fot. Instagram:klaudiasygula

– Z pewnością nie jest to mój cel ostateczny, bo ambicje mam naprawdę bardzo duże, ale jest to cel na 2021 rok. Cieszę się, że swój debiut zawodowy będę mogła stoczyć właśnie dla tej organizacji – mówi serwisowi Zagranie.com Klaudia Syguła. Reprezentantka Łodzi już 22 stycznia na gali Armia Fight Night zaliczy profesjonalny debiut w startach MMA.

Kamil Piłaszewicz: Kiedy ostatnim razem napastowałem Cię o wywiad, przyszedł triumf w pierwszej walce pań w Polsce na gołe pięści na gali WOTORE. Stosując się do tego schematu, możemy być pewni, że 22 stycznia Twoja dłoń ponownie powędruje w górę?

Klaudia Syguła: Jeśli rozmowa z Tobą przynosi mi szczęście, to wierzę, że tak właśnie będzie. A tak całkiem serio, to czuję się przygotowana, a jak będzie, to okaże się już za dwa tygodnie.

Wiadomo, że taki sport jak MMA jest nieprzewidywalny, więc zapytam tak: w jaki sposób będziesz celebrować kolejną wiktorię w karierze? (śmiech)

– Jeśli faktycznie uda mi się wygrać swój zawodowy debiut, to nie ukrywam, że troszkę po świętuję! (śmiech) Z pewnością zjem coś dobrego i spędzę trochę czasu z najbliższymi. W planach mam też wyjazd z przyjaciółmi na narty – w lutym, ale zobaczymy, jak to będzie.

puste

fot. Instagram:klaudiasygula

A tak już odrobinę poważniejąc to, z jakiego powodu zdecydowałaś się na podpisanie kontraktu z właścicielami federacji Armii Fight Night?

– Chciałam już zadebiutować w profesjonalnym MMA w 2021 r. i dostałam propozycję od AFN, więc ją przyjęłam. Tak jak już kiedyś mówiłam – walczę tam, gdzie dostaję oferty.

Poza tym nie wiem, czy pamiętasz, ale w ostatniej naszej rozmowie wspominałaś, że przygotowywałaś się do walki na gali Armii Fight Night. Tak więc dlaczego dopiero teraz możemy mówić o Klaudii Sygule jako zawodniczce tejże federacji?

– Owszem, na AFN miałam się bić już w marcu, ale niestety z powodu lockdownu gala została odwołana.

W ilu walkach w tej organizacji będziemy mogli podziwiać Klaudię Sygułę?

– Nie chcę mówić o szczegółach mojego kontraktu z Armią, ale z pewnością zobaczycie mnie w tej organizacji więcej, niż raz.

Ale temat walki o pas jest już jakoś zaznaczony w kontrakcie, prawda? (śmiech)

– W Armii to raczej wchodzi w grę walka o szablę, a nie pas! (śmiech) Ale do tego jeszcze daleka droga. Nie będę mówić o szabli, bo jeszcze nawet nie zadebiutowałam.

Pytam o pas nie bez powodu, gdyż, mimo że to będzie Twoja pierwsza profesjonalna walka na zasadach MMA, tak nie można odmówić Ci doświadczenia w wielu płaszczyznach. Zgodzisz się?

– Myślę, że jak najbardziej mogę się z Tobą zgodzić. Mimo tak młodego wieku, mam już kilka fajnych doświadczeń związanych z MMA za sobą.

Wyskok do walki na gołe pięści jest jednorazowym incydentem, tak jak mówiła o tym swego czasu Ola Rola po walce na gali GENESIS?

– Byłabym w stanie zawalczyć jeszcze raz. Niestety mój trener woli, żebym skupiła się teraz na MMA i uważam, że jednak ma racje.

A może tak bardzo stęskniłaś się za biciem się, że będziesz tak, kolokwialnie mówiąc, obskakiwać dwie federacje w 2021 r.? (śmiech)

– Nie, z pewnością w 2021 r. skupię się tylko na MMA. Chyba że nie będzie dalszych propozycji walk, to wtedy rozpatrzę każdą możliwą opcję.

Ponownie starając się sprowadzić rozmowę na poważniejsze wody, to kontrakt z AFN był celem, czy „pomostem” do osiągnięcia zaplanowanego celu?

– Określenie, że federacja, która daje mi szansę zaistnieć w profesjonalnym MMA jest „pomostem”, bardzo mi się nie podoba. Z pewnością nie jest to mój cel ostateczny, bo ambicje mam naprawdę bardzo duże, ale jest to cel na 2021 rok. Cieszę się, że swój debiut zawodowy będę mogła stoczyć właśnie dla tej organizacji.

Odnośnie planowania, to już masz rozpisany cały rok w najdrobniejszych szczegółach?

– Może cały rok to nie, ale mam listę rzeczy, które chciałabym zrealizować w tym roku, zarówno w życiu prywatnym jak i tym sportowym. I można powiedzieć, że całkiem dobrze mi idzie, bo udało się już kilka punkcików odhaczyć.

Czy może jesteś jak ja, czyli że od stycznia miało się zacząć ćwiczyć, ale kanapa ma jakieś silniejsze przyciąganie w tym 2021 roku, a jeszcze ta wuzetka, która sympatycznie się uśmiecha i mruga ze stolika w towarzystwie whisky… (śmiech)

– Zdecydowanie nie! (śmiech) Nie jestem typem prokrastynatorki. Jeśli mam coś zrobić, to zazwyczaj robię to od razu.

Tak odnośnie jedzenia, to powiem Ci, że te odżywki, co promujesz w swych mediach społecznościowych, to pyszne są. Tylko dobrze, że nie dopisujesz ile ich zajadać, to ma się wymówkę, że „można kupować i zajadać do oporu, bo sportsmenka reklamuje”! (śmiech)

– Taaak! Real pharm nutrition ma świetne produkty! Jestem zakochana w ich słodkościach. Moim faworytem jest masło kokosowe, które smakuje jak rafaello!

puste

fot. Instagram: klaudiasygula

A skoro już jesteśmy przy temacie nieobrażania się na jedzenie, to Klaudia Syguła jeszcze korzysta z uroków życia, czy już robi wagę?

– Klaudia Syguła zawsze korzysta z uroków życia! (śmiech) Mimo że odżywiam się przed walką zupełnie inaczej, niż normalnie, to nie odmawiam sobie tego, na co mam ochotę.

Wiadome jest, że o wiek się kobiet nie pyta, więc zapytam inaczej: ile kilogramów zamierzasz wnieść w dniu walki do klatki?

– Walczę w kategorii 65.7 kg, więc w dniu walki pewnie będę ważyła coś koło tego. Nie zbijam dużo kilogramów.

Oczywiście waga jest istotną kwestią w świecie sportów walki, ale mam nadzieję, że nie będziesz miała za złe, jeżeli w chwili kończenia konsumowania pizzy, zapytam, jak ją robisz do dnia walki? (śmiech)

– Tak jak mówiłam, praktycznie nie muszę robić wagi. Jedyną zmianą jest fakt, że ograniczam słodycze i przetworzoną żywność. Skupiam się na tym, żeby się dobrze nawadniać.

Klaudia Syguła należy do tych zawodniczek, które jak słyszą, że transmisja będzie w dużej stacji telewizyjnej, dostępna dla każdego, to ma jakieś plany jak się zaprezentować w klatce?

– Dla mnie to bez znaczenia, czy walczę na dużej gali transmitowanej w telewizji, czy sparuję w piwnicy, gdzie widzi mnie tylko mój trener. Zawsze staram się zaprezentować najlepiej, jak potrafię i dać z siebie wszystko. Chyba że chodzi o prezencję własną, to z pewnością możecie spodziewać się pomalowanych na czerwono paznokci, w końcu w telewizji trzeba jakoś wyglądać! (śmiech) Staram się zrealizować w walce plan wymyślony przez trenerów. Zawsze bazuję na tym, co potrafię najlepiej. Nie ma co cudować, żeby skraść show, bo można się na tym srogo przejechać.

I w ostatnim pytaniu chciałbym się dowiedzieć, jak zapatrujesz się na to, że teraz, mimo iż gala będzie się odbywała w studiu telewizyjnym, to nie będzie dostępna w systemie PPV, tylko w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej?

– Wydaje mi się, że z uwagi na to, że gala będzie ogólnie dostępna, to przełoży się to na zasięgi oglądalności. Jestem pewna, że dzięki temu więcej osób zdecyduje się oglądać gale AFN.