Kolejny dzień, czyli kolejne typowanie NBA. Dzisiaj raczej spokojnie, bo zostanie rozegranych pięć spotkań, na które przygotowałem dwie analizy. Jedno z tych starć to prawdziwy hit, którego ozdobą będzie rywalizacja dwóch gwiazd. Ale co grać? Odpowiedź znajdziecie poniżej. Do dzieła!

Wczoraj zabrakło nam naprawdę niewiele, żeby cieszyć się zarobkiem. Dwie z trzech propozycji okazały się celne, a przy trzeciej zabrakło kilka punkcików. Utah Jazz mieli zdobyć mniej niż 97.5 punktów. Po trzech kwartach zdobyli zaledwie 69 (średnio 23 w każdej) i wszystko miało się skończyć happy endem. Jednak mecz był już rozstrzygnięty i Golden State Warriors poluźnili trochę szyki obronne. Efekt? 32 punkty Jazz i linia przekroczona o 4 punkty. Szkoda, ale kto grał na single, na pewno nie stracił.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Słyszałeś jakieś opinie o Fortunie, ale nie miałeś okazji przetestować tego bukmachera na własnej skórze? To idealna okazja – załóż konto i skorzystaj z bonusu bez depozytu dla czytelników Zagranie. Zaraz po rejestracji otrzymasz darmowe 20 PLN na obstawianie.

baner fortuna najlepsze kursy na NBA

Oferta tylko z kodem promocyjnym: 20free

Zdarzenie: kto wygra mecz  Boston Celtics – Houston Rockets?

Typ: Boston Celtics

Kurs: 1.85

Spotkanie dwóch z moich pięciu ulubionych graczy, których oglądanie to prawdziwa przyjemność. Mowa oczywiście o Aronie Baynesie i Ryanie Andersonie Kyrie Irvingu i Jamesie Hardenie. Obaj są w czołówce kandydatów do nagrody MVP, rozgrywając świetne rozgrywki. Co najważniejsze Irving i Harden zapewniają swoim drużynom zwycięstwa, a to jest najbardziej istotne w NBA. Co z tego, że Twój najlepszy zawodnik zalicza świetne cyferki, skoro Twój zespół nie ma szans na awans do playoffów. Tutaj jest przeciwnie – swoimi kozackimi występami ciągną swoje drużyny. Zauważ, że zarówno Celtics, jak i Rockets są dwoma z trzech najlepszych zespołów w lidze. Powinniśmy dzisiaj zobaczyć emocjonujące i efektowe starcie, bo aktorzy są naprawdę najwyższych lotów.

Zacznijmy od gospodarzy.  

Boston Celtics to aktualnie numer jeden na Wschodzie. Ostatnie tygodnie nie należą jednak do najlepszych w wykonaniu tego zespołu, ale powoli widać, że wracają do dobrej formy. Minionej nocy udało im się wygrać z Charlotte Hornets, grając na parkiecie rywala. Celtics mieli już 20 punktów przewagi, ale gospodarze zdołali odrobić tę stratę i wydawało się, że mogą nawet przechylić szalę na swoją korzyść. Jednak podopieczni Brada Stevensa mieli inne zdanie na ten temat i ostatecznie obyło się bez zbędnych emocji. To spotkanie było już 9. z rzędu występem Kyriego Irvinga na minimum 20 oczek.

W dzisiejszym pojedynku nie zobaczymy Marcusa Morrisa, a występ Jaylena Browna jest wątpliwy (jego status – questionable).

Celtics mają problemy z kontuzjami – prawda. Ale jeszcze gorzej to wygląda w Houston.

Rakiety przegrały 3 razy z rzędu i to jest ich najdłuższa seria porażek w tym sezonie. Zauważ, że przed tą passą przez ostatnie półtora miesiąca przegrali tylko… raz. Tutaj łatwo wskazać winowajcę (lub winowajców) – kontuzje, urazy, absencje. W dzisiejszym meczu na pewno nie wystąpi Clint Capela, Luc Mbah a Moute, a pod znakiem zapytania stoi Chris Paul. Ale trudno oczekiwać, żeby wystąpił. Rockets będą chcieli go oszczędzać, mając na uwadze jego skłonności do urazów. Podobno istnieje szansa, że zagra jutro przeciwko Washington Wizards, ale to już nie nasze zmartwienie. Przynajmniej na razie.

Jak istotne są te braki? Bardzo. Z Paulem w składzie Houston mieli bilans 15-1 (bez niego 10-6). Z kolei Capela stanowi fundament defensywy tego zespołu. Bez niego to wygląda fatalnie, jeśli chodzi o bronioną stronę parkietu. W ostatnich trzech starciach rywale zdobywali średnio aż 120.7 punktów przeciwko ,,obronie’’ Rakiet.

Istotnym problemem jest fakt braku solidnych graczy rezerwowych. Mike D’Antoni ma tendencję do grania krótką rotacją – maksymalnie 8, 9 zawodników. Kiedy wypada choćby jeden element, to znacznie odbija się to na jakości gry tego zespołu. A co się dzieje, gdy aż trzech koszykarzy jest nieobecnych? Dzieje się źle, co widać na załączonym obrazku.

Inna kwestia to fakt, że pozostali są na dużo niższym poziomie i w gruncie rzeczy nie powinni grać w NBA. Przepaść między zawodnikami z rotacji, a resztą jest olbrzymia. Spójrz tylko: Bryonte Weber, Zhou Qi, Demetrius Jackson, Bobby Brown powinni być poza ligą i są zbyt słabi, żeby być choćby na solidnym poziomie. W takim wypadku starterzy są zmuszeni grać po 40 minut w każdym spotkaniu, co w dłuższej perspektywie może mieć przykre konsekwencje. Korzystanie z tak wąskiego składu odbije się negatywnie w playoffach. Porównaj sobie, ile minut na parkiecie spędzają gwiazdy Golden State Warriors (bez sprawdzania – mniej niż 35). Dla kontraktu zobacz, jak dużo czasu na boisku jest James Harden.

Co jest powodem, dla którego Celtics przegrywają? I nie mówię tu kontuzjach. Zbiórki. Co ciekawe, ich bilans, kiedy mają więcej zbiórek od rywali to 18-0. Łatwo zauważyć, że to zastawianie tablicy jest kluczowe dla sukcesów tego teamu. Jak wiemy, w barwach Houston nie zagra Clint Capela, czyli czołowy zbierający tej ekipy. Szwajcar ma średnio 11.2 zebranych piłek w meczu, co jest oczywiście najlepszym wynikiem w zespole. Drugi? PJ Tucker, który ma aż o 5 mniej zbiórek! Kolosalna różnica. W całym sezonie Rakiety pozwalają na najmniej zebranych piłek na tablicach w lidze, ale absencja ich czołowego gracza w tej kwestii musi odbić się negatywnie na ich postawie. Jest to szansa dla gospodarzy, którzy jak wiadomo, mają z tym olbrzymie problemy.

W historii bezpośrednich występów na parkiecie w Bostonie widzimy znaczną przewagę gospodarzy – 44 wygrane i tylko 19 porażek. Myślę, że dzisiaj będzie podobnie. Rockets są dręczeni przez kontuzje i ich rotacja będzie wąska. Tutaj zmęczenie może mieć duży wpływ na postawę Jamesa Hardena i jego kolegów. Celtics u siebie są mocni i widać, że powoli wracają na właściwe tory. Poza tym to oni cały czas dysponują najlepszą defensywą w lidze, więc kto ma zatrzymać świetną ofensywę Houston, jak nie podopieczni Brada Stevensa?

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk. 

Zdarzenie: kto wygra mecz Milwaukee Bucks – Minnesota Timberwolves?

Typ: Milwaukee Bucks

Kurs: 1.75

O tej rywalizacji krótko, bo rozpisałem się za dużo o poprzedniej.

Dlaczego Bucks, skoro przegrali aż 5 z ostatnich 7 meczów?

Bo dla Minnesoty będzie to drugie spotkanie z rzędu (back to back). Okej, ale coś więcej? Tak, czołowi gracze grali aż 40 minut lub więcej. Jimmy Butler – 42, Andrew Wiggins – 42, Taj Gibson – 40, a dodatkowo Jeff Teague opuścił parkiet z kontuzją kolana i nie wyglądało to dobrze. Wszystko wskazuje na to, że nie zobaczymy go dzisiaj.

Z kolei po jednomeczowej nieobecności na parkiecie ma się pojawić Giannis Antetokoumpo. A wiemy, jak istotny jest Grek dla sukcesu tego zespołu. Spójrz tylko na wyniki Milwaukee z nim i bez niego na parkiecie. Róznica jest kolosalna. Choć trzeba oddać reszcie zespołu, że mimo absencji swojego lidera walczyli do samego końca z Charlotte Hornets.

Kozły na własnym parkiecie mają bilans 11-6 i grają dzisiaj ze zmęczonymi Timberwolves. Bilans bezpośrednich pojedynków również jest na korzyść gospodarzy. W 5 z 6 ostatnich starć górą była ekipa ze stanu Wisconsin. Według mnie dzisiaj ten schemat zostanie utrzymany i Milwaukee Bucks dodadzą sobie kolejną wygraną w kolumnie zwycięstw.

Tak wygląda gotowy kupon. Dzisiaj gramy dubelek. Jeśli obie propozycje okażą się trafne, to do wygrania mamy 285 PLN. Wczoraj zabrakło niewiele, więc dzisiaj musi nam dopisać szczęście. Jestem tego pewien.

Piszczie w komentarzach, co Wy macie na swoich kuponach.

Powodzenia!