Biało-Czerwoni remisują 1:1 z reprezentacją Włoch w Bolonii. Debiut Jerzego Brzęczka trzeba ocenić pozytywnie, jednak z przebiegu meczu pozostaje spory niedosyt. Jedyną bramkę dla naszej drużyny zdobył Piotr Zieliński po asyście Roberta Lewandowskiego. Rozpoczęliśmy nieźle Ligę Narodów, zobaczymy co będzie w kolejnych meczach.

Jerzy Brzęczek zaskoczył składem

Trzeba przyznać, że już przed meczem Jerzy Brzęczek pokazał, że nie boi się odważnych decyzji. Polska rozpoczęła pierwsze spotkanie pod jego wodzą w ustawieniu 4-2-3-1, które ma być głównym wyborem nowego selekcjonera. Na skrzydłach zagrali Kurzawa i Błaszczykowski, jednak co ciekawe, obaj piłkarze na stronach przeciwstawnych do swojej dominującej nogi. Dzięki temu mogli szukać zejść do środka boiska i zagęszczać grę. Na lewej obronie nie było żadnego przesuwania Bartosza Bereszyńskiego, a szansę otrzymał Arkadiusz Reca. Być właśnie dlatego Kuba zagrał na lewej pomocy, żeby wspierać debiutanta. Między słupkami miejsce tym razem otrzymał Łukasz Fabiański. Na ławce znaleźli się za to Karol Linetty oraz Arek Milik – znani z gry w Serie A.

Obiecująca pierwsza połowa

Pierwsza połowa spotkania w Bolonii była bardzo dobra w wykonaniu podopiecznych Jerzego Brzęczka. Już w początkowych minutach meczu zarysowywała się przewaga Biało-Czerwonych. Polacy pokazali, że pod wodzą nowego selekcjonera nie będą bali się grać w piłkę. Żadnej lagi na Lewandowskiego, a rozgrywanie od tyłu – Lubimy to! Było widać, że w pierwszych 45 minutach nasi piłkarze odrobili pracę domową. Szukali okazji na bokach pomocy, a przede wszystkim wysoko pressowali Jorginho. Ostra gra w środku pola sprawiła, że osiągnęliśmy w tym miejscu przewagę, która pozwoliła ustawić spotkanie. Krychowiak znakomicie rozpoczął mecz, było widać, że w końcu wraca wielki Grzesiek z Euro 2016. O dziwo, bardzo dobre zawody, szczególnie w odbiorze rozgrywał Mateusz Klich. Pomocnik znany przede wszystkim z działu kreacji pokazywał, że nie boi się ostrych wejść. Co prawda, złapał żółtą kartkę, jednak to właśnie zawodnik Leeds odzyskał piłkę, po której Lewandowski obsłużył Zielińskiego, a ten przegrał pojedynek z Donnarummą. Włosi w pierwszej części spotkania mieli tylko jedną dogodną sytuację. Wszystko za sprawą naszego błędu w rozegraniu, gdy Bernardeschi uprzedził Klicha, jednak na szczęście nie trafił w bramkę. Przed przerwą Biało-Czerwoni okrasili znakomitą grę golem. Kolejny odbiór Klicha, który wysoko zaatkował Jorginho, następnie Lewandowski znakomicie dograł piłkę w pole karne, a Piotrek Zieliński tym razem nie miał problemów z pokonaniem bramkarza Milanu. Bardzo dobre 45 minut w wykonaniu Polaków!

Słaba gra po zmianie stron

Po zmianie stron było pewne, że Włosi muszą zaatkować, jednak nie spodziewałem się, że Jerzy Brzęczek nakaże swoim piłkarzom tak głęboką defensywę. Już w 55 minucie meczu boisko opuścił Mateusz Klich, zapewne przez żółtą kartkę. Kluczowym momentem tej rywalizacji było zdjęcie Piotra Zielińskiego. Od tej chwili Lewandowski był całkowicie odcięty od grania. Druga linia koncentrowała się tylko i wyłącznie na destrukcji, przez co pętla na naszej szyi zaciskała się coraz mocniej. Mam wrażenie, że nie trafiona była zwłaszcza zmiana Szymańskiego. Druga sprawa, że defensywny pomocnik Wisły Płock nie grał na swojej nominalnej pozycji, ponieważ selekcjoner ustawił go za plecami Lewandowskiego. Włosi doprowadzili w tym meczu do wyrównania po kontrowersyjnym rzucie karnym. Kuba Błaszczykowski trafia w piłkę, ale jednocześnie zabrał nogi rywala. Ciężka do oceny sytuacja. Ile ludzi tyle opinii. Jedenastkę wykorzystał Jorginho, który pewnie pokonał Fabiańskiego. Ostatecznie, można powiedzieć, że Biało-Czerwoni osiągnęli niezły wynik, jednak pozostaje spory niedosyt z uwagi na scenariusz spotkania. Punkt na ciężkim terenie w debiucie dla Jerzego Brzęczka to pozytywny start, ale zobaczymy jak będzie dalej.

Zmiany na minus

Gra reprezentacji Polski w pierwszych 45 minutach wyglądała bardzo obiecująco, jednak po zmianie stron cały scenariusz naszej gry się posypał. W 55  minucie boisko opuścił Mateusz Klich, a w jego miejsce pojawił się Damian Szymański. Pomocnik Wisły Płock został rzucony na głęboką wodę i nie można powiedzieć, żeby wykorzystał swoją szansę. Mam wrażenie, że bramkę strzeliliśmy sobie sami w 65 minucie meczu, zdejmując Piotra Zielińskiego. Od tej chwili nie było już żadnego połączenia między resztą drużyny, a Robertem Lewandowskim. Snajper Bayernu był osamotniony, a w środku pola grało trzech nominalnych defensywnych pomocników. Dużym minusem było również uwolnienie Jorginho z pod wysokiego pressingu. Piłkarz Chelsea miał więcej swobody, przez co gra Azzurrich ruszyła do przodu w drugiej części.

Plusem z dzisiejszego meczu oprócz wyniku na ciężkim terenie jest trafiony przez nas typ na dzisiejsze spotkanie. Mam nadzieję, że graliście z nami, ponieważ 90% graczy stawiało dzisiaj na wygraną Italii.