Dla tych, którzy myślą, że środa bez obstawiania meczów Ligi Mistrzów jest środą straconą, mam alternatywę. Może trochę późną, ale emocje są gwarantowane. O co chodzi? Oczywiście o NBA! Dzisiejszej nocy zostanie rozegranych 9 spotkań, a ja przygotowałem dla Was 3 propozycje. Do wygrania mamy aż 718 PLN, bo dzięki promocji Totolotka nie zostanie nam naliczony podatek. Poniżej znajdziecie analizy. Do dzieła! 

2 punkty. Dokładnie tyle nam zabrakło, żeby wczorajszy kupon przyniósł nam pieniądze. Nikola Jokić skończył mecz 18 oczkami i wszystkie rzucił w… drugiej połowie. Serb w pierwszej odsłonie miał problemy z faulami i zagrał zaledwie 9 minut, w czasie których nie oddał nawet rzutu. Pech. Oby dzisiaj szczęścia nam nie zabrakło.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Nie masz konta w Totolotku?  Zarejestruj się i odbierz darmowe 25 PLN w ramach bonusu Totolotka!

 Totolotek bonus – dowiedz się więcej!

ODBIERZ 25 PLN

Bonus Totolotka to jedna z najlepszych ofert dla nowych graczy. Dowiedz się więcej o bonusie Totolotka i skorzystaj z okazji.

Zdarzenie: Washington Wizards – Golden State Warriors: handicap 3. kwarta +2.5/-2.5

Typ: Golden State Warriors -2.5

Kurs: 1.90

Golden State Warriors to zdecydowany faworyt do zdobycia tytułu mistrzowskiego. Jeśli pozostaną zdrowi, trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł pokonać jeden z najlepszych zespołów w historii ligi. Ale zawodnicy wiedząc, jaką ich drużyna ma moc, nie zawsze starają się na 100%. Mówię oczywiście o sezonie regularnym – playoffy to inna para butów. Warriors największe problemy mają z początkami spotkań, wchodząc w mecze często bez skupienia. Grając tak, jakby rywale mieli się przed nimi położyć i oddać zwycięstwo za darmo. Takie rzeczy nie mają racji bytu w tej lidze.

Mogliśmy to zobaczyć choćby w poniedziałkowym starciu Wojowników z New York Knicks. Wiemy, jak słabi bez Kristapsa Porzingisa są Knicks, a mimo to po pierwszych 24 minutach to właśnie oni byli na jednopunktowym prowadzeniu. Teoretycznie niemożliwe, a jednak.

Nowojorczycy schodzili do szatni w świetnych nastrojach. Po 15 minutach przerwy, nic już nie było takie samo jak wcześniej.

Golden State Warriors w końcu wyszli na parkiet, nie tylko ciałem, ale i duchem. Jak już to zrobili, to pokazali, dlaczego są tak groźni. Najpierw Draymond Green trafił trójkę od tablicy, później Steph Curry dorzucił kolejną, a ten szybki run dopełnił, oczywiście rzutem za trzy, Klay Thompson. W ciągu 12 minut z jednopunktowej straty zrobiło się… 19 punktów przewagi dla gości. Wynik trzeciej części: 39-18. To już 7. raz w tym sezonie, kiedy Warriors wygrywają trzecią ćwiartkę co najmniej 20 punktami. Nie jest to nic nowego, że akurat w tym czasie dominują.

Jeśli spojrzymy na cały sezon, to podopieczni Steve’a Kerra są lepsi od swoich przeciwników o 330 punktów w trzecich kwartach. Drudzy, Denver Nuggets, są o 166 punktów gorsi. To się nazywa prawdziwa detronizacja.

Przyjrzyjmy się dokładniej tej dominacji.

W obecnych rozgrywkach efektywność ofensywna Wojowników jest na poziomie 114.1, defensywna 103.6, co daje Net Rating na poziomie 10.6. Wynik świetny, co do tego nie ma wątpliwości. Ale w trzecich odsłonach gry radzą sobie jeszcze lepiej, mając odpowiednio: 120.6, 99 i aż 21.6. Są elitarni, a na 12 minut stają się jeszcze lepsi.

Motorem napędowym staje się wówczas Steph Curry, który jest liderem NBA pod względem punktów zdobywanych w trzecich ćwiartkach (9.9).

Ten team ma przełącznik, który używają akurat na starcie drugich połów.

Dzisiejszym rywalem mistrzów NBA będą Washington Wizards, którzy bez swojego lidera, Johna Walla, radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Nikt nie przypuszczał, że zanotują bez niego bilans 10-3 i awansują na czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. To właśnie Wall jest uważany za fundament Czarodziejów, ale jego nieobecność nie jest aż tak odczuwalna. Może są zwyczajnie lepsi, kiedy go nie ma? Na pewno grają bardziej zespołowo i każdy z pozostałych zawodników dostaje większą rolę. A wiemy, że im więcej rzutów oddajesz, tym bardziej jesteś zaangażowany. Proste. Chyba nie chcesz być tym, który tylko zbiera, podaje i stawia zasłony. Nasz Marcin Gortat coś o tym wie. Zobaczymy, jak ta sytuacja potoczy się dalej. Jak na razie Wizards radzą sobie świetnie i jeśli tak dalej pójdzie, to będą mieć przewagę parkietu w playoffach.

Podopieczni Scotta Brooksa będą grali back to back po wczorajszym zwycięstwie z Milwaukee Bucks. Początek meczu w ich wykonaniu był kozacki i zaczęli od prowadzenia 14-0. Jednak Bucks nie poddali się i walczyli do samego końca o wygraną. Czarodzieje na pewno będą mieli w nogach wczorajszy wysiłek i prędzej, czy później, to wyjdzie. Moim zdaniem w trzeciej kwarcie.

Biorąc pod uwagę, że Golden State Warriors są królami trzecich części gry, a Wizards toczyli minionej nocy wyrównane starcie do ostatnich sekund, typuję handicap w stronę gości w trzeciej ćwiartce.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Zdarzenie: Boston Celtics – Charlotte Hornets: handicap -7.5/+7.5

Typ: Boston Celtics -7.5

Kurs: 1.80

Ten typ opieram głównie na zmęczeniu jednej ze stron.

Dla Charlotte Hornets będzie to piąty występ w ciągu tygodnia. Poza tym zagrają back to back i po raz trzeci w ciągu ostatnich czterech dni. Przyznasz, że to całkiem wymagający okres dla Szerszeni. Dzisiaj powinno być im jeszcze trudniej, bo zmierzą się z czołową defensywą NBA, grając do tego na wyjeździe. To nie wróży nic dobrego. Oj, chyba wysoko nie polecą.

Oba zespoły są niepokonane od czasu Meczu Gwiazd i ktoś teraz będzie musiał przegrać. Tutaj kandydat jest oczywisty. Hornets radzą sobie słabo w halach rywali, gdzie mają bilans 10-18. Z drugiej strony Boston to jedna z czołowych drużyn ligi u siebie: bilans 22-11. Podopieczni Brada Stevensa dysponują najlepszą defensywą w NBA i zmęczeni goście mogą nie być w stanie sforsować szyków obronnych w TD Garden.

Spójrzmy jeszcze na bezpośrednią rywalizację tych ekip. 6 ostatnich pojedynków padło łupem Celtics. W ostatnich jedenastu spotkaniach Charlotte zaledwie raz zdołało pokryć handicap wystawiony przez bukmacherów. Typuję, że dzisiaj będzie podobnie. 17-krotni mistrzowie NBA wyszli już z dołka, wygrywając pewnie trzy razy z rzędu. Według mnie gospodarze odniosą pewne zwycięstwo. Dla podwyższenia kursu stawiam na to zdarzenie z handicapem.

Zdarzenie: LA Clippers – Houston Rockets: handicap +7.5/-7.5

Typ: Houston Rockets -7.5

Kurs: 2.10

Kto z nas nie lubi dodatkowych smaczków, historii itd. W dzisiejszym pojedynku takich rzeczy nie powinno zabraknąć.

Głównym tematem będzie oczywiście powrót Chrisa Paula do LA, gdzie występował od 2011 roku. Jak pewnie wiecie, w tym okresie Clippers nie zdołali awansować dalej niż druga runda playoffów. Wydaje się, że ten rok da CP3 upragniony awans do Finałów Konferencji Zachodniej, a kto wie, może nawet Finałów NBA. Znamy Chrisa i trudno znaleźć większego walczaka od niego. Jestem pewien, że do walki ze swoim byłym teamem wyjdzie niesamowicie zmotywowany.

Już pierwszy mecz tych drużyn w Los Angeles był niesamowicie emocjonujący. Nie zabrakło przepychanek, walki na słowa, napinania muskułów, fauli technicznych, czy nawet wykluczeń. Można było poczuć atmosferę playoffów! Wtedy górą byli gospodarze, ale warto pamiętać, że poza składem był James Harden. Przyszły MVP dzisiaj wystąpi, co na pewno będzie dużym wzmocnieniem dla gości, którzy i tak są ostatnio kozacko dysponowani. Rockets zwyciężyli aż 14 razy z rzędu i dzisiaj mają okazję przedłużyć swoją serię. W całym sezonie są czołowym zespołem na wyjazdach, gdzie mają bilans 23-7.

Dla Clippers będzie to starcie back to back po tym, jak minionej nocy zdołali odrobić 17 punktów straty przeciwko Denver Nuggets i zwyciężyć na wyjeździe. Spotkanie z Houston Rockets nie jest wymarzonym scenariuszem, tym bardziej grając na zmęczeniu. W barwach ekipy z LA zabraknie na pewno Avery’ego Bradleya i Danilo Gallinariego. W Houston nie zobaczymy Ryana Andersona i Brandana Wrighta, a pod znakiem zapytania stoi występ Clinta Capeli. Na koniec dnia to jednak Chris Paul i James Harden będą najlepszymi zawodnikami na parkiecie i to oni doprowadzą Rockets do pewnego triumfu.

Tak wygląda gotowy kupon. Dzisiaj gramy o niezłą sumkę. Wkładając stówkę, mamy do wyciągnięcia 718 PLN, a nie jak na zdjęciu 631 PLN. Z czego wynika ta dysproporcja? Z promocji Totolotka, w ramach której obstawiając w aplikacji mobilnej (lub wpisując m.totolotek.pl) bukmacher bierze na siebie podatek i nasza wygrana zostaje powiększona o 12%. W tym przypadku daje to nam dodatkowo 87 PLN. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o moich typach.

Powodzenia!