Po wielkich emocjach w Lidze Mistrzów przyszedł czas na „gorszego brata” tych rozgrywek – Ligę Europy. Po dwóch wieczorach spędzonych na oglądaniu najlepszych drużyn, pięknych bramek i ładnych akcji można powrócić do życia rodzinnego. Bo spójrzmy prawdzie w oczy… Kto dziś ogląda Ligę Europy?

 

Wszystkie oczy skupiają się teraz na Lidze Mistrzów. Lepsze kluby, zawodnicy, więcej emocji no i trofeum, które jest najwyższym odznaczeniem dla europejskiego klubu. Co więcej, jedyny powód, dla którego warto byłoby dziś obejrzeć mecz Ligi Europy – Łukasz Teodorczyk, jest kontuzjowany. No tak, jest jeszcze Rybus w Lyonie. Zapomniałem o nim… zupełnie tak jak trener Lyonu. Polak w tym roku rozegrał w barwach francuskiego klubu raptem 4 mecze. Chyba czas na poszukanie nowego klubu i regularnej gry. Jeśli jednak jesteście tak znudzeni, że zdecydujecie się obejrzeć któryś z meczy LE, to postaram się przybliżyć wam najciekawsze z tych spotkań.

 

W dniu losowania wydawało się, że chociaż mecz Anderlechtu z Manchesterem United przyciągnie trochę kibiców. Będący w gazie Teodorczyk, miałby stanąć naprzeciwko Zlatana. Miała to być okazja dla Polaka, żeby zareklamować się na europejskich salonach. Pokazać się angielskiej publiczności, przed którą prawdopodobnie będzie wkrótce występował. Może nawet powalczyć o koronę króla strzelców. Zarówno Dżeko, jak i Giuliano już nie powiększą swojego dorobku bramkowego. Napastnika Anderlechtu dzielą od nich jedynie 3 gole. Co to dla niego w tym sezonie?

Pary Ligi Europy

Niestety w niedzielnym meczu z Gent Teo musiał opuścić boisko przed końcowym gwizdkiem. Kontuzja barku nie pozwoliła mu dokończyć spotkania i stawia pod wielkim znakiem zapytania jego występ w meczu przeciw Czerwonym Diabłom. Polak nie brał nawet udziału w ostatnim treningu. Trener również wykluczył już występ swojego najlepszego gracza. Albo jesteśmy świadkami zagrywki psychologicznej i zawodnik z Żuromina zagra w tym meczu lub chociaż pełnić będzie rolę dżokera. Albo i tu wariant najbardziej pesymistyczny. Podzieli on losy Lewego i spotkanie obejrzy z trybun. Oby tak jak Lewandowski nie musiał obserwować porażki swojego zespołu. Drużyna z Brukseli może chcieć wziąć odwet na Ibrahimoviciu, który jeszcze w barwach PSG zaaplikował fiołkom 4 bramki w wygranym przez francuzów 5:0 meczu.

 

Manchesteru to jest zwyczajnie szkoda. Przy tych wszystkich wzmocnieniach, jakich dokonano w ostatnim roku, szumnych zapowiedziach i deklaracjach zespół zajmuje 5 miejsce w Premier League. W przypadku porażki w tej edycji Ligi Europy w przyszłym roku znów może liczyć na występy w tych rozgrywkach! Czyżby klątwa Zlatana przybierała na mocy i nie tylko nie pozwalała mu wygrać Ligi Mistrzów, ale teraz nie pozwoli się do niej nawet zakwalifikować? A co jeśli tak naprawdę to Juventus był dobry a nie Pogba? Czy naprawdę zespół z taką historią i dokonaniami musi się dobijać do Ligi Mistrzów przez Ligę Europy? A coraz więcej sygnałów wskazuje na to, że Mourinho może za rok ponownie wystąpić ze swoimi gwiazdami w LE. 7 zawodników niezdolnych do gry. Nieskuteczni w ofensywie piłkarze (jedna na 10 sytuacji bramkowych zamieniona na gola). Nie wiadomo w czym doszukiwać się przyczyn tak złej passy Czerwonych Diabłów. Czy to wina szkoleniowca czy samych piłkarzy, a może jeszcze czegoś innego, o czym nie wiemy? Jeśli naprawdę chcą wrócić do top 4 ligi i załapać się na występy w Lidze Mistrzów, to powinni wrócić na trening i poprawiać skuteczność strzałów. Ale Mourinho przyzwyczaił nas do tego, że chce zdobyć wszystkie trofea, jakie ma w zasięgu. Dlatego w spotkaniu z Anderlechtem zobaczymy skład podstawowy z 2 lub 3 zmianami wymuszonymi kontuzjami.

 

Wróćmy jeszcze na chwilę do tego, co aktualnie prezentuje sobą Liga Europy. Większość trenerów, którym przyjdzie przeprowadzić swój zespół przez te rozgrywki, jest bardzo sceptycznie nastawiona. Dają pograć zawodnikom rezerw i rezerw rezerw. Nikt nie upatruje w LE prestiżu, nie przynosi ona chwały ani nie sprawia, że zespół staje się lepszy. Najlepszym przykładem niech będzie Sevilla. Aktualny rekordzista (5 zwycięstw). Zwycięzca 3 ostatnich tytułów z rzędu. Jakoś nie potrafił odnaleźć się w LM i zawsze lądował w LE. Więc jeśli nawet mistrz Ligi Europy nie jest w stanie przebić się dalej niż 1/8 Ligi Mistrzów, to najlepiej świadczy o poziomie tych rozgrywek.

 

Jeśli jednak jesteście na tyle odważni, by oglądać dzisiejsze zmagania, to spotkanie Anderlechtu z Manchesterem United będzie najlepszym wyborem. Będą „gwiazdy”, będą ciekawe akcje i z pewnością kilkanaście sytuacji bramkowych, może nawet jeden albo dwa gole, jeśli któremuś z zawodników Manchesteru powinie się noga. Mecz Manchester United – Anderlecht Bruksela rozpocznie się o godzinie 21:05.