to Arka ma tytuł mistrza Polski do lat 20. Pokonała w finale Trefl Sopot. Liderem ekipy był Grzegorz Kamiński, który grywał sporo w tym sezonie w ekstraklasie.

W Toruniu postanowiono rozwiązać kontrakty z zawodnikami zagranicznymi uznając, że już nie będzie grania. Nie ma już więc Chrisa Wrighta, Keitha Hornsby’ego i Kyle’a Weavera. Zawodnicy mieli roczne kontrakty.

W Treflu Sopot sytuacja podobna. Również Amerykanie Nana Foulland, Cameron Ayers, a także Carlos Medlock wrócili do swojego kraju.

Astoria także pozbyła się amerykańskich graczy. Jared Sina i Cris Clyburn już nie zagrają w Bydgoszczy.

W zasadzie w reszcie klubów sytuacja jest identyczna. Gracze z USA wyjechali na czas zawieszenia ligi. Są wyjątki jak GTK Gliwice czy MKS Dąbrowa Górnicza, które w ostatni dzień okna transferowego podpisały kontrakty z nowymi graczami i oni są w Polsce.

A teraz tak trochę z innej beczki.

Wiadomo jak ważny jest kontakt z kibicami, szczególnie młodymi, dla których  zawodowi koszykarze są idolami. Postanowiono więc nie tracić z nimi kontaktu i tak na przykład Polski Cukier Toruń przygotował tygodniowy plan zajęć, w którym grają z rywalem w kółko i krzyżyk (z ostatniego meczu z Polpharmą  była transmisja na Twitterze i świetnie się to przyjęło) lub w państwa miasta z kibicami. Anwil zaś postanowił zaproponować kibicom quiz o klubie i projekty ich nowych koszulek na przyszły sezon. Zachęcano również do oglądania retransmisji spotkań w klubach, które decydowały w przeszłości o sukcesach.W Gdyni zaś na pewno spory niedosyt, bo poprzedni sezon był dużo lepszy, ale za to Arka ma tytuł mistrza Polski do lat 20. Pokonali w finale Trefl Sopot. Liderem ekipy był Grzegorz Kamiński, który grywał sporo w ekstraklasie.

Reasumując moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest zakończenie tego sezonu w tym momencie. Nie dla każdego jest to uczciwe, szczególnie na dole tabeli, ale najwidoczniej nie ma rozwiązania idealnego. Z takim wirusem nie ma żartów i trzeba zdrowie graczy i kibiców cenić ponad wyniki sportowe.