fot. Patryk Kaczmarczyk/Instagram

– W programie Michał miał dużo szczęścia, że trafił na najmniejszego fizycznie przeciwnika i bardzo dobrze się pokazał. Słyszałem, że chce się bić w dywizji do 66 kg, więc miałem go już dłuższy czas na swoim radarze – mówi serwisowi Zagranie.com Patryk Kaczmarczyk, który już w sobotę zmierzy się z Michałem Sobiechem na gali KSW 60.

Kamil Piłaszewicz: Spotykamy się na rozmowę tuż przed Twoją pierwszą walką w federacji KSW. Kiedy wstajesz z łóżka, to pojawia się drżenie mięśni związane z tym, pod jakim szyldem teraz zawalczysz?

Patryk Kaczmarczyk: Sporo osób o to pyta, ale szczerze nie odczuwam presji z tym związanej. Myślę, że może gdyby było piętnaście – dwadzieścia tysięcy osób na trybunach, to bym poczuł to drżenie na miejscu, ale myślę, że w studio nie będzie odczuwalna żadna presja.

Wiadomo, że na brak publiki teraz nie jesteśmy w stanie zaradzić, ale z Twojej perspektywy, jaka jest różnica, kiedy wychodzisz do walki przy akompaniamencie okrzyków, w zasadzie tylko, swoich trenerów i pracowników federacji?

– Tak jak mówiłem przy poprzednim pytaniu, jest dużo mniejsza presja, ale mi nigdy publiczność nie przeszkadzała, a nawet dodawała sporo, jeżeli chodzi o klimat i determinację. W obecnej sytuacji bez kibiców również świetnie się odnajduję, po prostu wchodzę i robię robotę, a później na spokojnie wychodzę z sali, jak przeciętny człowiek z pracy.

W trailerze przed galą powiedziałeś, że wiedziałeś, że przyjdzie moment w Twojej karierze, kiedy podpiszesz kontrakt z największą polską organizacją MMA. Spodziewałeś się, że to się wydarzy właśnie teraz?

– Akurat, jeżeli chodzi o KSW, to już od dawna wiedziałem, że tam trafię. Po walce z Sulewskim już miałem w głowie plan, że zdobędę szable, zawalczę jeszcze jedną walkę i będę gotowy, żeby rywalizować w KSW.

fot. Patryk Kaczmarczyk/Instagram

Chociaż debiutujesz w KSW, jak i Twój przeciwnik, to jesteście bardzo wysoko zestawieni na karcie walk. Spodziewałeś się, że już w debiucie będziesz jedną z twarzy gali?

– Tak, myślę, że mocno zapracowałem na to, żeby potraktowali mnie wyjątkowo. Nie przegrałem żadnej rundy w zawodowym MMA, przychodzę z tytułem mistrza Armia Fight Night z trzema wygranymi przed czasem z rzędu.

Niektórzy fani zarzucają szefom jednej z największych organizacji MMA w Europie, że to starcie pytań powinno być na Waszym miejscu, a Wasz pojedynek w miejscu boju pań na karcie. Zgodzisz się z teorią, że Ola Rola wraz z Karoliną Wójcik powinny być wyżej na karcie walk?

– Mnie z pozycji kibica bardziej emocjonowałoby starcie Sobiech-Kaczmarczyk, ale każdy ma swoje zdanie. Tu decydują właściciele i oni wiedzą, co jest najlepsze dla ich federacji.

Kiedy pojawiła się informacja, że zmierzysz się z jednym z uczestników programu „Tylko jeden”, to Patryk Kaczmarczyk pomyślał…

– W sumie nic nie pomyślałem, bo nie robi to na mnie żadnego wrażenia. W programie Michał miał dużo szczęścia, że trafił na najmniejszego fizycznie przeciwnika i bardzo dobrze się pokazał. Słyszałem, że chce się bić w dywizji do 66 kg, więc miałem go już dłuższy czas na swoim radarze.

Wasze zestawienie jest bardzo dobrze oceniane przez fanów, więc jestem ciekaw, czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że Michał Sobiech to najlepszy rywal dla Ciebie na debiut w KSW?

– Myślę, że tak. Wiedziałem, że będzie to Michał lub Robert Ruchała.

Być może przewijał się temat jakieś innego nazwiska, tylko z jakiegoś powodu nie doszło do dogrania tego starcia?

– Wcześniej mogło dojść do mojego starcia z wcześniej wspomnianym Robertem Ruchałą, ale sytuacje kontraktowe na to nie pozwoliły.

fot. Patryk Kaczmarczyk/Instagram

Wizualizując sobie to starcie, spodziewasz się werdyktu sędziowskiego?

– Jestem przygotowany na pełen dystans i widzę taką możliwość, ale nie ukrywam, że chcę skończyć walkę przed czasem.

A może szykowane jest specjalne zakończenie, by efektownie przedstawić się fanom KSW?

– Moim zdaniem nie jest to mądre podejście, aby planować zakończenie. Wypatrzyłem wiele technik i będę z nich korzystał, na tyle ile będę mógł.

Wiemy, że game planu na walkę nie zdradzisz, więc zapytam inaczej: jak chciałby się przedstawić kibicom Patryk Kaczmarczyk, gdy zamkną się drzwi klatki?

– Jestem przygotowany w każdej płaszczyźnie i potrafię zaskoczyć efektowną technika, ale mogę też zaprezentować piętnaście minut przewracania i kontroli zapaśniczej, a jak będzie? Sam nie wiem.

Dla przykładu Robert Ruchała dwukrotnie zaprezentował efektywne i efektowne poddanie w swoich pierwszych dwóch starciach. Możemy się spodziewać, że Patryk Kaczmarczyk również będzie prezentować określoną technikę, dzięki której będzie piąć się w drodze po pas?

– Moim największym atutem jest wszechstronność.

Wywołałem tematy związane z Robertem, ponieważ swego czasu zmierzyliście się na gali TFL-u. Wtedy co prawda zwyciężyłeś jednogłośną decyzją, ale spodziewasz się, że w pewnym momencie szefowie KSW zapukają i powiedzą, że skoro w ostatnim czasie polubili rewanże, to mają pewnego znanego Ci przeciwnika?

– Jeżeli zostanie przedstawiony mi kontrakt na Roberta, to go podpiszę. Bez różnicy z kim wyjdę do klatki, po prostu chcę się często bić. Nie ma znaczenia, czy to rewanż, czy kolejna walka z nowym oponentem.

A może wolisz doprowadzić do końca trylogię z Danielem Matuszkiem, gdzie w dwóch starciach macie na koncie po jednym zwycięstwie?

– Bardzo się lubimy z Danielem i jestem pełen szacunku dla jego umiejętności. Był jednym z najtrudniejszych rywali w mojej karierze, ale mimo tego wydaje mi się, że musiałby wygrać kilka walk i wspiąć się w rankingach. Na tę chwilę ta walka nie ma żadnego sensu dla mnie dlatego, że nie walczył od naszego debiutu.

Skoro dyskutujemy o możliwych następnych przeciwnikach, to planujesz wywołać kogoś do starcia, gdy sędzia podniesie Twą rękę do góry po debiutanckiej walce?

– Nic nie planuję, a to, co mówię w wywiadach i po walkach, to freestyle.

fot. Patryk Kaczmarczyk/Instagram

Był okres, kiedy mówiło się, że waga piórkowa w KSW jest jedną ze słabiej obsadzonych. Kiedy teraz patrzysz na możliwych oponentów, to pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to…

– Dużo mam myśli na ten temat. Wojsław wspominał, że wygrany naszej walki będzie się bił z Robertem Ruchałą, więc wygrany walki z Robertem dostanie pewnie eliminator do pasa. Jednak staram się o tym nie myśleć, bo do tego jeszcze daleka droga.

Skoro już sobie gdybamy, to ile pojedynków chciałbyś stoczyć w tym roku?

– Walka z Michałem, później po wakacjach jeszcze jedna i chciałbym jeszcze zawalczyć gdzieś w okolicach grudnia, więc chciałbym stoczyć trzy walki. Jednak oczywiście zobaczymy, czy zdrowie pozwoli.

Zakładając, że wygrywasz w efektowny sposób z Michałem Sobiechem, to jesteś otwarty na propozycję walki z Salahdinem Parnassem lub Danielem Torresem pod koniec roku?

– Takich propozycji się nie odrzuca.

I tak już na koniec nadszedł czas na jedno z najbardziej sztampowych pytań, a mianowicie: w którym roku Patryk Kaczmarczyk spodziewa się, że stanie do walki o tytuł, a w którym pas KSW wagi piórkowej zawiśnie na Twoich biodrach?

– Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, to będę posiadaczem pasa w 2022 roku. Jeżeli pojawią się komplikacje, to wtedy stanie się to w 2023 roku.