W piątek zaczynamy klasycznie kuponem na LOTTO Ekstraklasę. Co nas dzisiaj czeka? Pierwsze spotkanie o 18:00 w Płocku, gdzie Wisła zmierzy się z Lechią Gdańsk. Następnie udajemy się na rywalizację w Warszawie, gdzie Legia podejmie Arkę Gdynia. Czego spodziewać się po tych meczach i jakie typy proponujemy? Tego dowiecie się z analizy obu rywalizacji, zapraszamy!

Sprawdź najlepsze kursy i bonusy na Ekstraklasę w LV BET!
Kod promocyjny: 1500PLN

Możemy porozmawiać – dołącz do darmowej grupy typerskiej Zagranie na Facebooku!

Wchodzę do grupy

Kliknij i rozwiń poniższe zakładki \/

Wisła Płock

Na początek udajemy się do Płocka. Wisła od początku tego sezonu nie wygląda tak dobrze, jak przed rokiem. Zmiana na stanowisku trenerskim oraz kilka ruchów kadrowych miało spory wpływ na obecną sytuację tego zespołu. Nafciarze w dziewięciu rozegranych rywalizacjach zanotowali tylko jedno zwycięstwo – przy Łazienkowskiej pokonali 4:1 Legię Warszawa. Taki rezultat z pewnością robi wrażenie, jednak trzeba pamiętać, że poza tym meczem wyglądają raczej blado. Gdyby nie forma Ricardinho, który strzelił już sześć bramek, mogłoby być naprawdę krucho. Obecnie piłkarze Dariusza Dźwigały, zajmują 13 pozycję w tabeli, jednak ich przewaga nad ostatnią Cracovią wynosi zaledwie jeden punkt. W poprzedniej serii gier feralnie zapisali się w statystykach, ponieważ zostali pierwszym zespołem, na którym przełamała się ekipa Pasów. Na ten moment Nafciarze to drugi najgorszy zespół pod kątem straconych goli. 16 wpuszczonych bramek nie jest powodem do dumy po dziewięciu spotkaniach. Defensywa tego zespołu leży i kwiczy, a po dzisiejszym meczu z Lechią może być jeszcze gorzej. W środku tygodnia piłkarze z Płocka rywalizowali w ramach Pucharu Polski. Ich rywalem była drugoligowa Siarka Tarnobrzeg, a spotkanie zakończyło się wygraną drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej – 1:4. W składzie gości zobaczyliśmy aż osiem zmian w stosunku do meczu z Cracovią. Wisła po raz kolejny pokazała, że wyniki BTTS z udziałem tego zespołu to już norma. We wszystkich 10 spotkaniach tego sezonu zanotowali rezultaty z bramką obu stron. Nafciarze w tym sezonie kuleją zwłaszcza na własnym boisku, ponieważ u siebie nie wygrali żadnego meczu. O przełamanie złej passy będzie bardzo ciężko, ponieważ tym razem ich rywalem będzie Lechia Gdańsk, czyli wicelider tabel. W zespole z Płocka w tym meczu nie zobaczymy Mateusza Szwocha, który leczy uraz więzadeł krzyżowych. Poza tym nie ma większych osłabień.

Lechia Gdańsk

Biało-Zieloni rozpoczęli ten sezon w mocnym stylu. Po poprzedniej kampanii w tym roku kibice mają spore powody do optymizmu. Lechia wybiła się z rytmu po przerwie na reprezentacje, ponieważ w dwóch meczach Ekstraklasy nie odnieśli zwycięstwa i stracili w nich aż osiem bramek. Dodajmy, że wcześniej w siedmiu spotkaniach zanotowali pięć czystych kont i wpuścili jedynie trzy gole. Oprócz bolesnej porażki w Krakowie z Wisłą 2:5 sprawili swoim kibicom psikusa, ponieważ prowadząc na własnym boisku 3:0 z Zagłębiem Lubin dali sobie wydrzeć zwycięstwo. W środku tygodnia fani tego zespołu dostali zadośćuczynienie w postaci wyeliminowania Białej Gwiazdy przy Reymonta w Pucharze Polski. Spotkanie zakończyło się w rzutach karnych. Gdańszczanie mają w nogach ciężkie 120 minut w rywalizacji pucharowej, dlatego też nie zagramy bezpośrednio na ich zwycięstwo. Muszę przyznać, że przed tym meczem mocno zaskoczyły mnie kursy bukmacherów. Przelicznik na wygraną Lechii w Płocku wynosi 3.3, a podpórka na ten zespół 1.61. W ostatnich trzech spotkaniach defensywa Biało-Zielonych straciła dziewięć goli. Piotr Stokowiec z pewnością przyłoży się do tego aspektu przed meczem z Wisłą Płock. Nafciarze w każdym meczu tego sezonu zdobywali przynajmniej jednego gola, więc powstrzymanie ich ofensywy powinno być kluczowe dla zdobycia trzech punktów w tej rywalizacji. Właśnie dlatego w tym przypadku do podpórki dokładamy +1,5 gola, ponieważ mam wrażenie, że oba zespoły trafią do siatki w dzisiejszym meczu. Gdańszczanie w Pucharze Polski zdecydowali się na cofnięcie i grę z kontry, dodając do tego solidną organizację w tyłach, czym mocno utrudnili zadanie Wiśle Kraków. Trener Biało-Zielonych przed dzisiejszym meczem ma do swojej dyspozycji praktycznie całą kadrę, a jedynym nieobecnym pozostaje Sławomir Peszko. Lechia nie wygrała w trzech ostatnich meczach w regulaminowym czasie gry. Czy jest to odpowiedni czas na przełamanie?

Statystyki:

  • Wisła Płock nie wygrała żadnego z pięciu meczów na własnym boisku.
  • Wisła Płock w każdym meczu tego sezonu zanotowała wynik BTTS.
  • Nafciarze w pięciu rywalizacjach domowych doznali trzech porażek.
  • Wisła Płock nie wygrała w trzech ostatnich meczach ligowych.
  • Nafciarze w obecnej kampanii odnieśli tylko jedno zwycięstwo w LOTTO Ekstraklasie.
  • Lechia Gdańsk wygrała trzy ostatnie starcia z tym rywalem.
  • Z siedmiu ostatnich rywalizacji tych drużyn o punkty kibice oglądali tylko jeden remis.
  • Wisła Płock tylko raz pokonała tego przeciwnika w siedmiu poprzednich starciach.
  • Cztery poprzednie mecze tych drużyn to wyniki +1,5 gola.
  • Lechia Gdańsk zdobyła przynajmniej jedną bramkę w każdym z ostatnich siedmiu starć z tym rywalem.
  • Lechia Gdańsk straciła dziewięć goli w swoich trzech poprzednich meczach.
  • Gdańszczanie strzelili przynajmniej dwa gole Wiśle Płock w trzech ostatnich starciach.
  • Wisła Płock w poprzednim sezonie nie zdobyła bramki w meczach z Lechią.
  • Lechia Gdańsk trafiała do siatki w każdym z czterech ostatnich spotkań.

Konferencja prasowa:

Dariusz Dźwigała: Oczywiście nie możemy być zadowoleni z dotychczasowego dorobku punktowego, a także z tego, że nie potrafimy wygrać spotkania przed własną publicznością. Z czego to się bierze? Przede wszystkim z braku skuteczności. Dochodzimy, praktycznie w każdym meczu do wielu sytuacji strzeleckich, których nie wykorzystujemy. Niestety popełniamy też proste błędy w grze obronnej całego zespołu. W największym niebezpieczeństwie jesteśmy, gdy posiadamy piłkę, wtedy szwankuje nasza organizacja gry”

Piotr Stokowiec: Jest takie powiedzenie: „celuj w Księżyc, najwyżej wylądujesz między gwiazdami”. Myślę, że nie ma co się nastawiać i stawiać sobie konkretnych celów. To byłoby błędne, że naszym celem jest mistrzostw Polski, bo nie jesteśmy na tym etapie. Zastanawiam się, czy klub organizacyjnie, finansowo i sportowo jest na to gotowi. Natomiast ja zawsze celuję w Księżyc, niezależnie od okoliczności. Natomiast nie jest to coś, o czym byśmy gdziekolwiek głośno powiedzieli. Chcemy zagrać o jak najwyższe miejsce.

Przewidywane składy:

Wisła: Zapytowski – Uryga, Łasicki, Dźwigała, Warcholak – Łukowski, Szymański, Furman, Stilić, Varela – Ricardinho

Lechia: Kuciak – Fila, Nalepa, Augustyn, Lewandowski – F. Paixao, Kubicki, Łukasik, Wolski, Haraslin – Sobiech

Co obstawiać?

Kursy na to spotkanie to kapitalna opcja dla typerów. Wiadomo, że LOTTO Ekstraklasa rządzi się swoimi prawami, jednak Wisła Płock do tej pory nie wygrała meczu na własnym boisku. Lechia Gdańsk ma na swoim koncie tylko jedną porażkę i jest wiceliderem tabeli. Mimo to kurs z podpórką na gości wynosi 1.61. My dokładamy do tego zdarzenia +1,5 gola, ponieważ wszystkie spotkania z udziałem Nafciarzy zakończyły się wynikami BTTS, natomiast Lechia Gdańsk w poprzednich trzech meczach z tym rywalem zdobywała przynajmniej dwie bramki. Za takie zdarzenie otrzymujemy kurs na poziomie 2.18, co moim zdaniem jest bardzo ciekawym wyborem.

Zdarzenie: Wisła Płock vs Lechia Gdańsk

Typ: X2/+1,5 gola

Kurs: 2.18

Legia Warszawa

Wojskowi w ostatnim czasie wyraźnie wracają na optymalne tory. W trzech kolejnych rywalizacjach odnieśli zwycięstwo, a wszystko rozpoczęło się od przerwy na reprezentację. Ricardo Sa Pinto mocno dał w kość swoim piłkarzom, a efekty takiego stanu rzeczy widać w kolejnych spotkaniach. Legia bardzo dobrze zaprezentowała się w Derbach Polski z Lechem pod kątem biegowym. Przebiegli ponad 9 km więcej od przeciwnika, co oznacza, że wracają do dobrej formy. Metody szkoleniowe portugalskiego trenera przypominają warsztat Stanisława Czerczesowa. Wszyscy kibice Legii pamiętają sukcesy pod wodzą tego szkoleniowca i liczą, że tym razem będzie podobnie. W składzie mistrzów Polski coraz lepiej wyglądają poszczególni zawodnicy. Cafu wyrasta na profesora środka pola, a przy swoich warunkach fizycznych daje wiele zespołowi w destrukcji. Oprócz tego potrafi zdobyć gola, co pokazał w ostatnim meczu ligowym, gdzie dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. W coraz lepszej formie jest również Dominik Nagy, który wydawało się, że w pewnym momencie jest już skreślony i nic z niego nie będzie. Najważniejszą wiadomością dla fanów jest jednak zwyżkowa dyspozycja Carlitosa, który rzeczywiście z meczu na mecz robi postępy. Legia już raz w tym sezonie zmierzyła się z Arką Gdynia na własnym boisku, a tamta rywalizacja zakończyła się wygraną gości, którzy zdobyli Superpuchar Polski przy wyniku 2:3. Wojskowi z siedmiu ligowych potyczek z tym przeciwnikiem odnieśli aż sześć zwycięstw na własnym terenie. Jedynej porażki doznali w 2016 roku, kiedy to ulegli ekipie z Trójmiasta 1:3. Co ciekawe było to pierwsze spotkanie Ekstraklasy, w którym Arka zdobyła gole przy Łazienkowskiej. W sześciu pozostałych starciach gospodarze wygrywali do zera. Ważnym aspektem ostatnich spotkań Legii jest solidna defensywa, ponieważ w czterech ostatnich meczach stracili tylko jednego gola. Splotło się to w czasie z posadzeniem Arkadiusza Malarza, jednak moim zdaniem problem leżał w grze defensywnej całego zespołu, a nie na pozycji bramkarza. Artur Jędrzejczyk został przesunięty przez Ricardo Sa Pinto na środek obrony i widać, że stał się liderem tego zespołu. Legia w tyłach wygląda naprawdę solidnie, co trzeba uznać za zasługę portugalskiego szkoleniowca.

Arka Gdynia

Arkowcy to w sezonie tykająca bomba. Potrafią pokonać Lecha Poznań, czy też urwać punkty Wiśle Kraków na jej boisku, jednak później przytrafiają im się głupie porażki przy fatalnym stylu gry. Podopieczni Zbigniewa Smółki ciągle przyzwyczajają się do metod szkoleniowych nowego trenera. Można się było tego spodziewać, jednak usystematyzowanie formy będzie dla nich kluczowym aspektem. Po przerwie na reprezentację nie jest najgorzej, ponieważ wygrali dwa z trzech rozegranych spotkań. Jedyna porażka miała miejsce z Piastem Gliwice, jednak w tym meczu od 45 minuty grali w osłabieniu. W środku tygodnia Gdynianie rywalizowali w ramach Pucharu Polski. Rywalem zespołu z Trójmiasta była ekipa Śląska Świetochłowice. Podopieczni Zbigniewa Smółki wygrali to spotkanie w stosunku 3:0, a trener dał szansę wielu zmiennikom. Można powiedzieć, wilk syty i owca cała. Przy małym nakładzie sił graczy z pierwszego składu zapewnili sobie awans, a dodatkowo szansę na występ otrzymali rezerwowi. Legia i Arka rozegrały swoje spotkania we wtorek, więc nie będzie tutaj mowy o żadnej przewadze. W ostatnim spotkaniu ligowym pokonali Lecha Poznań 1:0. Po IX kolejce do jedenastki tygodnia trafili Luka Zarandia i Pavels Steinbors. Teraz przyjrzymy się, jak wygląda Arka w liczbach. W dziewięciu spotkaniach tego sezonu z udziałem piłkarzy Zbigniewa Smółki padło 17 bramek, co daje nam średnią poniżej dwóch trafień na mecz. Spotkania z ich udziałem zazwyczaj kończą się underowo lub bez BTTS’u. Arka nie błyszczy w ofensywie, a przede wszystkim jest zależna od formy Janoty i Zarandii. Jeśli ta dwójka jest w gazie, to ich szanse na punkty wyraźnie wzrastają.

Statystyki:

  • Legia wygrała trzy ostatnie mecze.
  • Arka w dwóch poprzednich rywalizacjach odniosła zwycięstwa.
  • Gdynianie w trzech ostatnich meczach nie zanotowali wyniku BTTS.
  • Legia straciła jedną bramkę w czterech poprzednich meczach.
  • Legia w dwóch z trzech ostatnich spotkań ligowych zanotowała czyste konto.
  • Oba zespoły zmierzyły się już raz w tym sezonie, a przy Łazienkowskiej lepsza była Arka w bitwie o Superpuchar 2:3.
  • Dwa ostatnie mecze bezpośrednie tych drużyn to wyniki BTTS.
  • Cztery ostatnie starcia tych ekip nie zakończyły się remisem.
  • Legia traciła przynajmniej jednego gola w trzech z czterech ostatnich spotkań domowych.
  • Arka Gdynia przegrała dwa ostatnie ligowe wyjazdy.
  • Legia wygrała sześć z siedmiu spotkań domowych z tym rywalem nie tracąc w nich gola.
  • Arka tylko raz w ramach Ekstraklasy strzelała gole Legii przy Łazienkowskiej. Miało to miejsce podczas ich jedynej wygranej na tym obiekcie w lidze – 1:3.
  • Trzy z czterech ostatnich meczów Legii to wyniki -2,5 gola.
  • Sześć spotkań Arki w tym sezonie to wyniki -2,5 gola.

Konferencja prasowa:

Ricardo Sa Pinto: Jestem bardzo szczęśliwy z ostatnich meczów, bo wygrywamy. To poprawia mentalność w naszym klubie. Każdy mecz jest wojną, to trudne spotkania, w których trzeba wyszarpać zwycięstwa. Teraz zmierzymy się z trudnym przeciwnikiem, który ma w swoich szeregach graczy w formię, jak Zarandię czy Janotę. Chcemy jednak kontynuować serię zwycięstw, bo to wpisane w założenia Legii. Zamierzamy kontynuować rozwój tego, co już widzieliśmy, w tym organizacji naszej gry.Chris Philipps i Marko Vesović rozpoczęli treningi z drużyną. William Remy i Jarosław Niezgoda pracują póki co indywidualnie.

Przewidywane składy:

Legia: Cierzniak – Stolarski, Wieteska, Jędrzejczyk, Hlousek – Kucharczyk, Cafu, Antolić, Szymański, Nagy – Carlitos

Arka: Steinborgs – Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak – Zarandia, Deja, Nalepa, Janota, Jankowski – Kolew

Co obstawiać?

W tym meczu idziemy bezpośrednio w stronę wygranej Legii. Wojskowi łapią wiatr w żagle i nie sposób tego nie wykorzystać. Kurs tego zdarzenia jest całkiem logiczny – 1.63. Legioniści w sześciu z siedmiu ligowych rywalizacji na własnym boisku z tym rywalem odnosili zwycięstwo. Dodatkowo Arka tylko w jednym spotkaniu potrafiła znaleźć drogę do ich siatki. Legia wygrała trzy ostatnie mecze i liczymy na podtrzymanie tej passy w dzisiejszym pojedynku.

Zdarzenie: Legia vs Arka

Typ: 1

Kurs: 1.63

Tak prezentuje się nasz kupon na oba spotkania. Dajcie znać, co sądzicie i wrzucajcie swoje propozycje w komentarzach! 

Ekstraklasa