Rozpoczęcie sezonu regularnego w NBA zbliża się wielkimi krokami. To już niewiele ponad 2 miesiące do startu rozgrywek, które zapowiadają się bardzo ekscytująco. A gdyby było tak, jak nikt z nas się nie spodziewa? Zainspirowany tekstami Zacha Lowe’a z ESPN przygotowałem dla Was 16 szalonych przewidywań na nadchodzący sezon w NBA. Oczywiście, traktujcie to z przymrużeniem oka, chociaż… ciekawe, ile z nich się spełni. Dzisiaj część pierwsza – zapraszam do lektury!

1. Golden State Warriors nie zdobędą mistrzostwa NBA, a zrobią to Boston Celtics

Każdy inny wynik niż tytuł Golden State Warriors będzie wielką niespodzianką. Mówimy w końcu drużynie, która zdobyła 3 tytuły w ciągu ostatnich 4 lat (w alternatywnej rzeczywistości mają 4 pierścienie). Ale spodziewam się, że w tym roku nie będzie tak kolorowo. Warriors, mimo że dodali DeMarcusa Cousinsa, nie są głębsi tam, gdzie powinni, czyli na pozycjach obwodowych. Kontuzja jednej z czwórki gwiazd (Curry, Durant, Thompson, Green) może być tragiczna w skutkach. Poza tym, sama postać Cousinsa budzi wiele wątpliwości. Jego charakter, powrót po zerwanym Achillesie – nie, z tego nie może być nic dobrego.

W takim razie kto zdetronizuje Warriors? Według mnie Boston Celtics. I nie, moje sympatie kibicowskie nie miały tu żadnego wpływu. Po prostu czyste, obiektywne podejście (o ile takie istnieje).

Powrót Haywarda i Irvinga, kolejny rok rozwoju Tatuma i Browna oraz wsparcie weteranów i jeden z trzech najlepszych trenerów w lidze – to musi się udać. Celtics grają na Wschodzie i poza Toronto Raptors nie mają żadnego, poważnego rywala po drodze do awansu do finału (sory, fani 76ers). W zeszłym sezonie zabrakło niewiele i teraz powinno być jeszcze lepiej. Spodziewam się, że 17-krotni mistrzowie mogą nie mieć aż tak kozackiej fazy zasadniczej, bo Brad Stevens znany jest z tego, że jego zawodnicy grają stosunkowo mało minut w sezonie regularnym. Na koniec dnia Celtics są jednak niesamowicie utalentowaną drużyną po obu stronach parkietu i w tych oczach nadchodzące rozgrywki będą należeć do Zielonych. 

Jeśli zgadzasz się ze mną – a nie musi tak być i tak pewnie nie będzie – to możesz sporo zarobić. Celtics są drudzy w oczach legalnych bukmacherów, patrząc na kursy wystawione na mistrzostwo, ale ich strata to Warriors jest ogromna: 1.56 w porównaniu do 8. Chyba nie muszę dodawać, który przelicznik odpowiada komu.

2. Kawhi Leonard zostanie w Toronto

Saga związana z Kawhiem Leonardem ucichła na chwilę, ale spokojnie – kolejny sezon będzie stał pod znakiem tego, co zrobi Kawhi. I oczywiście, wszyscy będą wiązali go z Lakers, jednak ja tego nie widzę. Leonard nie będzie chciał być w cieniu Lebrona Jamesa. Taki ruch nie polepszy jego marki, a świetną szansą dla niego jest pozostanie w Toronto i zostanie bogiem tamtejszej publiczności. Co jak co, ale kibice Raptors doceniają jak mało którzy, a percepcja na temat samego klubu zmieniła się o 180 stopni. Kawhi i tak stracił już mnóstwo pieniędzy i podpisanie maksymalnej umowy z Toronto Raptors jest najbardziej sensownym ruchem z ekonomicznego punktu widzenia. Tylko co na to wujek Dennis?

3. Trae Young pobije rekord niecelnych trójek, ale i będzie wyglądał zaskakująco dobre

Trudno znaleźć bardziej polaryzująco gracza minionego draftu niż Trae Young. Dla wielu to następca Stephena Curry’ego, a dla innych jest to 100% bust i niewypał.

Gdzie leży prawda? Gdzieś pośrodku. Young będzie miał zielone światło do oddawania wszystkich rzutów, jakie będzie chciał, co na pewno odbije się na jego skuteczności. Liga letnia pokazała jednak, jak dobrym jest podającym i mimo kiepskich warunków fizycznych, powinien odnaleźć się na parkietach NBA.

Ale czy przypadkiem Trae Young nie zostanie zapamiętany jako ten, za którego Hawks wymienili prawa do Luki Doncicia? Tak może być. W moich oczach ten deal przejdzie do historii jako jeden z najgorszych w historii NBA. Dajmy mu jednak szansę, bo ten 20-letni chłopak może naprawdę namieszać, a jego wachlarz umiejętności może intrygować.

Trae, trzymamy kciuki!

4. New York Knicks skończą z najgorszym bilansem w NBA

Nie patrz na skład Knicks, nie warto. Ten zespół nie ma prawa nic osiągnąć w tym sezonie, tym bardziej bez swojego czołowego gracza. Kristaps Porzingis rehabilituje się po zerwanym ACL-u i jego powrót prognozowany jest na grudzień/styczeń. Typuję jednak, że Łotysz nie pojawi się w tym sezonie nawet na minutę na parkiecie. Knicks nie mają żadnego interesu w przywracaniu go szybciej do gry. Walka toczy się o jak najwyższy wybór w drafcie. Rozgrywki w wykonaniu Knickerbockers będą stały pod znakiem ogrywania młodych graczy, a to nigdy nie wróży nic dobrego w kwestii bilansu w fazie zasadniczej. Przez pierwszy miesiąc będziesz ich śledził, a potem to już nikt nie będzie o nich pamiętał. No bo jeżeli Twoimi rozgrywającymi są Emmanuel Mundiay, Frank Nkitilina i Trey Burke to naprawdę, nie masz na co liczyć. I możemy się ekscytować Kevinem Knoxem, ale nie spodziewaj się za wiele. Knicks będą strasznie ssać w tym sezonie i to nawet bardziej niż Atlanta Hawks, Sacramento Kings czy Orlando Magic. Przynajmniej moim zdaniem.

5. Kontrakt Marcina Gortata zostanie wykupiony przed końcem sezonu i Polak dołączy do kontendera

Nasz rodzynek w NBA jest jednym z tych koszykarzy, którzy nie opuszczają nigdy spotkań. Ironman. Mimo 34 lat na karku Polak zawsze jest gotowy do gry i oby to trwało jak najdłużej.

Przed Gortatem ostatni rok kontraktu wartego 12 milionów dolarów za sezon. W moich oczach Polak rozpocznie rozgrywki w pierwszej piątce, ale im dalej w las, tym będzie grał mniej i w jego rolę wejdzie młodszy Montrezl Harrell. Nie będzie to wynikało jednak z poziomu gry Marcina – nie, Clippers nie będą mieli po prostu szans na awans do playoffów na tak wyrównanym Zachodzie.

Efekt? Ostatni rok kontraktu Gortata zostanie wykupiony i ten stanie przed decyzją, gdzie kontynuować swoją karierę. Stawiam, że dołączy do drużyny aspirującej o tytuł. Czy wyobrażasz sobie Polaka w barwach Golden State Warriors w roli Zazy Paczuli z zeszłego sezonu? Ja tak.

A może LA Lakers? Jeziorowcy mają olbrzymią dziurę na pozycji środkowego, bo ich najlepszymi zawodnikami na tej pozycji są Javale McGee i Ivica Zubac. Z całym szacunkiem, ale obaj nie dorastają do pięt Polskiej Maszynie. Swoją drogą, Gortat urodził się tego samego dnia co… Lebron James. Przypadek? Może tak, może nie.

Mistrzostwo NBA lub chociaż emocjonujące playoffy w wykonaniu Marcina Gortata byłoby fantastycznym zwieńczeniem jego przygody na parkietach najlepszej ligi świata. Zgodzisz się ze mną?

6. Drużyna z 8. miejsca na Wschodzie nie przekroczy 37 zwycięstw

Konferencja Wschodnia w tym sezonie nie zapowiada się – delikatnie mówiąc – ekscytująco, przynajmniej jeżeli chodzi o dalsze miejsca. Wydaje się, że znamy 6 drużyn, które na pewno wejdą do playoffów: Celtics, Raptors, Bucks, Pacers, 76ers i Wizards. Dopiero dalej robi się ciekawie i patrząc na ,,siłę” drużyn, widzimy… brak siły. Bo walka o pozostałe dwa miejsca w ósemce będzie wyrównana, ale czy ciekawa? Śmiem wątpić. Trudno ekscytować się kimś drugiej połowy tabeli Wschodu. Jeżeli Brooklyn Nets – z całym szacunkiem – będą walczyć o playoffy, to coś musi być nie tak. I nie to, że Nets mają słaby skład. Po prostu brakuje im gwiazd, lecz w Konferencji Wschodniej to i tak może wystarczyć.

Już nie mogę się doczekać, kiedy pod koniec kwietnia będziemy oglądać batalię Detroit Pistons i Charlotte Hornets w walce o 37. zwycięstwo premiowane wejściem do ósemki. Rozumiesz, o co mi chodzi? Nie, nie chcę tego oglądać. Ty też nie powinieneś tego chcieć.

7. JR Smith trafi do Houston Rockets i będzie niezły

Myśląc o JR’rze, jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie? Oczywiście, jego ,,popis” w meczu numer 1 tegorocznych Finałów NBA, kiedy odcięło mu myślenie na kilka sekund. Ten błąd kosztował Cavaliers dużo – może nawet utratę Lebrona Jamesa. Ale to już przeszłość: James jest w Lakers, a Smith nadal jest w Cleveland.

Czy na długo? Nie wydaje mi się.

33-letni rzucający obrońca ma jeszcze umowę ważną przez 2 lata i myślę, że Cavaliers będą chcieli się go pozbyć. Idealnym partnerem do rozmów są Houston Rockets; Rockets, którzy uznawani są za przegranych tegorocznego off-season. Jeżeli JR ma jeszcze być dobrym graczem, to postawienie go obok Hardena i Paula wydaje się świetnym rozwiązaniem. To może się udać! Swoją drogą, to byłby dopiero powrót: Smith, Anthony i D’Antoni w jednym teamie. Jestem podekscytowany tą perspektywą. A Ty?

8. Jimmy Butler lub Andrew Wiggings zostaną wymienieni w trakcie sezonu, a Minnesota nie wejdzie do playoffów

Jimmy Butler nie wydaje się szczęśliwy w Minnesocie i tutaj raczej nie chodzi o pogodę, która w tamtym rejonach nie rozpieszcza – jest po prostu zimno. Butler liczył na co innego, dołączając do swojego byłego trenera z Chicago Bulls. Miała być dyscyplina jak w Chicago, a wyszło przedszkole z Townsem i Wigginsem. Nie tak to miało wyglądać.

Coraz wyraźniejsze stają się doniesienia o niezadowoleniu 29-letniego skrzydłowego. Czy Timberwolves mają jaja, żeby go wymienić teraz i nie stracić go w wolnej agenturze? Dobrze by było.

Jest jeszcze inne wyjście z tej sytuacji – Leśne Wilki pozbędą się Wigginsa, którego kariera do tej pory jest olbrzymim niewypałem. Miał być drugim Lebronem, a jest drugim OJ Mayo. Teoretycznie, jego umowa jest niewymienialna, ale nie zapominajmy, że Kanadyjczyk ma dopiero 23 lata i jest wiele klubów chcących pozyskać kogoś z potencjałem. Tylko pytanie, czy Wiggings ma ten potencjał? Na pewno niektóre drużyny będą tak uważać i uznają go za wartość dodaną. Czy słusznie? Moim zdaniem, nie. Andrew nigdy nie przeskoczy górki i nie będzie lepszy niż Twoja trzecia opcja w dobrym zespole. Teraz skrzydłowi muszą być wszechstronni, a Wigginsowi, który jest czarną dziurą w ataku i średnim obrońcą, właśnie tego brakuje.

Sami Timberwolves nie będą lepsi. W Minnesocie jest zbyt duża presja w szatni, a Tom Thibodeau nie jest w stanie tego ogarnąć. No i zobacz, jak wyrównany jest Zachód: Warriors, Rockets, Thunder, Lakers, Clippers, Mavericks, Pelicans, Jazz, Trail Blazers, Spurs, Nuggets, Grizzlies. Czy Leśne Wilki są w stanie wywalczyć miejsce w ósemce? Nie sądzę i to niezależnie od tego, czy dokonają jakiejś wymiany, czy też nie.