Liga włoska jest ostatnimi czasu coraz bliższa sercu polskiego kibica. Wszystko za sprawą wielu piłkarzy z kraju nad Wisłą, którzy zdecydowali się występować w klubach Serie A. Czas więc wyciągnąć pięć wniosków po pięciu kolejkach jednej z najlepszych lig europejskich.

1.Juventus gra swoje, Dybala jest kosmitą

Mistrzowie Włoch, jak co sezon, pokazują, że w kampanii 2017/18 nie odpuszczą i nie spuszczą z tonu. Po pięciu kolejkach mają na koncie pięć zwycięstw. Ich bilans bramkowy wynosi 14:3, poważniejszych rywali w postaci Fiorentiny napotkali w poprzedniej kolejce i wygrali skromnie 1:0. Najbardziej imponuje jednak postawa Paulo Dybali. Jest on liderem absolutnym Starej Damy i jest wyznacznikiem jakości tej drużyny. Osiem bramek w pięciu meczach – to naprawdę robi wrażenie. Styl w jakim napastnik strzelił te gole nie powinien być pominięty, nie jest to w końcu Miroslaw Klose, który po prostu zawsze wiedział gdzie się ustawić. Dybala strzela z dystansu, po akcjach indywidualnych i świetnych podaniach kolegów. Wachlarz jego umiejętności jest naprawdę szeroki, a co w tym najlepsze? Nadal można odnieść wrażenie, iż to nie jest limit dla 23-latka. Smaczkiem dla polskich kibiców powinny być dwa występy w Serie A i dwa czyste konta Wojtka Szczęsnego.

2. Napoli lepsze od Juve, póki co, a Polacy mało grają, póki co

Juve jest świetne, ale to Napoli nokautuje rywali, prowadzi w lidze dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu niż Juventus i też ma swojego Dybale. Może nie tak efektownego, ale prawie tak samo skutecznego. Dries Mertens, który w sezonie 2016/17 zmienił pozycję z lewoskrzydłowego na napastnika, daje jasny sygnał, iż na stałe wcielił się w nową rolę. Sześć bramek i asysta? Robi wrażenie. Koledzy z zespołu też dają radę, najbardziej pomaga Callejon z trzema trafieniami. Trzeba sobie jednak szczerze przyznać, Neapolitańczycy cztery starcia rozegrali ze słabymi ekipami, ale trzeba też przyznać, że nie pozostawali im żadnych złudzeń. Prawdziwy test przeszli w piątej kolejce, w której przejechali się po Lazio aż 1:4 na wyjeździe! Polaków może smucić brak regularnej gry Piotrka Zielińska i Arka Milika. Ten pierwszy cierpi przez braki defensywne Hamsika, przez co trener Sarri obok Słowaka musi wystawiać dwóch defensywnych pomocników, no a samego Hamsika po prostu nie wygryzie – to kapitan. Milik natomiast nie może mieć nic do powiedzenia przy takiej formie Mertensa. Naszym reprezentantom pozostaje walczyć o cenne minuty, będzie ciężko.

3. Milan chyba jest dobry

Cztery wygrane, jedna porażka i bilans bramkowy 10:6. Milan wraca na odpowiednie tory i to jest niezaprzeczalne, tylko czy można już go nazwać dobrym? Wspomniane zwycięstwa zostały osiągnięte w meczach ze średniakami/słabiakami takimi jak: Crotone, Udinese, czy Spal. Wymienione trzy drużyny mają łącznie jedną wygraną na koncie. W klubie zasilonym chińską gotówką wyróżnia się Suso, który strzelił dwie bramki i dwukrotnie asystował, dobrze gra 19-letni Cutrone – napastnik z dwoma golami, oraz Franck Kessie – teoretycznie defensywny pomocnik, ustrzelił już jednak dwa trafienia. Budujące dla kibiców Rossonerich na pewno jest średnia wieku drużyny. Kluczowe role w zespole odgrywają 19, 20 czy 23-letni zawodnicy. Martwić może wpieprz 4:1 od Lazio. Optymiści potraktują to jako wpadkę, a pesymiści powiedzą, że Milan nie jest gotowy na prawdziwych rywali. Realiści jednak, czyli my, powiemy, że trzeba jeszcze trochę poczekać, minimum pięć kolejnych kolejek, by wyciągać długofalowe wnioski. Póki co, Milan CHYBA jest dobry.

4. Beniaminki są naprawdę słabe

Benevento, Verona i Spal mają łącznie jedną wygraną i trzy remisy. Reszta meczów, czyli razem 11, w wykonaniu trzech beniaminków to porażki. Największy opór doświadczonym ekipom w Serie A sprawia Spal, które ma wspomniane zwycięstwo i remis też. Potem najbardziej stara się Verona, która ma na koncie dwa remisy (oba bezbramkowe). Najgorzej idzie Benevento, które przegrało ostatnio z Napoli aż 6:0 i według wielu ekspertów jest pewniakiem do spadku. Łączny bilans bramkowy tegorocznych beniaminków wynosi 5:33. Prawie nie mogło być gorzej.

5. Bereszyński i Linetty grają więcej niż Zieliński i Milik

Nikt się chyba tego przed sezonem nie spodziewał. Po pięciu kolejkach Serie A Bartosz Bereszyński i Karol Linetty mają na koncie więcej minut niż Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik. Prawy obrońca Sampdorii zagrał w tym sezonie 157 minut, jego klubowy kolega Linetty biegał już przez 210 minut. Jeśli chodzi o Zielińskiego, to zagrał on także 210 minut, najgorzej prezentuje się czas na boisku Milika, który grał tylko przez 70 minut. Warto wyróżnić Bartosza Bereszyńskiego, który według portalu whoscored został otrzymał najlepszą ocenę za ostatni mecz przeciwko Veronie. Jego drużyna zachowała czyste konto, ale nie strzeliła też żadnej bramki.