Wczoraj pole do popisu nie było zbyt duże (zaledwie 2 spotkania), ale i tak po raz kolejny wygraliśmy – oba typy były celne! W całym tygodniu daje nam to skuteczność 6 na 7. Gdyby nie ten Kemba Walker i jego nieszczęsne rzuty wolne, to moglibyśmy mówić o 100%. Szkoda. Ale i tak jest dobrze! 

Dzisiaj piątek i zostanie rozegranych aż jedenaście spotkań, więc jest z czego wybierać. Tym razem przygotowałem dla Was trzy propozycje.

Do dzieła!

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Do przygotowania kuponu użyłem oferty Fortuny. Jeśli nie masz jeszcze konta na Fortunie to skorzystaj z bonusu bez depozytu dla czytelników Zagranie. Zaraz po rejestracji otrzymasz darmowe 20 PLN na obstawianie.

baner fortuna najlepsze kursy na NBA

 Oferta tylko z kodem promocyjnym: 20free

Zdarzenie: mecz Cleveland Cavaliers – Los Angeles Clippers 

Typ: Cleveland Cavaliers

Kurs: 1.41

Podopieczni Doca Riversa rozpoczęli sezon od 4 wygranych i przyznam, że wyglądali naprawdę interesująco. Szybka gra bez zbędnego kozłowania (tak, tu chodzi o Chrisa Paula). Blake Griffin w końcu mógł rozwinąć skrzydła i wyglądał na jak kandydat do MVP. Ale od tego czasu nastąpiło załamanie i ta mniej utytułowana drużyna z Los Angeles przegrała 6 spotkań z rzędu i 8 z 9 ostatnich meczów.

Los Angeles Clippers są w kompletnie rozbici. Po fantastycznym starcie sezonu zostało tylko wspomnienie. Teraz jest tylko płacz, łzy i smutek. I kontuzje. W dzisiejszym meczu nie wystąpią: Patrick Beverley, Danilo Gaillnari i Milos Teodosić. Rotacja Doca Riversa jest bardzo okrojona i grają tacy gracze, których większość z nas zwyczajnie nie zna. I ci gracze nie są dobrzy. Ale wychodzą na parkiet, bo muszą. Bo nie ma kto grać. A przed sezonem mówiło się, jaki to Clippers mają szeroki skład.

W (przegranym) spotkaniu z Philadelphia 76ers Sindarius Thornwell, czyli gracz wybrany w II rundzie draftu zagrał 30 minut. 18 minut na boisku był z kolei Jawun Evans. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, kto to jest. Nazwij mnie ignorantem, ale chyba zgodzisz się ze mną, że w barwach Clippers grają zawodnicy, którzy nie powinni występować w rotacji dobrego zespołu.

Cleveland Cavaliers (8-7) idą w przeciwnym kierunku – ich start był, delikatnie mówiąc, średni, ale wszystko chyba wraca powoli do normy.  Podopieczni Tyronna Lue wygrali trzy mecze z rzędu i po raz pierwszy od dawna mają bilans na plusie. Ich obrona zaczęła funkcjonować trochę lepiej, bo w ostatnich trzech starciach pozwolili rywalom na zaledwie na średnio 104 punkty w meczu. Pamiętajmy, że Cavaliers mają jedną z dwóch/trzech najgorszych defensyw w lidze, więc dla nich to jest wyczyn. Myślę, że dzisiejszej nocy Phoenix Suns umocnili się na pozycji ,,obrony” roku. Co ciekawe podczas serii wygranych Kawalerzyści ograniczają rywali do jedynie 28% za trzy (wcześniej było to aż 41%), także możemy mówić o progresie defensywy Cleveland.

Los Angeles Clippers są rozbici i ich gra nie wygląda dobrze. Spodziewam się zwycięstwa gospodarzy, bo kto może zatrzymać Lebrona Jamesa?

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk. 

Zdarzenie: San Antonio Spurs – Oklahoma City Thunder liczba punktów (razem z dogrywką) 200.5

Typ: poniżej

Kurs: 1.70

Spotkanie dwóch z trzech najlepszych defensyw w lidze.

Gdy Paul George i Carmelo Anthony dołączyli do Oklahoma City Thunder, wydawało się, że ten zespół będzie rzucał po 200 punktów w meczu. W końcu w jednym składzie zobaczymy trzech graczy o niesamowitych możliwościach w ofensywie. Paradoksalnie to nie atak jest mocną stroną tego teamu, tylko obrona. Przynajmniej na razie.

Thunder mają statystycznie drugą defensywę w lidze, pozwalając rywalom na zaledwie średnio 97.1 punktów w meczu. Tylko Boston Celtics bronią lepiej, o czym mogliśmy przekonać się w spotkaniu Celtics z Golden State Warriors. Ale Grzmoty nie są wcale daleko w tyle. Spójrzmy chociaż na ostatnie spotkanie z Chicago Bulls. Byki zdobyły zaledwie 79 oczek, trafiając 34.7% z gry (czyli bardzo słabo). Obrona tego zespołu jest na razie zaskakująco dobra. Chociaż jeśli spojrzeć na to, jakich Thunder mają defensorów, nie jest to już taka niespodzianka – Andre Roberson, Paul George i Steven Adams są w piątce, a może nawet trójce najlepszych obrońców na swoich pozycjach w NBA.

O dziwo atak Thunder jest kiepski. Grzmoty zdobywają jedynie 103.1 punktów w każdym spotkaniu, co stawia ich dopiero na 22. miejscu w NBA. Jak to możliwe, że Westbrook, George i Anthony w jednym składzie generują ofensywę dopiero z trzeciej dziesiątki ligi? Oczywiście, to jest dopiero początek sezonu, więc im dłużej będą trwać rozgrywki, tym lepiej będzie to wszystko funkcjonować, ale i tak jest to dość spore zaskoczenie.

San Antonio Spurs (9-6) można opisać podobnie – dobry defensywnie zespół, który ma problemy w ataku.

Podopieczni Grega Popovicha są trzeci w lidze pod względem zdobywanych punktów przez rywali – 98.9 w meczu. Spurs w ostatnich czterech meczach zatrzymywali rywali poniżej 100 punktów.

Obrona funkcjonuje dobrze – to atak jest problemem.

Ostrogi zdobywają zaledwie 101.5 punktów w meczu (25. miejsce w NBA) i brak Kawhiego Leonarda jest coraz bardziej widoczny. Temu zespołowi brakuje kreatorów i nawet geniusz Grega Popovicha może tutaj niewiele zdziałać. Pop nie wejdzie na boisko i nie zacznie sam grać. LaMarcusowi Aldridge’owi brakuje wsparcia. Jednak według doniesień powrót Leonarda ma być ,,prędzej niż później”. Zobaczymy.

Pod znakiem zapytania stoi występ Stevena Adamsa, który opuścił trzy ostatnie mecze z powodu kontuzji łydki.

Nie wydaje się, żebyśmy zobaczyli w tym meczu dużo punktów. Obie drużyny mają duże problemy w ofensywie i stawiają głównie na obronę. Historia wyników tych zespołów pokazuje, że nie mamy co spodziewać się fajerwerków w ataku. Dlatego stawiam under.

Zdarzenie: handicap Chicago Bulls – Charlotte Hornets +6.5/-6.5

Typ: Charlotte Hornets

Kurs: 2.12

Chicago Bulls są fatalni i 12 meczach zanotowali jedynie dwie wygrane. W tym momencie są najgorszym zespołem na Wschodzie i (według mnie) w całej NBA. Wprawdzie Dallas Mavericks mają 3 porażki więcej, ale ich gra chociaż jakoś wygląda? A Bulls? Tego nie da się oglądać. Jedynym jasnym punktem tego zespołu jest Lauri Markkanen. Reszta? Porażka.

Byki mają najgorszy atak w lidze. Koniec, kropka. Praktycznie każda statystyka to potwierdza. Ekipa z Chicago jest ostatnia w NBA pod względem zdobywanych punktów (średnio 92.1), pod względem efektywności ofensywnej i skuteczności z gry (zaledwie 40.5%). Obraz nędzy i rozpaczy. Jeżeli jesteś kibicem tego zespołu i oglądasz ich mecze, to szczerze współczuję i zazdroszczę samozaparcia. Bo ja był nie mógł.

Charlotte Hornets (5-8) są w końcu w pełnym składzie. Do gry wrócił Nicholas Batum i od razu widzieliśmy tego efekty. Drużyna, której właścicielem jest Michael Jordan dzielnie walczyła z Cleveland Cavaliers. W tym momencie bilans Hornets nie oddaje potencjału tego zespołu. Wydaje się, że jeśli dopisze im zdrowie, to znajdą się w pierwszej ósemce Konferencji Zachodniej.

Tutaj faworyt jest jeden i trudno spodziewać się jakiejkolwiek niespodzianki.

Tak prezentuje się gotowy kupon. Za stówkę możemy wyciągnąć prawie 450 PLN. Oby dobra passa trwała jak najdłużej.

Powodzenia!