„Live a life worth living” to ulubiony cytat Donalda Cerrone od wielu lat. Wziął go sobie do serca i czerpie z życia jak najwięcej. Już można go określić jako legendę sportów walki, jednak jest uwielbiany również poza oktagonem. Już w tą sobotę popularny Cowboy wejdzie do klatki walczyć na terenie Polski.

Co sprawia, że lubimy i podążamy za danym sportowcem? Jego oryginalność. Niewątpliwie nie ma takiej drugiej osoby jak Donald Cerrone. Robi to, na co ma ochotę. Zacznijmy jednak od aspektów sportowych. Kiedy widzimy, że jego nazwisko widnieje na karcie walk, to możemy być pewni, że nie będzie nudno. W samej organizacji UFC stoczył już aż 25 walk – to wszystko od lutego 2011 roku. 13 razy kończył walkę przed czasem, a licząc ze starciami w WEC zgarnął w sumie aż 18 bonusów za swoje pojedynki. Jego umiejętności są znane i już dłuższy czas wymieniany jest tylko w okolicach czołówki. Jednak Cowboy wyróżnia się na tle innych zawodników, że po prostu lubi walczyć – nie ważne kiedy, z kim i gdzie. Dzięki tej mentalności zobaczymy go w tą sobotę w Polsce. Wydaje się, że gdyby mógł, to walczyłby co miesiąc. Jeżeli na kilka dni przed galą jakiś kluczowy zawodnik doznaje kontuzji, to już popularne jest twierdzenie, do kogo trzeba zadzwonić… oczywiście do Donalda Cerrone’a, który zawalczy obojętnie kiedy i gdzie.

„If you wanna get hurt, I know a guy.”

Co ciekawe, mimo sobotniej walki, Donald Cerrone już chce kolejny pojedynek na grudzień na UFC 219. 21 października będzie uczestniczył w walce wieczoru gali w Gdańsku, a dwa miesiące później czeka na dużą walkę na numerowanej gali. Podobno wszystko jest już ustalone. Jednak jak mówi sam Cowboy, jeszcze nie ma przeciwnika, ponieważ organizacja nie może ogłosić jego starcia, zanim nie skończy poprzedniego. Praktycznie nie może mieć zaplanowanych dwóch walk. To jeden z powodów, dlaczego jest ulubieńcem każdego. Nieoczekiwanie w Polsce dostaliśmy wspaniałą walkę wieczoru, więc jeżeli ktoś jeszcze nie jest jego fanem, to Donaldowi Cerrone może przybyć trochę kibiców z kraju nad Wisłą. Jak sam często przyznaje, nigdy się nawet nie zastanawia nad braniem kolejnej walki, co także przynosi mu finansowy sukces.

Donald Cerrone robi różne rzeczy po swojemu. Patrząc na jego sukces sportowy i poza matą – jak najbardziej to dla niego działa. Rywalizacja na najwyższym poziomie MMA to ciężka praca. Cowboy nie przepuści nigdy okazji do korzystania z tego, co ta harówka mu dała. Stara się czerpać w pełni z wszystkiego, za co się bierze. Jego podejście do treningów jest także inne od większości czołówki. Oczywiście, bardzo się do nich przykłada, jednak nigdy nie zapomina o tym, żeby cieszyć się życiem. Po co to wszystko, skoro nie ma z tego zabawy i przyjemności? – to jest mentalność Donalda Cerrone’a, którą wplata w swoje życie i próbuje przekazać kolegom. Cowboy nie ukrywa, że lubi imprezować i wypić sobie kilka piw. Sponsoring Budweisera był trafiony w odpowiednią osobę.

View this post on Instagram

So I was out surfing 🏄, there was this guy just standing there watching me??? When I came to sore I was greeted with ice cold @budweiser !! Now we drink

A post shared by Donald Cerrone (@cowboycerrone) on

W zeszłym roku Donald Cerrone zdecydował się przejść kategorię wagową wyżej – z 70kg do 77kg. Dotychczas mu to służy, ponieważ prezentuje się o wiele lepiej, kiedy nie musi ścinać tylu kilogramów. Mógłby być przykładem dla innych zawodników, jakie są benefity z walczenia w swojej naturalnej kategorii wagowej, bez katorżniczego procesu zbijania kilogramów. Mentalność Donalda Cerrone’a różni się od czołowych zawodników również w kwestii pasa. Nie raz powtarzał, że nie jest to jego główny cel. Cowboy chce po prostu walczyć i wygrywać. Bohater artykułu zawsze wybiera mniej popularną drogę od innych fighterów. To robi różnicę w odbierze fanów. Na przykład weźmy zbliżający się pojedynek. Nie sądzę, żeby ktokolwiek inny z rankingu TOP10 wziął walkę wieczoru w Polsce, która będzie pokazywana w Stanach Zjednoczonych jedynie za pomocą Fight Passa przeciwko takiemu rywalowi jak Darren Till. Amerykanin przyznał, że nigdy nie słyszał o przeciwniku. Jednak Anglik jest utalentowany i bardzo groźny, stąd wynika duże niebezpieczeństwo. Nie ma go nawet w rankingach, jednak nie można zaprzeczyć, że cały czas robi krok do przodu i jest pewny siebie. Porażka z nieznanym zawodnikiem z poza TOP15 będzie dla Donalda Cerrone’a wielkim minusem. Wygrana zostanie przyjęta z oczywistością. Inna sprawa, że gwiazdy wolą walczyć na numerowanych galach w Stanach Zjednoczonych. To nie UFC, a sam Cowboy wyszedł z propozycją zawalczenia w Polsce… bo po prostu miał ochotę wyjść do oktagonu, a to był najbliższy wolny termin. Jednak Amerykanin w swoim stylu, po prostu ma to gdzieś.

Nie można zapominać jeszcze o jednej rzeczy, z której Donald Cerrone słynie, czyli sportów ekstremalnych. Skakanie ze spadochronu, jazda motorem, wakeboarding czy ujeżdżanie byka to czynności, które Amerykanin podejmie bardzo chętnie. Chociaż dzisiaj jest już trochę ograniczany przez zapisy w kontrakcie. Mimo wszystko, bardzo rzadko zdarza się, żeby Cowboy musiał odwołać swoją walkę. Zdecydowanie częściej zdarza się to innym zawodnikom UFC. Jednak z klauzulami pod kontraktem, bohater artykułu musi się trochę wstrzymać o czym z pewnością przypomina mu prawnik.

Donald Cerrone jest często krytykowany za szybkie życie. Imprezowanie, piwo, ekstremalne sporty, jego specyficzne podejśćcie i luz – jednak to jest to samo, co sprawia, że wielu go uwielbia i jest w tej pozycji, której jest. Robienie rzeczy, które sprawiają przyjemność są kluczem do życia dla Cobwoya. Co ciekawe, w pewnym momencie kariery porzucił ten styl życia skupiając się w 100% na treningach MMA i co się okazało? Prezentował się na macie o wiele gorzej. Po prostu, lepiej być sobą. Rozwijając jeden z ulubionych cytatów Donalda Cerrone’a, którym kieruje się w życiu „Live the life you’re living and try and stay who you are”.

https://www.youtube.com/watch?v=cpiVCF0OeXc