Sezony ligowe powoli zbliżają się ku końcowi. Ale w cieniu tych rozgrywek toczy się zupełnie inna walka, niekiedy o wiele ciekawsza od starć klubów. To pojedynek o koronę króla strzelców. Wyróżnienie dla najlepszego z napastników. Jak wyglądają aktualne klasyfikacje tej kategorii i kto już może być pewien, że to do niego trafi ta nagroda?

Zacznijmy od pewniaków. Co do tego, że najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem w lidze hiszpańskiej w tym sezonie jest Leo Messi, nikt nie może mieć wątpliwości. Zdobył 35 goli w La Liga, czym odstawił resztę stawki. Drugie miejsce zajmuje jego klubowy partner z ataku Luis Suarez. Ale Urugwajczyk ma na koncie jedynie 27 trafień. Podium zamyka Cristiano Ronaldo, mając ich tylko 20. Do końca zostały dwie kolejki. Tak więc Argentyńczyk spokojnie może już przymierzać koronę. To, że zawodnik Barcelony najczęściej pokonuje bramkarzy drużyn przeciwnych, nikogo już nie dziwi. Jednak w zeszłym sezonie zajął dopiero trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców. Jak widać 29-latek nie zwalnia tempa i zamierza nas zachwycać jeszcze przez długi czas.


Edinson Cavani również może już rozmyślać nad innymi sprawami, ponieważ nic nie jest w stanie zagrozić jego dominacji w lidze francuskiej. Zawodnik PSG zdecydowanie wybił się ponad resztę, zamieniając aż 33 strzały na gole. To o dziewięć więcej niż Lacazette i aż 14 więcej niż Falcao. Urugwajczyk po odejściu z klubu Ibrahimovicia przejął pierwsze skrzypce, jeśli chodzi o ustalanie wyników meczy. Jego największym osiągnięciem w tym sezonie ligowym było zdobycie aż czterech bramek w meczu przeciwko Caen, wygranym przez PSG 6:0. Co ciekawsze, wszystkie zdobył w pierwszej połowie, między 12 a 46 minutą. Rok wcześniej zakończył z 19 trafieniami, co dało mu trzecie miejsce. Ale wtedy wszyscy musieli uznać wyższość Zlatana Ibrahimovicia. Odkąd Szwed przeniósł się do Anglii, to Cavani stał się postrachem całej Ligue 1.


Jednak mimo to, że zarówno Messi jak i Cavani strzelają bez opamiętania, to ich zespoły wciąż walczą o pierwsze miejsce w tabeli. Istnieje więc szansa, że poprawią oni swoje dorobki. Może będą to gole decydujące o ostatecznym wyglądzie tabeli? Jeśli już ktoś miałby je strzelać w tych ligach, to tylko oni.

Premier League nie da się nie lubić. Liga angielska przyciąga najlepszych graczy ze względu na duże możliwości finansowe klubów. Takie natężenie gwiazd przekłada się na sporą oglądalność. Poziom tych rozgrywek jest niesamowicie wyrównany, dzięki czemu do końca sezonu będziemy świadkami walki o jak najwyższe pozycje i możliwość gry w europejskich pucharach. W tym roku w Anglii najcelniejszy jest Romelu Lukaku. Piłkarz Evertonu jest autorem 24 goli. Mimo to, zespół, w którym występuje, znajduje się zaledwie na siódmym miejscu w tabeli, ledwo łapiąc się na grę w Lidze Europy. Może to skutkować tym, że w przyszłym sezonie Belg zmieni barwy klubowe. Za liderem klasyfikacji goni Harry Kane z Tottenhamu. Ma jednak trzy bramki straty. Tottenham, który wciąż ma matematyczne szanse na zajęcie pierwszego miejsca w lidze, będzie ze wszystkich sił próbować wykręcić jak najlepszy wynik. Na pewno spory udział będzie miał w tym właśnie Kane, który jest wiodącą postacią w Spurs. Zatem kibice oprócz przetasowań w tabeli ligowej mogą również być świadkami pogoni za indywidualną nagrodą dla najlepszego strzelca.


Dominacja Juventusu we Włoszech już w tej edycji Serie A nie zostanie przerwana. Napoli czyha na drugie miejsce, od którego dzieli je jeden punkt. Poza tym nie powinno wydarzyć się już nic zaskakującego. Dopiero, gdy spojrzymy na to, jak radzą sobie napastnicy, zaczyna robić się ciekawie. Stawkę otwiera Edin Dżeko z 27 golami. Dwa mniej na swoim koncie uzbierał Belotti. Trzy bramki różnicy dzielą od lidera aż trzech zawodników. Tu może być jeszcze gorąco, a to, czy Dżeko założy w tym sezonie koronę nie jest wcale takie pewne.


Najciekawszy pojedynek trwa jednak w lidze niemieckiej. Tabela Bundesligi jest już raczej ukształtowana. Cztery najlepsze zespoły zdystansowały się od reszty. Mimo to pomiędzy dwoma zawodnikami wciąż trwa zażarty bój o to, kto uzbiera na swoim koncie najwięcej trafień. Ten pojedynek elektryzuje kibiców na całym świecie, a nas – Polaków, napawa dumą, ponieważ jednym z tych, którzy walczą o to, by być najlepszym, jest Robert Lewandowski. Razem z Aubameyangiem prowadzą w klasyfikacji króla strzelców. Obaj pokonywali bramkarzy po 28 razy. Za nimi przez długą część sezonu jak cień podążał Anthony Modeste, lecz wydaje się, że Francuz nie wytrzymał tempa i przygasł ostatnimi czasy. Od najlepszych dzielą go trzy trafienia. Warto tu również wspomnieć, że Polak jest obrońcą tytułu. Rok temu wyprzedził Aube o 5 goli. Czy w tym będzie podobnie? A może będą musieli podzielić się zaszczytnym tytułem? Do końca sezonu jeszcze dwie rundy. Wszystko zatem w nogach piłkarzy.



Jak widać, zespoły z najlepszych lig toczą pojedynki na wielu płaszczyznach. My, kibice, jedyne co możemy w tej sytuacji zrobić, to rozsiąść się wygodnie w fotelach i obserwować nie tylko całe drużyny, ale też poszczególnych piłkarzy i ich dążenie do bycia najlepszymi.