Obronił pas UFC po raz 10. z rzędu. Imponuje fantastyczną pracą stóp oraz dynamiką. Technika dopracowywana do perfekcji i inteligencja w klatce, jakiej może pozazdrościć każdy sportowiec bawiący się w szermierkę na pięści. Mimo to, Demetrious Johnson nie jest tak znaną postacią jak Anderson Silva, Jon Jones czy Conor McGregor. Daleko mu do nich w popularności, jednak w osiągnięciach sportowych nie ma się czego wstydzić. Z czego wynika jego brak wielkości? Właśnie z jego rozmiaru, ponieważ rywalizacja w wadze muszej jest mocno lekceważona.

„Mighty Mouse” wyrównał rekord Andersona Silvy w ilości obron tytułów UFC. Zmierza po jego pobicie i nie wygląda na to, żeby mógł mu ktokolwiek przeszkodzić. Fanatyk sportów walki doceni wspaniałą dyspozycję Johnsona. Jednym z jego atutów jest to, jak wspaniale potrafi mieszać wszystkie sporty walki stwarzając z siebie zawodnika uszytego właśnie do mieszanych sportów walki. Duża w tym zasługa jego trenera Matta Hume’a. Czy udało mu się stworzyć perfekcyjnego fightera? Dobrali się dobrze, ponieważ dla obu ważnym jest dążenie do perfekcji w każdym calu i doskonalenie techniki. W miniony weekend „Mighty Mouse” wyrównał rekord brazylijskiego mistrza w obronie pasów. W walce przeciwnik miał trudności z wyprowadzeniem celnego ciosu. Wilson Reis, ostatni rywal, to czarny pas w brazylijskim jiu-jitsu i medalista mistrzostw świata w tej dyscyplinie. Mimo to, mistrz wagi muszej nic sobie z tego nie zrobił i wygrał przez dźwignię na łokieć. Płaszczyźnie, która miała być największym atutem Brazylijczyka. Po walce mistrz podszedł do swojego trenera i spytał się o błędy jakie zrobił w pojedynku.

Najwięcej obron pasa UFCWięc już wiemy, że Demetrious Johnson jest zawodnikiem MMA na którym wzorować mógł by się każdy, dodatkowo zdominował swoją kategorię wagową tworząc przepaść między sobą a resztą. Mimo to nie zyskuje dużej miłości i popularności fanów. Nie ma milionów obserwujących na swoich portalach mediów społecznościowych oraz nie byłby w stanie sprzedać gali PPV ze swoim nazwiskiem. Z czego to wynika? W 2011 roku włodarze UFC postanowili wprowadzić kolejną dywizję wagową dla mężczyzn – muszą. Od tego czasu dominuje tam tylko jeden, wspomniany zawodnik. Kategoria do 57 kg nie jest szanowana. Od zawsze w sportach walki najciekawszą była ta najcięższa, nazywana nawet królewską. Zawodnik o wzroście 160 cm nie robi takiego wrażenia jak dwumetrowiec z masą 110 kg. Demetrious Johnson jest uznawany za najlepszego zawodnika w tak zwanym rankingu ponud-for-pound, czyli bez podziału na kategorie wagowe. Jednak jak powiedział kiedyś sam Jose Aldo (były mistrz wagi piórkowej), który sam był w czołówce tej listy, taka debata jest bez sensu. Mistrz wagi ciężkiej bez problemu pokonałby mniejszego od siebie o kilkadziesiąt kilogramów zawodnika. Nie trudno się z nim nie zgodzić. „Mighty Mouse” jest bardzo przyjazną osobą kreującą się na sympatycznego mistrza. Nie usłyszymy od niego żadnych przekleństw i gadania przed walkami jak Conor McGregor. Z pewnością też nie podąży drogą Jona Jones’a, którą opisywaliśmy na stronie kilka dni temu. Bohater artykułu jest jedynym mistrzem, który w swoim kontrakcie wolał zapis w o gwarantowanej sumie pieniędzy zamiast procentu z zysków PPV.  Pasjonaci sztuk walki powinni znaleźć radość z oglądania Demetriousa Johnsona w klatce, chociaż może nie mieć tego czegoś, co przyciągnie niedzielnego fana. Na stronie ukazał się artykuł o czeczeńskiej organizacji ACB z mottem „Less show, more fighting”. Do tego można odnieść osobę mistrza UFC w wadze do 57 kg. Jak każdy fan mogę jedynie napisać – dajcie mu szacunek na który zasługuje.

Fox Ufc GIF - Find & Share on GIPHY

Co Demetrious Johnson może zrobić, aby w końcu zostać docenionym? Rozwiązanie wydaje się proste i nie jest to pobicie rekordu Andersona Silvy w ilości obron pasa. Odpowiedź to super fight. Dywizja musza została już wyczyszczona i nie ma dla Amerykanina ciekawych pretendentów. Wyzwanie mistrza z wagi wyżej mogłoby w końcu przysporzyć szumu jego pojedynkowi jak nigdy przedtem. Ostatni pojedynek który przegrał odbył się właśnie w kategorii do 61 kg. Wygranym tamtej walki był także jeden z najwybitniejszych zawodników w historii – Dominick Cruz. Być może to też powód niedocenienia „Mighty Mouse’a”. Niektórzy kibice mogą to pamiętać i w takim wypadku wypunktowywać – jak nazywać go najlepszym wszechczasów, skoro Dominick Cruz pokonał go na dystansie. Jednak niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć. Wzrostu i zasięgu nie zmieni. Właśnie dlatego zostały wymyślone kategorie wagowe.  Upraszczając logikę niektórych malkontentów, UFC stworzyło kategorię muszą specjalnie dla Demetriousa Johnsona i bez niej nie byłby w tym miejscu. Jeżeli nawet nie w celu udowodnienia swojej wartości, to chociaż w celu zebrania wielkiego czeku powinien zmierzyć się z Cody Garbrandtem, TJ Dillashawem lub Dominickem Cruzem w limicie do 61 kg.

Fox Ufc GIF - Find & Share on GIPHY

Niektórzy krytycy nazywają walki Demetriousa Johnsona nudnymi. Ale naprawdę, jeżeli jesteś jednym z nich, to może MMA nie jest dla Ciebie? Mimo wszystko z konfrontacji na konfrontacje staje się coraz mniej anonimowy. Zdumiewające jest także to, że cały czas robi progres. Nie zależy mu na byciu marketingowym królem, w jego głowie jest tylko jedna myśl, by stawać się lepszym fighterem. Mysza nigdy nie będzie supergwiazdą, która przyciągnie miliony przed telewizorami. To jest fakt. Lecz fani sportów walki nie mogą zaprzeczyć jego umiejętności, stylu i inteligencji. Trzeba go szanować i doceniać. Za parę lat, gdy będziemy rozmawiać o najlepszych sportowcach związanych ze sztukami walki, nie będzie można pominąć i nie wspomnieć paru słów o Demetriousie Johnsonie. A UFC jako organizacja powinna dać mu wypłatę jaką by chciał oraz promocję, ponieważ jest także świetną osobą na idola dla młodych praktykantów sztuk walki.

Excited Mighty Mouse GIF - Find & Share on GIPHY

“Już powiedziałem Dana White’owi (prezes UFC): Potrzebuje 7-cyfrowej wypłaty, wiesz? Potrzebuję milionowej pensji.” – Demetrious Johnson