League of Legends, czyli najpopularniejsza gra firmy Riot wkracza w fazę play-off. Czy drużynom z Europy uda się podnieść ważący około 32 kilogramy Puchar Przywoływacza? Rozpatrzymy pierwsze dwa ćwierćfinały, co przyniosą, dowiemy się już jutro, a tymczasem zapraszam do analizy!

3000 PLN w bonusie od depozytu + 100 PLN zakład bez ryzyka + 14% do wygranych!
Sprawdź ofertę BETFAN!
Kod promocyjny: BETFAN

 

GRIFFIN – INVICTUS GAMING

 

Zdecydowanie jest to starcie dwóch naprawdę znakomitych drużyn. Nikt pewnie nie byłby zaskoczony, gdyby tak wyglądała para finałowa. Zawodnicy Griffin dwukrotnie w tym sezonie wygrali fazę zasadniczą koreańskiej ligi, a zarazem dwukrotnie ponieśli porażkę w finale splitów, ulegając SKT Telecom T1 odpowiednio 3:0 i 3:1. Przegrane w finałach w żaden sposób nie powinny umniejszać niebagatelnemu wyczynowi, jakim jest dwukrotne zwycięstwo fazy zasadniczej w jednym sezonie, najsilniejszej ligi świata. Wyniki w Champions Korea dały Griffin bezpośredni awans do fazy grupowej Wordls 2019 jako drugi „slot” z Korei. Trafili do grupy „A”, gdzie przyszło się im mierzyć z Cloud9 (Ameryka), Hong Kong Attitude (Tajwan) oraz dobrze nam znanym G2 Esports (Europa). Zmagania zaczęli od starcia właśnie z tymi ostatnimi, Jankos i spółka nie dali jednak większych szans Koreańczykom, pokonując ich w niespełna 30 minut. Następnie przyszły starcia z Hong Kong Attiude i Cloud9, gdzie wicemistrzowie Korei nie dali już szans swoim rywalom. Na półmetku byli z bilansem 2:1 i w dobrych humorach mogli spędzić, krótką przerwę pomiędzy kolejnymi spotkaniami. W ostatni dzień rozgrywek w swojej lidze ponownie pewnie pokonali Cloud9 oraz Hong Kong Attiude i przed starciem z G2 Esports byli już pewni gry w ćwierćfinale. Ostatni pojedynek grupy „A” przyniósł niespodziewany rezultat, Griffin okazało się lepsze od Mistrzów Europy, w dogrywce sytuacja się powtórzyła i to ekipa z Korei mogła cieszyć się z pierwszej lokaty w grupie. Ich styl gry jest bardzo przekonywający, nie popełniają błędów, grają skrupulatnie, a o tym może świadczyć, chociażby fakt, że 3 pierwsze miejsca pod względem K/D/A zajmują właśnie zawodnicy Griffin. Dokładniej są to: „Viper” (17.5), „Chovy” (10.8), „Lehends” (10.8). Szczególnie postawa tego pierwszego, czyli AD Carry jest zdumiewająca i najprawdopodobniej to on będzie głównym ogniwem do końcowego sukcesu.

Invictus Gaming to obrońca tytułu sprzed roku jak to zazwyczaj w takiej sytuacji bywa, po znakomitym sezonie przychodzi bardzo duża obniżka formy. Świadczy o tym fakt, że chińska ekipa była o krok od tego, by nie dostać się w tym roku na mistrzowską imprezę. W fazie wiosennej wszystko wyglądało jeszcze dobrze, zajęli drugie miejsce w fazie zasadniczej, a play-off padły ich łupem po pewnym zwycięstwie 3:0 z JD Gaming. Niestety lato okazało się dla nich fatalne. W fazie wstępnej zajęli dopiero 6 lokatę, a na domiar złego odpadli już w 1/8. To wszystko spowodowało, że nie mieli wystarczającej liczby punktów do bezpośredniego awansu, musieli jeszcze przebrnąć regionalne eliminacje, w których mierzyli się z Top Esports, po bardzo ciężkich bataliach odnieśli zwycięstwo 3:2. Szale tego spotkania warzyła się jednak przez wszystkie pięć spotkań i o sensację było naprawdę blisko. Udało się i trafili do fazy grupowej Mistrzostw Świata, gdzie przyszło się im mierzyć w grupie „D” z Damwon Gaming (Korea), Team Liquid (Ameryka) oraz ahq e-Sports club (Tajwan). Nie mieli, więc najtrudniejszej grupy, choć de facto nie była też łatwa. Zaczęli od zwycięstwa nad drużyną z Tajwanu, następnie rozprawili się z Mistrzem Ameryki, lecz później musieli uznać wyższość Damwon Gaming, mieli bilans 2:1, jednak grupa tak się skomplikowała, że trzy drużyny miały taki sam bilans, wszystko więc mogło się wydarzyć. W drugiej połowie spotkań ponownie pokonali ahq e-Sports club oraz znowu przegrali z Damwon Gaming. Ostatnie starcie decydujące o awansie padło jednak ich łupem i wyszli z drugiego miejsca tuż za ekipą z Korei. Ich gra jednak nie zaskakuje, a w statystkach próżno szukać wyróżniających się gracz z „IG”. Jeżeli nie zmienią nic w swojej grze, to nie daje im za dużych szans z ich rywalami w ćwierćfinale.

Co grać?

Jak widzicie w typowaniu, pominąłem „statystyki” gdyż nie dadzą one realnego porównania. Mogę napisać, że Griffin w grupie miało bilans 6:1 (przez dogrywkę), a „IG” 4:2, ale tak poza tym to statystyki niewiele dadzą. Niemniej jednak jest zdecydowanie przekonany, że to ekipa z Korei okaże się lepsza.

TYP: Griffin

Kurs: 1.65

Baner - skubiemy bukmachera

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

 

FUNPLUS PHOENIX – FNATIC

 

Jest to spotkanie dwóch bardzo wyrównanych drużyn, według mnie nawet najbardziej wyrównany ćwierćfinał ze wszystkich. FunPlus Phoenix to drużyna z Chin, która wygrała dwukrotnie fazę zasadniczą, wiosną jednak odpadli w półfinale, ostatecznie zajmując 3 lokatę, latem zaś okazali się najlepsi, pokonując w finale „RNG” 3:1. Weszli bezpośrednio do fazy grupowej jako zwycięzca letniego splitu w Chinach. Trafili do grupy „B” z Splyce (Europa), J Team (Tajwan) oraz GAM Esports (Wietnam). Potencjalnie najłatwiejszej grupy całych mistrzostw. Zaczęli jednak od porażki w pierwszej kolejce z J Team, następnie odnieśli zwycięstwa nad Splyce i GAM Esports. Na półmetku mieli bilans 2:1, co dało im przodowanie w grupie. Kolejną część rozgrywek zaczęli od ponownego zwycięstwa nad drużyną z Wietnamu, następnie okazali się gorsi od Splyce, a później pokonali swojego pogromcę z pierwszej kolejki. Bilans 4:2 doprowadził do sytuacji, w której mieli dogrywkę z europejską ekipą. Wyszli z niej obronną ręką i to oni wygrali grupę „B”. Niemniej jednak styl zdecydowanie nie zachwyca i pozostawia bardzo, bardzo wiele do życzenia. Krótko mówiąc, spodziewano się po nich zdecydowanie więcej, niż zobaczono w fazie grupowej. W statystykach pojawia się praktycznie tylko „lwx”, który jest motorem napędowym drużyny. Jednak jak na tak słabą grupę to bardzo mało. Jak poradzą sobie, gdy zmierzą się z dużo silniejszym bot Fnatic, europejska drużyna, która rok temu brylowała na Mistrzostwach Świata, poniosła porażkę dopiero w finale z „IG”. W tym sezonie w Europie nieustannie oglądają plecy G2 Esports. Widać, że drużyna Marcina „Jankosa” Jankowskiego jest po prostu lepsza, a do tego nieustannie bawi się grą. Fnatic fazę zasadniczą wiosennego splitu skończyło na 3 lokacie, dodatkowo przegrywając z Origien, z którym de facto przegrali również w półfinale tych rozgrywek. W lecie było już zdecydowanie lepiej, ustąpili miejsca tylko G2, przegrywając po zmianie systemu rozgrywek dwukrotnie 2:3. Zawodnicy „samurajów” jednak trochę bawili się w tamtych spotkaniach, dodając jeszcze więcej pikanterii tym starciom, a zarazem dyprymując rywali. Fnatic bez problemu znaleźli się w fazie grupowej Wordls 2019, problem pojawił się dopiero po losowaniu. Trafili do grupy śmierci, wraz z SK Telecom T1 (Korea), Royal Never Give Up (Chiny), Clutch Gaming (Ameryka). Początek nie był udany dla europejskiej drużyny, ponieśli porażkę z głównymi rywalami (RNG i SKT T1), udało im się tym zwyciężyć nad outsiderem tej grupy, czyli Clutch Gaming. Rewanże przyniosły jednak niebywały zwrot akcji, Fnatic wygrało wszystkie swoje spotkania i to w pięknym stylu. W ostatnim momencie wskoczyli na drugą lokatę, wyrzucając za burtę słynne RNG z „Uzim” w składzie. Drużyna, której liderem jest „Rekkles”, ma bardzo duży potencjał, który ujawniany jest w najtrudniejszych momentach. Tak to powinno wyglądać. Jeżeli będą grali tak jak ostatnie 3 spotkania, to stać ich na zwycięstwo z każdym.

Co grać?

Statystycznie, bez dogrywek obie ekipy miały w grupie bilans 4:2, jednak to Fnatic pokazało dużo lepszy styl, a zarazem mieli znacznie trudniejsze zadanie, dlatego to oni są moimi faworytami w tym starciu.

TYP: Fnatic

Kurs: 2.25

 Kupon na League of Legends!

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!