Najciekawsze spotkanie szóstej kolejki La Liga odbędzie się już w sobotę o godzinie 13:00. O tak wczesnej porze na murawę Wanda Metropolitano wybiegną ekipy Atletico Madryt i Sevilli. Rywalizacje tych drużyn to dla kibiców takie mniejsze hiszpańskie El Clasico. Dodatkowym smaczkiem tego pojedynku jest fakt, że oba zespoły są niepokonane w obecnym sezonie, a ostatnią porażkę odniosły jeszcze w ubiegłej kampanii. W obu przypadkach pogromcą był Real Madryt.

ForBET odbierz bonus

Zarejestruj się u bukmachera forBET i odbierz bonus powitalny aż do 650 PLN! Oferta dostępna tylko dla czytelników Zagranie z kodem promocyjnym: 650.

Atletico Madryt

Ostatnie dni dla fanów Atleti to czysta poezja. W ubiegły weekend otworzyli swój nowy stadion zwycięstwem. W środku tygodnia wywieźli trzy punkty z piekielnie ciężkiego obiektu, jakim jest San Mames, a w czwartek zakontraktowali swoją byłą maszynę do zdobywania bramek. Diego Costa wraca do ekipy Cholo Simeone. Siła ognia tego zespołu wydaje się być znowu ogromna. Zazwyczaj Griezmannowi brakowało partnera z najwyższej półki, bo nie oszukujmy się Torres czy Gameiro to nie jest poziom bestii z Lagarto. Kwota, która musieli zapłacić za tego piłkarza jest bardzo wysoka 53mln+10 zapisanych w bonusach, a sprzedawali go za 30, jednak trzeba pamiętać, że czasy się mocno zmieniły. Napastnik jest z niego znakomity, gdy tylko trzyma nerwy na wodzy to absolutna czołówka. Napisał na Wyspach piękną historię, jednak z bardzo smutnym zakończeniem. Diego kochał Chelsea, fani kochali Diego, jednak w to wszystko wmieszał się Antonio Conte, który nie chciał mieć w składzie piłkarza wymuszającego transfer, co okienko. Dla The Blues jego odejście jest osłabieniem i nie ma co polemizować, że Morata jest lepszym piłkarzem, bo jeszcze wiele wody w Tamizie upłynie zanim tak się stanie. Atleti zyskuje nie tylko wielkiego snajpera, ale także jokera do swojej talii kart. Już przed trzema laty Costa wybijał się ponad klub, teraz gdy od stycznia stworzy linię ataku z Griezmannem to może być ciężko z obronami rywali. Będą siać postrach, jednak jeszcze musimy na to poczekać. Robota, którą na ten moment robi Franuz jest bardzo istotna dla losów całej drużyny. W rywalizacji na San Mames wypracował swoim kolegom dwie bramki i to w tak wybitny sposób, że umieją to tylko najwięksi gracze na tym świecie, a do takich się z pewnością zalicza. Na współpracy z nim korzysta Correa, który zdobył w tym sezonie już trzy bramki, co jest najlepszym wynikiem wśród napastników. Wystarczy teraz pomyśleć i poczekać, ile goli zdobędzie z jego podań Diego Costa. Mecz z Bilbao miał być ciężki i taki był, jednak trzeba pamiętać, że Baskowie są w ostrym gazie od początku obecnej kampanii, a na tym terenie nawet Real czy Barca lubią stracić punkty. Mimo to udało się Los Colchoneros zwyciężyć, dzięki czemu nie odjechała im ligowa czołówka. Od początku sezonu znajdują się w grupie pościgowej i pokonanie Sevilli może sprawić, że zostanie im już tylko jeden rywal do złapania – Barca.

Sevilla

W pierwszych pięciu kolejkach Andaluzyjczycy zdobyli aż trzynaście punktów, a w ostatnich czterech meczach odnieśli cztery zwycięstwa i nie stracili nawet jednej  bramki. Jak w takim razie można ocenić Sevillę pod rządami nowego  szkoleniowca? Z pewnością początek jest bardzo pozytywny. Wielu kibiców zastanawiało się, czy uda się zastąpić Jorge Sampaoliego, jednak na 100% zadawali sobie to samo pytanie, gdy zespół opuszczał Unai Emery. Na ten moment na największe uznanie w zespole zasługuje Sergio Escudero, którego średnia nota waha się w granicach 7,5. Nic w tym dziwnego, gdyż do tej pory ich defensywa straciła jedną bramkę w lidze i  dwie na Anfield. Spotkanie z Liverpoolem było pierwszym realnym testem ich możliwości. Wypadło to średnio, jednak wynik jest doskonały. Przez większą część meczu byli okopani na własnej połowie i liczyli na szczęście, które do nich przyszło. Przy pierwszym golu ohydnie machnął się Lovren, a przy drugim golu Joaquin Correa, tak przypadkowo przyjął sobie piłkę, że wysłał dwóch obrońców na jagody i miał prostą drogę do bramki. Co więcej, Sevilla mogła to spotkanie wygrać. Ba, powinna odnieść zwycięstwo, gdyż w 90 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Luis Muriel. Kolumbijczyk to bardzo charyzmatyczny zawodnik, są mecze, kiedy siedzi mu absolutnie wszystko i zdobywa gole seriami, ale są też takie, że nie trafiłby piłką nawet w przejeżdżającą ciężarówkę. W sytuacji z Anfield wygrała ta druga opcja i dlatego wyjechali z Anglii z tylko(aż) jednym punktem. Linia pomocy złożona z N’zonziego, Sarabii i Banegi wygląda bardzo solidnie i może być kluczowym miejscem odniesienia w sobotnim spotkaniu. Atleti bardzo często stawia na dominację tej strefy, jednak Berizzo w osobach Argentyńczyka i Francuza ma dwóch doświadczonych graczy, który dysponują odpowiednimi umiejętnościami, by stoczyć wyrównaną walkę z Koke czy Saulem. Istotną rolę odgrywają też skrzydłowi, a zwłaszcza Jesus Navas. Wychowanek Sevilli wrócił na stare śmieci po przygodzie na Wyspach. Był pożytecznym graczem w układance Guardioli, jednak z perspektywy czasu trzeba przyznać, że nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Zapowiadał się na kogoś więcej, niż tylko zapchajdziurę i szybkobiegacza. Los brutalnie go zweryfikował, ale po powrocie czuje się jak ryba w wodzie. Zdobył nawet pierwszą bramkę w ostatniej kolejce, która dała drużynie trzy punkty, a jak powszechnie wiadomo nie jest on łowcą goli. Co ciekawe wcześniej trafił do siatki trzy i pół roku temu. W tej rywalizacji mają spore szanse, ponieważ Atleti nie jest jeszcze przyzwyczajone do nowego stadionu. W ostatnich dziewięciu meczach nie udało im się pokonać tego rywala, więc wydaje się, że rysuje się przed nimi idealna okazja.

 

Przewidywane składy:

Atletico: (4-4-2) Oblak – Juanfran, Hernandez, Godin, Luis – Koke, Niguez, Partey, Carrasco – Griezmann, A. Correa

Sevilla: (4-3-3) Rico – Mercado, Pareja, Kjaer, Escudero – Banega, N’Zonzi, Sarabia – Navas, Yedder, J. Correa

Nie zagrają:

Atletico Fernandez (kontuzja)

Sevilla: Nolito (kontuzja)

Statystyki:

  • Atletico jest niepokonane od 16 spotkań.
  • Sevilla jest niepokonana od 10 meczów.
  • W ostatnich dziewięciu meczach u siebie, Atleti nie przegrało z Sevillą.
  • Bilans dotychczasowych spotkań: 14 wygranych Atletico, 10 remisów, 11 zwycięstw Sevilli.
  • W ubiegłym sezonie u siebie Atleti wygrało 3:1.
  • Sevilla nie straciła ani jednego gola w swoich ostatnich czterech meczach.
  • Sevilla wygrała cztery ostatnie pojedynki
    Od początku sezonu ligowego podopieczni Berizzo stracili tylko jedną bramkę w lidze.
  • Atletico zajmuje trzecie miejsce w tabeli, a Sevilla drugie. Różnica między nimi wynosi dwa punkty.

ForBET odbierz bonus

Co obstawiać?

Przechodząc do typu na to spotkanie, stawiam na zwycięstwo piłkarzy Diego Simeone. Sevilla do tej pory miała jeden poważny test, jakim była rywalizacji z Liverpoolem. W tym starciu wyglądali blado, a dobry wynik zawdzięczają szczęściu. Mam wrażenie, że Atletico nie będzie tak wyrozumiałe i pewnie wykona wyrok. Dobra gra obronna Sevilli to ich jedyna nadzieja, jednak Griemzann jest w gazie, więc zadanie robi się dużo cięższe. Kurs ForBET wynosi 1.55.