Źródło zdjęcia: klaudianatalia3/Instagram

– Jestem bardzo wdzięczna każdemu organizatorowi, który postanowił stworzyć teraz jakąś produkcję. To ciężkie czasy, szczególnie dla sportowców. Potrzebujemy nowych wyzwań żeby nie stracić miłości do tego szalonego sportu – mówi serwisowi Zagranie.com Klaudia Syguła, która będzie jedną z dwóch zawodniczek, które będę walczyć ze sobą po raz pierwszy w historii w Polsce na gołe pięści.


Kamil Piłaszewicz: Wykorzystując fakt, że teoretycznie to dziennikarz powinien prowadzić dialog w czasie wywiadu, chciałbym zapytać jak ze zdrowiem u Klaudii Syguły?

Klaudia Syguła: – Dziękuję, ze zdrowiem wszystko w porządku.

Patrząc na nowe standardy w UFC, czyli fakt, iż każdy pracownik zostaje przebadany na obecność koronawirusa przed walką, zastanawiam się, czy mówimy o nowym trendzie tylko w amerykańskiej federacji, czy w całym świecie sportów walki?

–  Nie tylko w UFC robią wspomniane testy. Wydaje mi się, że jest to odgórny wymóg. Jeśli organizator eventu nie przebada uczestników, nie dostanie zgody na realizację imprezy. Mnie też czeka test na sprawdzenie obecności wirusa.

I choć wiadomo, że WOTORE to nie UFC, tak nie sposób nie zapytać, czy wspomniana organizacja przebadała swych zawodników przed drugą galą?

– Tak jak mówiłam wcześniej, czekamy na testy. WOTORE to naprawdę fajna organizacja, która dba o zawodników, więc jestem pewna, że wszystko będzie jak należy.

View this post on Instagram

Hard work beats talent when talent doesn’t work hard… (a przynajmniej tak sobie wmawiam podczas każdego ciężkiego treningu) 😅🥵💪 #hardwork #training #passion #sportgirl #mma #fightlikeagirl #bjjlife #jiujitsu #mmagirl #determination#stepbystep #trainhard #loveit#boxing #bjj4life

A post shared by Klaudia (@klaudianatalia3) on

Nurtujące jest również to, jak dbała Pani o formę przed ogłoszeniem pojedynku, a także jak wyglądał obóz przygotowawczy w czasie pandemii?

– W tym przypadku ciężko mówić o obozie przygotowawczym, gdyż sama wiem o walce dopiero od kilku dni. Przed wybuchem pandemii przygotowywałam się do pojedynku na Armii Fight Night, podczas kwarantanny podtrzymałam formę, ponieważ cały czas trenowałam, a jak już zostały zniesione niektóre obostrzenia to w przygotowaniach pomagała mi Anita Bekus. Myślę, że treningi z nią głównie wpłynęły na moją decyzję, żeby wziąć walkę bez standardowego obozu.

Wiadomo, że gala odbędzie się 23 maja, więc zapytam co uczestniczka gali sądzi o organizowaniu wydarzeń sportowych w czasie pandemii?

– Jestem bardzo wdzięczna każdemu organizatorowi, który postanowił stworzyć teraz jakąś produkcję. To ciężkie czasy, szczególnie dla sportowców. Potrzebujemy nowych wyzwań żeby nie stracić miłości do tego szalonego sportu. Dlatego dziękuję, że WOTORE dało mi szansę pokazania się na ich gali.

Wróciły gale UFC, WOTORE, a nawet mecze piłki nożnej, czego przykładem jest Bundesliga, więc zastanawiam się, ile jest prawdy w stwierdzeniu, że sport jednak nie dał się wykończyć dla pandemii koronawirusa?

– Sto procent. Nie tak łatwo pokonać sportowców! (śmiech)

Nie sądzę, by u uczestniczki pierwszej w historii walki na gołe pięści w Polsce, pojawiał się jakikolwiek strach związany z wystąpieniem na gali, ale może właśnie oczywistości są najbardziej… oczywiste? (śmiech)

– Heh, ja uważam że tylko głupi się nie boi, ale cała sztuka polega na tym, żeby ten strach przerodzić w coś, co zmotywuje Cię do walki. Uczucie, które mi obecnie towarzyszy jest takie samo jak przed każdą inną walką, podjęłam decyzję, że chcę to zrobić, więc nie mam żadnych wątpliwości. Do odważnych świat należy!

Gdy dokonywałem researchu przed układaniem pytań, natknąłem się na komentarze fanów, że: „WOTORE to taki polski odpowiednik WWE”. Co o tym sądzi jedna z uczestniczek?

– Nie chcę porównywać, bo w WOTORE dopiero debiutuję, a o WWE pierwszy raz słyszę.

Wiemy, że na najbliższej gali ujrzymy ośmioosobowy turniej między panami, którego zwycięzca otrzyma 50 tysięcy złotych i tak się zastanawiam, czy doczekamy się takiej rywalizacji między przedstawicielkami płci pięknej?

– Pewnie kiedyś tak, w końcu kibice są żadni krwi, a widok „piorących się kobiet” jest dość ciekawy.

A jak uargumentowałaby Pani stwierdzenie, że tytuł padłby łupem Klaudii Syguły?

– Jestem ambitna i zdeterminowana. Mam nadzieję, że te dwie cechy zapewnią mi wygraną, nie tylko w najbliższej walce.

Pierwotnie rywalką miała być Izabela Badurek, ale ostatecznie wycofała się z pojedynku, więc zapytam, czy zastępstwo jest Panią satysfakcjonujące?

– Tak, zastępstwo jest jak najbardziej satysfakcjonujące.

Jeżeli pojawi się następna okazja wystąpienia na gali WOTORE, to tym razem przeciwniczką musiałaby zostać wspomniana lublinianka, byśmy mogli ujrzeć Klaudię Sygułę w następnym takim pojedynku?

– Ciężko mi w chwili obecnej odpowiedzieć. Docelowo chcę bić się w MMA, czyli w rękawicach, a nie na gołe pięści, więc nie wiem jak potoczy się moja przygoda z tym sportem.

View this post on Instagram

Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się nie zrobiło… bitka na gołe piąchy już w najbliższą sobotę! @wotore.official @centrum.avete @fitfabric @dietyodbrokula @sharktopteam #mmafighter #wotore #mmagirl #strong #power #determination #ready #passion #bjj #subbmission #fightlikeagirl #realsharkweek

A post shared by Klaudia (@klaudianatalia3) on

„Cieszę się, że to ja będę mogła zacząć, bo myślę, że będzie to zapamiętane przez ludzi” – powiedziała Pani w wywiadzie dla Polskiego Radia, więc zapytam czy teraz będziemy mogli ujrzeć Panią tylko na eventach WOTORE?

– Absolutnie nie. Mam inne plany związane ze swoją karierą. WOTORE to po prostu fajna szansa pokazania się szerszemu gronu odbiorców i też fajne wyzwanie. Tak jak wspominałam, docelowo chcę się bić w rękawicach.

A może występy dla WOTORE to tzw. bilet do większej kariery, który wiązałby się z uczestniczeniem na galach m.in. KSW, Bellatora, a nawet UFC?

– Dokładnie tak. Kiedyś jeden z czołowych polskich promotorów gal powiedział mi, że na nazwisko trzeba zapracować, a umiejętności to tylko dodatek do naszego image. Dlatego właśnie teraz to robię: pracuję na swoje nazwisko .

Gdybyśmy mieli założyć Pani występy dla którejś z tych federacji, to wybór padłby na…

– Tu chyba wybór jest oczywisty. UFC to spełnienie marzeń każdego sportowca. Moja koleżanka klubowa walczy dla tej organizacji, więc pokazuje, że jak ktoś bardzo chce i ciężko na coś pracuje to może to osiągnąć. Chciałabym kiedyś być na takim poziomie umiejętności, żeby móc nazywać się zawodniczką tej organizacji.

Teoretyzując, że odezwałby się do Pani ktoś z KSW, to wzięłaby Pani walkę tylko, gdyby na szali był pas mistrzyni?

– Nie… Nie przesadzajmy. Żeby walczyć o pas trzeba najpierw na niego zasłużyć… Mam nadzieję, że Karolina Owczarz zdobędzie pas KSW, bo swoimi 3 wygranymi udowodniła, że już czas na walkę o taką stawkę.

View this post on Instagram

Nie ma to jak solidnie rozpocząć weekend 😁❤️🔥 Ps u mnie już od dawna weekendy czysto sportowe 💪😊 #fitgirl #fitfabric #sharkattack #sharkgirl #mmafighter #boxing #jiujitsulifestyle #passion #loveit #determination #fighter #polishgirl #boxinggirl#hardwork#noexcuses

A post shared by Klaudia (@klaudianatalia3) on

I tak już na koniec zapytam o coś o co w sumie powinienem już na początku, a mianowicie: dlaczego tak szalenie atrakcyjna i diabelsko inteligentna kobieta zdecydowała się bić na gołe pięści?

– Może właśnie dlatego… (śmiech) Było wiele różnych pobudek. Chyba po prostu mam w sobie coś z wariata i od czasu do czasu potrzebuje prawdziwych emocji.

Swoją drogą mam nadzieję, że po tych pytaniach nie naraziłem się na zaproszenie na „sparing”… (śmiech)

– Skoro jeszcze żyjesz to znaczy, że tak bardzo mi nie podpadłeś! (śmiech)

Ale podobno facet mówi otwarcie, co myśli, nie kluczy, a mając okazję porozmawiania z niezwykłą nie tylko zawodniczką, za każdym razem stawiam na przeciwieństwo powyższych słów, więc… Kurczę, stresuję się przed zadaniem tego pytania… Dobra, zadam inne, bo pytanie o rande vouz jest za oczywiste… (śmiech) Tak więc jak to się stało, że Klaudia Syguła jest zawodniczką sztuk walki, a nie np. kosmetyczką?

– Klaudia Syguła była i kosmetyczką! (śmiech) Robię dużo różnych rzeczy w życiu. Lubię się rozwijać, ale MMA to zdecydowanie coś, co zajęło większą część mojego życia. Ciężko powiedzieć dlaczego akurat ten sport, po prostu się w nim zakochałam i tyle.

I tak już naprawdę na koniec, bo ostatnio mam problemem z dochodzeniem… Chciałbym dowiedzieć się, co jeszcze chciałaby powiedzieć czytelnikom tego wywiadu jedna z dwóch kobiet, która już 23 maja stanie do pojedynku na gołe pięści, czyli takiego, którego jeszcze w Polsce nie było?

– Wiem, że wiele osób skrytykuje moje występy na tego typu galach. Ale pamiętajcie, że w życiu trzeba czasem podjąć ryzyko, a ja nie wyobrażam sobie sytuacji, że kiedyś mogłabym żałować nie wzięcia udziału na gali WOTORE. Moja najlepsza przyjaciółka Julka powiedziała mi: „Sygi lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować ze się nie zrobiło” i tego się trzymam.