Piąta kolejka Premier League to dobry moment na pierwsze wnioski, które możemy wyciągnąć z początku tego sezonu. Przed rozgrywkami wiele osób zastanawiało się, jak to będzie wyglądać. Powoli rysuje nam się zarys obecnej kampanii i wiele opinii zdaje się potwierdzać, ale są także ogromne niespodzianki w przypadku kilku drużyn.

1. Drużyny z Manchesteru ruszył z kopyta

Tak jak można było przewidzieć po letnich wzmocnieniach zespoły Mourinho i Guardioli rozpoczęły z wysokiego C. W obu drużynach kluczowe role spełniają napastnicy, którzy rozwalają w pył kolejne defensywny. Na ten moment obie ekipy strzeliły 16 goli i straciły tylko dwa. Idealny remis występuje pomiędzy nimi nawet w ilości zdobytych punktów. Zarówno City jak i United mają przed sobą teraz łatwy terminarz spotkań. Dla podopiecznych Pepa jedynym poważnym sprawdzianem będzie rywalizacja z Chelsea na Stamford Bridge, jednak zespół Conte nie wygląda na tak mocny, jak przed rokiem. Co ciekawe pomimo ofensywnej gry obu drużyn tracą niewiele goli. Rok temu City ogromnie cierpiało w defensywie Claudio Bravo to był ręcznik jakich mało, a reszta obrony złożona z Sagny, Clichy’ego czy Zabalety to był bardziej poziom West Hamu niż kandydata do mistrzostwa.

2. Crystal Palace ma szansę pobić wszystkie niechlubne rekordy

Pięć kolejek, zero zdobytych bramek, osiem straconych i zero punktów, w dodatku zwolniony trener. Tak wygląda bilans rozpoczęcia sezonu w wykonaniu Orłów. Wydaje się, że gorzej być nie mogło. Crystal Palace od początku obecnej kampanii to dziecko zagubione we mgle, nie wiedzą w którą stronę mają podążać. Skład, którym dysponują to spokojnie ekipa na środek tabeli, jednak tym razem nie wszystkie klocki są do siebie dopasowane. Christian Benteke to cień zawodnika, którego znamy z poprzednich lat, nie dość, że marnuje setki to jeszcze nie pomaga zespołowi w ataku pozycyjnym. Wcześniej słynął z ogromnej ilości wygranych główek i umiejętności zastawienia piłki, teraz tego zupełnie nie ma. Jedynym pozytywem jaki mogą wyciągnąć fani jest forma Rubena Loftus-Cheeka, który imponuje swoimi zagraniami, jednak sam meczu nie wygra. Jakby było mało problemów w Palace to można jeszcze spojrzeć na terminarz. Trzy kolejne mecze to Manchester City, Manchester United i Chelsea. Perspektywa nie wygląda obiecująco osiem meczów, osiem porażek, zero strzelonych bramek i zero punktów? Jest to bardzo możliwe, ale także równie przykre dla tej drużyny.

3. Liverpool = Robin Hood

The Reds po poprzednim sezonie otrzymali pseudonim Robin Hooda. Odbierali punkty mocnym, a oddawali słabszym. Początek tego sezonu zaczyna potwierdzać tę regułę. Stracili już ważne oczka z Watfordem i Burnley, gdzie byli zdecydowanie lepszym zespołem, a odebrali między innymi trzy oczka Arsenalowi, który pokazał we wczorajszym meczu, że wcale nie jest taki słaby. Problemy z biciem głową w rywalizacjach ze słabszymi prześladuje Kloppa i ciężko mu temu zaradzić. Każda kolejna lekcja wygląda na nie odrobioną, gdyż przyjeżdżają kolejne ekipy walczące o utrzymanie i zdobywają na LFC skalpy.

4. (Arsenal) Everton i West Ham: królowie transferów, dołują w strefie spadkowej

Evertonowi i West Hamowi odbiły się czkawką letnie wzmocnienia. Z tymi dwoma drużynami były wiązane spore nadzieję, jednak początek sezonu boleśnie ich weryfikuje. The Toffees oddali latem Lukaku, by w jego miejsce zatrudnić wielu bardzo dobrych graczy, jak się okazuje proces aklimatyzacji w drużynie sporo zajmuje i jeszcze nie są odpowiednio zgrani.Na ten moment zamiast walczyć o puchary, to znajdują się w strefie spadkowej. Młoty są aż o jedną pozycję wyżej, a zatrudnili takich piłkarzy jak Arnautović czy Hernandez. Z pewnością nie są to gracze na poziomie gry o utrzymanie, ale ewidentnie coś w tych drużynach leży i kwiczy. Wracając jeszcze do zespołu Koemana można zauważyć, że brakuje kogoś takiego kim był Lukaku. Silny, szybki i dobrze grający plecami do bramki napastnik to dla nich absolutny must have. Niestety nie znaleźli tego typu gracza latem i czekają ich ciężkie cztery miesiące. Rooney czy Sandro to zdecydowanie inny typ snajpera, owszem stanowią sporą jakość, jednak jak widać więcej dawał Romelu niż wszystkie nowe wzmocnienia razem wzięte. W przypadku Evertonu można jeszcze zrzucić winę na bardzo ciężki terminarz, ale WHU nie ma żadnej wymówki. Mam wrażenie, że czas Bilića w tym klubie zmierza nieubłagalnie do końca.

5. Tottenham i Wembley bardzo się gryzą

Koguty z White Hart Lane w poprzednich rozgrywkach straciły u siebie jedynie pięć punktów. W obecnej kampanii po trzej kolejkach zgubili już siedem. Wnioski? Zdecydowanie nie leży im nowy stadion, każdy mecz, który teoretycznie grają na Wembley, rozgrywają na neutralnym terenie. Poza dopingiem własnych fanów nie są przyzwyczajeni do tego obiektu. Drużyny jadące na WHL przyjeżdżały tam jak na ścięcie. Teraz jest zupełnie inaczej, nie ma już takiej tremy u gości, a co więcej wspinają się na wyżyny swoich umiejętności, bo w końcu grają w świątyni futbolu. Mam wrażenie, że Koguty będą w tym sezonie mocno cierpieć przez brak swojego kurnika i czeka ich ciężka walka o top 4.

Najlepsi piłkarze dotychczasowych pięciu kolejek:

Sergio Aguero

Argentyńczyk imponuje od początku tego sezonu. Pięć kolejek, pięć bramek i dwie asysty. Bilans bardzo dobry, jednak jego gra jest jeszcze lepsza. Wraz z Gabrielem Jesusem stworzył zabójczy duet. Guardiola dał im sporo wolności stawiając ich w parze, poprzez zabezpieczenie linii obronnej. Piątka defensorów daje zespołowi balans, dzięki któremu ofensywna maszyna może zabijać kolejnych rywali. Najpoważniejszy test czeka już za dwa tygodnie, gdyż jadą na boisko mistrza Anglii, jednak w tym sezonie są tak mocni, że mogą zdobyć twierdzę Stamford Bridge. Aguero z pewnością celuje w kolejną kampanię mistrzowską i jak będzie tak dalej strzelał to ich szanse są ogromne.

Romelu Lukaku

Belgijski snajper doskonale odnalazł się w nowym miejscu po transferze z Evertonu. W miniony weekend strzelił byłej drużynie dwie bramki i celebrował je bardzo odważnie. Być może okazał brak szacunku, jednak czego wymagać od chłopaka, który w przeciągu miesiąca zmienił zdanie na temat najlepszego klubu w Anglii i swoich idoli? Poza głupotami, które opowiada w wywiadach prezentuje bardzo dobrą formę. Pięć goli i asysta to jego dotychczasowy dorobek i wraz z Aguero prowadzi w klasyfikacji strzelców. Znakomita forma Belga to wspaniała wiadomość dla Jose, ponieważ przed rokiem Ibra strzelał, aczkolwiek marnował sporo sytuacji.