Wczoraj byliśmy świadkami kolejnego starcia pomiędzy drużynami Bayernu i Borussi Dortmund. Ledwo opadły emocje po poprzedniej batalii obu drużyn, a tu znów kibice piłki nożnej mogli raczyć się świetnym widowiskiem. Jednak po zaciętym meczu to Borussia Dortmund zagra w finale pucharu Niemiec. Czy ekipa Tomasa Tuchela zdobędzie pierwsze trofeum w tym sezonie?

Der Klassiker ponownie zapewnił kibicom na całym świecie mnóstwo emocji! To przecież nie tylko mecz pomiędzy najbardziej utytułowanymi zespołami Bundesligi, ale również potyczka dwóch najlepszych napastników ligi niemieckiej. Robert Lewandowski jednak był zdecydowanie mniej aktywny. Czy spowodowane było to zmęczeniem po naprawdę ciężkim sezonie? Może wciąż zmaga się z bólem po kontuzji, której nabawił się dwa tygodnie temu w meczu właśnie z podopiecznymi Tuchela? A może plotki o rozmowie z Ronaldo i Ramosem nie są do końca plotkami, a Polak myślami jest już w Realu Madryt? To nie był najlepszy mecz kapitana reprezentacji Polski.

Jego odpowiednik w drużynie żółto-czarnych również dziś nie pokazał nic wielkiego. W pierwszych minutach spotkania miał szansę na to, by otworzyć wynik spotkania, lecz potem jakby zapadł się pod ziemię. Przez prawie godzinę był zupełnie niewidoczny. Zdobył ważną bramkę na 2:2, mimo to można śmiało stwierdzić, że był to słaby mecz Gabończyka.

Jeśli chodzi o atak w drużynie prowadzonej przez Carlo Ancelottiego, to jedynie Franck Ribery zasługuje na jakiekolwiek wyróżnienie. Asysta przy jednej z bramek i napsucie sporo krwi Łukaszowi Piszczkowi. Francuz spisał się na miarę oczekiwań. Niestety drugie ze skrzydeł, na którym operował Arjen Robben, było zupełnie odłączone od gry. Co więcej, Holender kiedy już stawał przed szansą na zdobycie gola,  najzwyczajniej ją marnował.

Również formacja defensywna zawiodła na całej linii. Mnóstwo strat, zupełnie jakby brakowało im koncentracji. Tutaj wyróżniał się tylko Hummels. To był świetny mecz w wykonaniu mistrza świata. Spokojny, dokładny w obronie i niebezpieczny w ataku. Dał popis, zdobywając bramkę na 2:1.

Środek pomocy Gospodarzy zagrał wzorowo. Z całego zespołu to pomocnicy błyszczeli najjaśniej. Vidal, Alonso i Alcantara grali jak w transie. Mimo że Chilijczyk nie był aż tak aktywny w ofensywie, to i tak znakomicie wywiązywał się z pozostałych zadań. Alonso zaprezentował kilka świetnych podań ze swojego repertuaru, zaliczając asystę i uruchamiając Ribery’ego, co zaowocowało kolejnym golem. O Alcantarze nie trzeba nawet wspominać. Ten sezon jest dla niego naprawdę dobry i Hiszpan w każdym spotkaniu udowadnia, że jest świetnym piłkarzem.

Bardzo źle ogląda się w tym sezonie Bayern w meczach pucharowych. Bardzo źle ogląda się ten zespół pod wodzą Carlo Ancelottiego. Oczywiście nie chcę odbierać trenerowi żadnego z jego osiągnięć w dotychczasowej karierze, ale wydaje mi się, że nie ma on pomysłu na zespół ze stolicy Bawarii. Po pierwsze, skład wymaga przebudowy. Ławka rezerwowych jest tak krótka, że bez zmienników ta machina długo nie pociągnie i nawet mistrzostwo Niemiec może być problemem. Należy poszukać zawodników, którzy będą w stanie zapewnić możliwość rotacji składem bez utraty jakości. Po drugie, ktoś musi uświadomić trenerowi to, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Praktycznie żadnych zarzutów nie można mieć do piłkarzy z Dortmundu. Formacja ofensywna pokazała, na co ją stać. Reus po powrocie z kontuzji strzela jak opętany. Aubameyang udowodnił, że jest wciąż głodny bramek. No i Dembele. Ten 19 latek pokazał Robbenowi jak używać lewej nogi. W pierwszej połowie skupiał się raczej na wspieraniu Piszczka w obronie. W drugiej dołożył do tego prawdziwy popis w postaci asysty i bramki. Bramki, która ustaliła wynik spotkania i przesądziła o wygranej jego zespołu.

Obrona pokazała klasę. Nawet Piszczek, który miał ostatnio kilka gorszych meczy, rozegrał dobre spotkanie. Obrońcy Skutecznie odcięli Robbena, nie pozwolili Lewandowskiemu na zbyt wiele. Można powiedzieć, że w pełni zasłużyli na to, by znaleźć się w finale DFB Pokal.

W zespole gości środek pola nie funkcjonował niestety aż tak dobrze. O ile Guerreiro był wszędzie i robił naprawdę świetną robotę, rozpoczynając kontrataki i wspierając kolegów w obronie, to jego partnerzy już tak dobrego wrażenia nie sprawiali. Juliana Weigla chyba przygniotła waga spotkania, nie zrobił nic. Był przeciętny do bólu. Gonzalo Castro również nie zachwycał. Ściągnięty na początku drugiej połowy ze względu na zmianę taktyki.

Borussia Dortmund zdecydowanie bardziej zasłużyła na awans do finału. Widać było w nich złość i rozgoryczenie spowodowane raczej kiepskim sezonem. Jeśli wygrają puchar Niemiec, to chociaż trochę osłodzą sobie gorycz porażki na każdym innym froncie. Co do Bayernu, to nie można tu powiedzieć wiele. Zespół jest ewidentnie przemęczony, cały czas bazują na tych samych schematach. Niestety stali się ociężali w ataku i strasznie przewidywalni. W ten sposób nie mogli myśleć o wygranej z młodą i energiczną Borussią.