Koniec sezonu dla Colorado Avalanche? NHL PLAY-OFF SOLO 2.00!
Dwa kupony z rzędu na plus! Nadchodzącej nocy Colorado Avalanche walczą o życie w Las Vegas, więc zapowiada się bardzo ciekawe starcie, na które serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych.
Vegas Golden Knights – Colorado Avalanche (stan rywalizacji 3-0): typy i kursy bukmacherskie (27.05.2026)
Na samym początku zachęcam Cię do skorzystania z kodu promocyjnego w Lebull! Są porażki, które bolą. Są porażki, po których kibice wychodzą z hali ze zwieszonymi głowami. I są porażki, które zostają z tobą przez kilka dni, przypominając o sobie w najmniej oczekiwanych momentach. To, co przydarzyło się Colorado Avalanche w trzecim meczu tej serii, należy zdecydowanie do tej ostatniej kategorii. Zacznijmy jednak od szerszego kontekstu, bo żeby w pełni zrozumieć powagę sytuacji, trzeba spojrzeć na całość obrazka. Avs przegrali dwa mecze u siebie w Denver, na własnym lodzie, przed własną publicznością, która przyszła dopingować drużynę zdolną do walki o Puchar Stanleya. To już samo w sobie byłoby wystarczająco nieprzyjemne. Ale potem ekipa z Colorado pojechała do Vegas, gdzie czekała na nich T-Mobile Arena wypełniona złoto-czarnymi barwami, i tam zanotowała trzecią z rzędu porażkę. Trzy zero w serii. Plecy przy ścianie. Nóż na gardle. Wybierz sobie metaforę, bo każda pasuje. Trzeci mecz to osobny rozdział tej historii i zasługuje na szczególną uwagę, bo to właśnie on najlepiej ilustruje wszystko, co w tej serii jest nie tak z Colorado. Do nocnych zmagań tych zespołów jeszcze trochę zostało, więc przed tym może znajdziesz coś dla siebie w zakładce typy dnia.
Wyobraź sobie następujący scenariusz. Pierwsza tercja kończy się, a ty, jako kibic Avs, patrzysz na tablicę wyników i widzisz trzy gole przewagi. Trzy. Jesteś w Vegas, na wyjeździe, w atmosferze, która potrafi zmrozić krew w żyłach nawet najtwardszym zawodnikom, a twoja drużyna po dwudziestu minutach gry prowadzi 3:0. W głowie zaczynają się rodzić myśli o powrocie do serii, o tym, że może jednak jest jeszcze jakaś szansa, że Denver potrafi się podnieść. I wtedy zaczyna się coś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Vegas Golden Knights, drużyna, która przez całą pierwszą tercję grała słabo, nagle budzą się ze snu. Nie stopniowo, nie powoli, nie w wyniku długotrwałego oblężenia. Po prostu włączają pewien tryb, który kibice z Nevady znają doskonale, a kibice rywali zaczynają rozpoznawać z rosnącą konsternacją. Tryb odrabiania strat. Tutaj dochodzimy do sedna całej historii i do czegoś, co powinno spędzać sen z powiek sztabowi szkoleniowemu Avalanche. Schemat tej serii jest bowiem nieubłagany i powtarza się z monotonną regularnością. Colorado Avalanche naciera. Avalanche atakują, presują, wymuszają cofnięcie się rywala, oddają strzał za strzałem. Wyglądają jak drużyna, która powinna dominować. Statystyki posiadania krążka, uderzenia na bramkę, czas gry w strefie ataku — w każdej z tych kategorii Avs wypadają co najmniej przyzwoicie, a często wręcz imponująco. I właśnie w tym miejscu Vegas Golden Knights pokazują swoją prawdziwą twarz. Nie muszą zalewać rywala falami ataków. Nie muszą być wszędzie naraz. Wystarczy, że czekają na swój moment, bo wiedzą, że ten moment przyjdzie. I kiedy już przychodzi, kiedy Colorado popełni błąd w ustawieniu, kiedy skrzydłowy zgubi krycie, kiedy obrońca zrobi o pół kroku za dużo, Golden Knights to wykorzystują. Błyskawicznie, bezwzględnie, skutecznie.
Statystyki:
- Colorado Avalanche 2/3 razy przeciwko Golden Knights oddawali powyżej 31,5 strzałów
Co obstawić?
Ciekawe, jak Avs zareagują na to, co wydarzyło się w pierwszym meczu w Vegas. MacKinnon i spółka pogrążą się zupełnie i bez walki oddadzą całą serię? A może będą w końcu sobą? Jedno wydaje mi się być pewne, a mianowicie to, że Avs będą mocno pracować w ofensywie, a Golden Knights po prostu na to pozwalają. Dlatego mój wybór pada na co najmniej 32 celne próby MacKinnona i spółki. Typy NHL, które do tej pory graliśmy, są dostępne w specjalnej zakładce na naszej stronie.
Foto. AP Photo/David Zalubowski



