Mecz dnia? Na pewno. Mecz tygodnia? Moim zdaniem również. Bo kiedy spotykają się lider Konferencji Zachodniej, który wygrał 26 z ostatnich 28 spotkań z zespołem niepokonanym od 13 występów, nie może być inaczej.  O 3:30 w Moda Center Portland Trail Blazers podejmą Houston Rockets. Szykuje się kapitalne widowisko, prawdziwy must-watch dla fanów NBA. Główną historią będzie pojedynek dwóch świetnych duetów obwodowych: Damiana Lillarda i CJ’a McColluma po stronie gospodarzy i Jamesa Hardena oraz Chrisa Paula po stronie gości. Kto wyjdzie górą z tej rywalizacji, potwierdzając swoją siłę? I co najważniejsze – co obstawiać? Na te pytanie postaram Wam się odpowiedzieć w poniższym tekście. Gotowi? Zapraszam do lektury. 

Wczorajszy dzień to kolejne 100% i do naszych kieszeni wpadło 251 PLN! Oba typy weszły gładko: Giannis Antetokoumpo zdobył 37 punktów (linia była 28.5 – typowaliśmy ,,powyżej”), a Golden State Warriors zgodnie z oczekiwaniami nie potrafili przebić się przez świetną defensywę San Antonio Spurs i uzbierali zaledwie 75 punktów (linia 100.5 – typowaliśmy ,,poniżej”). Od niedzieli utrzymujemy perfekcyjną serię i oby kolejny dzień okazał się dla nas równie szczęśliwy. 

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free

Zdarzenie: Portland Trail Blazers – Houston Rockets: ilość punktów (razem z dogrywką) poniżej/powyżej 218.5

Typ: powyżej

Kurs: 2.18

Rywalizacja pomiędzy Trail Blazers i Rockets to gwarancja emocji i koszykówki na najwyższym poziomie.  

4 lata temu Damian Lillard zrobił to: 

Jeden z najpiękniejszych rzutów w historii NBA. I ta reakcja publiczności. Coś pięknego. 

Tym trafieniem Dame zapewnił swojej drużynie awans do kolejnej rundy playoffów i zrobił to w stylu, o jakim pomarzyć może każdy zawodnik.  

Nie muszę zatem dodawać, że starcie pomiędzy tymi ekipami to coś więcej niż zwykły pojedynek sezonu regularnego.  

Tamta seria do dzisiaj śni się po nocach Jamesowi Hardenowi. To były jego drugie rozgrywki posezonowe w barwach Rakiet i na pewno nie wspomina tego dobrze. W dużej mierze przez ten rzut Lillarda, bo to był koniec marzeń na wejście do kolejnej rundy. Ale Heezy miał też swoje koszmary.  

Oglądałem tamte playoffy i takiej bezradności Jamesa nie widziałem chyba już nigdy, no może poza końcówką zeszłorocznej batalii z San Antonio Spurs. Lider Rockets na przełomie sześciu meczów trafił zaledwie 37.6% rzutów z gry i 29.6% prób zza łuku. Był po prostu cieniem samego siebie. Duża w tym zasługa Wesleya Matthewsa, który jeszcze przed zerwaniem achillesa był kozackim obrońcą. Pamiętam to, jak dziś. Pamiętam niemoc Hardena. 8/28, 6/19, 13/35 – tak wyglądała skuteczność Brody w pierwszych trzech spotkaniach.  

Ale gdyby jego zespół wygrał, to nie byłoby taką historią. Jednak to Trail Blazers zwyciężyli i winą za to można, i trzeba, obarczyć głównie Jamesa Hardena.  

4 lata później jesteśmy w zupełnie innym miejscu. 

W Houston zamiast Dwighta Howarda jest Chris Paul. Rockets z dobrej drużyny przerodzili się w świetną. A Harden z zawodnika bazującego głównie na wymuszaniu fauli, stał się prawdziwą ofensywną bestią. I to nie tak, że nagle przestał dostawać się na linię. Nie, cały czas jest liderem NBA w średniej rzutów osobistych. Jednak jego gra na tyle ewoluowała, że nawet bez tego może być efektywny.  

Bo te rozgrywki stoją pod znakiem Rakiet i ich lidera. 

Możemy to powiedzieć otwarcie i głośno: Houston Rockets przystąpią do playoffów z najlepszym bilansem i to oni zajmą pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej, nawet przed Golden State Warriors. Jestem niesamowicie podekscytowany na potencjalną serię pomiędzy tymi teamami. Każdy inny scenariusz niż pojedynek Warriors i Rockets w Finałach Konferencji będzie olbrzymim rozczarowaniem i zaskoczeniem. Bo mówimy tu o dwóch najlepszych drużynach w lidze. Nie bójmy się tego powiedzieć. Cleveland Cavaliers, OKC Thunder czy Toronto Raptors pozostają daleko, daleko w tyle. To zupełnie inny poziom. Dlatego też szkoda, że nie będziemy mieli możliwości zobaczenia Rakiet, jak i Wojowników w Finale NBA jednocześnie. Dlaczego? Prosta sprawa – wszystko przez podział na konferencje. Obie ekipy są na Zachodzie i ich wspólny występ w finale jest po prostu niemożliwy. I tutaj pomysł na zlikwidowanie tego podziału ma rację bytu. Bo w serii o pierścień mistrzowski z zasady powinny się znaleźć dwa najlepsze zespoły w lidze, a przez obowiązujące reguły, jest to zwyczajnie niewykonalne. 

Wróćmy jednak do teraźniejszości.  

Tak, jak Rockets mają już najlepszy bilans praktycznie w kieszeni, tak też wydaje się, że James Harden po latach walki, trudu i wyrzeczeń otrzyma statuetkę MVP. Tylko cud mógłby to zmienić. Harden to zdecydowanie najbardziej wartościowy zawodnik obecnych rozgrywek. Do tego jest liderem najlepszego teamu. Tutaj chyba nie trzeba nic więcej dodawać.  

Podopieczni Mike’a D’Antoniego mają bilans 56-14 i to oni mogą pochwalić się najlepszą ofensywą w lidze. Mimo że Rakiety mają już praktycznie pewne pierwsze miejsce w swojej konferencji, to cały czas nie zwalniają tempa i w ostatnich 28 starciach przegrały tylko dwukrotnie. 

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Ich dzisiejszy rywal jest w ostatnich tygodniach równie gorący. 

Mowa o Portland Trail Blazers, którzy od 11 lutego nie zaznali smaku porażki. Lillard i spółka od tego czasu wygrali 13 razy z rzędu, umacniając się na trzeciej pozycji na Zachodzie. Ich przewaga nad czwartym miejscem (OKC Thunder) wynosi zaledwie 2 spotkania, więc nie ma mowy o jakimkolwiek rozluźnieniu.  

Obecna seria (13. zwycięstw) jest drugą najlepszą w historii organizacji. Żeby pobić rekord ustanowiony w sezonie 1990/91 brakuje im jeszcze 4 zwycięstw. Czy im się uda? Oj, może być trudno. I nie mówię tu tylko o dzisiejszym pojedynku. Następni trzej rywale (poza Rockets) to Boston Celtics, OKC Thunder i New Orleans Pelicans.  

Dzisiaj przed Trail Blazers stoi naprawdę trudne zadanie, ale ten zespół już nieraz pokazał, że może walczyć z najlepszymi. TO jest ten rok, w którym Lillard, McCollum i ich koledzy stają się drużyną przez duże D. Oni już teraz są świetni, ale ich sufit leży bardzo wysoko, bo są trzecim najmłodszym teamem w całej lidze. Jeśli tak dalej pójdzie, to w perspektywie kilku lat Portland może stać się realnym kontenderem w walce o tytuł. Jak będzie w tym roku? Zobaczymy. Jednak na pewno nikt w playoffach nie chce trafić na tych młodych i gniewnych z Oregonu.  

Spójrzmy jeszcze na bezpośrednią rywalizację. Co widzimy? To, że o brak punktów nie musimy się martwić: 

  • Portland Trail Blazers – Houston Rockets 116:103 (suma punktów 219) 
  • Portland Trail Blazers – Houston Rockets 105:119 (224) 
  • Houston Rockets – Portland Trail Blazers 126:109 (235) 
  • Portland Trail Blazers – Houston Rockets 114:130 (244) 
  • Portland Trail Blazers – Houston Rockets 117:107 (224) 
  • Portland Trail Blazers – Houston Rockets 117:124 (241) 
  • Houston Rockets – Portland Trail Blazers 121:112 (233) 

W 7 ostatnich starciach najmniejsza zdobycz to 219 oczek i w 6 przypadkach padał overCo ciekawe, linia wystawiona przez bukmacherów nie została przekroczona w spotkaniu, w którym zostały rzucone 224 punkty (linia 230.5). To tylko pokazuje ofensywny potencjał tej pary. Jeżeli weźmiemy pod uwagę większą próbę, to tendencja jest praktycznie identyczna. W 20 z 26 ostatnich potyczek był over 

Jak będzie dzisiaj?  

Moim zdaniem podobnie. 

Spodziewam się naprawdę świetnego widowiska, szczególnie po atakowanej stronie parkietu. Harden, Lillard, Paul i McCollum – każdy z tej czwórki może eksplodować i zanotować 40, a nawet 50 punktów. W tym meczu może się wydarzyć wszystko, ale ja stawiam, że zobaczymy duuuużo punktów, co mogliśmy zobaczyć w poprzednich występach Portland Trail Blazers i Houston Rockets.  Wystawiona linia wydaje się stosunkowo niska, więc ja pokuszę się o wytypowanie tej wyższej, dla podwyższenia kursu. Gramy over 218.5 punktu na co Fortuna proponuje kurs 2.18.