Wyścig o nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika sezonu regularnego (MVP) wchodzi w decydują fazę. Zawodnicy mają tylko kilka meczów, aby przekonać do siebie głosujących dziennikarzy (o ile nie zrobili tego dotychczas). Od wielu lat nie było tak wyrównanego pojedynku o tę statuetkę.

Kiedy ogłoszenie zwycięzcy?

Do tej pory nagrody typu MVP czy DPOY (najlepszy obrońca sezonu) były ogłaszane sukcesywnie pod koniec sezonu regularnego i w trakcie playoffówżeby zawodnicy mogli otrzymać nagrodę na własnym parkiecie. W tym sezonie NBA postanowiła dokonać małej rewolucji. 26 czerwca w Nowym Jorku odbędzie się gala, na której zostaną przyznane wszystkie statuetki za sezon regularny, w tym właśnie dla najbardziej wartościowego gracza. Do tego czasu niestety nie poznamy triumfatorów w poszczególnych kategoriach. Szkoda, gdyż potencjalne nieotrzymanie tej nagrody mogłoby dodatkowo zmobilizować pominiętego. Wyobraź sobie Westbrooka w swoim beast mode stającego naprzeciwko Hardena, który zdobył MVP jego kosztem. Seria marzenie dla fanów kochających Russella i jego intensywność na parkiecie. A tak, gracze będą mogli wyładować swoją frustrację na treningach przedsezonowych albo na boisku przed swoim domem.

Rywalizacja nie była tak zacięta od lat. W zeszłym roku Stephen Curry został jednogłośnym MVP, co wydarzyło się pierwszy raz w historii. Obecny sezon jest zupełnie inny pod tym względem. Jako głównych kandydatów do wygrania tego tytułu wymienia się przede wszystkim Jamesa Hardena (Houston Rockets), Russella Westbrooka (Oklahoma City Thunder), Kawhi Leonarda (San Antonio Spurs) i Lebrona Jamesa. Każdy z tych zawodników jest motorem napędowym swojej drużyny i potrafi dokonywać historycznych rzeczy dosłownie w każdym meczu.

Kandydaci do MVP

James Harden 29.2 punktu, 8.1 zbiórki, 11.2 asysty, 44% z gry, 34.5 za 3, 85 % z linii 

Harden przez kilka ostatnich lat był postrzegany jako fatalny obrońca, słaby lider, a jego Rockets nie byli brani na poważnie. Wszystko zmieniło się w tym sezonie. Mając jeden z najlepszych ofensywnie sezonów w historii NBA, wydaje się być głównym kandydatem do nagrody MVP. Połączenie Mike’a D’Antoniego, którego geniusz ofensywny zrewolucjonizował ligę, z fenomenalnym graczem, jakim jest Harden, dało niespodziewane efekty. Wielu ekspertów widziało drużynę z Houston w walce o playoffy, podczas gdy ekipa z Houston ma pewne trzecie miejsce na koniec sezonu regularnego w konferencji zachodniej.

Lider Rockets odnalazł się doskonale w tej roli podstawowego rozgrywającego (zmiana z pozycji rzucającego obrońcy), co zaowocowało podwojeniem średniej liczby asyst. Drużyna jest idealnie skomponowana pod niego. Mając wokół bardzo dobrych strzelców, może grać Pick&Rollektóre kreują albo łatwą drogę do kosza dla niego, albo w przypadku pomocy w obronie odrzucenie do niekrytego kolegi z drużyny. Jego łatwość w znajdowaniu partnerów, court vision i boiskowe IQ są na elitarnym poziomie.

Przez długi okres Harden był postrzegany jako faworyt do wygrania statuetki MVP. Jednak ostatnie fenomenalne występy Westbrooka połączone z kontuzją nadgarstka lidera Rockets sprawiają, że rywalizacja staje się coraz bardziej zacięta. James nie odpuszcza i mimo pewnego trzeciego miejsca na zachodzie i kontuzji walczy o upragnioną statuetkę.

Russel Westbrook 31.8 punktu, 10.7 zbiórki, 10.4 asysty, 42.6% z gry, 34.7% za trzy, 84.1% z linii

Mr Triple DoubleZawodnik, który notuje statystycznie sezon na poziomie historycznym. Po odejściu Kevina Duranta stał się samcem alfa i dostał zespół w swoje ręce. Westbrook zaliczył w tym sezonie już 41 triple doubles i brakuje mu tylko jednego do pobicia rekordu Oscara Robertsona z sezonu 1961/62 . Dodatkowo ma realną szansę na średnie 30 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst jako drugi gracz w historii (pierwszy to oczywiście Robertson). Lider Thunder jest jednoosobową armią, która sama potrafi wygrywać mecze. Potwierdziło to niedawne spotkanie z Orlando Magic, gdy doprowadził rzutem za trzy do dogrywki, a w całym meczu miał kosmiczne 57 punktów, 13 zbiórek i 11 asyst (triple double z największą liczbą punktów kiedykolwiek).

Bez Westbrooka Thunder, jako drużyna, nie istnieją. Gdy jest na parkiecie są lepsi od przeciwników średnio o 3.2 punktu na 100 posiadań, a gorsi o 9.2 (na poziomie najgorszej drużyny w lidze), gdy siedzi na ławce. Mimo to, że zespół nie jest najlepiej skonstruowany pod Russella (mało dobrych strzelców za trzy i przez to słaby spacing), Thunder są na szóstym miejscu w konferencji zachodniej, mając bilans 45-33.

Pozycja zespołu może być czynnikiem, który nie pozwoli sięgnąć Westbrookowi po tę statuetkę. Jedynym zawodnikiem, który zdobył ją, będąc na dalszym miejscu, był Moses Malone (też szóste miejsce zespołu). Są to jednak bardzo odległe czasy, liga się bardzo zmieniła od tego czasu, nie mówiąc już o konkurencji jaką ma Russell. W ostatnich 30 latach tylko Michel Jordan w sezonie 1987/88 był w stanie sięgnąć po MVP, gdy jego drużyna była poza czołową dwójką. Z drugiej strony zawodnik, który ma sezon na poziomie 30-10-10 i nie zdobywa tej nagrody… wydaje się to być trochę niesprawiedliwe i krzywdzące.

Kawhi Leonard 25.7 punktu, 5.9 zbiórki, 3.6 asysty, 48.3% z gry, 37.4% za trzy, 91.1% z linii

Wychowanek Grega Popovicha i następca Tima Duncana jako czołowa postać fantastycznej organizacji, jaką są San Antonio Spurs. Przychodził do ligi jako zawodnik, który kompletnie nie umiał rzucać (25% za trzy punkty dla uniwersytetu San Diego), ale jego etyka pracy, połączona z fantastycznymi warunkami fizycznymi przeobraziła go w bestię, zarówno w ataku jak i w obronie. Jest jednym z najbardziej kompletnych graczy po obu stronach parkietu. Dwukrotny zdobywca nagrody dla najlepszego obrońcy, potrafi uprzykrzać życie liderom rywali, przy okazji będąc niesamowicie efektywnym w ataku.

Jeżeli głosujący braliby pod uwagę obie strony boiska, nie jak to z reguły bywa tylko atak, to Kawhi powinien być zdecydowanym faworytem. Westbrook i Harden są co najwyżej przeciętnymi obrońcami, zaś Leonard potrafi swoją obroną zmieniać przebieg meczu, grając nadal jako pierwsza opcja w ofensywie. Na korzyść lidera Spurs działa również to, że jego zespół po raz kolejny osiągnął pułap 60 zwycięstw i ma pewne drugie miejsce w konferencji zachodniej (60-18). Dodatkowo w meczach przeciwko pozostałej trójce (Westbrook, Harden, James) ma bilans 7-2, grając naprawdę fenomenalną obronę w tych spotkaniach.

Lebron James 26.3 punktu, 8.6 zbiórki, 8.7 asysty, 54.5% z gry, 36.2% za trzy, 67.4% z linii

Gdyby nagroda MVP była przyznawana dla najlepszego zawodnika ligi, to Lebron James powinien ją otrzymywać co roku. I mówię to ja, wieczny fan Boston Celtics. Zespołu, przeciwko któremu Lebron ma zawsze najlepsze występy, prowadząc czy to Cavs, czy Heat do wygranej nad moimi Celtics. W zeszłym sezonie wydawało się, że Stephen Curry przejął pałeczkę najlepszego gracza ligi, który wraz ze swoim zespołem wygrał 73 spotkania, bijając tym samym rekord legendarnych Bulls z Michaelem Jordanem w składzie. Eksperci, kibice namaścili gracza Warriors jako numer 1 w NBA, jednak Lebron w najważniejszym momencie pokazał, jak bardzo się mylili. Poprowadził jeden z najwspanialszych powrotów w historii zawodowego sportu. Jego Cleveland Cavaliers byli w stanie odwrócić losy finałowej serii i odrobili stratę 1-3, pokonując Golden State Warriors 4-3. Lebron statystycznie w swoim 13. sezonie jest naprawdę fantastyczny. Zalicza najwyższe średnie, jeśli chodzi o zbiórki i asysty, dodatkowo będąc efektywnym strzelecko jak nigdy.

Kandydaturę Jamesa jako MVP osłabia na pewno to, że nie gra w każdym meczu. Harden czy Westbrook to zawodnicy, którzy grają praktycznie zawsze, a ich trenerzy muszą wręcz błagać, żeby wzięli mecz wolnego. Lebron ma już swoje lata, bardziej szanuje swoje ciało i ma świadomość, że 82-meczowy sezon jest za długi. Wie, że żeby wygrać mistrzostwo NBA warto poświęcić statuetkę MVP, których i tak ma już cztery na swoim koncie.

Każdy z tych czterech zawodników zasługuje na tę statuetkę, a za każdą kandydaturą przemawiają inne argumenty. Jednak MVP zostanie tylko jeden, a pozostałych trzech pretendentów będzie musiało obejść się smakiem. Wyścig będzie trwał do samego końca i może przynieść niespodziewane rezultaty. Dlatego warto skupić się na pozostałych meczach sezonu regularnego i oglądać niesamowite występy gwiazd NBA walczących o tytuł MVP.