Jimmy Butler zażądał wymiany z Minnesoty Timberwolves! Wczoraj ta informacja wstrząsnęła koszykarskim światem, chociaż o tarciach na linii Butler – Wolves mówiło się już od dłuższego czasu, ale nikt nie spodziewał się, że relacje są aż tak złe. 29-letni zawodnik podał listę trzech klubów, z którymi jest skłonny przedłużyć kontrakt: Brooklyn Nets, New York Knicks i Los Angeles Clippers. Wygląda na to, że Butler zmieni klub w najbliższym czasie. Jak to ma się do sezonu 2018/19 w Minnesocie? O tym dowiesz się w poniższym tekście, gdzie znajdziesz też dwa typy długoterminowe na NBA związane z Timberwolves.

Typy NBA – dowiedz się wszystkiego o obstawianiu koszykówki z USA

Po 14 latach bez playoffów Minnesota Timberwolves w końcu zdołała zakwalifikować się do ósemki. Leśne Wilki nie miały jednak szczęścia, zajmując 8. miejsce i w I rundzie czekali na nich Houston Rockets. To mogło się skończyć tylko w jeden sposób. I skończyło, bo Wolves przegrali 1-4.

Ale powrót do playoffów wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby nie kontuzja najważniejszego zawodnika. Mowa o Jimmym Butlerze, który od końcówki lutego do początku kwietnia opuścił 17 spotkań, a Leśne Wilki w tym czasie zanotowały 8 zwycięstw i 9 porażek. Niby nieźle, jednak w wyrównanej Konferencji Zachodniej choćby minimalny spadek formy miał ogromne znaczenie. I tak oto bilans 36-26 (4. miejsce na Zachodzie) i pewne wejście do ósemki zmieniło się na 44-35 i walkę do samego końca o awans. Na szczęście, na trzy ostatnie mecze wrócił Butler, ale i tak był cieniem samego siebie. Pomyśl o tym, że gdyby Jimmy był zdrowy, Minnesota zajęłaby nie ósme, a może nawet trzecie miejsce i nie musiałaby rywalizować z Rockets, a z Pelicans czy OKC Thunder. Widzisz różnicę?

Jimmy Butler był zdecydowanie najważniejszym gracz Minnesoty Timberwolves. Spójrz tylko na bilans Leśnych Wilków z nim i bez niego:

  • 10-23
  • 37-12

Chyba nie muszę dodawać, która wartość dotyczy której z tych możliwości.

To by było na tyle, jeśli chodzi projekt Jimmy Butler w Minnesocie. Rok po tym, jak Timberwolves wysłali Zacha Lavine’a, Lauriego Markannena i Krisa Dunna do Chicago, Butler zażądał wymiany.

Jeszcze pod koniec sierpnia wszystko było bagatelizowane przez Toma Thibodeau, no bo „jakże mój Jimmy miałby chcieć odejść? Przecież nic takiego mi nie mówił!”. Ale w weekend coś się ruszyło w tej kwestii i kibice Leśnych Wilków mogli obgryzać paznokcie z nerwów. Największe głowy w świecie koszykarskich dziennikarzy donosiły o spotkaniu Butlera z Thibodeau i wtedy zaczęła palić się czerwona lampka, że coś tu nie jest nie tak.

No bo jeżeli wszystko byłoby dobrze, to po co jakieś spotkanie? Rozmowy na linii management – zawodnik nigdy nie są dobrym prognostykiem. No po co to robić, jak nic się nie dzieje, prawda? Spotkać to się możesz z dziewczyną, mamą albo babcią w wolnym czasie, a nie z trenerem albo generalnym menedżerem.

Coś śmierdziało, chociaż do ostatnich chwil można było się łudzić, że jest to zwykła rozmowa o planach na przyszły sezon, typu „Jimmy, które miejsce w samolocie Ci zarezerwować?”. Przecież Butler i Thibs byli razem w Chicago i to właśnie Thibodeau był tym, który uwierzył i dał szansę na bycie gwiazdą.

Mój Jimmy na pewno się nie dopuści takiej zdrady i mnie nie zostawi.

Nic z tych rzeczy.

Początkowo spotkanie miało odbyć się w Minnesocie, ale skończyło się na tym, że król Jimmy przyjął swoich podwładnych w Los Angeles. To nie mogło się skończyć dobrze. I nie skończyło, bo Jimmy Butler jasno powiedział, że chce odejść z Timberwolves i już nigdy nie chce przywdziać trykotu z Wilkiem. Swoją drogą, patrząc na stroje, nie dziwię się za bardzo, bo Wolves nie mają na pewno najłatwiejszych barw w NBA.

Fakty są takie, że na 99% nie zobaczymy już Butlera w stroju ekipy z Minnesoty. Jasne, nie muszą go wymieniać – przecież ma kontrakt, ale z logicznego punktu widzenia powinni to zrobić jak najszybciej. Butler za rok będzie wolnym agentem, więc ich pozycja negocjacyjna jest praktycznie żadna. Kluby, do których 29-letni zawodnik chce trafić (Nets, Knicks, Clippers), mogą go pozyskać latem, bez konieczności oddawania czegokolwiek w zamian. Z drugiej strony transfer w tej chwili daje im duży handicap, bo mogą zaoferować zdecydowanie większe pieniądze, a to na pewno zachęciłoby Butlera do pozostania czy to w Nowym Jorku, czy to w LA (jakby same te miasta nie były w samie sobie atrakcyjne): 190 milionów na 5 lat a 140 milionów na 4 lata to spora różnica.

Timberwoles muszą działać teraz, póki mogą coś jeszcze zyskać. Ale nie oszukujmy się – ich sytuacja jest słaba, bo tracą gracza, na którym chcieli budować przyszłość. Butler ma dopiero 29 lat, fakt, że duży przebieg, jednak jeszcze przez kilka sezonów będzie top-25 zawodnikiem w lidze. Trudno znaleźć Ci lepszego gracza na obie strony parkietu, a w dzisiejszych czasach tego typu koszykarze są szczególnie poszukiwani.

Krótko mówiąc, Timerwolves są w dupie, bo:

  • nie wymienią Butlera wcale, to odejdzie za darmo, a atmosfera w drużynie będzie słaba, a już jest źle,
  • wymienią Butlera teraz, to nie dostaną w zamian nic o podobnej wartości, bo kluby wiedzą, że i tak muszą to zrobić i w ostatecznym rozrachunku Leśne Wilki nie wejdą do playoffów,
  • wymienią Butlera w lutym (trade deadline), to dostaną jeszcze mniej. Mogą spróbować naprawić relacje, ale to nie jest raczej najlepszy pomysł.

Kluby nie będą teraz oferować Minnesocie złotych gór, bo nie muszą. Dlatego wydaje się, że po 14 latach nieobecności w playoffach ten sezon będzie w kolejnym bez awansu do ósemki. Towns jest młody i perspektywiczny, ale sam nie poprowadzi drużyny do sukcesów. Wiggins? Jak na razie niewypał i zawodnik jednowymiarowy, który tylko zdobywa punkty i nie robi nic więcej na boisku. Kolejni gracze? Jeff Teague, Taj Gibson czy Anthony Tolliver, czyli – z całym szacunkiem – ludzie, który nie robią wielkiej różnicy.

Przypomnę tylko o tym, co pisałem dokładnie 14 sierpnia:

„Jimmy Butler nie wydaje się szczęśliwy w Minnesocie i tutaj raczej nie chodzi o pogodę, która w tamtym rejonach nie rozpieszcza – jest po prostu zimno. Butler liczył na co innego, dołączając do swojego byłego trenera z Chicago Bulls. Miała być dyscyplina jak w Chicago, a wyszło przedszkole z Townsem i Wigginsem. Nie tak to miało wyglądać.

Coraz wyraźniejsze stają się doniesienia o niezadowoleniu 29-letniego skrzydłowego. Czy Timberwolves mają jaja, żeby go wymienić teraz i nie stracić go w wolnej agenturze? Dobrze by było.”

Już miesiąc temu czułem, że coś jest na rzeczy i można powiedzieć, wykrakałem.

I teraz przejdźmy do długoterminowych typów na sezon 2018/19 w NBA, bo pewnie wielu z Was na to czeka.

Mam dla Was dwie propozycje od forBET, bo akurat ten bukmacher ma bardzo fajną ofertę na NBA, w której już teraz znajdziemy wiele zdarzeń na nowe rozgrywki. Jeżeli nie macie konta w forBET, to skorzystaj z kodu rejestracyjnego ZAGRANIEbo jako nasz czytelnik możesz liczyć na specjalne bonusy.

Pierwsza: typuję, że Minnesota Timberwolves nie wejdzie do playoffów, za co forBET wystawił kurs 2.40. Dla mnie bomba i w silnej Konferencji Zachodniej znajdę spokojnie 8 zespołów lepszych od Leśnych Wilków.

Druga: stawiam, że Timberwolves wygrają mniej niż 44.5 meczów. Na to zdarzenie kurs wynosi 2.00. W zeszłym sezonie Minnesota zwyciężyła 47 razy i wątpię, że w jakikolwiek sposób zdołają załatać dziurę po Jimmym Butlerze.