W sobotę wielka gala KSW na Stadionie Narodowym. Na tym wydarzeniu wszystko ma być duże, także walczący w trzech pojedynkach poprzedzających starcie wieczoru. Dwie walki są wręcz określane mianem freak-fightów, ponieważ swoją pozycje zawdzięczają bardziej dzięki rozpoznawalności osób w nich występujących, niż poziomowi sportowemu. Jak potoczą się trzy starcia z zawodnikami ważącymi ponad 100 kilogramów?

Mariusz Pudzianowski – Tyberiusz Kowalczyk

Pojedynek, w którym zmierzą się dwaj byli strongmani. Oboje prezentują bardzo podobne warunki fizyczne. Tyberiusz Kowalczyk stoczył już trzy pojedynki bez porażki. Jednak klasa jego przeciwników w świecie MMA pozostawia wiele do życzenia. Z drugiej strony mamy wieloletniego zawodnika KSW, Mariusza Pudzianowskiego, który ma już za sobą piętnaście zawodowych walk. Co by o Mariuszu nie mówić, to nie można krytykować jego późno zaczętej kariery w MMA. Przegrywał pięć razy, ale za każdym razem z przeciwnikiem, który całe życie poświecił sztukom walki. Pokonywał takie postacie jak Paweł Nastula czy Rolles Gracie, co jeszcze pięć lat temu byłoby nie do pomyślenia. Bił się ze zdecydowanie lepszymi rywalami, niż Kowalczyk. Wyjątkowo, wielką słabością Pudziana nie będzie wydolność, ponieważ jego rywal może mieć podobne kłopoty. Mają identycznie zbudowane mięśnie – do dźwigania ciężarów.

Jak się potoczy walka? Ktoś powie, że to głupie, ale samo ważenie mogło już nam to pokazać. Tyberiusz Kowalczyk dla żartów popychał swojego rywala, a ten zaprezentował zapaśnicze wejście w nogi. To jest już zaprogramowany ruch w głowie Pudziana. Nie raz w przeszłości udowadniał, że jest to dla niego najlepsza taktyka. Były mistrz świata strongmanów nie jest wirtuozem parteru, więc będzie starał się jedynie utrzymać swoją pozycję i bić z góry. forBet na zwycięstwo Mariusza Pudzianowskiego wystawił kurs 1,60.

Na portalu analizowaliśmy już walkę wieczoru pomiędzy Mamedem Khalidowem i Borysem Mańkowskim oraz pozostałe starcia.

Fernando Rodrigues jr. – Marcin Różalski

Walka o mistrzowski pas wagi ciężkiej. Starcie w którym będą latać ciężkie ciosy. Różnica w warunkach fizycznych jest niewielka. W piątek więcej na wagę wniósł Brazylijczyk o zaledwie 0,8 kg. Wzrost, to także nieznaczna, bo 2-centymetrowa przewaga aktualnego mistrza. Marcin Różalski wywodzi się ze stójki. We wszystkich swoich pojedynkach pokazywał, że tam chce spędzić najwięcej czasu, nie dbając o głowę swoją i rywala. Teraz także nie ukrywa, że jego marzeniem jest bitka, która zostanie zapamiętana na zawsze. Wcale najważniejszy nie jest pas, ani wygrana, ale po prostu świetny pojedynek. Rywal ku temu jest znakomity. Rodrigues już w starciu z Bedorfem pokazał, że lubi iść do przodu ze swoimi ciosami. Polak ma tak samo. Gdy spotykają się dwaj tak duzi zawodnicy z taką filozofią walki, jednego możemy być pewni. Ktoś padnie. Stawiając na forBecie na mniej niż 1,5 rundy, możemy pomnożyć stawkę razy 1,75. Gala może nas wrócić do czasów Pride nie tylko ze względu na stadion, oprawę czy freak-fighty. To może być szalony pojedynek niczym pamiętna bitka pomiędzy Don Frye’em a Yoshihiro Takayamą… ok, może trochę mnie poniosło, bo czegoś takiego już nigdy nie doświadczymy. KSW mocno odwołuje się do Pride, więc teraz przypomnę tą walkę dla tęskniących za japońskim klimatem MMA, a dla tych którzy nie widzieli… koniecznie zobaczcie

https://www.youtube.com/watch?v=O5bHrH2Yqas

To jest bitwa marzenie dla Różala. Wracając do tematu walki na KSW. Ciekawą propozycją na forBet jest obstawienie walki wieczoru, a właśnie pojedynek o pas wagi ciężkiej wydaje się najlepszym kandydatem. Nie został jednak zawarty jako jeden z kandydatów, więc obstawiając Inne otrzymujemy kurs 1,55. Pytanie, kto w tej potencjalnie szalonej walce padnie pierwszy? Niestety, ale typuje Marcina Różalskiego, który ma już 39 lat i masę walk w karierze, które były wojnami. Szczęka ma swoje limity i to właśnie u Polaka jest słabsza. forBet na zwycięstwo Fernando Rodriguesa wystawił kurs 1,22. Na wygraną Brazylijczyka przez KO, TKO lub DQ 1,65.

Popek Monster – Robert Burneika

Dla wielu najśmieszniejsza walka, a dla wielu rozgrzewająca ich ekscytację na KSW. Kimkolwiek jesteś, na bank ją obejrzysz. To może być kabaret sportów walki. Po raz kolejny w historii dostajemy freak-fight. Popek wydaje się mieć zdecydowanie większe doświadczenie w sportach walki. Hardkorowy Koksu już miał okazję dwa razy występować i zwyciężać w klatce, jednak nie ma wątpliwości, że nie lubi się bić. Wydawałoby się, że Rak nie boi się bójki, jednak jego ostatni pojedynek z Pudzianem pokazał, że zabrakło mu charakteru. Ciężko stwierdzić czy Robert Burneika faktycznie nie trenowało do tej walki pod MMA czy tylko żartuje, ale jedno jest pewne. Jeżeli myślisz, że mięśnie Pudziana nie dają rady w walce… to Hardkorowego Koksa nie będą miały tlenu już po 2-3 minutach. Jego ruchy są mocno ograniczone. Popek walcząc mądrze powinien wykorzystać przede wszystkim swoje obicie w walkach. Łatwo sobie wyobrazić, że gdy Hardkorowy Koksu znajdzie się w parterze, to już się nie podniesie. Miejmy nadzieję, że ta walka skończy się jak najszybciej, bo inaczej od drugiej rundy dostaniemy kabaret MMA. Chociaż z drugiej strony dostaniemy też komedie, więc gala KSW będzie kompletna dostarczając rozrywki różnego rodzaju. forBet na zwycięstwo Popka wystawił kurs 1,65.

Na portalu analizowaliśmy już walkę wieczoru pomiędzy Mamedem Khalidowem i Borysem Mańkowskim oraz pozostałe starcia.