– Też myślałem, że Materla wygra w bardzo przekonywujący sposób. Byłem pod wielkim wrażeniem tego, co zrobił Pudzian. Wierzę, że jest pretendentem numer jeden, a ja naturalnie chciałbym walczyć z najlepszymi w organizacji – mówi serwisowi Zagranie.com mistrz kategorii ciężkiej w KSW, czyli Phil de Fries.

fot. Phil de Fries/Instagram

Kamil Piłaszewicz: Jako, że w ostatnich dniach regularnie pojawiają się różne propozycje dotyczące tego, z kim może się zmierzyć Phil de Fries w kolejnej walce, to pierw dowiedzmy się, kiedy mistrz wagi ciężkiej w KSW planuje powrócić do klatki?

Phil de Fries: Zaskoczę Cię… Nie powiem! (śmiech)

Na jakim etapie przygotowań jesteś w tej chwili?

– W żadnym. Pomagałem się przygotowywać Michaelowi Parkin’owi i Tomowi Aspinal’owi w ich przygotowaniach, więc jestem w o wiele lepszej formie niż zwykle na tym etapie.

W ostatnim czasie namnożyło się wątpliwości, czy zostaniesz w KSW, bo wydawało się, jakby właściciele federacji mieli Cię zwolnić za, że zacytuję przekazy medialne: „Nieporywający styl walki”. Faktycznie tak było/jest?

– Nie, nigdy nie grożono mi zwolnieniem. Myślę, że to kwestia plotek. Gdybym miał być zagrożony, odszedłbym z własnej woli. W tej chwili mam dwie walki w kontrakcie, więc zobaczymy, co się wydarzy po nich.

Medialnie odpowiadałeś Martinowi Lewandowskiemu, więc dopytam tak: usiedliście do rozmów, by wyjaśnić słowa, jak i Twoją przyszłość w biurze KSW?

– Nie, nie gadałem z nim jeszcze, ale jestem pewien, że porozmawiamy. Byli ludzie, którzy myśleli, że moja ostatnia walka była nudna. Jednak ja tak nie uważam. Wygrywałem rundy w stosunku dziesięć do ośmiu, wygrałem przez TKO i pobiłem rekord uderzeń w wadze ciężkiej i stale próbowałem go skończyć.

KSW - mistrz - długość panowania
fot. Phil de Fries/Instagram

Masz teraz na koncie dziewięć zwycięstw z rzędu, w tym siedem w KSW. Michał Andryszak, Karol Bedorf i Luis Henrique poza KSW, Tomasz Narkun stracił tytuł w swojej wadze, a Michał Kita i Darko Stosić muszą wrócić pierw na zwycięskie tory, by mówić o rewanżu z Tobą. Czyżby można było powiedzieć, że ten kto wychodzi do Phila, tego kariera chwilę później ostro wyhamowuje?

– Będę walczyć z kimkolwiek KSW będzie chciało mnie zestawiać. Chcę konfrontować się z tymi, którzy w swoim ostatnim pojedynku odnieśli zwycięstwo. Fakt, prezentuję styl, który łamie ludzi, ale może jest to kwestia pewności siebie po ich pokonaniu, lecz darzę pełnym szacunkiem wszystkich moich przeciwników. Właściciele KSW teraz podpisali kilku nowych fighterów, których będę mieć na oku.

Skoro rewanże nie mają większego sensu z logicznego punktu widzenia, to szukajmy kolejnych Twoich rywali. Obecnie na fali zwycięstw jest Marek Samociuk, Ricardo Prasel i Mariusz Pudzianowski. Fani sugerują, że pierw powinni zmierzyć się w eliminatorze, a dopiero zwycięzca z Tobą. Co o tym sądzisz?

– Zostały mi jeszcze dwie walki w kontrakcie, które muszą odbyć się do końca roku. Tak jest zapisane w umowie, więc naprawdę nie mogę się doczekać eliminatorów. Przede wszystkim chciałbym zawalczyć z Pudzianem, bo uważam, że jest największym wyzwaniem, a potem z Praselem. Marek? Czuję, że potrzebuje jeszcze kolejnej wygranej.

Mówiąc o Samociuku, to sam dyrektor sportowy KSW – Wojsław Rysiewski po gali KSW70 w strefie wywiadów powiedział, że zacytuję: „Dla Marka jest za wcześnie na walkę o pas, czy z Darko. Ma za małe doświadczenie. Nie ujmuję mu woli walki, charakteru, umiejętności, ale lepiej będzie go zestawić z kimś jeszcze, kto ma podobne doświadczenie do niego”. Jak zapatrujesz się na takie podejście?

– Myślę, że to bardzo dobre stwierdzenie. Jest utalentowany, ale potrzebuje jeszcze trochę czasu.

Spodziewałeś się, że Izu Ugonoh tak błyskawicznie i w rozczarowującym stylu przegra w rewanżu z Markiem?

– Sądziłem, że Marek wygra w podobny sposób, jak w pierwszej walce, ponieważ Izu potrzebuje dużo więcej czasu na rozwój. Polecam mu ciężką pracę nad grapplingiem, tak co najmniej przez rok. Byłby wtedy koszmarem do walczenia przeciwko niemu, bo nie mógłbyś go pokonać. W tej chwili jego kontry nie są dobre i przydałoby mu się jeszcze kilka dobrych walk.

Wracając do wcześniej wspomnianych nazwisk, jeśli faktycznie Pudzilla miałby się zmierzyć z byłym piłkarzem, to… Phil miałby kolejne pół roku czekać, przygotowywać się, czy KSW musiałoby kogoś nowego zakontraktować?

– Mówiłem Ci, jak wygląda sytuacja z moim kontraktem. Jeśli Pudzian nie chce walki, będę musiał walczyć z kimś innym.

Phil de Fries z flagą
fot. Phil de Fries/Instagram

Właśnie, odnośnie do sprowadzania kolejnych nazwisk do dywizji ciężkiej, to pojawił się w ostatnim czasie Daniel Omielańczuk. Byłeś gotowy na pojedynek z nim, ale porażka z Ricardo Prasel to zestawienie na razie zablokowało. Spodziewałeś się takiego zakończenia ich starcia na KSW70?

– Nie, myślałem, że Daniel wygra całkiem spokojnie. Miałem nawet przygotowane oświadczenie, by rzucić mu wyzwanie, ale Prasel nas wszystkich zaszokował. Przyznaję, to było bardzo imponujące.

Ponownie Brazylijczyk pokazał nam, że trzeba być czujnym, kiedy wchodzi się z nim w parter. Zakładając, że dochodzi do Waszego pojedynku, można by spodziewać się wojny w parterze?

– Tak, pokonałbym go dokładnie tak, jak robię to we wszystkich moich walkach. Moja kontrola i uderzenia byłyby dla niego za silne. Widzieliśmy, co robił z nim Kita i, jak dominował go w walce. Jednak zabrakło Michałowi paliwa, a mnie by się to nie przytrafiło. Nie lekceważę Prasela, bo jest bardzo niewygodnym i utalentowanym przeciwnikiem.

A co można by było obstawiać u bukmacherów, gdyby ogłoszono, że Phil de Fries zmierzy się z Mariuszem Pudzianowskim?

– Postawiłbym swój dom na moją wygraną, o ile narzeczona by mi na to pozwoliła! (śmiech)

Mówimy o tych dwóch nazwiskach z jeszcze jednego powodu. Mianowicie, według mnie mamy ciekawą zależność. Ricardo po raz drugi był underdogiem, był skazywany przez media, fanów na porażkę, a wygrywa w przekonywujący sposób, a do tego spotyka się z gwizdami w hali. Z kolei o Mariuszu mówiło się, jakoby miały go interesować już tylko freak-fighty, a nagle pokonuje Michała Materlę i większość osób wysyła go do pojedynku z Tobą i wszyscy są pod wrażeniem umiejętności. Dlaczego?

– Też myślałem, że Materla wygra w bardzo przekonywujący sposób. Byłem pod wielkim wrażeniem tego, co zrobił Pudzian. Wierzę, że jest pretendentem numer jeden, a ja naturalnie chciałbym walczyć z najlepszymi w organizacji. Prasel też mnie zaszokował, pokazał, że nie należy w niego wątpić.

Phil de Fries klatka KSW
fot. Phil de Fries/Instagram

Odejmując Michała Materlę, to Pudzian w ostatnim czasie mierzył się z „Bombardierem”, ambasadorem tego sportu w Polsce, który jest już bardziej gwiazdą telewizyjną niż zawodnikiem i Nikolą, który wchodzi w zastępstwo w dniu gali, Erko Junem – czyli też bardziej influencerem niż fighterem. Zgodzisz się ze mną, że pierw powinien pokonać jeszcze kogoś z wagi ciężkiej, choćby nawet Darko Stosicia, by stanąć przed Tobą?

– Wierzę, że Materla jest wystarczająco dużym nazwiskiem, by po jego pokonaniu, Mariusz mógł stanąć ze mną w klatce. To byłaby wielka walka dla fanów. Ma na koncie pięć zwycięstw, a ja chcę walk z takimi gośćmi. Na ten moment mamy dwie opcje: Ricardo i Pudzian. Uważam, że Pudzian jest silniejszy.

Odnoszę wrażenie, że polska publiczność, choćby w kontekście Pudziana, patrzy bardzo wyrywkowo i pod względem emocji. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

– Pudzian brał udział w wielu zabawnych lub dziwacznych walkach, które nazywane są freak fight’ami, ale pokonał też wielu czołowych przeciwników. Problem polega na tym, że tak komentują w mediach społecznościowych ludzie, którzy stanowią 10% społeczeństwa; ale że komentują głównie oni, to wygląda jakby faktycznie ich głos był najbardziej rozpowszechniony.

Odnośnie niej i nowych nazwisk, to teraz w czerwcu publikuję elektryzuje powrót Różala. Już teraz mówi się, że to może Marcin Różalski będzie Twym kolejnym przeciwnikiem. Jesteś chętny na takie zestawienie?

– Z Różalem byłby kolejny wielki pojedynek! Uważam, że jest godnym pretendentem, tym bardziej, że jest byłym mistrzem i nie stracił pasa. Też bym zakochał się w tej walce!

Jesteś przekonany, że 18 czerwca popularny Różal odniesienie triumf? Może to znowu my jako fani jesteśmy przekonani, że tak się stanie, a będzie jak w przypadku Daniela Omielańczuka?

– Errol Zimmerman powinien pokonać Różala, jeżeli będziemy mieli dłuższą walkę.

Nie ma co ukrywać, że kiedy KSW ogłosiło, że Marcin wraca do KSW, to od razu pojawił się temat jego rewanżu z Pudzianem. Zapytam Cię może nie tyle o to, czy byś oglądał, ale jak zapatrujesz się na takie zestawienie?

– Z pewnością byłoby to wyrównane starcie. Jednak faworyzowałbym w rewanżu Pudziana, ponieważ czuję, że zdecydowanie poprawił się od ostatniej walki i cały czas staje się coraz lepszy.

Phil de Fries tuż przed klatką KSW
fot. Phil de Fries/Instagram

Jeszcze do niedawna waga ciężka w KSW była tą, w której było najmniej nazwisk i w zasadzie zastanawiano się, co dalej, jak tu budować tę kategorię. A tu nagle mamy klęskę urodzaju… (śmiech) I mistrza, który rozsiadł się na tronie i tylko mówi: „Dajcie kolejnego”.

– W tej chwili czuję się bardzo pewnie. Czuję, że pokonałbym każdego z listy rankingowej. Z każdą walką jestem coraz lepszy, odkąd pokonałem swoje mentalne demony.

Daniel Omielańczuk w wywiadzie dla Inthecage, który prowadziła Martyna Celuch powiedział, że: „To oczywiste, że Phil dąży do walki z Pudzianem, bo Mariusz bierze tylko medialne starcia. Duże. Takie, gdzie może solidnie zarobić, gdzie jest głośno. A Phil jest inteligentny i czuje, że to może być łatwy, duży zarobek”. Faktycznie tylko zarobek miałby determinować Twe chęci?

– Chcę dużo pieniędzy, kto ich nie chce! (śmiech) Chcę też ekspozycji i dużej publiczności, którą wprowadza Pudzian do klatki. Jednak to nie wpływa na moją opinię. Uważam, że jest pretendentem numer jeden i prawdopodobnie byłaby to najcięższa moja walka. Zwłaszcza, jeśli miałbym toczyć z nim pojedynek w stójce. Jak powiedziałem – jestem i będę gotowy.

Rozmawialiśmy już nie raz, i zresztą nie tylko w naszych rozmowach przyznawałeś, że byłeś chętny na pojedynek z Mariuszem. Dziś się o tym, jakby tak zapominało, nie chciało do tego wracać…?

– Nigdy bym nie wyzwał przeciwnika, gdybym nie wierzył, że jest wart tytułu mistrzowskiego. Teraz pokonał Materlę i to w bardzo przekonywujący sposób. Uważam, że to idealny czas, aby rzucić mi wyzwanie, jeśli tego chce.

Odnośnie mówienia o powrotach, to na ostatnim KSW do klatki wskoczył Mamed Khalidov, który też ustawił się w kolejce do Mariusza. W mojej opinii pomysł co najmniej szalony, jak nie abstrakcyjny. Kilka dni później Mamed przyznał, że zachował się tak z powodu nacisku środowiska, ale że jego zdaniem do tej walki raczej nie dojdzie. Ma być za dużo kwestii do dogrania, by ten fight zorganizować. Co sądzisz o ich potencjalnym zestawieniu?

– Byłby to kolejny niesamowity pojedynek i na pewno zapłaciłbym za to, aby go zobaczyć. Bardzo faworyzowałem Mameda, dopóki dopóty nie zobaczyłem, jak Pudzian pokonał Materlę. Teraz już nie jestem tak pewien, kto by wygrał w tym starciu, ale na pewno skończyłoby się przez KO.

Na koniec zapytam Cię tak: gdybyś był na miejscu Mariusza Pudzianowskiego, brałbyś: rewanż z Szymonem Kołeckim, Marcinem Różalskim, walkę z Mamedem, Darko Stosiciem, Ricardo Prasel, czy nadal panującym mistrzem wagi ciężkiej?

– Walczyłbym z mistrzem, bo gdybym wygrał, to byłby to kolejny klejnot w koronie niesamowitej kariery.

  • Tagi

Zaloguj się aby dodawać komentarze