Playoffy w NBA są do tej pory na bardzo wysokim poziomie. Półfinały Konferencji Wschodniej mają jak na razie nieoczekiwany przebieg. W obu seriach prowadzą zespoły, które w oczach bukmacherów były underdogami. Mowa o Cleveland Cavaliers oraz Boston Celtics i wiele wskazuje na to, że to właśnie te ekipy awansują do kolejnej rundy. Na Zachodzie też jest ciekawie i to właśnie na dwóch seriach w tej konferencji skupimy się w dzisiejszym tekście. Przygotowałem dla Was dwie analizy i walczymy o 284 PLN. Zapraszam do lektury.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Nie masz konta w Totolotku?  Zarejestruj się i odbierz darmowe 25 PLN w ramach bonusu Totolotka!

ODBIERZ 25 PLN

Bonus Totolotka to jedna z najlepszych ofert dla nowych graczy. Dowiedz się więcej o bonusie Totolotka i skorzystaj z okazji:

Totolotek bonus – czytaj dalej

Zdarzenie: New Orleans Pelicans – Golden State Warriors: Stephen Curry zdobędzie (razem z dogrywką) poniżej/powyżej 24.5 punktu

Typ: powyżej

Kurs: 1.75

W NBA jest wielu świetnych graczy. Są tacy, którzy swoim atletyzmem potrafią wgnieść Cię w fotel. Znajdą się też zawodnicy z olbrzymim koszykarskim IQ, przewidujący z wyprzedzeniem zagrania rywali. Każdy kocha NBA za coś innego. Dla mnie nie ma nic bardziej ekscytującego niż trójki. Może to dlatego, że nigdy nie miałem łatwości rzutu i seryjne trafianie zza łuku było czymś nieosiągalnym. Mniejsza. Trudno znaleźć lepszego strzelca w NBA niż Stephen Curry. I nie mówię tylko o teraźniejszości – najprawdopodobniej mamy zaszczyt oglądać najlepszego shootera w dziejach koszykówki.

Nie ma rzutu, którego by nie oddał. Nie ma też rzutu, którego nie byłby w stanie trafić. Jego zasięg jest nieograniczony i nie możesz go zostawić bez krycia nawet na sekundę. To tylko pokazuje, że nie trzeba być fantastycznym atletą, aby osiągnąć sukces w zawodowym sporcie. Jestem przekonany, że niektórzy z Was, patrząc na popisy Stepha, chcą sami wziąć piłkę i powtórzyć jego dokonania na boisku. Jednak jego skuteczność i łatwość rzutu nie jest jakimś darem z niebios – nie, to wszystko jest okupione ciężką pracą, ale efekty tej pracy możemy teraz podziwiać na własne oczy. Golden State Warriors są najbardziej nielubianym zespołem w NBA, ale nawet najwięksi hejterzy Wojowników doceniają fenomen Stephena.

Dwukrotny MVP sezonu regularnego nie jest już tym samym zawodnikiem, co kilka sezonów temu. Nie to, że stał się gorszy, po prostu po przyjściu Kevina Duranta odsunął się w cień. W tym sezonie 29-letni rozgrywający nadal jest niesamowicie efektywny, zdobywając średnio 26.4 punktu na mecz, przy skuteczności 42.3% zza łuku i 92.1% z linii. Gdyby rozegrał więcej niż 51 spotkań, to z pewnością znalazłby się gronie kandydatów do MVP. Ale czy Steph dba o tego typu nagrody? Nie wydaje mi się. To jest taki gość, którego chcesz mieć w swojej ekipie. On stawia dobro drużyny ponad swoje, z czym niektóre ,,gwiazdy” mają problemy.

Pamiętasz może niedawne komentarze Carmelo Anthony’ego, w którym Melo oburzył się na ideę gry jako rezerwowy. Że niby ja mam grać z ławki? Nigdy w życiu! Przecież jestem C A R M E L O i moje ego jest ogromne.

Są zawodnicy, którzy nie mają z tym problemu. W meczu numer 2 serii z Pelicans Curry wrócił po kontuzji kolana i…. wyszedł z ławki rezerwowych. Bez szumu, bez problemu, po prostu to zrobił. To nic, że nie grał przez 6 tygodni, bo i tak zagrał fantastycznie.

W 27 minut na parkiecie Stephen Curry zdobył 28 punktów, trafiając 5 z 10 trójek, do tego popełnił 6 strat, ale o tym nie pamiętamy. Najważniejsze, że jego powrót miał olbrzymi wpływ na wynik. Warriors z Currym na boisku byli lepsi od Pelicans o 26 punktów. Pozostałe 21 minut, gdy był na ławce, jak łatwo policzyć, mistrzowie NBA przegrali aż 21 oczkami. To tylko pokazuje, jak ważnym elementem dla sukcesu Wojowników jest 29-letni rozgrywający.

Nie jest to nic nowego, bo mówimy tu najlepszym strzelcu w historii ligi. Steph jest spoiwem, które tworzy praktycznie system ofensywny Golden State Warriors. Już sama jego obecność, robi bardzo dużo, bo nie możesz go pozostawić bez krycia, a często w jego obronę zaangażowanych jest kilku zawodników rywali. To otwiera grę innym graczom Warriors.

W dzisiejszym starciu Curry ma już wskoczyć do pierwszej piątki, więc można spodziewać się dłuższego występu w jego wykonaniu. Już w poprzednim pojedynku wyglądał bardzo dobrze, ale to nie powinno dziwić. Sztab medyczny musiał być pewny w 100%, aby dopuścić Stepha do gry. Jestem przekonany, że był gotowy już kilka dni, a może nawet kilka tygodni temu, lecz nie było sensu go przywracać zbyt szybko. Wojownicy i tak pewnie awansują do Finałów Konferencji Zachodniej, więc szybszy powrót był niepotrzebny. Seria z New Orleans Pelicans pozwoli mu się rozgrzać przed rywalizacją ze zwycięzcą serii Houston Rockets a Utah Jazz.

Para Warriors – Pelicans jak na razie rozgrywana jest w niesamowicie szybkim tempie i oba zespoły rzucają dużo punktów. Już sama linia wystawiona przez bukmacherów na to wskazuje – w przypadku Totolotka jest to aż 231.5 punktu, co wydaje się chorą liczbą. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że potencjał ofensywny obu ekip jest ogromny i z łatwością mogą ją pokryć. Typowanie sumy punktów w meczu to wróżenie z fusów. My skupimy się na jednym graczu, a konkretnie – jak łatwo się domyślić – Stephenie Currym. Dwukrotny MVP w poprzednim meczu pokazał się ze świetnej strony i był bliski swojej optymalnej dyspozycji. Spodziewam się bardzo dobrego występu Curry’ego, tym bardziej, biorąc pod uwagę ofensywną naturę tej rywalizacji. W tym przypadku linia wydaje się zaniżona, bo Totolotek wystawił ją na poziomie 24.5. Dla porównania to samo zdarzenie w Fortunie można znaleźć przy linii 27.5 punktu. My wybieramy tę niższą wersję i typujemy, że Stephen Curry zdobędzie więcej niż 24.5 punktu.

Zdarzenie: Utah Jazz – Houston Rockets: 1. drużyna zdobędzie (razem z dogrywką) poniżej/powyżej 102.5 punktu

Typ: powyżej

Kurs: 1.85

O ile w serii pomiędzy Warriors a Pelicans na razie nie było niespodzianek, o tyle w drugiej parze w Konferencji Zachodniej już doszło do małej sensacji. W meczu nr 2 Utah Jazz pokonali dość pewnie Houston Rockets, wyrównując stan rywalizacji. Robi nam się seria!

Poprzednie spotkanie było kontynuacją dobrej postawy podopiecznych Quina Snydera w ofensywie z drugiej połowy starcia numer 1. Rockets pewnie zwyciężyli (110-96), ale drugie 24 minuty mogły napawać optymizmem kibiców Jazz, bo goście zdołali w tym czasie zdobyć 57 punktów. Jak się okazało w środę, nie był to wypadek przy pracy.

Jazz od początku byli świetnie dysponowani, w pierwszej kwarcie zdobywając aż 36 punktów. W pewnym momencie ich przewaga wynosiła już 19 punktów, ale Rockets jak to Rockets, zdołali odrobić stratę i wyjść nawet na prowadzenie. Ale Jazz wiedzieli, że to był ich dzień i po świetnej czwartej kwarcie udało im się wyrwać zwycięstwo. Warto tutaj docenić ich postawę w ataku, bo 116 punktów to wynik godny podziwu. A mogłoby to być jeszcze więcej, gdyby nie problemy na linii rzutów osobistych. Jazzmani nie trafili aż 10 prób z linii i powinno być tylko lepiej, szczególnie we własnej hali.

W sezonie regularnym Vivint Smart Home Arena była mało gościnna, bo rywale zdołali zanotować tylko 12 wygranych, przy 29 triumfach ze strony gospodarzy. W pierwszej rundzie przeciwko OKC Thunder nie było inaczej i Russell Westbrook i spółka nie zdołali zwyciężyć ani razu w Salt Lake City, przegrywając trzykrotnie. Kluczem do sukcesu Jazz była ich ofensywa, bo dwa pierwsze występy to aż 228 punktów w wykonaniu Utah. Trzeci mecz miał inny przebieg i zakończył się wynikiem 96-91, ale dzisiaj nie ma co spodziewać się defensywnych popisów. Houston Rockets praktycznie nie da się zatrzymać. Chcesz z nimi wygrać, musisz iść z nimi na wymianę ciosów. Utah Jazz mają wszystko, aby nawiązać wyrównaną walkę z Rockets, zwłaszcza na własnym parkiecie. Biorąc pod uwagę ich dyspozycję u siebie i świetny występ w poprzednim starciu, typuję over na liczbę punktów gospodarzy.

Tak wygląda gotowy kupon. Wchodzimy za stówkę i walczymy o 284 PLN. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o moich typach i co sami gracie na nadchodzącą noc.

Dziękuję za przeczytanie.

Powodzenia!