fot. Adam Kowalski/Instagram

– Jestem pewny swego i tego, jak potoczy się nasz pojedynek. Gwarantuję, że nie zyska zwycięstwa w okienku na Sherdogu po walce ze mną – mówi serwisowi Zagranie.com Adam Kowalski, jeden z bohaterów najbliższej gali FEN 35, która odbędzie się w Ostródzie.

Kamil Piłaszewicz: W czasie gali FEN 34 dowiedzieliśmy się, że wrócisz do klatki tej organizacji już 26 czerwca. Od kiedy oficjalnie właściciele potwierdzili, że właśnie ten termin będzie tym, na którym oczekują Twojego przygotowania?

Adam Kowalski: Po ostatniej walce miałem krótki odpoczynek. Od początku roku wiedziałem, że będę toczyć pojedynek na gali FEN-u w Ostródzie. Było dużo zawirowań z terminem i miejscem eventu, ale byłem cały czas w treningu i szykowałem się wyłącznie na ten termin.

Starcie z Marcinem Filipczakiem możemy nazwać wymarzonym na ten moment kariery?

– Nie wybierałem sobie przeciwników przez całą karierę. Marcin jest solidnym przeciwnikiem i cieszę się, że z nim się zmierzę. On chce wyzwań, a ja chcę zrobić mu sprawdzian z nabytej wiedzy i praktyki.

Wracasz po przegranej z Marcinem Wójcikiem i walce Non-Contest z Marcinem Łazarzem. Kiedy dochodziło do rozmów na temat najbliższej federacji, dopominałeś się o to, że przede wszystkim z tymi rywalami chciałby się ponownie zmierzyć?

– Nie, czekałem wyłącznie na propozycje ze strony federacji.

Ewentualny rewanż z którymś z wyżej wymienionych zawodników jest już utopią, czy historią, która może się ziścić w klatce Fight Exclusive Night?

– Zobaczymy, co przyniesie czas. Myślę, że takie zestawienia mogą być uznawane za realne scenariusze i gdyby do nich doszło, na pewno dobrze, by się sprzedały.

Skupiając się na najbliższym przeciwniku, to co Adam Kowalski może na dziś o nim powiedzieć?

– Marcin jest na fali kilku zwycięstw. Jest solidnym przeciwnikiem, który już kilkukrotnie w wywiadach wspominał o mnie. Uznałem, że to ciekawy pomysł i postaram się doprowadzić do tego, by zapamiętał nasze starcie i mnie na dłużej.

O wiele większe doświadczenie jest po Twojej stronie, więc jeżeli powiem, że to starcie, w którym możesz więcej stracić, niż Marcin zyskać, to jak blisko będę powiedzenia prawdy?

– Dokładnie jest, jak mówisz. Jestem pewny swego i tego, jak potoczy się nasz pojedynek. Gwarantuję, że nie zyska zwycięstwa w okienku na Sherdogu po walce ze mną.

Marcin Filipczak, jak na razie, przegrał tylko na początku zawodowej kariery z Łukaszem Sudolskim na gali Babilon MMA 7. W trakcie analizowania również przyglądał się Pan temu pojedynkowi?

– Nie oglądam pojedynków swoich przeciwników. Od dokonywania analiz są moi trenerzy.

Jego walki, podczas profesjonalnej kariery zawsze kończyły się w pierwszej rundzie i zawsze albo poddaniem, albo technicznym nokautem. Możemy założyć, że dla odmiany, teraz panowie zagwarantujecie panowie piętnaście minut tzw. młucki w oktagonie?

– Każda walka jest inna. Zawsze przygotowuję się na ciężkie batalie w pełnym dystansie.

Zakładając, że 26 czerwca zwyciężasz z Marcinem, to jakie są plany sportowe na dalszy ciąg 2021 roku?

– Jedynym planem jest to, by wygrać we wszystkich pojedynkach, w jakich wystąpię.

Starcie tuż przed najcieplejszym okresem w roku jest wymarzonym terminem?

– Tak jest, to idealny moment na powrót do klatki.

Jak wyglądają przygotowania do najbliższego pojedynku?

– Trwają praktycznie od początku roku. Standardowo ten okres spędzam w moim klubie, gdzie sparuję głównie z takimi zawodnikami, jak Karol Celiński, Przemysław Mysiala, Mamed Khalidov, Krystian Bielski, a także z wieloma innymi. Nie chcę nikogo ominąć, ale nie sposób wszystkich wypisać z nazwiska. W czasie sparingów pomagają mi również trenerzy.

fot. Adam Kowalski/Instagram

Są to przygotowania przekrojowe, czy skonkretyzowane pod jakimś kątem? Nie, żebym pytał o strategię, skądże… (śmiech)

– MMA jest sportem przekrojowym i zawsze przygotowuję się na wszystko.

Na sam koniec chciałbym wrócić do tematów związanych z głośną galą FEN 34. Co sądzisz o tym, kiedy najpierw połowę karty wypełniają starcie freak’owe, a później okazuje się, że jedno starcie sportowe jest wycofywane z fight cardu i ostatecznie mamy o jedną walkę więcej celebrytów względem starć sportowych na gali sportowej organizacji?

– Nie jestem zwolennikiem tego typu gal.

Były propozycje, byś wystąpił na tym wydarzeniu?

– Nie, na szczęście nie było takich ofert.

Jeśli FEN nadal będzie zmierzał w tym kierunku, to Adam Kowalski będzie myślał nad tym, by zmienić federację na taką, która zapewni sportową rywalizację?

– Wydaje mi się, że w FEN-ie kategoria do 93 kg jest bardzo mocno obsadzona i mam tu jeszcze przed sobą wiele potencjalnych pojedynków.

fot. Adam Kowalski/Instagram

Skoro już jesteśmy przy temacie freaków, to w sobotę odbędzie się gala KSW 61, gdzie walką wieczoru będzie starcie Łukasza Jurkowskiego z Mariuszem Pudzianowskim. Gdybyś miał skreślił czyjeś nazwisko na kuponie u bukmachera, to wybór padłby na…

– Wydaje mi się, że postawiłbym na Jurasa z tego względu, że panowie trenują w jednym klubie i się znają. Poza tym jako pierwszy z propozycją tego starcia wyszedł Łukasz i był gotowy walczyć z Pudzianem bez przygotowania, to dużo mówi i dlatego sądzę, że jest faworytem.

Zgodzisz się, że innym zestawieniem freakowym jest walka Pudzian vs Juras, a czym innym walka freakowa, gdzie jej bohaterowie zasłynęli tylko z nagrywania filmów w sieci?

– Na walkę wieczoru KSW 61 patrzę wyłącznie w kategorii czysto sportowej.

Zaloguj się aby dodawać komentarze