Na zakończenie weekendu kibice piłki nożnej dostali prezent w postaci meczu Napoli – Juventus. Wydawać by się mogło, że w takim meczu dziać się będzie dużo. Niestety na tym się zakończyło. Dostaliśmy pokaz nieskuteczności w wykonaniu gospodarzy i obrony „autobusem” przez drużynę gości.

Nie można powiedzieć, żeby ten mecz zachwycił, choć przyjezdni zaczęli z przytupem w 7. minucie pakując piłkę do bramki. Warto zaznaczyć, że zdobytą w bardzo ładnym stylu. Po dwójkowej akcji Pjanic i Khedira rozmontowali obronę Napoli i ten drugi skierował piłkę do bramki w sytuacji sam na sam. Niestety wszystko to, co miało miejsce później przyprawiało wyłącznie o ból głowy.

Do końca pierwszej połowy mogliśmy oglądać nieskuteczne ataki miejscowych, które rozbijały się o żelazną obronę gości. Pierwsza połowa pod względem statystyk była fatalna dla aktualnego lidera Serie A. Dwie sytuacje bramkowe i 36% posiadania piłki wypadają blado na tle ostatnich spotkań Juve, które zazwyczaj dominuje nad przeciwnikiem. Z drugiej strony, statystyki, mimo że na plus, pokazały nam jak bardzo nieudolne były ataki graczy z Neapolu. 9 sytuacji bramkowych, które zazwyczaj kończyły się strzałem Panu Bogu w okno, niecelne podania oraz brak pomysłu na to jak przebić się przez obronę rywala sprawiły, że pierwszą połowę naprawdę ciężko się oglądało. To był bardzo zły mecz w wykonaniu obu drużyn. Niedokładne podania powodowały, że akcje hamowały w kluczowym momencie. Przerażała celność strzałów. Nic nie było takie jak być powinno. Przez prawie godzinę zawodnicy Starej Damy cieszyli się z prowadzenia i ze spokojem rozbijali kolejne ataki rozwścieczonego Napoli.

                                                         

Dopiero 60. minuta przyniosła więcej emocji. Po podaniu od Mertensa kapitan Napoli, Marek Hamsik, zgubił obrońcę i w sytuacji 1 na 1 nie pomylił się, strzelając bramkę dającą remis. Dało to zawodnikom trenera Sarriego dodatkowego kopa, co przez chwilę pozwoliło pomyśleć, że są w stanie ten mecz wygrać. Niestety był to tylko przebłysk i do końca oglądaliśmy niewykorzystane okazje i brak inicjatywy przyjezdnych. Mecz ożywiły zmiany, w tym wejście na boisko Piotra Zielińskiego, który zmienił Allana, dając kilka niezłych, a co najważniejsze dokładnych (93% celności) podań. Polak pokazał, że trener niesłusznie posadził go na ławce od początku spotkania. Po jednym z jego zagrań pod bramką Buffona znów przez chwilę było gorąco. Niestety w tym meczu nie zobaczyliśmy już kolejnych bramek, co więcej nie dane nam było zobaczyć drugiego z naszych rodaków – Arkadiusza Milika. Jak widać trener Sarri nie jest jeszcze w stanie przekonać się do tego, że Polak jest gotowy do gry na 100%.

Sezon zbliża się ku końcowi i każdy punkt jest na wagę złota. Dlatego może dziwić bierność lidera tabeli, który dał się zamknąć na swojej połowie, tworząc w całym meczu jedynie 4 sytuacje bramkowe. Jeszcze bardziej dziwi jednak to, jak rozstrojone celowniki mają piłkarze z Neapolu. Spokojnie mogli wygrać to spotkanie, bo Juventus dziś zupełnie nie miał ochoty na grę ofensywną. Brakowało jedynie większej dokładności przy strzałach i Napoli mogłoby się cieszyć z 3 punktów. Niestety, po tak ciekawym piłkarsko weekendzie, to spotkanie zwyczajnie rozczarowało.

  • Tagi