Już dziś Manchester United podejmie na Old Trafford zespół Anderlechtu Bruksela w meczu rewanżowym Ligi Europy. Kto by się spodziewał, że to właśnie Czerwone Diabły najdłużej spośród wszystkich angielskich zespołów utrzymają się w europejskich pucharach? Ale dla Jose Mourinho i jego piłkarzy to już nie jest walka o honor. Oni chcą wygrać te rozgrywki.

Niestety drużyna z czerwonej części Manchesteru odpadła już z obu krajowych pucharów, ale w lidze są niepokonani od 22 spotkań. Dużo dała im również wygrana z aktualnym liderem. Wielkanocny mecz był chyba najlepszym spotkaniem rozegranym za kadencji Mourinho. Świetnie spisali się Lingard i Rashford, również obrona grała bez zarzutu. Jeśli powtórzą ten wyczyn, to w dzisiejszym spotkaniu nie powinni mieć problemów.

Na pewno po wygranej z takim zespołem jak Chelsea to gospodarze dzisiaj wyjdą pewniejsi siebie. Mimo że pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1, to już w tamtym meczu widać było wyższość zespołu z Anglii. Dominowali całą pierwszą połowę. Rozluźnienie w drugiej części doprowadziło jednak do utraty bramki. Choć bezbramkowy remis w dzisiejszym meczu promowałby Czerwone Diabły, to nie wydaje się, by zagrali oni w ustawieniu defensywnym. Tym bardziej, że do gry wracają Mkhitaryan i Ibrahimović. Dla Ibry dodatkowym impulsem do wygrania tych rozgrywek jest fakt, że finał rozegrany zostanie na stadionie w Sztokholmie, gdzie staje pomnik Szwedzkiego napastnika. Biorąc pod uwagę fakt, iż Zlatan wciąż nie określił się co do swojej przyszłości, może być to pięknym pożegnaniem z Europą przed wyjazdem do MLS, o którym wciąż mówi prasa.

Anderlecht natomiast znów musi grać tak jak w ostatnim spotkaniu. Szczególnie defensywa powinna utrzymać poziom na miarę poprzedniego spotkania. W zeszłym tygodniu stoperzy świetnie radzili sobie z rozbijaniem ataków przeciwnika. Ale mieli za sobą prawie całą publiczność. Oby tym razem nie zjadła ich trema, gdy dziesiątki tysięcy gardeł będą dopingować napastników gospodarzy. Statystyki Fiołków z występów w Anglii nie nastrajają optymistycznie. W ramach europejskich pucharów odwiedzali Anglię 15 razy, z czego 2 razy zremisowali a 13 przegrali. Cała nadzieja w powracającym po kontuzji Teodorczyku. Zawodnik zmagał się z kontuzją barku i tydzień temu zagrał jedynie 15 minut. Teraz jednak powrócił do pełni sił i pewnie pojawi się na boisku już od 1. minuty. Teo tak jak i Zlatan może potraktować Ligę Europy jako pożegnanie, lecz na mniejszą skalę. Prawdopodobnie pożegna się w kolejnym oknie transferowym z zespołem z Brukseli.

Zarówno Ibra jak i Teo mają na koncie po 5 bramek w obecnym sezonie LE. Edin Dżeko, który aktualnie jest liderem klasyfikacji z 8 golami, już swego dorobku nie powiększy. Tak więc kwestia korony króla strzelców jest wciąż otwarta. Dla Anderlechtu ostrzeżeniem niech będzie to, że w tym sezonie United wygrało u siebie wszystkie mecze LE, tracąc przy tym tylko jedną bramkę.

Dla zespołu z Old Trafford priorytetem na przyszły sezon jest Liga Mistrzów. Wciąż mają dwie szanse na zakwalifikowanie się do tych rozgrywek. Anderlecht tego problemu nie ma. Pewnie prowadzi w lidze belgijskiej. Nie oznacza to, że odpuszczą. Zespół z Polakiem w składzie walczy o pierwsze europejskie trofeum od 27 lat! Nie ma wątpliwości, że obie strony głodne są sukcesu, nikt nie zamierza się oszczędzać i na pewno będziemy świadkami kilku goli. Czy gospodarze powtórzą wynik z 1956 roku, kiedy to zaaplikowali Fiołkom aż 10 bramek? Warto zaznaczyć, że w spotkaniach tych dwóch drużyn wynik sprzed tygodnia był pierwszym remisem. Do tej pory 4 razy wygrywali Anglicy a tylko 2 Belgowie.

Spotkania rundy rewanżowej 1/4 finału Ligi Europy rozpoczną się o godzinie 21:05. Polecam zaopatrzyć się w napoje czy przekąski już teraz i trzymać je blisko fotela, w trakcie meczu może nie być czasu na wyjście do kuchni. Czeka nas naprawdę emocjonujące spotkanie, którego jednym z autorów będzie nasz rodak. Oby udało mu się zdobyć choć jedną bramkę w Teatrze Marzeń. Być może jeszcze zwiększy to zainteresowanie królem strzelców ligi belgijskiej!