Niedziela z NBA po szalonych dwóch dniach będzie stosunkowo spokojna: cztery mecze, w tym jeden rozpocznie się o północy. Po średnio udanej sobocie (1/2 i typ na under Portland Trail Blazers kompletnie nietrafiony) mam dla Was kupon złożony z dwóch pozycji, ale jedna z nich jest naprawdę z solidnym kursem. W analizie przekonacie się, dlaczego typuję, jak typuję. Zapraszam do lektury.

Do analizy użyłem Skarb Typera NBA, czyli darmowy PDF zawierający ponad 120 stron statystyk, aktualnych składów, analiz, ciekawostek i wszystkich niezbędnych informacji o NBA.

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie!

Kod rejestracyjny: 1250

Zdarzenie: handicap Cleveland Cavaliers – Atlanta Hawks: handicap -6.5/+6.5

Typ: Cleveland Cavaliers -6.5

Kurs: 1.80

Cleveland Cavaliers od 2014 roku byli na szczycie NBA, bo mieli Lebrona Jamesa w swoim składzie. Cztery awansy do Finałów NBA i jedno wygrane mistrzostwo w 2016 roku to bilans za drugiej „kadencji” Jamesa w Cleveland.

Ale Lebrona nie ma już w swoim macierzystym klubie, bo odszedł do LA Lakers. Po raz drugi w ostatniej dekadzie Cavaliers będą musieli otrząsnąć się po stracie najlepszego gracza na świecie i pójść dalej.

Za pierwszym razem nie wyszło to najlepiej. Mimo wysokich wybór w drafcie, większość z nich była nietrafiona mniej (Tristan Thompson), bardziej (Dion Waiters) i zdecydowanie najbardziej (Anthony Bennett). Fundamentem tamtego zespołu był młodziutki Kyrie Irving i wyniki były słabe – ani razu nie było nawet blisko playoffów.

Teraz jest inaczej.

Przy braku Jamesa do roli lidera został oddelegowany Kevin Love, który przez ostatnie lata był trochę marginalizowany i jego wpływ na grę był dużo mniejszy, niż gdy grał w Minnesocie Timberwolves. Love stał się takim odpowiednikiem Chrisa Bosha z czasów Miami Heat – osunął się w cień, żeby zespół mógł wygrywać.

Kevin na pewno nie jest już tym samym koszykarzem, co w Minnesocie, ale nadal może być samcem alfa, przez to, że dostosował swoją grę pod obecne standardy i jest jednym z najlepszych podkoszowych strzelców w lidze.

Pierwsza piątka Love, George Hill, Rodney Hood, Cedi Osman i Tristan Thompson wygląda nieźle, szczególnie Osman rozpoczął świetnie ten sezon (39 punktów, 13 zbiórek i 12 asyst w dwóch występach). Są to typowo zawodnicy z nastawieniem ofensywnym, no może poza Thompsonem. Podobnie wygląda sytuacja z ławką rezerwowych. Takie nazwiska jak Jordan Clarkson, Kyle Korver czy JR Smith to typowo gracze na jedną stronę parkietu, a w obwodzie jest jeszcze Colin Sexton – dziewiątka tegorocznego draftu.

W tym sezonie Cavaliers do tej pory nie wygrali jeszcze ani razu, przegrywając z Toronto Raptors i z Minnesota Timberwolves. Mecz z Raptors był bez historii, za to w pojedynku z Leśnymi Wilkami podopieczni Tyronne’a Lue było blisko wygranej, zdobywając aż 123 punkty. Na ich niekorzyść na pewno zadziałało to, że stracili 131 oczek.

0-2 to nie jest wymarzony start w Cleveland, ale przy dobrych wiatrach jest to zespół nawet na miarę playoffów. Oczywiście te wiatry musiałyby być baaaaaaardzo porywiste, jednak w NBA nie ma rzeczy niemożliwych. Według mnie Cavaliers będą przegrywać większość spotkań z lepszymi od siebie, a w tym ze słabszymi będą wyraźnie lepsi.

W taką charakterystykę wpisuje się Atlanta Hawks. Przed startem rozgrywek przewidywałem najgorszy bilans Jastrzębi w fazie zasadniczej i pierwsze dwa występy w ich wykonaniu tylko mnie w tej tezie utwierdziły.

107-126 przeciwko New York Knicks i 117-131 z Memphis Grizzlies, czyli drużynami, które w teorii są na zbliżonym poziomie do Atlanty. Wygląda na to, że tylko zbliżonym i tylko w teorii.

Hawks nie mogą być w tym sezonie dobrym teamem. Nie, kiedy liderem jest niski rozgrywający, który opiera swoją grę na rzucie za trzy. Rookies zazwyczaj są średni, a ci z pozycji numer „jeden” mają jeszcze większe problemy z fizycznością i atletyzmem wokół.

Najlepszym wyznacznikiem „poziomu” Atlanty Hawks jest Vince Carter.

To, że Carter w wieku 41 lat jest jeszcze w lidze, jest super sprawą. Cieszę się bardzo za Vince’a, że stary człowiek i może. Może, ale czy powinien? No tak nie za bardzo. A w Atlancie „Air Canada” jest zawodnikiem pierwszej piątki i spędza dużo czasu na parkiecie, moim zdaniem zbyt dużo. 24 minuty przeciwko Knicks i 20 minut przeciwko Grizzlies to nie jest coś, co przybliży Cię do wygrywania. Tylko że w Georgii nie chcą wygrywać, bo planem na ten rok jest jak najwyższe miejsce w drafcie.

Cel Atlanty Hawks – pierwszy pick. Cel Cleveland Cavaliers – wejście do playoffów.

Cavs nawet bez Lebrona Jamesa są dużo bardziej utalentowani niż Jastrzębie. Licząc na wejście do ósemki, tego typu meczu trzeba wygrywać. Ale nie po prostu wygrywać – trzeba to robić wysoko i pewnie. Typuję, że Cleveland Cavaliers odniosą pierwsze zwycięstwo w sezonie 2018/19 (gra na własnym parkiecie na pewno jest ważnym czynnikiem). Kurs na takie coś mnie nie przekonuje, więc zagram to zdarzenie z handicapem: -6.5 po kursie 1.80.

Zdarzenie: wynik i liczba punktów w meczu Denver Nuggets – Golden State Warriors poniżej/powyżej 229.5

Typ: Denver Nuggets i powyżej 229.5

Kurs: 3.80

Nikola Jokic to gracz zjawiskowy. To prawdziwa perełka wynaleziona przez Rafała Jucia z 41. wyborem w drafcie 2014. Serb to najprawdopodobniej najlepszy podający środkowy w historii ligi. Wczorajszej nocy Jokic po raz kolejny zrobił coś niespotykanego.

11/11 (w tym 3/3 za trzy) z gry, 35 punktów, 12 zbiórek, 11 asyst – to jego linijka z meczu przeciwko Phoenix Suns. Perfekcyjne triple double. Coś, co się po prostu nie zdarza.

Denver Nuggets pewnie pokonali Suns (119-91), wygrywając swoje drugie spotkanie w tym sezonie. Do 35 punktów Jokicia 26 dołożył Jamal Murray, 18 Gary Harris, a po 14 Paul Millsap i Will Barton.

119 punktów Bryłek nikogo nie dziwi – ten skład to materiał na top-5 atak ligi. Wejście na wyższy poziom wymaga jednego – poprawy defensywy i 91 punktów zdobytych przez Suns i 98 rzuconych przez Clippers można nazwać krokiem w dobrą stronę.

Dzisiaj przekonamy się, czy był to tylko przypadek, bo do Kolorado przyleci najlepsza ofensywa historii ligi, Golden State Warriors.

Wojownicy też są do tej pory niepokonani, chociaż drugie zwycięstwo było mega fartem. Warriors pokonali Utah Jazz po dobitce w ostatniej sekundzie Jonasa Jerebko. Sam mecz był ultraofensywny, ale wynik 124-123 nie oddaje jego przebiegu. Jazz zdobyli 81 punktów… po pierwszej połowie. Bogowie koszykówki bardzo jednak chcieli, żeby to mistrzowie NBA sięgnęli po wygraną.

Utah jest świetne, lecz nie możemy przejść obok problemów Golden State. Logiczne, że ten zespół nie będzie się spinał na pierwsze spotkania sezonu regularnego. Ich celem jest czwarty tytuł w ciągu pięciu lat, a nie śrubowanie bilansu w fazie zasadniczej. To logiczne, że będą się zdarzały tak słabe występy, szczególnie w defensywie jak przeciwko Utah Jazz. Sam Steve Kerr zauważył braki jego zawodników i potwierdził, że ich powrót do optymalnej dyspozycji zajmie trochę czasu.

Warriors to Warriors – mogą iść na wymianę ciosów z każdym. Kevin Durant, Stephen Curry i Klay Thompson to gwarancja ciągłego napływu naboi.

Nie widzę innego scenariusza niż ofensywna batalia w Kolorado. Zarówno, gospodarze, jak i goście mają wielki potencjał w ataku. Takie wnioski nasuwają się też po analizie bezpośrednich starć w Denver: w każdym z siedmiu ostatnich padało co najmniej 222 punktów. Tym razem liczę, że wpadnie trochę więcej. Ale to nie koniec. Do overa dorzucam jeszcze zwycięstwo gospodarzy. Nuggets to zespół swojej hali (bilans 31-10 sezon wcześniej) i w meczu z Golden State Warriors Bryłki mają szansę pokazać, że walka o pierwszą czwórkę Konferencji Zachodniej jest realnym celem.

typy NBA: niedziela

Tak wygląda gotowy kupon. Wchodzimy za stówkę i do wyciągnięcia mamy aż 601 PLN. Typ na mecz Nuggets – Warriors jest na pewno tym z tych ryzykownych. Pamiętajcie o dostosowaniu stawki pod swoje możliwości finansowe i obstawianiu dla zabawy, a nie dla tego, żeby zarobić.

Wrzucajcie w komentarzach swoje propozycje, przemyślenia i uwagi.

Powodzenia!

  • Tagi