Autor tekstu: Paweł Ukleja

Trzeci Wielki Tour obecnego sezonu wchodzi w decydującą fazę. Po 16 etapach w grze o końcowe zwycięstwo pozostaje teoretycznie czterech kolarzy, z czego jeden – Słoweniec Primoz Roglic wydaje się pewnie zmierzać w stronę końcowego tryumfu. Czy pozostali faworyci zdołają obrócić wyścig na swoją korzyść?

Załóż konto w STS – 1230 PLN od depozytu + 29 PLN Freebet +20 PLN za pozytywną weryfikację w Typomanii!

Przejdź do rejestracji w STS

KOD PROMOCYJNY: 1259PLN

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Jak wygląda sytuacja?

Wraz z dzisiejszym etapem prowadzącym na szczyt Alto de la Cubilla zakończył się drugi tydzień zmagań w wyścigu Vuelta a Espana. Przed nami dzień przerwy, a po nim zaczynamy ostatni epizod walki o końcowy tryumf w klasyfikacji generalnej. W tej prowadzi wspomniany już Roglic – ma on dosyć pokaźną – bo wynoszącą 2 minuty i 48 sekund przewagę nad Hiszpanem Alejandro Valverde. Trzecie miejsce, niecałą minutę za 38-latkiem z Movistaru zajmuje sensacja wyścigu, młodziutki, 20-letni rodak Roglica Tadej Pogacar, który na tę chwilę do lidera traci 3 minuty i 42 sekundy. Grono zawodników jeszcze jako tako liczących się w walce, jeżeli nie o zwycięstwo to z całą pewnością o podium zajmuje Kolumbijczyk Miguel Angel Lopez ze stratą 3 minut i 59 sekund do Roglica. Dla polskich kibiców znaczącą informacją będzie oczywiście piąta lokata Rafała Majki, którego jednak wynosząca 7 minut i 40 sekund strata do lidera uniemożliwia walkę choćby o podium (cudów nie ma).

Co nas czeka w trzecim tygodniu?

Szczerze powiedziawszy… niewiele. Jak trzeci tydzień Wielkich Tourów oferuje nam zwykle największe emocje, tak w tym roku włodarze Vuelta a Espana wykorzystali swoje najlepsze karty na tydzień nr 2 zostawiając nas z umiarkowanie ciekawymi ostatnimi pięcioma etapami. Trzy z nich  będą to etapy płaskie, które z zasady nie wprowadzają nic do walki o klasyfikację generalną, choć jak mają w zwyczaju mawiać prawnicy… TO ZALEŻY. Zależy głównie od wiatru, który jeżeli na otwartych przestrzeniach odpowiednio powieje może skutecznie podzielić peleton i przy odrobinie nieuwagi liderów i ich drużyn spowodować straty liczone w minutach. Możemy być pewni, że drużyny Lotto-Jumbo Visma, Movistar Team, UAE Team Emirates oraz Astana (czyli ekipy naszych czterech prowadzących torreadorów) będą okupować szpicę peletonu w obawie przed jego podzieleniem, a być może nawet próbować samemu do takiego podzielenia doprowadzić dyktując na czele mocne tempo. Scenariusz taki – choć jak najbardziej możliwy – nie jest oczywiście konieczny. Wiatr musu nie ma, wiać nie musi. Etapy te z całą pewnością wykorzystać będą chcieli sprinterzy do zgarnięcia dla siebie jakiegoś łupu lub uciekinierzy, którzy spróbują swoich sił na wyścigowej loterii szczęścia.

Ale pozostały jeszcze dwa etapy górskie i jeżeli coś się może zmienić w klasyfikacji generalnej w wyniku sportowej rywalizacji, a nie ludzkiego pecha to właśnie tam. Choć… rewolucji być nie powinno. Pierwszy z nich to etap osiemnasty prowadzący z Colmenar Viejo do Bacerril de la Sierra. Na trasie cztery premie górskie pierwszej kategorii, lecz ostatnia z nich… 25km przed metą. Potem zjazd i meta pod delikatną górkę, pod którą jednak przewagi większej niż kilka sekund się zbudować nie da. A przecież tu potrzeba minut! Nie ulega wątpliwości, że ewentualny atak musi nastąpić wcześniej, lecz utrzymać przewagę w terenie łączącym wspinaczkę, płaski teren i zjazd jest niezwykle ciężko i szanse powodzenia takiej akcji są nikłe. Mój typ: próby będą, ale ten etap nic znacząco nie zmieni.

Kolejny z górskich etapów to etap dwudziesty z Arenas de San Pedro do Plataforma de Gredos. Tym razem pięć górskich premii, w tym cztery pierwszej kategorii, lecz próżno tutaj szukać długich, kilkunastokilometrowych podjazdów. Profil etapu przypomina raczej połamany grzebień, który tworzą nieregularne pagórki. Cóż tu się może wydarzyć… Dobre pole do ataku tylko, że atak musi nastąpić wcześniej, bowiem ostatnia prowadząca do mety ścianka jest zbyt krótka, by zbudować wystarczającą przewagę. Dobrym do tego miejscem wydaje się kończący się 34km przed metą podjazd Puerto de Pena Negra. Liczy on 14km o średnim nachyleniu 5.9%. Jeżeli komuś uda się zdobyć na nim przewagę istnieją duże szanse, że ją utrzyma, a nawet powiększy na interwałowym, pagórkowatym terenie prowadzącym do mety. Jest to ostatnia szansa w wyścigu do przesunięcia się w klasyfikacji generalnej. Któż więc w niedzielę wzniesie ręce w geście zwycięstwa na Plaza de Cibeles w Madrycie?

Faworyci

Typ nr 1: Primoz Roglic

Analizując dokonania Primoza z ostatnich dwóch tygodni możemy odnieść wrażenie, że nic nie jest w stanie go złamać. Były skoczek narciarski, (który w swojej poprzedniej profesji zasłynął głównie spektakularnym upadkiem w Planicy w 2007 roku) regularnie powiększał swoją przewagę  na dotychczasowych górskich etapach (widać zamiłowanie Primoza do gór nie wygasło) i bez problemu odpowiadał na ataki rywali. Jego przewaga jest znaczna, wynosi prawie 3 minuty i wydaje się, że w obecnej dyspozycji jedynie totalna katastrofa może odebrać mu zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jeżeli na płaskich etapach nie uczyni tego wiatr połączony z mocnym pechem, a w górach nie zrobi tego solidny dzień kryzysu to nic nie powinno stanąć mu na przeszkodzie do zostania pierwszym skoczkiem narciarskim w historii, który zwycięży kolarski Wielki Tour. Tym bardziej, że pozostałe dwa górskie etapy do najtrudniejszych na tej Vuelcie nie należą. Piękna historia…

Typ nr 2: Alejandro Valverde

Stary, ale jary – chciało by się powiedzieć. Pomimo swoich 38-lat, rok temu Valverde po raz pierwszy w karierze stanął na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata zakładając tęczową koszulkę. Mistrzowska forma pozostała i ma się dobrze. Myślę, że wiek nie jest czynnikiem, który może pokrzyżować sympatycznemu Hiszpanowi plany w zajęciu wysokiego miejsca w tegorocznej Vuelcie. Czy jest w stanie ją wygrać? Wątpię. Strata do Roglica jest duża, a okazji do jej odrobienia mało, lecz z drugiej strony, jeżeli miałbym typować z tej trójki kogoś kto może Roglicowi odebrać zwycięstwo to byłby to właśnie Valverde. Chęci do podejmowania ataków nie można Hiszpanowi odmówić, a i dobrze radzi on sobie w terenie wymagającym interwałowego wysiłku, więc etap numer dwadzieścia… pod niego. Tam bym upatrywał jego szansy, jednak do odrobienia takiej straty z całą pewnością skupienie się na jednym etapie mu nie wystarczy. Ale.. Tu przewaga po ataku, tu bonifikata za miejsce na mecie i może, może… Mimo wszystko – stawiam na Roglica. Drugie miejsce dla Valverde.

Typ nr 3: Miguel Angel Lopez 

Kolarz, który był moim faworytem do zwycięstwa przed rozpoczęciem Vuelty, jednak życie zweryfikowało, że Lopez nie jest w tym roku w formie na zwycięstwo. Choć na podium jak najbardziej. Jest to kolarz, który lubi i co najważniejsze – nie boi się – atakować. Choć w tym momencie zajmuje czwarte miejsce to do trzeciego Tadeja Pogacara traci jedynie 17 sekund. Jego skłonność do ataków, walki do końca, a także pomimo ciągle młodego wieku – większe doświadczenie od młodego Słoweńca każe mi to właśnie jego, a nie Pogacara usytuować na dopełnieniu ostatecznego podium Vuelty.

Typ nr 4: Tadej Pogacar

Tak już wspominałem wcześniej – największa sensacja tegorocznej Vuelty. O tyle co o młodym Słoweńcu mówiło się w kontekście walki o etapy, wszak już wcześniej było wiadomo, że to wielki talent to nikt nie spodziewał się, że 20-latek będzie w stanie bić się o podium całego trzytygodniowego wyścigu. Czy ma szansę na tym podium stanąć? Ma i to duże. Widać w nim pewną swobodę i chęć stawiania wszystko na jedną kartę tylko czy w obliczu możliwości osiągnięcia tak wielkiego sukcesu młodziak nie spali się i nie straci go na rzecz bardziej doświadczonego Lopeza? Kwestią otwartą jest również to czy młody organizm jest w stanie przyjąć na siebie obciążenia trzytygodniowego wyścigu i pozwoli na ściganie się jak równy z równym z bardziej doświadczonymi kolegami do końca. Osobiście kocham historie młodych sportowców, którzy wyskakują jak Filip z konopi, więc choć serce mówi: trzecie miejsce (a może nawet drugie?) dla Pogacara to jednak rozum podpowiada: Lopez trzeci, Pogacar czwarty.

Podsumowanie

Roglic jest zdecydowanym faworytem do zwycięstwa co przekłada się na niski, nieopłacalny kurs. Moje propozycje są wobec tego następujące:

Alejandro Valverde

Mój typ: skończy w pierwszej trójce

Kurs: 2.00

Bukmacher: STS

 

Miguel Angel Lopez

Mój typ: skończy w pierwszej trójce

Kurs: 1.70

Bukmacher: STS

 

Jakby tego było mało, to mając konto w STS założone z naszym kodem bonusowym możesz brać udział w Typomanii! Co to takiego? Wejdź na Typomania.net i zarejestruj się, żeby mieć szanse na nagrody.