– Zostało nam dwanaście kolejek i na pewno bylibyśmy jedną z drużyn z grona poszkodowanych, gdyby doszło do innych rozstrzygnięć, niż przez sportowe pojedynki – mówi serwisowi Zagranie.com Łukasz Załuska, jeden z kapitanów oraz bramkarz Miedzi Legnica.

Kamil Piłaszewicz: Korzystając z możliwości rozmowy, chciałbym pierw dowiedzieć się, jak ze zdrowiem u Łukasza Załuski?

Łukasz Załuska: – Odpukać w niemalowane, od kilku lat bardzo dobrze, więc pozostaje mieć nadzieję, że tak będzie nadal.

Podczas wywiadu Filip Laskowski powiedział mi, że po przebadaniu drużyny na obecność Covid-19 okazało się, że wszyscy są zdrowi i nie było potrzeby sprawdzania, czy najbliżsi piłkarzy są zakażeni. Podobnie wygląda sytuacja w Legnicy?

– Tak, wszyscy są zdrowi. Trenujemy już w grupie, w czwartek przechodziliśmy badania i mam nadzieję, że dalej tak zostanie.

Jako, że wiemy, iż wracają rozgrywki pierwszej i drugiej ligi, to dopytam, jak podtrzymywał formę w czasie społecznej izolacji Łukasz Załuska?

– Mieliśmy wszystko bardzo dobrze rozpisane przez sztab szkoleniowy. Każdego dnia wiedzieliśmy, co i jak mamy robić. Codziennie informacje były aktualizowane na naszej grupie na Whatsappie, a poza tym nasze wyniki musieliśmy wysyłać trenerom, więc wszyscy byliśmy monitorowani. Każdy wywiązał się ze swojego zadania bardzo profesjonalnie.

Bramkarz Łukasz Załuska
fot. B. Hamanowicz/miedzlegnica.eu

Poza wspomnianymi rozpiskami, to jakie jeszcze komunikaty w czasie izolacji społecznej otrzymywali zawodnicy Miedzi Legnica?

– Oczywiście mieliśmy wytyczne, by jak najrzadziej wychodzić z domu, a  jeżeli już musieliśmy to zrobić, to by unikać dużych skupisk ludzi. Przez pewien czas problemem było to, że nie można było biegać po parkach i lasach, więc byliśmy zmuszeni do zmiany sposobu trenowania. Ale jak wspomniałem, codziennie się konsultowaliśmy ze sztabem szkoleniowym, czy to telefonicznie, czy przez grupę na Whatsappie, więc co chwilę otrzymywaliśmy komunikaty od trenerów.

Odnośnie powrotu rozgrywek, to nie sposób nie zapytać, co sądzi Pan o tym, że pierwsza i druga liga wraca do gry obok Ekstraklasy?

– Bardzo się cieszę, że będzie nam dane dokończyć sezon. Głęboko w to wierzę, że wszystko rozstrzygnie się sportowo. Zostało nam dwanaście kolejek i na pewno bylibyśmy jedną z drużyn z grona poszkodowanych, gdyby doszło do innych rozstrzygnięć niż poprzez sportowe pojedynki. Widzę po chłopakach, że tak jak ja nie mogą doczekać się gry, więc czekamy na pierwszy mecz.

Rzeczywiście dokończenie sezonu na boisku jest najlepszą opcją w czasie pandemii koronawirusa?

– Myślę, że jedyną sprawiedliwą, bo wszystko rozstrzygnie się sportowo. Jeżeli ten sezon zostałby niedokończony, to PZPN musiałby podejmować trudne decyzje i wtedy z pewnością nie wszyscy byliby zadowoleni. Dlatego uważam, że to jest jedyna sprawiedliwa opcja.

Załuska w trakcie meczu
fot. B. Hamanowicz/miedzlegnica.eu

Pytam dlatego, iż m.in. we Francji rozgrywki już zakończono i zastanawiam się, czy w Polsce również powinno się tak postąpić?

– Wiele jest głosów za i przeciw. Kilka dni temu, mój były klub – Celtic Glasgow – został mistrzem kraju, bo w Szkocji zakończono sezon. Podobnie w lidze holenderskiej. Ale z drugiej strony Bundesliga wróciła do gry w poprzedni weekend, więc tak jak powiedziałem, wielu opowie się po jednej i drugiej stronie. Ale osobiście się cieszę, że wracamy do gry.

Gdy patrzymy w tabelę, widzimy, że Miedź Legnica jest na szóstym miejscu, ale przed Olimpią Grudziądz jest tylko ze względu na bilans bramkowy. Dopytam więc, czy spodziewał się Pan, że Miedź i Olimpia będą miały taki sam wynik meczów wygranych, zremisowanych i przegranych po 22. kolejkach?

– Odpowiem tak, jako jeden z kapitanów Miedzi, że jesteśmy bardzo dalecy od zadowolenia przez to jaką pozycję obecnie zajmujemy w ligowej tabeli. Na pewno ta lokata nie zaspokaja naszych ambicji. Zrobimy wszystko, by nie znaleźć się w barażach, a na miejscu, które daje bezpośredni awans do Ekstraklasy. Taki był cel od samego początku i na tym się nadal koncentrujemy.

Dziewięć punktów straty do drużyny TS Podbeskidzia Bielsko – Białej to dużo, czy mało do odrobienia; patrząc na powrót do gry w tak niecodziennych warunkach?

– Dziewięć punktów to jest już znaczna przewaga. Ale gdy ostatnio patrzyłem na terminarz, to zauważyłem, że mecze będą rozgrywane co trzy dni, co oznacza, że tempo będzie szalone. Będzie się liczyło to, kto ma szeroką kadrę, a także kto najlepiej wykorzystał okres zawieszenia rozgrywek spowodowany pandemią pod kątem podtrzymania formy. Dlatego jestem w tym temacie optymistą i uważam, że naprawdę możemy zaatakować pierwszą lub drugą pozycję i będziemy się cieszyć z awansu bez gry w barażach.

A właśnie gdyby miał Pan typować, to Miedź Legnica o wejście do Ekstraklasy zawalczy w barażach, czy awansuje z któregoś miejsca z top2 pierwszej ligi?

– Tak jak przed chwilą powiedziałem, te dziewięć punktów to już jest spora zaliczka. Ale tempo będzie szalone i myślę, że przez to w tym sezonie może wydarzyć się jeszcze wiele zaskakujących rzeczy.

Łukasz Załuska w barwach Miedzi
fot. B. Hamanowicz/miedzlegnica.eu

W pańskiej opinii emocje związane z rozgrywkami piłkarskimi pozwolą ludziom odpocząć od tematów związanych z pandemią koronawirusa?

– Na pewno zapewnimy trochę rozrywki. Z tego co słyszałem, to ostatni mecz Bayernu Monachium oglądała rekordowa liczba kibiców, więc myślę, że nie mniejszą popularnością będą się cieszyły spotkania rozgrywane na polskich boiskach.

I już na koniec dopytam, co sądzi Pan o tym, że dzięki wznowieniu rozgrywek, sport nie da się pokonać nawet Covid-19?

– Nie da się. Jesteśmy dobrym przykładem tego, że można wrócić do swych zajęć i mam nadzieję, że pokonamy tego wirusa i wszystko wróci do normalności. Tego oraz zdrowia życzę wszystkim czytelnikom, a także zapraszam przed telewizory, żebyście oglądali mecze zespołów z Ekstraklasy i pierwszej ligi.