Pierwsze dni playoffów na pewno nie zawiodły kibiców. Było dużo emocji, historii pozaboiskowych, a przede wszystkim najwyższej jakości koszykówka. Nie obyło się bez niespodzianek, co tylko zapowiada jeszcze większe emocje w następnym spotkaniach.

Wschód:

(1) Boston Celtics vs (8) Chicago Bulls 102:106

(2) Cleveland Cavaliers vs (7) Indiana Pacers 109:108, 117:111

(3) Toronto Raptors vs (6) Milwaukee Bucks 83:97

(4) Washington Wizards vs (5) Atlanta Hawks 114:107

Zachód:

(4) Washington Wizards vs (5) Atlanta Hawks 114:107

(1) Golden State Warriors vs (8) Portland Trail Blazers 121:109

(2) San Antonio Spurs vs (7) Memphis Grizzlies 111:82, 96:82

(3) Houston Rockets vs (6) Oklahoma City Thunder 118:107

(4) Los Angeles Clippers vs (5) Utah Jazz 95:97

 

(Mały) Wielki bohater

Są w życiu sytuacje, w których takie błahe rzeczy jak koszykówka schodzą na dalszy plan. W sobotę rano, dotarła do nas informacja, że 22-letnia Chyna Thomas, siosra gwiazdy Boston Celtics, Isaiaha Thomasa, zginęła w wypadku samochodowym. Nie wiadomo było, jak w tej sytaucji postąpi Thomas. Każdy człowiek inaczej reaguje na tego typu zdarzenia: jedni zamykają się w sobie i nie chcą kontaktu z nimi ludźmi; dla innych potrzebne jest coś, żeby nie myśleć o tym co się stało. Lider Celitcs postanowił zagrać w tym spotkaniu, jednak było widać, że były to dla niego bardzo ciężkie chwile.

https://www.youtube.com/watch?v=p-xpKjqAL4Y

Ostatecznie zagrał fenomalnie i zdobył 33 punkty, ale jego Celtics przegrali 102:106. Jednak w chwilach takich jak te koszykówka przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Miejmy nadzieję, że Thomas poradzi sobie z tą sytuacją (według doniesień ma zagrać w meczu nr 2) i pozostaje nam jedynie kibicować temu małemu ciałem, ale wielkiemu duchem zawodnikowi.

Clutch Iso Joe

Widzisz imię i nazwisko Joe Johnson, jakie jest pierwsze Twoje skojarzenie? Czy może jest to jego ogromny kontrakt z 2010 roku (123.7 miliona na 6 lat), przez który miał łatkę przepłaconego. Czy może jest perspektywa kolejnej izolacji i rozwiązywania akcji na własną rękę (skąd wziął się pseudonim Iso Joe– izolacyjny)? Jedno jest pewne, Joe Johson to jeden z najbardziej clutch zawodników lidze, a może nawet w historii NBA.

Iso Joe rzutem z koncową syreną zapewnił swoim Utah Jazz wygraną nad rozstawionymi wyżej Los Angeles Clippers. Zadanie to było o tyle trudniejsze, że w pierwszej akcji meczu Jazzmani stracili swojego podstawego centra, Rudy Goberta, który jest jednym z dwóch głównych kandydatów do nagrody obrońcy roku (+Draymond Green).

Ale od czego jest Johnson. Nie dość, że trafił decydujący rzut, to jeszcze był czołowym strzelcem swojej ekipy z 21. puntkami. W obliczu kontuzji Goberta zmuszony był grać jako niski silny skrzydłowy, co jak widać przyniosło efekty w postaci wygranej.

Gortat = Howard 

Od 2010 roku, czyli od odejścia naszego rodzynka w NBA do Phoenix Suns toczy się korespondencyjna walka, między byłymi kolegami. Pod opieką Howarda, Gortat stawiał pierwsze kroki w zawodowej koszykówce, będąc cały czas w cieniu (bądź,co bądź) wielkiej gwiazdy Orlando Magic. Jednak sytuacja się zmieniła. Przez te wszystkie lata śmiało można powiedzieć, że Gortat poczynił duży postęp, a Dwight nękany kontuzjami, stopniowo tracił swój atletyzm, którym tak dominował.

W niedzielnym meczu Gortat pokazał, że wcale nie jest gorszy od swojego byłego mistrza. Polak zanotował 14 punktów, 10 zbiórek i zespół z nim na parkiecie był o 21 punktów lepszy niż rywale. Z kolei Howad miał 7 punktów , 14 zbiórek i najgorszy wskaźnik +/- na poziomie –21. Zdecydowanie lepszym zawodnikiem w tym spotkaniu był Gortat (a może nie tylko w tym spotkaniu?), która swoją dominację przypieczętował elektryzującym wsadem nad Paulem Millsapem, po którym nie jeden polski dom eksplodował z radości.

https://www.youtube.com/watch?v=nUt9LOA5WaI

Playoffowy Paul George

Paul George to typ zawodnika, który potrafi wejść na wyższy poziom, wtedy kiedy jest to potrzebne. W playoffach potrafi grać jak jeden z najlepszych graczy w lidze, ciągnąc samodzielnie zespół.

W pierwszych dwóch meczach zdobył odpowiednio 29 i 32 punkty, będąc tak naprawdę jedynym ogniwem, które zagrażało mistrzom NBA. Jednak Cavaliers, swoimi podwojeniami starali się ograniczyć (i ograniczyli) do minimum rzuty lidera Pacers, co zadziało bardzo dobrze m.in. w ostatniej akcji meczu nr 1.

https://www.youtube.com/watch?v=AV7-M2yc8A0

Pacers, żeby mieć jakiekolwiek szanse z Cavs, muszą wesprzeć swojego lidera, który w pojedynkę nie jest w stanie wygrać meczu. Tacy zawodnicy jak Jeff Teague, Monta Ellis, Myles Turner, muszą wejść na wyższy poziom, żeby seria nie skończyła się w czterech szybkich meczach, a sfrustrowany George domagał się wymiany do innej drużyny.

Deja vu

Nadeszły playoffy i niemoc graczy Raptors powróciła. Porażka 83-97 z Milwaukee Bucks w meczu otwarcia była dla nich przedłużeniem serii przegranych w pierwszych meczach serii. Od 2002 roku Raptors mają bilans 0-9 w meczach otwarcia.

Po raz kolejny zawiedli liderzy. W zeszłorocznych playoffach Kyle Lowry i DeMar DeRozan mieli skuteczność poniżej 40% z gry, kiepsko. W tym roku zaczęli jeszcze gorzej.

DeRozan na początku dominował, jednak później ciasna obrona Bucks, nie dawała mu dobrych pozycji do rzutów i skonczył trafiając 7 z 20 rzutów z gry.

Jeszcze gorzej zagrał Lowry, który trafił tylko 2 z 11 rzutów i było widać zawahanie w jego decyzjach. Niewątpliwie kontuzja łokcia, która wykluczyła go z gry na niecałe 2 miesiące odgrywa w tym swoją rolę. Od czasu pozyskania Serge’a Ibaki z Orlando Magic, Raptors przez nieobecność  Lowry’ego nie mieli możliwości zgrania się i widać brak zrozumienia i chemii między zawodnikami.

https://www.youtube.com/watch?v=IiEIfAYTQuI

X-factor

Myśląc o serii pomiędzy Houston Rockets a Oklahoma City Thunder na pierwszy plan wychodzi zdecydowanie pojedynek Russella Westbrooka i Jamesa Hardena. Mimo, że grają przeciwko sobie, to okazji do krycia będą mieli tak naprawdę niewiele. Obaj liderzy swoich zespołów są ,,chowani” w obronie na graczach, którzy mają mniejszą rolę w ataku (np. Harden na Robersonie, Westbrook na Beverlym).

Kluczem do sukcesu jednego, czy drugiego zespołu w tej serii będzie gra postaci drugoplanowych. W tym meczu tym jokerem w talii trenera Mike’a D’Antoniego okazał się Patrick Beverley.

Rozgrywający Houston Rockets zdobył 21 punktów (4/6 za trzy punkty) i 10 zbiórek , grając do tego fenomenalną obronę na Westbrooku. Lider Thunder zdecydowanie nie lubi grać przeciwko Beverleyowi, który jest agresywnym, nieustępliwym i (czasami) nie do końca czysto grającym obrońcą. W tym meczu ograniczył osiągnięcia Westbrooka, który trafitrafienia tylko sześciu z 23 rzutów, co dało łącznie tylko 22 punkty (w sezonie regularnym niespełna 32). Co więcej, kandydat do MVP popełnił aż 9 strat przez cały mecz nie mogąc złapać swojego rytmu.

Kawhi Leonard aka Mr Efficiency

Greg Popovich i San Antonio Spurs stworzyli potwora, bestię (tu wstaw dowolne słowo, które określa coś dominującego). Naprawdę. Kawhi stał się niesamowicie efektywnym zawodnikiem w ataku, a przy okazji nadal jest jednym z najlepszych defensorów.

  • I mecz: 32 punkty, 11/14 z gry, 9/9 z linii
  • II mecz: 37 punktów 9/14 z gry, 19/19 (!!!) z linii+ 11 zbiórek

Łącznie w pierwszych dwóch spotkaniach tej serii lider Spurs zanotował 69 punktów na skuteczności 71.5%, nie myląc się ani razu przy 28 rzutach osobistych.

  • Tagi