Fot. Tadeusz Mieczyński / PRESSFOCUS

W ostatnim tygodniu skoczkowie wreszcie mieli trochę czasu, żeby odpocząć po kilkunastodniowym maratonie skakania. Po tygodniowej przerwie pociąg Pucharu Świata ponownie się jednak rozpędza i tym razem zawita do śnieżno-mroźnego Zakopanego! W ramach sobotniej rywalizacji na Wielkiej Krokwi odbędzie się konkurs drużynowy. Czy reprezentacja Polski, która obecnie jest liderem Pucharu Narodów zdoła rozstrzygnąć go na własną korzyść? Zapraszam do wspólnego typowania!

1200 PLN od depozytu +230 PLN zakład bez ryzyka + 30 PLN Freebet

sts bez ryzyka - 230

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Niemcy vs Japonia

Na początek przyjrzymy się rywalizacji niemiecko-japońskiej. Trener Stefan Horngacher po piątkowych treningach oraz kwalifikacjach do walki na Wielkiej Krokwi postanowił oddelegować Severina Freunda, Piusa Paschke, Karla Geigera oraz Markusa Eisenbichlera. Obecność trzech ostatnich zdecydowanie nie dziwi, bowiem są to niezaprzeczalnie najlepsi niemieccy zawodnicy w aktualnie trwającym sezonie Pucharu Świata. Dylemat stanowił natomiast wybór czwartego skoczka do drużyny. Teoretycznie Horngacher (oprócz Freunda) miał jeszcze do wyboru Martina Hamanna oraz Constantina Schmida. Wyniki treningów i kwalifikacji wskazywały, jednak że to Freund jest w najlepszej dyspozycji, więc to na niego padł wybór selekcjonera.

Mniejsze dylematy związane z doborem pierwszej czwórki miał zdecydowanie trener reprezentacji Japonii Hideharu Miyahira, do Zakopanego przyjechało bowiem tylko pięciu Japończyków. Dokonanie selekcji również nie było trudnością. W czwórce nie znalazł miejsca Yuken Iwasa, który w trakcie sesji treningowych oraz kwalifikacji prezentował się fatalnie. Skład Japończyków, więc był jasny: Ryoyu Kobayashi, Junshiro Kobayashi, Keiichi Sato oraz Yukiya Sato. Pomimo braku trudności z wyłonieniem reprezentacji na konkurs drużynowy, trener Miyahira ma się nad czym głowić. W tym sezonie Japończycy skaczą po prostu przeciętnie. Liderem japońskiej kadry stał się Yukiya Sato, który na ten moment zajmuje 10. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Rośnie również forma Ryoyu Kobayashiego, jednak niczym ona się ma do dyspozycji tego zawodnika sprzed dwóch lat, czy nawet sprzed roku. Największym problemem są z całą pewnością Junshiro Kobayashi i Keiicho Sato, którzy skaczą mocno w kratkę. Podejrzewać ich o stabilność z całą pewnością nie można. Ale spójrzmy na wyniki piątkowych serii i rozstrzygnijmy, która z reprezentacji ma większe szanse na osiągnięcie lepszego wyniku.

W pierwszej serii treningowej rywalizacja niemiecko-japońska rozstrzygnięta została na korzyść Niemców. Nasi zachodni sąsiedzi drużynowo uplasowali się na czwartym miejscu, natomiast zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni pozycję niżej, na piątej lokacie. Strata punktowa do Niemców była jednak spora i wyniosła 26.3 punktu. Podopieczni Stefana Horngachera nie skakali rewelacyjnie – Eisenbichler, Geiger oraz Paschke uplasowali się w drugiej dziesiątce, a Freund na 21. miejscu. Tak duża przewaga nie wynikała, więc z genialnych skoków zawodników zza naszej zachodniej granicy, a ze słabej dyspozycji Japończyków. A właściwie – trzech z nich. Yukiya Sato wygrał trening, ale pozostali zajęli miejsca 26., 34. oraz 42. Finalnie – 1:0 dla Niemców. Druga seria treningowa drużynowo padła łupem Niemców. Genialnie skakali Paschke i Eisenbichler, którzy zajęli miejsca drugie i trzecie. Karl Geiger uplasował się na 10. pozycji, a najsłabsze ogniwo – Severin Freund na lokacie 15. W przypadku Japończyków przypadek podobno do pierwszego treningu. Indywidualnie serię wygrywa Yukiya Sato, ale cóż z tego, gdy zawodzą pozostali. Keiichi Sato – 17. miejsce, Junshiro Kobayashi 22. miejsce, a Ryoyu Kobayashi lokata 31. Rezultat? Piąte miejsce drużynowo oraz 19.4 punktu straty do Niemców. Pozostaje nam więc analiza serii kwalifikacyjnej. W niej po raz trzeci w piątek górą w naszym starciu są Niemcy. Podopieczni Stefana Horngachera zajęli drużynowo trzecią pozycję, ale wyprzedzając czwartą Japonię jedynie o 2.7 punktu. Nie mniej jednak fakt jest faktem – Niemcy trzy razy byli od Japończyków lepsi.

Co obstawiać?

Moim zdaniem górą w tym starciu będzie reprezentacja Niemiec. Posiada ona trzech zawodników skaczących na bardzo wysokim, ale przede wszystkim stabilnym poziomie. Czwarty z Niemców – Severin Freund może nie jest jeszcze w swojej najwyższej dyspozycji, ale również skacze stabilnie zajmując miejsca na przełomie drugiej oraz trzeciej dziesiątki. Jeżeli miałbym określić jednym słowem reprezentację Japonii byłoby to słowo – niestabilność. A przynajmniej niestabilność w wykonaniu Ryoyu Kobayashiego, Keiichi Sato oraz Junshiro Kobayashiego. Ta trójka skacze bardzo niestabilnie i ciężko podejrzewać, że łącznie oddadzą sześć stabilnych skoków na poziomie. Wśród Japończyków wyróżnia się Yukiya Sato, który wygrał dwa treningi oraz kwalifikacje, ale dzisiaj mamy do czynienia z konkursem drużynowym. Tutaj nie wygrywa się jednym zawodnikiem. I tak też będzie moim zdaniem dzisiaj. Kurs na zwycięstwo Niemców w tej parze oferowany przez STS wynosi 1.57. Obstawiamy!

Zdarzenie: kto lepszy? Niemcy vs Japonia

Typ: Niemcy

Kurs: 1.57

Grupa Zagranie

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Polska vs Norwegia

Przejdźmy więc do pary z udziałem naszych reprezentantów. Polska vs Norwegia – kto okaże się lepszy? Czwórkę oddelegowaną do konkursu drużynowego przez Michala Dolezala mogliśmy obstawiać sami. Są to Piotr Żyła, Kamil Stoch, Andrzej Stękała oraz Dawid Kubacki. Na ten moment wyłonił nam się dosyć klarowny i mocny skład, który w obecnej dyspozycji jest w stanie zdziałać cuda. A Mistrzostwa Świata w Oberstdorfie już niedługo… Jako najbardziej niestabilny punkt reprezentacji Polski uznać należy oczywiście Piotra Żyłę, który skacze… różnie. Treningi jednak w jego wykonaniu na ogół są słabe, a mobilizuje się na zawody. Jestem, więc dobrej myśli.

Alexander Stoeckl na konkurs drużynowy w Zakopanem oddelegował następującą czwórkę: Daniel-Andre Tande, Halvor Egner Granerud, Marius Lindvik oraz Robert Johansson. W składzie Norwegów zabrakło miejsca dla Johanna Andre Forfanga oraz powracającego po kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych Thomasa Aasen Markenga. Nie przedłużając – jak obie reprezentacje prezentowały się we wczorajszych trzech seriach na Wielkiej Krokwi w Zakopanem? Zapraszam do analizy!

Pierwsza seria treningowa drużynowo padła łupem Norwegów. Świetne skoki oddali Robert Johansson (127,5 metra, trzecie miejsce) oraz Daniel-Andre Tande (135 metrów, siódma lokata). W drugiej dziesiątce uplasowali się za to Marius Lindvik (121.5 metra, 14. pozycja) oraz Halvor Egner Granerud (117.5 m, 13 lokata). Ze świetnej strony pokazała się również trójka Polaków. Dawid Kubacki był czwarty, Andrzej Stękała piąty, a Kamil Stoch dziewiąty. Niewykluczone, że ten trening padłby łupem biało-czerwonych, gdyby nie fatalna próba oddana przez Piotra Żyłę. Urodzony w Cieszynie zawodnik oddał skok jedynie na 109 metrów, co uplasowało go na 40. pozycji. Polacy stracili w tej serii do Norwegów 17.9 punktów. Co by było gdyby nie Żyła? Możemy jedynie gdybać. Druga seria treningowa ułożyła się już bardziej po naszej myśli. Biało-czerwoni zajęli w niej drugą pozycję, ustępując jedynie Niemcom. Ponownie ze znakomitej strony zaprezentowali się Andrzej Stękała oraz Dawid Kubacki (czwarte i szóste miejsce), nieco gorzej skoczył Kamil Stoch (18. lokata), a najgorzej Piotr Żyła (24. pozycja). Norwegowie sprawowali się dobrze, głównie za sprawą Lindvika, Johanssona i Tande. O dziwo – zawiódł Granerud. 116 metrów i dopiero 35. pozycja. Sprawiło to, że Polacy wyprzedzili Norwegów o 6.8 punktu. W pojedynku polsko-norweskim mamy już 1:1. Ale na tym nie koniec, bowiem biało-czerwoni wygrywają drużynowo kwalifikacje uzyskując notę w wysokości 505.4! Przyczyniły się do tego ponownie dobre skoki Andrzej Stękały oraz Dawida Kubackiego, którzy znaleźli się w pierwszej dziesiątce. Najlepszy z Norwegów – Robert Johansson uplasował się dopiero na 12. pozycji, a tym który najbardziej zepsuł był ponownie Halvor Egner Granerud. Można to nazwać sensacją, bez wątpienia.

Co obstawiać?

Moim zdaniem to Polacy będą wyżej w dzisiejszym konkursie drużynowym. Dlaczego? Po pierwsze – skaczemy u siebie, a konkursy rozgrywane na własnej ziemi są dla polskich skoczków bardzo mobilizujące. Po drugie – mamy stabilną kadrę. Tak, wiem. Piotr Żyła nie popisywał się w trakcie treningów, ale radzę pamiętać, że Piotrek nigdy nie skacze dobrze w seriach treningowych, petardy pozostawiając na zawody. Jestem przekonany, że tak będzie również i tym razem. Norwegowie… O dziwo – najsłabyszm ogniwem może okazać się Halvor Egner Granerud, który podczas piątkowych trzech serii prezentował się wręcz fatalnie. Pozostała część składu norweskiego skacze dobrze, ale moim zdaniem niewystarczająco, żeby zagrozić Polakom. Nie ma co się zastanawiać – obstawiamy Polaków. Kurs, jaki STS oferuje na zwycięstwo Polaków w tej parze wynosi 1.45. Widać kto jest faworytem… Jeżeli nie masz jeszcze konta na STS proponuję je założyć już teraz. Na początek otrzymasz bonus powitalny, który miejmy nadzieję – będzie początkiem pięknej przygody z zakładami bukmacherskimi!

Zdarzenie: kto lepszy? Polska vs Norwegia

Typ: Polska

Kurs: 1.45

Zasady promocji:

  • Kwota: możesz zawrzeć zakład za dowolną stawkę, ale otrzymasz maksymalnie 230 PLN zwrotu (minus podatek).
  • Promocja dostępna dla nowych klientów, którzy założą konto z kodem: ZAGRANIE
  • Naliczenie zakładu bez ryzyka automatycznie na podstawie kodu: ZAGRANIE
  • Akcja łączy się z bonusem powitalnym.
  • Jeśli Twój zakład zostanie rozliczony jako przegrany, otrzymasz zwrot.
  • Zwrot nastąpi na konto depozytowe, a nie w formie bonusu.
  • Maksymalna wysokość bonusu będzie pomniejszona o podatek od gry.

Kupon na konkurs drużynowy w Zakopanem