Zapraszamy na kolejne podsumowanie formy naszych mundialowych rywali. Tym razem żaden z naszych grupowych przeciwników nie zakończył meczu w dobrym humorze i ze zwycięstwem na koncie. Japonia zmierzyła się z Ukrainą, Kolumbią z Australią, a Senegal z Bośnią i Hercegowiną. Czas omówić te spotkania i sprawdzić czy jest się czego bać przed turniejem w Rosji.

Typy mundial – śledź zakładkę i bądź na bieżąco z zapowiedziami na Mistrzostwa Świata 2018!

Dołącz do grona typerów piłkarskich i podziel się opinią -> Grupa Zagranie – darmowe typy

Japonia vs Ukraina

Zaczniemy chronologicznie, czyli od spotkania Japończyków z Ukrainą. Po spotkaniu z Mali, Vahid  Halihodzić nie miał prawa być zadowolonym. Na konferencji prasowej trener na pytanie, o trzy najpilniejsze rzeczy do poprawy w grze swojego zespołu, odpowiedział – “Wszystko. Wszystko. Wszystko. To było fatalne.” Przed spotkaniem z Ukrainą na własnym obiekcie z pewnością oczekiwał reakcji. Nasi sąsiedzi mieli być odwzorowaniem gry Polaków na mundialu. Oby to spotkanie zakończyło się takim samym wynikiem jak ten sparing, ponieważ reprezentacja Kraju Kwitnącej Wiśni przegrała to starcie 1:2, ale wróćmy do początku. Mecz rozpoczął się o godzinie 14:20 naszego czasu, więc mogliśmy sledzić poczynania przeciwników. Pierwsze minuty to obustronna walka od bramki do bramki. Oba zespoły chciały narzucić swój styl gry, dlatego też mieliśmy bardzo przyjemne dla oka 15 minut. Ukraińcy swojego sposobu na przeciwnika szukali przede wszystkim w strzałach z dystansu. Przed polem karnym było sporo miejsca, które raz po raz starał się wykorzystać ktoś z dwójki schodzących skrzydłowych. Z lewego skrzydła szturmował Konoplyanka z zejściem do prawej nogi, a po drugiej stronie naturalizowany Brazylijczyk – Marlos szukał lewej nogi. Sensacyjnie do siatki trafił nie kto inny jak defensor Szachtara – Yaroslav Rakitsky, który przy pomocy Uedy, mógł cieszyć się ze zdobytej bramki. Ukraińcy mogli i powinni do przerwy prowadzić wyżej, jednak znowu na salony weszło powiedzenie o niewykorzystanych sytuacjach i cztery minuty przed przerwą do siatki Pyatova trafił Makino. Ta bramka była bardziej zasługą marnego występu klaunów w defensywie podopiecznych Shevchenki niż znakomitej kombinacji gospodarzy. W drugiej połowie gra zdecydowanie siadła. Trzeba zauważyć, że po raz kolejny nie zobaczyliśmy na boisku gwiazd z Premier League. Mowa o Okazakim i Yoshidzie. O drugiej połowie można by po prostu napisać, że się odbyła, gdyby nie bramka zdobyta przez Ukraińców w 69 minucie. Jej autorem był Karavaev, który trafił do siatki po podaniu od Konoplyanki. Od tego momentu wynik nie uległ zmianie. Japończycy nie będą mile wspominać tej przerwy na kadrę. Dwa mecze, remis i porażka, a do tego słabiutka gra. Ciężka praca do wykonania przed Halihodzićem.

Bośnia i Hercegowina vs Senegal

Wsiadamy w szybki samolot, a konkretnie mówiąc bierzemy myszkę w rękę i zmieniamy stream’a. Odwiedzamy stadion w Le Havre, gdzie przy obecności 2 851 widzów Bośnia i Hercegowina zmierzyła się z Senegalem. W pierwszym spotkaniu reprezentacja Lwów Terangi tylko zremisowała z Uzbekistanem 0:0. Po tamtym meczu krajowe media tłumaczyły taki wynik rezerwowym zestawieniem, na które zdecydował się Aliou Cisse. Tym razem trener wział sobie do serca pojedynek z Bośniakami i wystawił prawie galowy garnitur, w którym mogliśmy zobaczyć takie indywidualności jak: Sadio Mane, Kalidou Koulibaly, Mame Biram Diouf czy Moussa Sow. Na ławce również mieliśmy kilka poważnych nazwisk jak Mbaye Niang czy Oumar Niasse. Mimo wszystko mając taki potencjał w ofensywie rozegrali drugie spotkanie, w którym nie potrafili strzelić gola. Mourinho powiedziałby, że warto zwrócić uwagę, że również nie stracili bramki. Statystycznie to spotkanie zakończyło się remisami w większości aspektów. Oba zespoły oddały po dziewięć strzałów na bramkę rywala. Bośniacy mieli trzy celne próby, natomiast Senegalczycy raptem raz uderzyli w światło bramki. Warto zwrócić uwagę, że w tym meczu Lwy Terangi użyły formacji z trójką stoperów. Salif Sane, Kalidou Koulibaly oraz Papy Djilabodji tworzyli blok obronny. Trzeba przyznać, że trener ustawił ich bardzo wysoko licząc, że w razie problemów zdołają dogonić rywala. Z drugiej strony przeciwnik w linii ataku miał Edina Dzeko, który krótko mówiąc nie jest demonem prędkości, więc taki zabieg taktyczny był uzasadniony. Obrona była solidna, jeśli strefa kreatywności to marny żart. Jak wcześniej wspomniałem oddali jeden celny strzał, a środkowa strefa należała do przeciwnika. Pjanić miał wiele wolnego miejsca i aż dziwne, że nie potrafił tego wykorzystać. Mane na kierownicy to nie był dobry wybór, bo tylko ograniczył możliwości dryblingu na skrzydłach tego piłkarza. Podsumowując mamy do czynienia z kolejnym oblanym testem przez reprezentację Senegalu, jednak ciężko ocenić jak to będzie wyglądało w meczu o punkty, bo tutaj wyraźnie nic im sie nie chciało.

Australia vs Kolumbia

Na ostatnie spotkanie wybieramy się do Londynu, gdzie Australia zmierzyła się z Kolumbią. Piłkarze Jose Pekermana byli rozpromienieni ostatnim zwycięstwem nad reprezentacją Francji na Parc des Princes. Faworyci naszej grupy po takim występie byli postrzegani w ramach pewniaczka na kuponach wielu graczy. Piłka nożna po raz kolejny okazała się przewrotna. Los Cafeteros zamiast wygrać kilkoma bramkami zremisowali 0:0. Na taki wynik złożyło się wiele czynników. Pierwszym z brzegu z pewnością było zejście z murawy Radamela Falcao, którego zmienił w 46 minucie Miguel Borja. Dlaczego to wejście było takie istotne? O ile pierwsza połowa była nudna, to przy drugiej nie można było się nudzić z udziałem tego pana. Napastnik, który obecnie reprezentuje barwy Palmeiras trafił w tym spotkaniu dwa razy w słupek, z czego raz z pół metra. Mam wrażenie, że Fernando Torres z pamiętnego meczu z Manchesterem United byłby dumny. Jakby tego było mało, gdy już trafił do siatki to sędziowie po korekcie nie uznali mu gola twierdząc, że znalazł się na pozycji spalonej. Ewidentnie nie miał w tym spotkaniu szczęścia, które jest napastnikowi potrzebne jak tlen. W 86 minucie dokonał egzekucji na swojej psychice. Stare porzekadło brzmi, że piłkarz faulowany w polu karnym nie powinien wykonywać jedenastki. Borja chciał oszukać przeznaczenie, jednak nie tym razem. Vuković wybronił jego uderzenie i przyznam szczerze, że czekałem jak piłkarz Palmeiras sam poprosi o zmianę i uda się na wycieczkę w Bieszczady. Po takim występie nie pozostało mu nic innego. Swoją drogą ciekawe czy do szatni trafił samemu czy z pomocą kolegów. Warto odnotować, że stworzyli sobie w tym meczu 15 okazji do zdobycia gola, ale jak widać Australia ma lepszą defensywę niż faworyzowana Francja. Oczywiście żartuje, ale pod kątem obrony ciężko ich oceniać, bo rywal nie był z najwyższej półki. Australijczycy oddali w tym meczu raptem jedno celne uderzenie, a Kolumbijczycy zapamiętają ich przede wszystkim z ostrej gry, a nie umiejętności czysto piłkarskich. Podopieczni Jose Pekermana oblali ten test, ale nie zmienia to faktu, że nadal są faworytem w naszej grupie.

Jak widać tylko nasza reprezentacja mogła się cieszyć ze zwycięstwa w dniu wczorajszym. Oba taka forma nie opuszczała wszystkich wymienionych powyżej drużyn. Czasu do mundialu coraz mniej, a Japończycy i Senegalczycy mają sporo pracy do wykonania, o Kolumbię się nie trzeba martwić, bo w tej ekipie drzemie zbyt duży potencjał.