Zaczynamy nowy tydzień od kuponu na NBA, który składa się z trzech pozycji i liczymy na noc pełną niespodzianek. Zapraszam do lektury.

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie i wykorzystaj je do obstawiania NBA!

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w styczniu: 10/21

Profit/Strata Zagranie na NBA w styczniu: -82 PLN

Zdarzenie:  liczba punktów gospodarzy w meczu Utah Jazz – Detroit Pistons poniżej/powyżej 110.5

Typ: poniżej

Kurs: 1.60

Rozgrywający jest mózgiem drużyny koszykówki. Chociaż liga odchodzi od modelu klasycznej jedynki, to nadal warto mieć kogoś, kto zajmie się dyrygowaniem ofensywą i zrobi coś więcej, niż przeprowadzi piłkę przez połowę. Utah Jazz w dzisiejszym meczu będą tego zaprzeczeniem, bo Quin Snyder… nie ma do dyspozycji żadnego rozgrywającego.  

Ricky Rubio i Dante Exum na pewno nie wystąpią i trzecia jedynka, Raul Neto, opuścił dwa ostatnie mecze i nie powinien zagrać też dzisiaj. W takiej sytuacji w składzie Jazz nie ma żadnego nominalnego rozgrywającego i rolę głównego kozłującego przejmą Donovan Mitchell i Joe Ingles. I może są to nieźli kreatorzy, ale nie na pełne 48 minut spotkania. 

Statystyki dwóch ostatnich pojedynków zdają się tego nie potwierdzać. Drużyna z Salt Lake City zdobyła 113 punktów przeciwko Los Angeles Lakers i 110 punktów w starciu z Chicago Bulls. Jakie problemy w ataku? No tak, tylko że Lakers grali bez LeBrona Jamesa, przez co na parkiecie byli jacyś dziwni ludzie, którzy nie bronią (patrz Michael Beasley), a dla Bulls był to występ drugą noc z rzędu na wyjeździe, a takie są przecież najtrudniejsze.  

Detroit Pistons nie będą ani w back to backu, ani nie mają braków kadrowych. Odwrotnie – są świeżo po świetnej wygranej z Los Angeles Clippers na wyjeździe. Blake Griffin pokazał, że zasługuje na miejsce w Meczu Gwiazd, rzucając imponujące 44 punkty byłemu klubowi. Równie imponujące było zatrzymanie zespołu Marcina Gortata na 104 punktach w Staples Center. 

Na przestrzeni całego sezonu obrona Pistons jest przeciętna (14. w lidze), ale takie mecze jak ten sobotni przypominają nam o charakterze tego teamu. Tłoki nie grają pięknie, jednak walczą i pokonanie ich to nie jest łatwe zadanie.  

Andre Drummond i Blake Griffin to dobre antidotum na duet Gobert – Favors. Jeśli Jazz będą chcieli grać niżej (z Jae Crowderem na pozycji silnego skrzydłowego), to powodzenia. Ustawienie z Crowderem na czwórce jest najlepszym ofensywnie, jakie na parkiet może wystawić Snyder, jednak do zatrzymania Drummonda i szczególnie Griffina będzie potrzeba kogoś silniejszego i wyższego. W taką charakterystykę wpisuje się Derrick Favors. Tylko że granie Favorsem automatycznie psuje ofensywę. I to właśnie chcemy wykorzystać.  

Historia pojedynków potwierdza tylko moją tezę – siedem z ośmiu ostatnich potyczek (z czego każda z czterech w Salt Lake City) to ,,under”.  

Wybieram wyższą linię dla zmniejszenia ryzyka.  

Zdarzenie:  zwycięzca meczu Los Angeles Clippers – New Orleans Pelicans

Typ: New Orleans Pelicans

Kurs: 2.20

Mecz Los Angeles Clippers z Detroit Pistons zwrócił moją uwagę na pewną rzecz, której wcześniej nie dostrzegałem. Otóż Clippers nie mają ustawień, które mogłyby powstrzymać fizyczne granie. Doc Rivers nie potrafił odpowiedzieć na siłę Andre Drummonda i Blake’a Griffina. Pistons kompletnie zdominowali sobotni pojedynek swoim atletyzmem. I możemy się zachwycać dwójką Danilo Gallinari – Tobias Harris na pozycjach skrzydłowych, jednak przeciwko takim rywalom brakuje odrobiny toughnessMarcin Gortat jest takim graczem. A raczej był kilka lat temu. Montrezl Harrell? Stara się, jak może, lecz to bardziej zawodnik na jedną stronę parkietu, tę ofensywną. Boban Marjanovic to bardziej maskotka zespołu. I widzisz – Clippers na dobrą sprawę nie mają żadnej odpowiedzi na dominację przeciwników w sferze podkoszowej. A jeśli doszukiwać się jakichkolwiek mocnych stron New Orleans Pelicans, to te znajdziemy właśnie tam. 

Sezon Pelicans jest rozczarowujący, ale jeszcze nie wszystko stracone. Strata do ósmych Los Angeles Lakers to 2.5 meczu, więc dla drużyny z Luizjany każdy występ jest istotny. Zwłaszcza, jeśli rywal może być bezpośrednim konkurentem do miejsca premiowanego awansem do playoffów. 

I tu samo wejście nie jest aż tak istotne. Chodzi o to, żeby przekonać Anthony’ego Davisa, że przyszłość organizacji zmierza w dobrym kierunku. Pamiętajmy, że Davis latem 2020 roku może stać się wolnym agentem, a rok wcześniej Pelicans (na 100%) zaoferują mu tzw. supermaxa. Odrzucenie tej oferty przez zawodnika będzie równoznaczne z jego odejściem. Jeśli następne miesiące będą mierne, to przygoda Davisa w Nowym Orleanie nie potrwa za długo. 

Przewiduję powtórkę z meczu Clippers – Pistons. Nie wierzę, że Marcin Gortat i jego kumple znajdą sposób na zatrzymanie podkoszowych Pelicans. Anthony Davis jest ostatnio fantastyczny (średnio 34.7 punktów w trzech ostatnich meczach), Julius Randle kontynuuje swój dobry sezon, a dodatkowo do gry wrócił Nikola Mirotic. Trzygłowa bestia znowu jest razem. 

Clippers i Pelicans grali ze sobą dwa razy w tym sezonie. Wynik? Remis. Chcę zwrócić Twoją uwagę na pewną, ciekawą rzecz. Otóż Mirotic nie wystąpił w jednym z tych dwóch spotkań. Chyba wiesz, w którym to było. Stawiam, że w trzeciej odsłonie rywalizacji obu klubów górą będą New Orleans Pelicans.  

Zdarzenie:  zwycięzca meczu Sacramento Kings – Portland Trail Blazers

Typ: Portland Trail Blazers

Kurs: 2.05

Portland Trail Blazers byli blisko pokonania Denver Nuggets i jeszcze na nieco ponad minutę do końca widniał remis na tablicy wyników. Ostatecznie gospodarze wygrali trzema punktami, chociaż Damian Lillard miał jeszcze okazję na doprowadzenie do remisu. Tak czy inaczej, był to bardzo dobry występ w Denver, gdzie Bryłki przegrały tylko trzy spotkania w całym sezonie. A Trail Blazers byli blisko, żeby wywieźć zwycięstwo z Pepsi Center. Bryłki musiały wejść na najwyższy ofensywny poziom (55.6% z gry, trzeci najwyższy rezultat przeciwników Portland).  

Mimo porażki z Nuggets zespół z Oregonu ma bilans 5-2 w siedmiu ostatnich starciach.  

Dzisiejszy rywal Damiana Lillarda i jego kumpli będzie łatwiejszy, jednak nie należy go lekceważyć. Czasy, w których Sacramento Kings byli ligowym pośmiewiskiem, są już za nami. Teraz mówi się o nich bardziej jako rewelacji sezonu. Za nami już ponad połowa rozgrywek a drużyna z Kalifornii utrzymuje dodatni bilans, tracąc pół meczu do ósmych Lakers.  

Postawa Trail Blazers to też swego rodzaju zaskoczenie. Typowałem, że podopieczni Terry’ego Stottsa nie awansują do playoffów, a jak na razie zajmują czwartą lokatę na Zachodzie i wygląda, że zamiast o samo wejście, będą walczyć o przewagę parkietu w I rundzie. Nie oznacza to jednak spoczywania na laurach. Różnica między Trail Blazers a 14. miejscem to sześć meczów i nawet minimalne załamanie formy może być katastrofalne w skutkach. 

Zauważmy, że Portland potrafi grać z Kings. Cztery ostatnie pojedynki to zwycięstwa Trail Blazers. Co więcej, goście pokrywali handicap w pięciu z siedmiu ostatnich rywalizacji w Sacramento. Wiem, że dla Lillarda i spółki będzie to występ back to back, jednak po takiej porażce chęć rewanżu będzie olbrzymia. Widzę spore value w obstawieniu triumfu Portland Trail Blazers i tak też typuję. 

Tyle ode mnie. Powodzenia!