14 lutego można spędzać na różne sposoby: z ukochaną, z potencjalną ukochaną, z niekochaną. My, tutaj na Zagranie, skupimy się na innej opcji celebrowania tego święta. Mateusz przygotował zapowiedź zmagań hitowego pojedynku Ligi Mistrzów, a ja mam dla Was propozycje na nocne zmagania NBA. To już do Ciebie należy decyzja, jakie będą Twoje Walentynki. Miejmy nadzieję, że Twoje dzisiejsze wydatki zostaną pokryte z nawiązką.

Kolejny dzień i kolejna wygrana. Tym razem Houston Rockets nas nie zawiedli i pewnie pokryli over, dzięki czemu 4 ostatnie kupony to 100% skuteczności. Łączny zysk od soboty to ponad 700 PLN! Tym razem przygotowałem dla Was kupon złożony z trzech pozycji i do wygrania mamy prawie 510 PLN.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Nie masz konta w Totolotku?  Zarejestruj się i odbierz darmowe 25 PLN w ramach bonusu Totolotka!

Totolotek odbierz bonus Totolotek bonus – dowiedz się więcej!

ODBIERZ 25 PLN

Bonus Totolotka to jedna z najlepszych ofert dla nowych graczy. Dowiedz się więcej o bonusie Totolotka i skorzystaj z okazji:

Totolotek bonus – czytaj dalej

Zdarzenie: Portland Trail Blazers – Golden State Warriors: Damian Lillard zdobędzie poniżej/powyżej 26.5 punktów

Typ: powyżej

Kurs: 1.90

NBA w obecnym kształcie jest ligą rozgrywających. Jasne, największy wpływ na grę mają skrzydłowi na dwie strony parkietu (Lebron James, Kevin Durant, Kawhi Leonard), ale tego typu zawodników nie ma zbyt dużo. Za to świetnych/dobrych/solidnych graczy na pozycji numer 1 znajdziesz w każdym teamie. Ta pozycja obfituje w talent: Curry, Westbrook, Harden, Paul, Irving, Walker, Lowry, Wall i Lillard. Skupmy się na ostatnim z tej listy, ale to nie znaczy, że najgorszym.

Damian Lillard to jeden z najbardziej niedocenionych koszykarzy w NBA. Gdyby grał na wielkim rynku (Nowy Jork, LA), byłby gwiazdą. A tak nie słyszysz o nim dużo. Dla przeciętnego Kowalskiego, który śledzi czasami koszykówkę, jest to raczej postać anonimowa. Niestety.

Dame w swoim szóstym roku gry zalicza przeciętnie 25.8 punktów, 4.5 zbiórek, 6.5 asyst, trafiając 37% swoich rzutów za trzy punkty. To właśnie trójki po koźle są jego znakiem rozpoznawczym. I to nie ma znaczenia, czy stoi obok linii, czy kilka metrów za nią – jego zasięg jest nieograniczony (nie to, co LTE). Dla mnie to taki, nie umniejszając, Stephen Curry dla ubogich.

W całym sezonie lider Portland Trail Blazers trafia średnio 3.02 prób zza łuku, co daje mu szóste miejsce w lidze. Spójrzmy tylko, kto jest przed nim: Curry, Harden, Paul George, Klay Thompson, Gerald Green (#HoustonRockets). Przyznasz, że jest to grono elitarnych strzelców.

Lillard jest jednym z najlepszych punktujących w całej lidze i kiedy bywa on fire, nie ma możliwości, żeby go zatrzymać. A tego typu występy zdarzają mu się często, choćby ostatnio przeciwko Sacramento Kings. Wszystko, czego dotknął, zamieniał w złoto. Kings nie mieli na niego odpowiedzi. Końcowa linijka: 50 punktów, 6 asyst, 3 przechwyty, 16/26 z gry, 8/13 za trzy i 10/10 z wolnych. En fuego.

Ale to nie koniec jego popisów. W przegranym starciu z Utah Jazz, Lillard tak naprawdę jako jedyny podjął rękawicę i walczył z rywalami. Spotkanie zakończył z 39 oczkami, trafiając 12 ze swoich 25 prób z gry, a do tego dołożył 13/13 z linii osobistych.

Ostatnie 2 mecze w wykonaniu Dame’a to łącznie 89 punktów i 23/23 celnych rzutów wolnych.

Moim zdaniem ta tendencja zostanie podtrzymana, tym bardziej że rywalem Trail Blazers będą Golden State Warriors, a to chyba ulubiony rywal naszego dzisiejszego bohatera.

Warriors, kiedy chcą, mają świetną obronę. Problem w tym, że czasami im się nie chce i przeciwnicy to wykorzystują. Z Lillardem jest inaczej. Mogą się na nim skupiać, ile chcą, ale efekty tego są mierne.

Choćby 2 lata temu po tym, jak pominięto w wyborze do Meczu Gwiazd, zdobył aż 51 punktów przeciwko ówczesnym mistrzom NBA. W zeszłym sezonie oba zespoły spotkały się w serii playoffowej, w której górą byli oczywiście Warriors, jednak lider Blazers walczył jak lew i w 3 z 4 pojedynków zdobył minimum 31 punktów. W tych rozgrywkach stanęli naprzeciwko siebie jak na razie raz i 28-letni rozgrywający zanotował w Oakland 39 punktów. Na swoim parkiecie, gdzie czuje się jak ryba w wodzie, może być jeszcze lepiej.

W szeregach Wojowników zabraknie najprawdopodobniej Draymonda Greena, co w dużym stopniu osłabi ich defensywę, która i tak ostatnio nie jest dobra. Typuję, że Damian Lillard po raz kolejny nas zachwyci swoimi ofensywnymi popisami i pójdzie na wymianę ciosów za Stephenem Currym. Linia 26.5 punktów nie wydaje się w tym przypadku wysoka, dlatego typuję over.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Zdarzenie: Brooklyn Nets – Indiana Pacers: wynik meczu 1X2

Typ: Indiana Pacers; 2

Kurs: 1.60

Początek sezonu w wykonaniu Brooklyn Nets i niektórzy z nas zaczęli się zastanawiać, czy ten zespół nie znajdzie się przypadkiem w playoffach. Przecież Wschód od lat jest przeciętny, a oni mają kilku niezłych graczy: Russell, Carroll, Crabbe. No właśnie, niezłych. Im dalej w las, tym gorzej i czas zweryfikował, że w tym teamie zwyczajnie brak jest talentu. Mają system, trener jest dobry, ale w tej lidze, jeśli nie masz umiejętności, nie jesteś w stanie tego zamaskować. I tak oto Nets są tam, gdzie byli przez ostatnich kilka lat, czyli na dnie ligi. Po cichu mają już tylko jedną porażkę mniej od liderów w tankowaniu. Jednak o ile te drużyny (Magic, Hawks, Mavericks, Suns) będą miały z tego korzyści w postaci wysokich wyborów w drafcie, o tyle Brooklyn nie ma w tym żadnego interesu. Wszystko za sprawą słynnej wymiany z Boston Celtics. To jest jedna z największych kradzieży w historii. Billy King (ówczesny generalny menedżer Nets) nie ma już wstępu na halę za to, co wtedy zrobił. Co ciekawe, ten pick jest teraz w Cleveland, za sprawą trade’u po Kyriego Irvinga. Mniejsza.

Fakt jest taki, że Siatki ostatnio przegrywają z każdym i mają obecnie serię 6 porażek z rzędu. To nie wszystko. Podopieczni Atkinsona wygrali tylko raz w ostatnich 11 starciach. Walczą, jednak zawsze czegoś im brakuje. Ja Ci powiem czego – talentu.

Indiana Pacers miała być w podobnym położeniu co Nets, ale nikt nie spodziewał się, że Victor Oladipo będzie tak dobry. Jak dobry? Na tyle, że wystąpi w Meczu Gwiazd. Pacers wydają się pewniakiem do występu w tegorocznych playoffach, bo jak na razie zajmują 6. miejsce na Wschodzie z bilansem 32-25. Warto docenić postawę Indiany choćby kilka dni temu przeciwko Boston Celtics i ich triumf na parkiecie rywala 97-91. Boston to trudny teren, a Celtics są naprawdę wymagającym przeciwnikiem.

Jeśli spojrzymy na bezpośrednie rywalizacje tych ekip, to wyłania nam się totalna dominacja Pacers. Sześć ostatnich starć padło łupem Indiany i spodziewam się podobnego wyniku. Nets są w dołku i nie sądzę, żeby to miało się zmienić akurat dzisiaj. Indiana Pacers wygrała już trzy razy z Brooklyn Nets w tych rozgrywkach i dzisiaj powinni dokończyć sweep, dlatego typuję zwycięstwo gości.

Zdarzenie: Philadelphia 76ers – Miami Heat: handicap 1. kwarta -2.5/+2.5

Typ: Philadelphia 76ers

Kurs: 1.90

Dla Philadelphia 76ers będzie to piąty kolejny pojedynek na własnym parkiecie, a Wells Fargo Center może być uznawana za małą twierdzę. Widać, że Szóstki czują się świetnie w domu, gdzie mają bilans 17-9. Warto też zauważyć, że od 10 starć nie przegrali w swojej hali. Ostatnie 4 spotkania to kompletna dominacja i zwycięstwa różnicą średnio piętnastu  punktów. 76ers wchodzą w mecz świetnie i od razu dominują. Wszystko sprawą świetnej pierwszej piątki. Zestawienie Simmons, Redick, Covington, Sarić i Embiid to jeden z najlepszych wyjściowych składów w całej NBA. Ta piątka zagrała razem 392 minuty (wg NBA.com) i w tym czasie ich NETRTG (różnica pomiędzy punktami zdobywanymi a traconymi w przeliczeniu na 100 posiadań) wynosi aż +19.5. Jest to zdecydowanie najlepszy wynik dla piątek, które rozegrały razem co najmniej 260 minut. Dla porównania OKC Thunder i ich podstawowy line-up (z Robersonem) miał +14, Raptors mają +12, a są liderem Wschodu. Dzięki temu 76ers świetnie rozpoczynają spotkania i według mnie dzisiaj będzie podobnie. Ich rywalem będą Miami Heat, którzy dopiero co mieli batalię do ostatnich sekund z Toronto na wyjeździe. Pod znakiem zapytania stoi występ Gorana Dragicia, co potencjalnie w dużym stopniu osłabia moc Żarów. Typuję, że Philadelphia 76ers świetnie wejdą w ten mecz i będą prowadzić po pierwszej odsłonie gry, tym bardziej że grają we własnej hali. Dla podwyższenia kursu stawiam to z handicapem.

Tak prezentuje się gotowy kupon, który dzisiaj składa się z trzech pozycji, dzięki czemu i wygrana może być dużo wyższa. Za stówkę mamy do zgarnięcia prawie 510 PLN, co daje ponad pięciokrotny zwrot z inwestycji. Ostatnio dopisuje nam szczęście, oby dzisiaj było podobnie. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o moich propozycjach.

Powodzenia (i udanych Walentynek)!