Lokomotiv Daugavpils to żużlowa, łotewska drużyna startująca w polskiej lidze już od 2005 roku. Czarny sport rozwija się w tym kraju doskonale. Jest zainteresowanie zarówno kibiców oraz młodych i chętnych adeptów. Dwukrotnie wygrali I ligę, jednak nie pozwolono im się ścigać w Ekstralidze. Teraz przyszłość tego klubu stoi pod znakiem zapytania. Byłaby to wielka strata nie tylko dla Łotwy, ale całego żużlowego środowiska.

W czasach kiedy Polska staje się dominującym krajem w dyscyplinie, a w innych państwach ten sport ma słabsze i lepsze chwile, to Łotwę można zaliczyć do tej drugiej grupy. Wszystko dzięki klubowi z Dyneburga. Uważam, że szkolenia młodzieży w tym mieście może pozazdrościć większość polskich klubów. Aktualnie na gwiazdę tamtejszego żużla wyrasta Andzejs Lebedevs, który zaczyna przebąkiwać o startach w SGP i moim zdaniem ma do tego pełne prawo. Ten sezon jest przełomowy dla tego sportowca, co za tym idzie, dyscypliny na Łotwie. Wielkim sukcesem reprezentacji naszych wschodnich sąsiadów był ich awans do barażu, gdzie w półfinale zostawili za sobą Duńczyków. W ostatnich miesiącach pojawiły się informacje, że w kraju powstaje drugi żużlowy ośrodek, tym razem w Rydze. Wszystko zmierza w dobrą stronę, ale niestety okazuje się, że Lokomotiv Daugavpils może mieć problem wystartować w naszej lidze w przyszłym sezonie.

https://www.youtube.com/watch?v=qUhwNJeclUk

Zacznijmy od tego, że klub z Dyneburga jest bardzo zorganizowany i od lat buduje bardzo solidną drużynę. Już w 2007 roku awansowali do I ligi. W 2015 roku osiągnęli historyczny sukces, bo wygrali rozgrywki na zapleczu Ekstraligi, jednak nie pozwolono im ścigać się w elicie. W zeszłym roku sytuacja się powtórzyła i identyczny rezultat – brak awansu. Mimo, że Lokomotiv podołałby organizacyjnie, finansowo, posiada bazę kibiców, infrastrukturę oraz wychowanków. Jednak łotewski zespół nie został nigdy zaakceptowany. Od razu napiszę swoje zdanie, Lokomotiv Daugavpils powinien mieć pozwolone ścigać się w Ekstralidze. Temat ma wielu zwolenników i przeciwników, ja jestem w tej pierwszej grupie. Sama ekipa z Dyneburga mogłaby wnieść do naszych rozgrywek urozmaicenie, więcej rywalizacji oraz trochę kolorytu.

Jako żużlowy kraj ciągnący tą dyscyplinę, powinniśmy dbać o to, żeby było jak najwięcej ścigających się nacji. Niestety, ale możemy zabić najprężniej rozwijający się żużlowy ośrodek. Osobiście poszedłbym jeszcze dalej i uważam, że polskie rozgrywki powinny zachęcać inne kluby do startu, na początek w polskiej II lidze. Mam tu na myśli takie miasta jak Praga, Lwów czy Berlin. Argumentem przeciwników jest walka o mistrzostwo Polski zagranicznych klubów. Nasza liga jest elitarna, więc uważam, że to coś więcej niż walka o Drużynowe Mistrzostwo Polski. Żużlowo mógłbym porównać Ekstraligę do amerykańskich lig jak NHL, gdzie występuje 7 klubów z Kanady i 24 z USA. Zwycięzcy są nazywania Drużynowymi Mistrzami Świata. Dość arogancko, ale to prawda. W naszym przypadku możemy mówić podobnie.

Chociaż polska Ekstraliga powinna bardziej patrzeć na hokejową ligę KHL, gdzie rywalizują zespoły z 7 krajów, ale w większości z Rosji. Dzięki drużynie z Pekinu pomagają chińskiemu hokejowi, co ważniejsze – popularyzują sport. Oczywiście, nie chce ośmiu zespołów w Ekstralidze i każdego z innego kraju. Aby dotrzeć do takiego problemu trzeba byłoby realizować strategię, której efekty pojawiłyby się za kilkadziesiąt lat. Skupmy się na sprawie łotewskiej. Wiadomo, że problemy Lokomotivu wynikają ze zmiany politycznych władz, które nie patrzą na sport motorowy tak przychylnym okiem. Jednak uważam, ze gdyby ścigali się w Ekstralidze, nie byłoby tego problemu, bo żużel w Dyneburgu stałby się dla mieszkańców czymś wielkim.

Nie ma się co dziwić, że Lokomotivowi brakuje teraz motywacji, skoro nie mają celu jeżdżenia w polskiej lidze. Po co mają wygrać I ligę, skoro nic im to nie daje? Dochodzi do kuriozalnej sytuacji, gdzie w ostatnim spotkaniu łotewska drużyna wystawiła pięciu juniorów, ponieważ nie interesowała ją wygrana. Co ciekawe, długo trzymali wynik na styku. Tak naprawdę z premedytacją Lokomotiv nie chce wejść do play-off, bo i po co. Uważam, że z pewnością mieliby znowu potencjał, aby uzyskać sportowy awans.

Co teoretycznie jest kością niezgody? Łotysze powinni mieć stadion i spółkę akcyjną na terenie Polski. Rozumiem argument marketingowy, że tytularny sponsor PGE nie ma zasięgu na Łotwę, więc nic mu to nie da. Jednak chyba w końcu powinien zwyciężyć sport i liga zawodowa? Inną sprawą jest, że wymaga się, aby Daugavpils wystawiał w składzie co najmniej czterech Polaków. Inne drużyny obowiązuje ten sam przepis, tak samo jak w I lidze, gdzie klub może wystawiać Łotyszy na juniorce. Jednak jak się okazuje regulaminy się różnią… W tym przypadku uważam również, że Łotysze powinni mieć zezwolenie na co najmniej czterech Polaków lub Łotyszy. Naprawdę ktoś mógłby się na to obrazić? Dla łotewskiego klubu największy problem stanowiłoby minimum dla Polaków. W końcu ich głównym celem jest rozwój lokalnego sportu, czyli także miejscowych zawodników, co byłoby utrudnione. W tym momencie klub z Dyneburga szkoli nowych adeptów lepiej niż większość polskich klubów. Nie ma się im co dziwić, chociaż głośno nie krzyczą o Ekstraligę, tylko szanują prawo gospodarza, będąc w rozgrywkach jako gość. Ja osobiście byłbym bardzo poirytowany.

Gdyby nie Lokomotiv Daugavpils nie byłoby Andzejsa Lebedevsa, nie byłoby sukcesu reprezentacji Łotwy i tysięcy nowych kibiców dyscypliny. My, Polska, jako żużlowy kraj powinniśmy również starać się o to, żeby za kilkadziesiąt lat speedway nie zamknął się tylko w naszych granicach. Oczywiście, Lokomotiv Daugavpils powinien działać na tych samych zasadach, co polskie zespoły, ale także powinni mieć prawo do startowania na własnym stadionie z łotewskimi zawodnikami. W innym wypadku wszystko nie ma sensu. Mam nadzieję, że łotewski żużel nie upadnie, a w przyszłości klub z Dyneburga będzie mógł mierzyć się w Ekstralidze. Liga źle na to patrzy. To mogłaby być okazja na pozyskanie nowych sponsorów i praw telewizyjnych, a nie zburzenie obecnych.