Liga Mistrzów nie zwalnia tempa! Po emocjonującym wtorku, dziś kibiców najlepszych rozgrywek klubowych na świecie czekają chyba jeszcze ciekawsze konfrontacje. Czego możemy oczekiwać po dzisiejszej serii spotkań? Oto pięć pytań, na które otrzymamy odpowiedź po 20:45.

Baner Forbet LM

1. Jak wypadnie pierwszy poważny test gwiazdorskiego PSG?

Bayern będzie pierwszą trudną przeszkodą na drodze Neymara i spółki. Jak dotąd paryżanie błyszczeli na tle przeciętnych bądź najwyżej niezłych drużyn w Ligue 1 oraz słabiutkiego Celtiku w Lidze Mistrzów. Die Roten, mimo licznych wahań formy na początku bieżącego sezonu, kontuzji kluczowych graczy (Neuer, Thiago Alcantara) i konfliktów, które targają szatnią Bawarczyków, należy uznać za pierwszego rywala „wagi ciężkiej”, z którym zmierzy się PSG. Poza wynikiem konfrontacji, przed hitem środowej serii spotkań Champions League, niewiadomych jest jeszcze kilka. Pierwszą z nich jest to, kto będzie prowadził grę na Parc des Princes? Obie drużyny przecież doskonale czują się z piłką przy nodze i wydaje się, że zespół, który zdoła opanować środkową strefę boiska, uzyska znacznie większe szanse na zwycięstwo. Zagadką jest również obsada lewej obrony Bayernu, gdzie z pewnością nie wystąpi  kontuzjowany Juan Bernat, a udział Davida Alaby w dzisiejszym meczu jest również wątpliwy. Ostatnio z konieczności na lewej stronie bloku defensywnego FCB grał Rafinha. Na kogo tym razem postawi Carlo Ancelotti? Nie ma natomiast żadnych wątpliwości co do personaliów graczy, którzy zajmą trzy miejsca w ataku PSG. Neymar, Cavani i Mbappe nareszcie staną naprzeciw godnych siebie rywali i będą mogli udowodnić, że to właśnie oni tworzą najlepszy ofensywny tercet na świecie.

2. Kto okaże się lepszy w starciu boiskowych twardzieli?

Nieco w cieniu francusko-niemieckiego pojedynku odbędzie się inny hit środowej serii spotkań, czyli mecz Atletico Madryt z Chelsea FC. Obydwie drużyny są znane z doskonałej organizacji gry, dużej intensywności i doskonałej postawy w destrukcji. Zarówno Atletico, jak i Chelsea znajdują się również w bardzo dobrej formie i nie przegrywają swoich meczów – Hiszpanie po raz ostatni zaznali dali się pokonać w maju i mają na swoim koncie serię 17 meczów bez porażki, natomiast podopieczni Antonio Conte są niepokonani od 7 spotkań. Na tym podobieństwa się nie kończą – oba zespoły tracą bardzo mało bramek: Chelsea dwie, a Atletico jedną w ostatnich pięciu meczach. Czyżby zatem na Wanda Metropolitano szykował się remis? Biorąc pod uwagę ostatnie starcia obu drużyn w Madrycie to całkiem prawdopodobne, bowiem poprzednie dwie konfrontacje Rojiblancos i The Blues w stolicy Hiszpanii kończyły się właśnie takim rezultatem. Niezależnie od wyniku, widzów którzy wybiorą ten mecz zamiast szlagierowego starcia PSG i Bayernu również powinno czekać dobre, pełne walki widowisko. Obie drużyny wybiegną na boisko w najmocniejszych składach i zawalczą o pełną pulę. Na potknięcia wielkich rywali czeka przecież Roma, która dziś powinna bez problemów rozprawić się z Karabachem.

3. Czy Sporting dołączy do długiej listy ofiar Barcy?

Od porażki w Superpucharze Hiszpanii z Realem Madryt Barcelona bezlitośnie rozbija wszystkich rywali, którzy staną na jej drodze. Siedem kolejnych zwycięstw i bilans bramkowy 23:2 mówią wszystko o obecnej dyspozycji Barcy. Zamiast rozwodzić się na temat siły Dumy Katalonii, która nawet bez kontuzjowanego Ousmane’a Dembele prezentuje się spektakularnie, zastanówmy się nad tym, w jaki sposób Sporting może zawalczyć dziś o remis lub przynajmniej o uniknięcie pogromu. Portugalczycy grają u siebie, a żywiołowa publiczność z Estadio Jose Alvalade z pewnością będzie 12 zawodnikiem Lwów. Sporting na własnym terenie nie przegrał oficjalnego meczu od maja tego roku. Podopieczni Jorge’a Jesusa prezentują zorganizowany i dynamiczny futbol, o czym przekonał się w poprzedniej kolejce Olympiakos, który Portugalczycy rozbili już w pierwszej połowie spotkania. Z Barceloną na pewno nie pójdzie tak łatwo, ale niezłe występy na arenie międzynarodowej w ostatnich tygodniach z pewnością dodadzą otuchy Zielono-Białym. Najgroźniejszą bronią Lwów będą zapewne kontrataki, w których szczególnie niebezpieczni mogą okazać się szybcy Seydou Doumbia oraz Marcos Acuna.

4. Czy Olympiakos podejmie walkę z Juve?

Mistrz Grecji do rywalizacji ze Starą Damą przystąpi już bez Besnika Hasiego, który w Pireusie zabawił jeszcze krócej niż w Warszawie. Z Albańczykiem na ławce czy bez, Olympiakos wydaje się skazany na pożarcie w pojedynku z Juventusem. Fakt, że w poprzedniej kolejce Bianconeri ulegli Barcelonie aż 3:0 może zadziałać na niekorzyść Greków, bo ekipa Massimiliano Allegriego zapewne będzie chciała zrekompensować swoim kibicom tamten blamaż efektownym zwycięstwem. Jeśli cokolwiek może poprawić humor graczom Olympiakosa, którzy spisują się słabo nawet na krajowym podwórku, to chyba tylko nieobecność Benedikta Howedesa i Mattii de Sciglio, którzy z powodu kontuzji opuszczą dzisiejsze starcie. Nie są to jednak postaci kluczowe dla Juve i nawet bez nich mistrz Włoch powinien wysoko pokonać gości z Peloponezu. W ostatnim dwumeczu obu drużyn, który miał miejsce w sezonie 2014/15, lepszy dzięki bramkom wyjazdowym był wprawdzie Olympiakos, ale szanse by ten scenariusz powtórzył się w bieżącej edycji Ligi Mistrzów są iluzoryczne.

5. Liverpool wyczerpał limit pecha Anglików w Moskwie?

Wczorajszy remis Liverpoolu ze Spartakiem Moskwa był sporą niespodzianką, chociaż biorąc pod uwagę notoryczną nieskuteczność The Reds w polu karnym rywali, można uznać, że właściwie wszystko odbyło się według stałego scenariusza. Anglicy pechowo stracili gola, a później bezskutecznie bombardowali bramkę Spartaka, który z pomocą sił nadprzyrodzonych „dowiózł” remis. Po zespole, który dziś wybiegnie na boisko w Moskwie, nie powinniśmy jednak spodziewać się podobnie nieudolnej postawy. Manchester United jest przecież typową drużyną Jose Mourinho – potrafiącą wykorzystać słabości przeciwników i, przede wszystkim, do bólu skuteczną. W tym sezonie Czerwonym Diabłom przydarzyła się tylko jedna wpadka w zremisowanym meczu ze Stoke. W pozostałych spotkaniach gracze z Manchesteru zwyciężali bez straty choćby jednej bramki. CSKA złapało natomiast sporą zadyszkę, która skończyła się odpadnięciem z pucharu Rosji z drugoligowym Kurskiem i stratą punktów w meczu przeciwko kiepskiemu Dynamu Moskwa. Mourinho wprawdzie nie będzie mógł wystawić dziś wielu ważnych graczy z Paulem Pogbą na czele, ale skład który pozostał do dyspozycji The Special One powinien z nawiązką wystarczyć na Armiejców.