fot. Chemik Police

– Nie lubię gdybać na temat wydarzeń z przeszłości. Być może osiągnięty wynik w Rimini mógł być lepszy, a być może mógłby być gorszy. Tego i tak się już nie dowiemy, bo Liga Narodów w 2021 r. to już przeszłość – mówi serwisowi Zagranie.com libero reprezentacji Polski i Chemiku Police, Maria Stenzel.

Kamil Piłaszewicz: Kilka dni temu zakończyły się zmagania w siatkarskiej Lidze Narodów, więc jak podsumowałaby Pani występ naszej reprezentacji w tym turnieju?

Maria Stenzel: Na boisku bywało różnie, miałyśmy dobre i złe momenty. Czasami wynik nie był odzwierciedleniem tego, co prezentowałyśmy. Natomiast potrzebujemy takiego grania i uważam, że ten turniej był nam bardzo potrzebny.

Co Maria Stenzel może powiedzieć o swojej formie po rozegraniu kilku spotkań w Rimini w zaledwie miesiąc w tzw. bańce covidowej w Rimini?

– Wiem, że potrafię grać lepiej. Natomiast sądzę też, że moja forma na tym turnieju była dość stabilna.

Swoją drogą, to docierały różne pogłoski na temat tego, jak wygląda sytuacja Polek w Rimini, w jakim obrębie mogą się poruszać, więc tak ucinając wszelkie spekulacje: do czego zobowiązywały, co ograniczała bańka covidowa w Rimini?

– Na pewno nie było ekstremalnych ograniczeń. Jednak każdy miał świadomość, że nie warto ryzykować. Miałyśmy dostęp do hotelowej plaży, z której można było korzystać w dni wolne od meczów.

Przechodząc do występu w Lidze Narodów, to… Jedenaste miejsce wśród szesnastu zespołów odzwierciedla realną formę kadry?

– Te rozgrywki w tym sezonie stały na wysokim poziomie. Na tamten moment ciężko było nam ugrać więcej punktów.

Sądzę, że w niektórych spotkaniach, jak np. ze Stanami Zjednoczonymi zabrakło tzw. łutu szczęścia, by mówić o wygraniu np. seta. Zgodzi się Pani z tą opinią?

– Nie uważam, że brakowało nam szczęścia. Końcówki przegrałyśmy, bo byłyśmy słabsze pod kątem umiejętności siatkarskich.

Rzeczywiście to przegrywane stykowe końcówki setów mogły decydować o spadku mobilizacji i w konsekwencji o kolejnych przegranych?

– Jeżeli ktoś profesjonalnie uprawia sport, to wie, że motywacja i mobilizacja nie mogą spadać po przegranych. Jest odwrotnie.

fot. Chemik Police

Być może Liga Narodów była tylko poligonem doświadczalnym i nie należy skupiać się tylko na nim, ponieważ to tylko kolejny etap przygotowań do mistrzostw Europy?

– Na pewno ten turniej był dla nas ważny pod kątem przygotowań do mistrzostw Europy. Teraz mamy jeden cel i na tym się skupiamy.

Oczywiście najłatwiej oceniać występy zawodniczek z perspektywy kanapy przed telewizorem, ale to jednocześnie jedna z głośniejszych grup „kibiców”, która w sieci wyraża swoje opinie, więc ciekaw jestem, jak na komentarze tego typu osób zapatrują się profesjonalne zawodniczki np. rywalizujące w takim turnieju, jak w Rimini w tym roku?

– Podchodzimy do tego z dystansem. Zdajemy sobie sprawę, że krytyka zawsze była, jest i będzie, a w szczególności, jeśli chodzi o naszą, tj. kobiecą reprezentację.

Proponuję, byśmy przypomnieli, że w kadrze na Ligę Narodów zabrakło kilku bardziej doświadczonych zawodniczek, jak np. Joanny Wołosz, Katarzyny Zaroślińskiej-Król, Martyny Grajber, Natalii Mędrzyk, Pauliny Maj-Erwardt, Marleny Kowalewskiej. Zakładając, że wspomniane siatkarki jednak znalazłyby się w kadrze, mówilibyśmy wówczas o lepszym rezultacie na koniec turnieju?

– Nie wiem. Nie lubię gdybać. Może wynik byłby lepszy, ale też może nie. Tego i tak się już nie dowiemy, bo Liga Narodów w 2021 r. to już przeszłość.

Odnośnie selekcji, pojawiają się różne plotki w różnych mediach, więc by uciąć spekulacje: czy pojawiają się informacje o tym, iż będą niewielkie rotacje personalne względem turnieju w Rimini, a siatkarskim Euro?

– Z pewnością dojdzie kilka nowych zawodniczek.

Odnośnie snucia różnego typu teorii, to ostatnio w sieci pojawiło się ich całe mnóstwo po ogłoszeniu tego, dlaczego zabraknie Joanny Wołosz na mistrzostwach Europy w kadrze. Spodziewała się Pani tego typu reakcji osób piszących komentarze w Internecie?

– Szczerze mówiąc, to proponuję nie oceniać i nie krytykować decyzji podjętych przez drugą osobę. Jest to indywidualna sprawa i jeśli taka decyzja zapadła, powinniśmy ją uszanować.

Swoją drogą, to co sądzi Maria Stenzel o decyzji Pani Joanny Wołosz?

– Oczywiście rozumiem i szanuję decyzję Asi.

Wracając do tematów związanych z samymi mistrzostwami Europy, jakiego to wyniku naszej kadry się Pani spodziewa?

– Trzeba sobie stawiać wysokie cele i takowym jest celowanie w zdobycie medalu. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy.

Zaloguj się aby dodawać komentarze