Już dziś drugi konkurs Letniego Grand Prix w Wiśle, a zarazem… ostatni w całym cyklu. We wczorajszych zawodach po raz pierwszy w historii LGP całe podium padło łupem reprezentantów Polski. Rywalizacja zakończyła się zwycięstwem Dawida Kubackiego, który o 10 punktów wyprzedził Kamila Stocha. Ostatni stopień podium dla Piotra Żyły. Zastanówmy się jednak: czy tak naprawdę mamy co świętować? Nie mniej jednak zapraszam do wspólnego typowania!

sts bez ryzyka 280 PLN

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Dziwny sezon i międzynarodowe Mistrzostwa Polski

Tak, nie pomyliłem się. Dzisiejszy konkurs indywidualny Letniego Grand Prix w Wiśle będzie drugim w całym cyklu, a zarazem ostatnim. Wszystkiemu winna oczywiście pandemia koronawirusa, bowiem pozostałe cztery miejscowości, które miały gościć te prestiżowe letnie zawody w obawie o bezpieczeństwo widzów oraz samych uczestników postanowiło odwołać swoje konkursy. Została, więc Wisła na której letni cykl się rozpocznie i zakończy. Absurd? Może i tak, ale przynajmniej raz podczas tego lata czołówka światowych skoków będzie mogła zmierzyć się w konkursie na najwyższym poziomie.

Chwila, chwila. Czołówka? Jaka czołówka? No i to właśnie jest drugi z absurdów weekendu z Letnim Grand Prix Wiśle. Jedyną reprezentacją, która stawiła się na starcie w swoim najmocniejszym składzie jest – a jakżeby inaczej – Reprezentacja Polski. Absolutnie nie ma w tym nic dziwnego, skaczemy w końcu u siebie, natomiast co do innych reprezentacji biorących udział w zawodach – albo przyjechały w ultra rezerwowym składzie albo nie przyjechały wcale. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Do Wisły przyjechało 46 zawodników z 11 krajów. Jako, że 46 to za mała liczba uczestników, by rozegrać kwalifikacje, organizatorzy uznali, że w piątek – zamiast nich – zostanie rozegrany prolog, który swoim patronatem objął realizator sygnału telewizyjnego, czyli TVP Sport. Najliczniejszą reprezentacją jest – co z resztą normalne – reprezentacja gospodarzy. Biało-czerwoni z Dawidem Kubackim, Kamilem Stochem oraz Piotrem Żyłą na czele stawili się w Wiśle w liczbie aż 13 reprezentantów. To prawie 30% uczestników zawodów! Skład uzupełnili Mateusz Gruszka, Kacper Juroszek, Tomasz Pilch, Andrzej Stękała, Paweł Wąsek, Klemens Murańka, Aleksander Zniszczoł, Stefan Hula, Maciej Kot oraz Jakub Wolny.

Jak wygląda sytuacja w przypadku innych reprezentacji? Delikatnie mówiąc – słabo. Niech za przykład posłuży to, że najwyżej sklasyfikowanym w ubiegłorocznym Pucharze Świata zawodnikiem, który stawił się w Wiśle (poza Polakami) jest Peter Prevc (8 miejsce). Z pierwszej dziesiątki mamy jeszcze tylko Philippa Aschenwalda (10 miejsce). Z bardziej egzotycznych kierunków możemy oglądać dwóch Amerykanów, Kanadyjczyka, a nawet reprezentanta Rumunii! Jednak nie potrzeba egzotycznych krajów, by oglądać egzotycznych zawodników. Czy ktoś zna takich Słoweńców jak Lovro Kos lub Jan Bombek?

Co się wydarzyło w ostatnich dwóch dniach?

Cóż… Jak nie trudno się domyślić patrząc na listę startową – przystępujący do rywalizacji w swoim najlepszym składzie Polacy mają przewagę nad resztą stawki. Nie inaczej sytuacja wyglądała w piątek i sobotę. Zacznijmy od piątkowego Pucharu TVP Sport. Ten (a także uścisk dłoni prezesa) padł łupem Kamila Stocha, który o 4.3 punktu pokonał Dawida Kubackiego. Podium uzupełnił Austriak Philipp Aschenwald. Co ciekawe – 0.3 punktu za podium znalazł się wspomniany wyżej Jan Bombek! Może my się tu śmiejemy, a to wschodząca gwiazda skoków narciarskich? Czas pokaże. Z Polaków w pierwszej dziesiątce swoje miejsce znaleźli również Piotr Żyła (5 miejsce) oraz Klemens Murańka (7 miejsce).

Sobota to już pełnoetatowy dwuseryjny konkurs zakończony historycznym potrójnym podium dla Reprezentacji Polski. Konkurs wygrał Dawid Kubacki, który o 9.8 punktu wyprzedził Kamila Stocha. Czyli mała zamiana miejsc. Trzecie miejsce dla Piotra Żyły. Jest to pierwszy przypadek w historii polskich występów w Letniej Grand Prix, kiedy to polscy reprezentanci wypełnili całe podium. Sukces sukcesem, ale czy biorąc pod uwagę obsadę zawodów oraz miejsce, gdzie się odbywały to smakuje on tak jak w normalnych okolicznościach? Nie powiedziałbym. Ale to moja opinia, oceńcie sami. Nie mniej jednak – jakby absurdalny, by on nie był – konkurs jest i można na nim zarobić. Przechodzimy to typowania!

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Co typować?

Pierwszy typ, który mam do zasugerowania to rywalizacja Philippa Aschenwalda i Tomasza Pilcha. Kurs jaki oferuje STS na zwycięstwo Austriaka w tej parze wynosi 1.60. Dlaczego Aschenwald? Ponieważ jest lepszy. Tak, wiem. We wczorajszych zawodach Tomek błysnął i zajął czwarte miejsce na koniec rywalizacji, ale po pierwsze – Aschenwald zepsuł pierwszy skok, a po drugie – gdy zestawimy tych zawodników w innych seriach, które mieliśmy okazję śledzić w ten weekend to zdecydowanie Austriak objawia nam się jako zwycięzca tej pary. Przyjrzyjmy się temu. Piątkowe treningi. W pierwszym Aschenwald nie startował, Pilch był drugi. W kolejnej serii treningowej Austriak zajął 11 miejsce, Tomek był 22. W Pucharze TVP Sport Aschenwald zajął trzecie miejsce, Pilch był 11. No i wczorajsze zawody. Pilch zajął czwartą lokatę, Aschenwald był dziewiąty, jednak chciałbym zwrócić uwagę na zepsuty skok Austriaka w pierwszej serii konkursowej, który zaważył na wyniku ogólnym. Moim zdaniem Aschenwald jest zawodnikiem lepszym i bardziej stabilnym niż Pilch, dlatego też ma mój typ. Tak postawimy!

 

Typ: Philipp Aschenwald vs Tomasz Pilch, Philipp Aschenwald

Kurs: 1.60

 

Druga propozycja to para słoweńsko-szwajcarska. Rok Justin vs Gregor Deschwanden. Kurs na zwycięstwo Szwajcara w tej parze wynosi 1.94 i jest wyższy niż na Justina! Dlaczego, więc Deschwanden? Gdy przyjrzymy się bliżej jego wynikom na Skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince to okaże się, że w większości przypadków prezentuje się on lepiej. Zacznijmy od początku. Piątkowe sesje treningowe. W pierwszej z nich Gregor zajął 19 pozycję, natomiast Rok 33. W drugiej ponownie wynik na korzyść Szwajcara. 12 miejsce vs 18 miejsce. Wyjątek stanowi Puchar TVP Sport, gdzie to Słoweniec zajął miejsce 16, a Szwajcar 25. We wczorajszym konkursie wszystko jednak wraca do normy, bowiem Deschwanden zajmuje wysoką siódmą pozycję, podczas, gdy w przypadku Słoweńca jest to pozycja 11. Moim zdaniem Szwajcar, pomimo wyższego kursu ma większe szanse na zwycięstwo w tej parze niż Rok Justin. Tak będę stawiał.

 

Typ: Rok Justin vs Gregor Deschwanden, Gregor Deschwanden

Kurs: 1.94

 

LGP w Wiśle - kupon

 

Zasady promocji:

  • Kwota: możesz zawrzeć zakład za dowolną stawkę, ale otrzymasz maksymalnie 280 PLN zwrotu (minus podatek).
  • Promocja dostępna dla nowych klientów, którzy założą konto z kodem: ZAGRANIE
  • Naliczenie zakładu bez ryzyka automatycznie na podstawie kodu: ZAGRANIE
  • Akcja łączy się z bonusem powitalnym.
  • Jeśli Twój zakład zostanie rozliczony jako przegrany, otrzymasz zwrot.
  • Zwrot nastąpi na konto depozytowe, a nie w formie bonusu.
  • Maksymalna wysokość bonusu będzie pomniejszona o podatek od gry.

Zaloguj się aby dodawać komentarze