Jak pech to pech. Wczoraj byliśmy o trójkę Kemby Walkera od wygranej. Na dzisiaj mam dwie propozycje na mecze Phoenix Suns z LA Clippers i Denver Nuggets z Memphis Grizzlies.  

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie!

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w grudniu: 5/14

Profit/Strata Zagranie na NBA w grudniu: -600 PLN

Zdarzenie:  handicap w meczu Phoenix Suns – Los Angeles Clippers +10.5/-10.5

Typ: Los Angeles Clippers -10.5

Kurs: 1.90

O tym, że Phoenix Suns są żartem, a nie drużyną koszykówki, pisałem już kilkukrotnie w ostatnim tygodniu. Możecie mieć tego dość – trudno, taka jest rzeczywistość i nie będę udawał, że jest inaczej. 

Słońca kontynuują swoją dominację i jeszcze bardziej rozgaszczają się na fotelu najgorszego teamu w NBA. Bilans 4-22 mówi sam za siebie. Osiem porażek z rzędu też. Co więcej, sześć ostatnich przegranych Suns było 10 punktami lub więcej. W Phoenix jest źle i nie powinno być lepiej. 

Poza grą cały czas pozostaje najlepszy zawodnik tego zespołu, Devin Booker, który zmaga się z kontuzją ścięgna udowego. Jaki jest jego wpływ na wynik? Ogromny, bo z siedmiu pojedynków bez Bookera Słońca nie wygrały żadnego. Wiesz, trudno jest zastąpić 23.5 punktów, czyli prawie 25% zdobyczy całego teamu. 

Ale nieobecność Devina Booker to nie jedyne zmartwienie Igora Kokoskova. 

DeAndre Ayton, jedynka tegorocznego draftu, nie wziął udziału w ostatnim treningu z powodu choroby i jego status na dzisiejszy pojedynek to ,,questionable”. Ayton to trzecia strzelba Słońc, czyli zakładając, że nie pojawi się na parkiecie, Suns tracą prawie 40 punktów na samym starcie. 

Na szczęście dla Kokoskova do gry ma wrócić TJ Warren, czyli drugi strzelec ekipy z Arizony. Warren przesiedział pięć spotkań z powodu urazu kostki, ale według doniesień jest już gotowy do powrotu. Oczywiste jest jednak to, że nie będzie w 100% sprawny i kilka dni przerwy na pewno wybiło go z rytmu meczowego. 

Podsumowując, Phoenix Suns wystąpią bez swojego najlepszego zawodnika i prawdopodobnie bez jedynki w drafcie 2018, a do tego drugi najlepiej punktujący wraca po kilkunastodniowej nieobecności. I kto tam niby ma zdobywać punkty przeciwko czwartej drużynie Konferencji Zachodniej? Dobre pytanie. 

LA Clippers mają za sobą nieco słabszy okres, bo po serii czterech zwycięstw przegrali w trzech z czterech ostatnich spotkań. Szczególnie ostatni ,,popis” podopiecznych Doca Riversa był olbrzymim zaskoczeniem. Clippers okazali się gorsi od Miami Heat na własnym parkiecie (którzy grali bez najważniejszych zawodników), w czwartej kwarcie zdobywając… osiem punktów.  

Jestem pewien, że ta banda walczaków i graczy, którzy mają wiele do udowodnienia, wyjdzie na parkiet z dużo większą motywacją. Bo chyba nie znajdziesz lepszego rywala, żeby przerwać złą passę niż Phoenix Suns. 

Dwa tygodnie temu byliśmy świadkami pojedynku obu drużyn. W Staples Center górą, wygrywając 115-99, byli Clippers. Oglądałem tamto spotkanie i było widać zupełną nonszalancję ze strony ekipy Marcina Gortata. Oni po prostu wiedzieli, że są lepsi, więc grali na pół gwizdka. Ale jak już trzeba było, to weszli na wrzucili wyższy bieg i udało im się zdobyć w trzeciej kwarcie 40 punktów. 

Brak koncentracji nie powinien być problemem akurat dzisiaj. Clippers nie mogą sobie pozwolić na kolejną porażkę, bo na koniec dnia każde zwycięstwo jest ważne dla zespołów z Zachodu. Jak pokazał przykład Denver Nuggets w zeszłym sezonie, jedna przegrana może przesądzić o awansie lub braku awansu do playoffów.  

Historia potwierdza mój punkt widzenia. W pięciu ostatnich starciach LA Clippers byli w stanie pokryć handicap. Przewiduję, że zrobią to po raz szósty z rzędu i przejadą się po fatalnych Phoenix Suns.  

Zdarzenie:  zwycięstwo w meczu Denver Nuggets – Memphis Grizzlies

Typ:  Memphis Grizzlies

Kurs: 2.05

Szpital w Leśnej Górze jest znany każdemu z nas. Nie wstydźcie się – przecież oglądanie polskich produkcji to nie jest nic złego. W Denver postanowiono wykorzystać ten motyw i powstał program oparty na znanym polskim serialu o tematyce medycznej – szpital w Denver. 

No bo spójrz sam. Oto lista zawodników, którzy są w tym momencie niezdolni do gry: 

  • Paul Millsap – palec u stopy 
  • Gary Harris – biodro 
  • Will Barton – biodro 
  • Isaiah Thomas – biodro 
  • Michael Porter Jr – plecy 

Trzech pierwszych jest etatowymi graczami wyjściowego składu. Thomas to docelowo czołowy rezerwowy, a Porter Jr jest akurat lokatą na przyszłość. Ale to nie koniec kłopotów kadrowych w Denver. Do listy kontuzjowanych dołączył też Jamal Murray. Murray jest nieźle poturbowany, bo boli go przedramię i… piszczel, czyli w sumie całe ciało.  

Denver Nuggets są porozbijani kontuzjami do tego stopnia, że Murray pewnie będzie musiał pojawić się na parkiecie, chociaż nie będzie w pełni zdolny do gry. Ostatnie dwa występy Bryłek pokazały, że braki kadrowe robią swoje. Bo tak chyba możemy nazwać porażki z Charlotte Hornets i Atlantą Hawks na wyjeździe. 

I teraz powrót do domu wydaje się zbawienny. Wydaje się, bo te pierwszy mecz po powrocie z trasy nigdy nie jest dobry. Szczególnie, gdy połowa rotacji jest niedostępna. I to z takim rywalem. 

Do Pepsi Center wpadną Memphis Grizzlies, którzy powinni wystąpić w optymalnym składzie. Niedźwiadki niespodziewanie dały ciała w ostatnią sobotę, pozwalając zdobyć Los Angeles Lakers aż 111 punktów na własnym parkiecie. Nie wierzę jednak w dwa słabe występy z rzędu tej ekipy. 

Przewiduję natomiast, że gospodarze nie będą umieli zdobywać punktów przeciwko szóstej obronie NBA. Tak naprawdę jedynym podstawowym (i zdrowym) graczem Nuggets na parkiecie będzie Nikola Jokic, a jego vis-a-vis jest Marc Gasol. Trudno wyobrazić sobie lepszego defensora na Jokicia niż Gasol, czyli koszykarza o podobnej charakterystyce gry. Hiszpan akurat powinien wiedzieć, jak zatrzymać Serba, bo… sam ma taki styl.  

W tym sezonie Nuggets i Grizzlies grali już raz i wtedy triumf odnieśli Gasol i spółka. Jokic był w ogóle niewidoczny i został kompletnie wyłączony z gry, oddając przez całe spotkanie jeden rzut z gry. Teraz to na nim ma opierać się wszystko, tylko nie wydaje mi się, żeby Nikola był w stanie wygrać rywalizację ze starszym i bardziej doświadczonym przeciwnikiem.  

Wczoraj byliśmy blisko, więc dzisiaj musi być już 100%. Powodzenia! 🙂