Lebron James to najlepszy koszykarz na świecie. To wiemy. Wiemy też, że Król jest nieprzewidywalny. Byliśmy już świadkami dwóch decyzji, które wstrząsnęły światem NBA. Teraz wszystko wskazuje na to, że będziemy świadkami kolejnej dramy związanej z Lebronem.

Chris Sheridan donosi, że decyzja już została podjęta i James na 100% odejdzie:

Anonimowe źródła mogą się mylić, ale tu jest chyba coś na rzeczy.

Widzisz ten raport i pewnie myślisz, że to znowu jaki desperat, który szuka rozgłosu. Codziennie pojawia się ktoś ze źródłami z kosmosu, twierdząc nie wiadomo co. Ale w tym wypadku nie jest do końca prawda. Chris Sheridan to ten dziennikarz, który jako pierwszy donosił o powrocie Lebrona do Cleveland w 2014 roku. Wtedy postawił całą swoją karierę na jedną kartę. Jeśli ta przepowiednia by się nie sprawdziła, straciłby całą swoją reputację. Okazało się, że miał rację. Może to był czysty strzał, wewnętrzny głos, znak od siły wyższej, czy może po prostu dobre źródło. Tego się nie dowiemy, ale fakt jest faktem: Sheridan miał rację.

W 2010 roku, przy okazji pierwszego odejścia Jamesa były dziennikarz ESPN Insider też się nie pomylił. Do tej pory jest 2:0 dla niego.

Czy tym razem będzie podobnie?

To lato dla Cleveland Cavaliers jest bardzo dziwne. Po przegranej z Warriors w tegorocznych finałach wydawało się, że Cavs zjednoczą się i spróbują zrewanżować się za porażkę.

Wyszło (lub wyjdzie) – inaczej.

Kyrie Irving zażądał wymiany i jego sytuacja jest jedną, wielką niewiadomą. Do tej pory cały czas jest w składzie Cavaliers i nie wiadomo, w jakich barwach zobaczymy go w meczu otwarcia. Do tego dochodzą teraz doniesienia o potencjalnym odejściu Lebrona z zaufanego źródła.

Nie tak to miało wszystko wyglądać.

Cavs chcieliby wiedzieć, na czym stoją. Włodarze klubu oczekują od Jamesa, że ten powie im jasno, czy planuje zostać, czy też opuścić zespół z Cleveland. Bo w tym momencie Cavaliers są w patowej sytuacji.

Z jednej strony muszą wzmacniać drużynę na tu i teraz, żeby Król był zadowolony. W końcu chcą go utrzymać u siebie. Jednak do tej pory wychodzi im to co najwyżej kiepsko. Podczas tego off-season nie zrobili praktycznie żadnego ruchu, który przybliżył ich do Golden State Warriors. Bo chyba nie wmówisz mi , że Jeff Green i Jose Calderon zrobią różnicę?

Z drugiej strony nad drużyną z Cleveland cały czas ciążą czarne chmury. James może odejść. Raz już to zrobił, więc czemu nie ma tego zrobić po raz kolejny. W takim razie warto byłoby się zabezpieczyć na przyszłość i pozyskać młodych graczy. Wtedy to Kyrie Irving mógłby stać się twarzą zespołu. Nie potrzebna byłaby jego wymiana do innej drużyny.

Więc co mogą zrobić Cavaliers?

Najbardziej logicznym rozwiązaniem (przynajmniej w teorii) byłoby pozbycie się ostatniego roku Jamesa w wymianie. Dzięki temu można by otrzymać coś w zamian. Wiele klubów byłoby zainteresowanych pozyskaniem najlepszego koszykarza na planecie. Nie chodzi tu tylko o wartość sportową. Lebron to marka sama w sobie. Pozyskanie takiego koszykarza to byłby marketingowy majstersztyk. Każdy właściciel chciałby mieć u siebie Jamesa i z pewnością Cavaliers mogliby na tej wymianie zyskać w szerszej perspektywie.

Ale takich rzeczy się po prostu nie robi. Nie można wymieniać legendy, nawet jeśli wydaje się to dobrym rozwiązaniem. To jest Lebron James.

Poza tym Król ma klauzulę, która pozwala mu na zawetowanie każdej wymiany z jego udziałem. Także taki ruch nie jest możliwy z powodów czysto moralnych, jak i technicznych. To się po prostu nie wydarzy.

Ale James jest wolnym agentem w przyszłym roku i może powiedzieć papa i po prostu sobie odejść. Swoje zadanie już wykonał. Zdobył pierwszy tytuł dla macierzystej organizacji i może iść podbijać świat.

Sama decyzja o odejściu z perspektywy Jamesa-koszykarza wydaje się irracjonalna.

James już mówił, że jego celem jest pogoń za Michaelem Jordan – chce być po prostu najlepszym koszykarzem w historii, a do tego potrzeba pierścieni mistrzowskich. Gdzie ma największe szanse na to? W Cleveland. Oczywiście nie bierzemy pod uwagę Warriors, bo to byłoby przegięcie…

Konferencja Wschodnia dawno nie była tak słaba. W tym momencie nie ma realnego kandydata na strącenie Króla z tronu. Ani Boston Celtics, ani Washington Wizards, ani nikt inny nie są na tym poziomie. Mogą być, ale jeszcze nie są. Teoretycznie James mógłby dołączyć do Celtics, którzy wydaje się najbliżej Cavs. Ale to się nie wydarzy. Król od zawsze rywalizuje z zespołem z Bostonu i jestem pewien, że szczerze ich nienawidzi. Byłoby to bardzo zaskakujące.

Przejście na Zachód? Żaden zespół nie wydaje się gotowy, żeby walczyć z Warriors, nawet po dodaniu Jamesa. Może San Antonio Spurs i duet Lebron-Leonard. Ale poza tym, trudno znaleźć cokolwiek. A trzeba jeszcze pamiętać o pieniądzach. Król otwarcie mówił, że nie weźmie mniejszej umowy niż maksymalna.

Spójrzmy na potencjalną zmianę klubu z innej perspektywy. Patrząc z perspektywy Jamesa- biznesmana, odejście to dobry ruch.

Cleveland w porównaniu do Los Angeles, czy Nowego Jorku to dziura. W tym mieście nie ma perspektyw dla rozwoju marketingowego. James jest marką samą w sobie i jego nazwisko jest rozpoznawalne na całym świecie. Gra w klubie z dużego rynku to niesamowita szansa. James ma jeszcze kilka lat gry przed sobą, ale trzeba też myśleć o tym, co będzie po zakończeniu kariery. Jemu nie grozi bankructwo, ale za samo bycie rewelacyjnym sportowym, nie zostanie się zapamiętanym na świecie. Sportowiec powinien mieć realny wpływ na społeczeństwo i zrobić coś więcej, niż tylko grać na boisku. Poza tym pieniędzy nigdy nie jest za wiele. Król mógłby w końcu żyć pełnią życia. A nie tam w jakimś zaściankowym Cleveland…

Kluczem w całej tej sytuacji może być relacja z właścicielem klubu. Dan Gilbert jest słabym właścicielem. Pozwolił odejść Davidowi Griffinowi, czyli jednemu z lepszych generalnych menedżerów lidze. Może i płaci spore pieniądze, ale ma problem z relacjami międzyludzkimi. Pamiętasz może, jaka była jego reakcja po odejściu Jamesa? Napisał list. Ale nie był to list z podziękowaniami. Pisał tam m.in. o tchórzowskiej zdradzie. Zero klasy. Jednak mimo to Lebron wrócił. Po zdobyciu mistrzostwa nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odszedł po raz kolejny. W końcu swoje zadanie dla miasta Cleveland wykonał.

Abstrahując od tego, czy ta informacja jest prawdziwa, czy nie, wiemy jedno: przyszły sezon Cavaliers będzie jak jedna wielka telenowela. Cavs będą cały czas żyli w niepewności, bo w tym momencie karty w ręku trzyma kto inny. Przez cały rok będą pojawiały się nowe doniesienia, które będą mówiły co innego. A i tak pewnie wszystko rozstrzygnie się dopiero w przyszłe lato.

A Twoim zdaniem co zrobi Lebron James: zostanie w Cleveland, czy przeniesie się do innego klubu?