Wczoraj trafiliśmy świetny kurs na zwycięstwo USA z BTTS’em 4,23 – a już dziś przed Nami kolejne emocje z piłką nożna w wydaniu damskim. Na Stade de Lyon zmierzą się tym razem reprezentacje Holandii i Szwecji. Mistrz Europy z Lieke Mertens i Vivianne Miedema w składzie będzie chciał wyrzucić za burtę twardo grające Szwedki. Czy Stina Blackstenius pokaże pazur i ponownie zagrozi bramkarce rywali. Walka będzie trwać do samego końca, a my wierzymy w zwycięstwo Holenderek, więc gramy singiel z kursem 3,15! 

Przejdź do rejestracji w STS

KOD PROMOCYJNY: 1059 PLN

 

Zdarzenie: Holandia – Szwecja

Typ: Holandia/+1,5

Kurs: 3,15

 

Holandia: 

Dzisiaj pod lupę bierzemy drugi mecz półfinałowy na Mistrzostwach Świata i po raz kolejny ciężki wybór. Holandia od początku turnieju byłą moją ulubioną drużyna, jak mogliście zauważyć. Wytypowałam je do zwycięstwa w grupie, a potem niezmiennie wskazywałam je jako zwyciężczynie meczów i jak myślicie – kto będzie moim kolejnym kandydatem? Oczywiście, że i dzisiaj stawiam na Holenderki, ale… No właśnie, tutaj pojawia się, ale. To na pewno będzie najcięższy mecz, jaki do tej pory rozegrały Mistrzynie Europy.

Trzeba śmiało przyznać, że Holenderki grupy ciężkiej raczej nie miały: Nowa Zelandia, Kanada i Kamerun, pokonane, lecz problemy jednak były i to niemałe. Holenderki zdecydowanie lepiej wyglądają w drugiej połowie niż w pierwszej części meczu. Początek spotkania bardzo często przysypiają, zdarza im się trochę błędów i rywalki lubią to wykorzystywać. Jeśli chcą dzisiaj wygrać to muszą takich błędów unikać, szczególnie dlatego, że ich dzisiejsze przeciwniczki, właśnie między innymi takim czymś wygrały swój pojedynek ćwierćfinałowy z Niemkami, które na tym turnieju grały poniżej oczekiwań chyba wszystkich, którzy mają jakiekolwiek pojęcie o dawnym fenomenie tej reprezentacji. No ale wracając do rzeczy i dzisiejszego meczu – Holenderki mają też za sobą kilka argumentów, dzięki którym ten pojedynek powinny dzisiaj wygrać. Po pierwsze: w ostatnich trzech latach nie przegrały ze Szwedkami i wydawać się może, że Szwedki teraz, a Szwedki kiedyś, to już nie ta sama siła i dominacja, po drugie – nazwiska takie jak Martens czy Miedema, to nie byle kto. Ta pierwsza ma na swoim koncie 2 bramki, ta druga dołożyła o jedną więcej. Razem strzeliły 5 bramek spośród wszystkich 10, czyli jak można zauważyć to kluczowe zawodniczki w kadrze trenerki Wiegman-Glotzbach, 50% bramek to głównie ich zasługa. I na tych piłkarkach opiera się gra Holenderek. A co gdy nie one? Drużyna liczy 11 zawodniczek, i gdy dwie kluczowe piłkarki nie dają rady, wtedy pomagają inne koleżanki. Konsekwentne, cierpliwe i dobrze zorganizowane. Dobrze, no bo trzeba przyznać, że straciły tylko 3 bramki! Obok Amerykanek i Brytyjek są najlepszą drużyną pod tym względem. Przypisać sobie mogą więc do swojego konta 5 zwycięstw na tych mistrzostwach i co? Ani jednej porażki! 

Kiedy jak nie teraz nadarzy się doskonała okazja na kolejny triumf? Dzisiejsze zwycięstwo da im walkę w finale z nie byle kim. Już sam ten fakt powinien być doskonałą motywacją do dzisiejszej „wojny”, bo tak śmiało można nazwać mecz ze Szwedkami, które nie odkładają nogi, ale o nich za chwilę. Cała Holandia, jej kibice i piłkarki do tych mistrzostw przygotowały się bardzo długo. Tam po prostu trwa święto przez cały miesiąc, kibice są z nimi, kibice wspierają, co przekłada się na wyniki i dobrą grę. No bo w końcu do półfinału nie dostaje się byle kto. Od początku Mistrzynie Europy były wspominane przez ekspertów do włączenie się do walki o medale i od początku wiedzieliśmy, że są one doskonale przygotowane do tych mistrzostw. Potwierdzają to i na boisku. Bardzo dobrze ogląda się ich grę, mają szybkie i zwinne zawodniczki, co może być kluczem do zwycięstwa przeciwko Szwedkom.

 

Szwecja: 

Co napisać możemy o Szwedkach? Może to, że grają bez specjalnego polotu, ale za to twardo i nieustępliwie. Nic więc dziwnego skoro w swojej ekipie mają kilka klasowych zawodniczek jak bramkarka Hedvig Lindahl, stoperka Nilla Fischer, pomocniczka Sofia Jacobsson czy napastniczki Fridolina Rolfoe i Stina Blackstenius. A na kogo trafiły w grupie Szwedki? Chile czy Tajlandia, to raczej drużyny z wysokiej półki nie są, więc zostały gładko odprawione z kwitkiem do domu. Szwedki w tych dwóch meczach zdobyły łącznie 7 bramek. W pozostałych trzech spotkaniach strzeliły jednak tylko 3 bramki, dwie z Niemkami i jedną przeciwko Kanadzie.

Droga do półfinału nie była dla nich łatwa. Amerykanki pokazały już w grupie, że muszą się tutaj liczyć z innymi drużynami, a już na pewno z nimi. Przegrały, ale zagrały dobry mecz. Nie było widać specjalnej dominacji Mistrzyń Świata. Z kolei przypominam sobie jeden z moich typów na mecz z Kanadyjkami i już tam zaznaczałam, że zaczną się schody i obie ekipy przyzwyczaiły do strzelania małej liczby bramek i tak samo do ich tracenia. Tak też było, Szwedki wymęczyły zwycięstwo z Kanadą i tylko nietrafiony karny przez Beckie z Kanady uratował je przed ewentualną dogrywką, bo kto wie jak ten mecz by się skończył. Ich tamtejsze rywalki grały ciekawszą piłkę i można powiedzieć, że miały pecha.

Mimo tego wszystkiego drużyna Szwecja jest dobrze przygotowana kondycyjnie i fizycznie do tego turnieju. Kto by się spodziewał, że odprawią z kwitkiem Niemki do domu? Chyba mało kto wierzył w zwycięstwo po szybko straconej bramce. Wbrew wszystkim Szwedki szybko odrobiły straty, zeszły do szatni i po powrocie na boisko zaimponowały wszystkim swoją grą. Co prawda, pierwsza bramka to raczej błąd drużyny niemieckiej, a druga to zamieszanie w polu karnym i strzał z bliskiej odległości, no ale wynik idzie w świat i to Szwedki dzisiaj stają oko w oko z Holenderkami. Towarzyszy im w tym turnieju sporo szczęścia, śmiało mogę stwierdzić, że odpaść powinny już wcześniej i jeśli dzisiaj po raz kolejny uda im się sprawić niespodziankę, to na pewno możemy powiedzieć o sporym sukcesie tej reprezentacji. Dlaczego o sukcesie?

Szwedki zawsze były w światowym topie, jeśli chodzi o piłkę nożną kobiet, ale teraz, a kiedyś to zupełnie inne pokolenie. Wtedy mierzyły się jak równy z równym w najlepszym czasie z Niemkami czy Amerykankami, dziś na tym samym etapie formy zostały jednak tylko te ostatnie. Młodsze pokolenie Szwedek spisuje się dobrze, bo to trzeba przyznać. Nie zawodzą, wygrywają i strzelają bramki. Są dobrze ustawione taktycznie i bardzo dobre fizycznie. Czy to wystarczy na szybkie i kreatywne Holenderki? Z tego co się orientuje są jedyną drużyną w tym półfinale, która przegrała chociażby jeden mecz w całym turnieju. To jasno może już pokazać, że są pierwszym kandydatem do wyeliminowania ich z tej rywalizacji. Nie ukrywam, że to może stać się i dzisiaj. Mimo, że Szwedki tracą mało bramek, to Nilla Fischer będzie dzisiaj musiała odpierać ataki Martens i Miedemy. Nie specjalnie jestem przekonana do tego, że Szwedki zdominują dzisiaj Holenderki i to one będą prowadzić grę. W końcu nic dwa razy się nie zdarza.. Pokonanie rywalek bardzo trudne, no ale przecież nie do zrealizowania. Przy odrobinie szczęścia mogą zaskoczyć prezentującą się w kratkę obronę Holenderek, bo i im zdarzają się błędy. Ostatecznie jednak, trzymam się zdania, że potyczka z Mistrzyniami Europy to będzie już za dużo dla Szwedek.

 

Statystyki: 

-Holandia strzeliła 10 bramek w tym turnieju,

-Holandia w 5 ostatnich pojedynkach trafiała do bramki rywalek przynajmniej 2 razy,

-Holandia nie przegrała ani jednego meczu na tym turnieju,

-Szwecja straciła tylko 4 bramki,

-Szwedki mają na swoim koncie 10 trafień,

-Ostatnie pojedynki obu drużyn na korzyść Holenderek.

 

Co obstawiać?

Kolejny z pojedynków, w którym jest masa pomysłów. Początkowo fajną opcją było zagranie na więcej niż jedną bramkę dla Holenderek po kursie w granicach 2,5. Inny bukmacher proponuje Nam zwycięstwo Holenderek podparte remisem i sytuacją, gdzie obie strzelą również po podobnym kursie. Jak wiecie – lubię ryzyko i dziś po raz kolejny skorzystałam z oferty bukmachera STS i wybrałam ostatecznie opcję Holandia wygra i padnie więcej niż 1,5 bramek. Dlaczego? A to dlatego, że patrząc na siłę ofensywną Holenderek, pomysłowość i kreatywność uważam, że podobnie jak w pięciu pozostałych pojedynkach strzelą tutaj minimum dwie bramki i przypieczętują zwycięstwo. Można zagrać jeszcze odważniej zamieniając na ich zwycięstwo i btts po fajnym kursie 5, ale nie można mieć wszystkiego, więc gramy bezpiecznie z kursem 3,15, który i tak jest dość zachęcający do gry!

 

Kupon na Mundial Kobiet!