Derby Madrytu powinny budzić niesamowite emocje. Wydaje mi się jednak, że przez wczesną fazę sezonu, brak Ronaldo, nierówną formę obu ekip i impotencje ich napastników nie ma wielkiego ciśnienia na dzisiaj. Spodziewajmy się jednak niespodziewanego, a najlepiej – trafionych typów!

Nie masz konta w Fortunie? Odbierz promocję po rejestracji dla czytelników Zagranie! Kod rejestracyjny: 20free

WPISZ KOD W FORTUNIE

Real Madryt – Atletico Madryt, 20:45

Tak sobie zbieram informacje przed Derbami Madrytu i nagle czytam, że Benzema nie oddał celnego strzału w ostatnich czterech meczach. No to jest dramat. Sprawdzam więc jego vis a vis, czyli Diego Costę, a ten jeszcze lepszy – bez gola w La Liga. Jedyne co ustrzelił w tym sezonie to dublet, właśnie w potyczce z Realem, w ramach Superpucharu Europy oraz jedną brameczkę z Monaco w Lidze Mistrzów. W świetle dzisiejszych derbów nie wydaje mi się, aby któryś z napastników przerwał tę niemoc strzelecką, impotencja będzie prawdopodobnie kontynuowana.

Królewscy od początku sezonu notowali naprawdę fantastyczną serię. Podważyć ich formę mógł jedynie remis z Athletikiem Bilbao na San Mames. Po tej potyczce podopieczni Lopeteguiego rozbili AS Romę (3:0), grając jeden z lepszych meczów w ostatnim czasie, nawet biorąc pod uwagę kadencję Zizou. Niestety, w futbolu nie ma tak łatwo. Ramos i koledzy po Romie pokonali Espanyol (1:0), na spokojnie, ale bez szału. Później jednak zostali zdeklasowani przez Sevillę, grając fatalne zawody (0:3) – dokładnie tydzień po mega meczu z Rzymianami. No i gdzie tu logika?

Atleti musieli za to spędzić trochę czasu na szukaniu formy. W pierwszych czterech meczach w La Liga odnieśli tylko jedno zwycięstwo. Starcie w Lidze Mistrzów z Monaco okazało się zbawienne. Łącznie z pokonaniem Glika i kolegów Los Colchoneros odnieśli trzy wygrane z rzędu, a w dwóch z nich zachowali czyste konto.

Warto wspomnieć o absencjach w składzie gospodarzy: Isco odpoczywa po wycięciu wyrostka robaczkowego, a Marcelo naderwał mięsień. Hiszpan na pewno by się przydał, szczególnie, że Realowi zabrakło ostatnio kreatywności w ataku. Nieobecność Brazylijczyka może okazać się za to wzmocnieniem, bo w ostatnim czasie uwydatniła się jego arogancja w defensywie. Zastąpi go Nacho.

Mocna statystyka: piłkarze Simeone nie przegrali na Santiago Bernabeu od 2012 roku! Już od sześciu lat Atleti wpadają na stadion największego rywala jak do siebie. No, ale dla wszystkich statystycznych głów: nie zapominajcie o trzech zwycięstwach Realu w tym okresie – dwukrotnie w Lidze Mistrzów, raz w Copa del Rey.

Jaki pomysł na to spotkanie? Widzę tutaj dwie opcje: poniżej 2,5 bramki albo jakaś podwójna szansa na remis. Ligowe Derby Madrytu widziały powyżej 2,5 gola tylko dwa razy w przeciągu siedmiu lat. No ale tutaj ja sobie zgrabnie manipuluję, bo inaczej było już w Lidze Mistrzów i Copa del Rey. Swój typ argumentuję jednak impotencją bramkową napastników obu zespołów. Oczywiście, Real ma jeszcze Bale’a i Asensio, a Atletico Lemara i Griezmanna, jednak nie zapominajmy o znakomitych defensywach tych drużyn. Nawet to 3:0 z Sevillą nie zmienia optyki na Ramosa, Varane’a i wracającego po kontuzji Carvajala. Defensywy Atletico chyba nie trzeba bronić. Sama broni.

Drugą propozycję argumentuję następująco: Derby Madrytu to są mecze, na które obie ekipy nie muszą się specjalnie motywować. Po prostu zawsze jest top zaangażowanie. Z drugiej strony, widać, że to jest dopiero wrzesień. Liga się dopiero rozkręca, a Atletico jeszcze niedawno miało siedem punktów straty do Realu i Barcy, przez co bito na alarm. Teraz to są już tylko dwa oczka i po dzisiejszym meczu ekipa Simeone może wyprzedzić Królewskich w tabeli. Typ okaże się skuteczny, jeśli będzie remis do połowy lub w całym spotkaniu.

Typ: poniżej 2,5 gola w meczu
Kurs: 1.78 Fortuna

Typ2: podwójna szansa 0-0
Kurs: 1.67 Fortuna